Blog > Komentarze do wpisu
Rok bestii Część II
Oleg Bibikow W nocy na 30 listopada 2013 komitet koordynacyjny majdańskich studentów zdecydował o zakończeniu akcji. Po północy zaczęto rozbierać podium, pakować aparaturę i ładować auta. Ale nie wszystkim to pasowało. Amerykanie nie chcieli czekać do kolejnych prezydenckich wyborów. Amerykańska ambasada w Kijowie przygotowania zakończyła jeszcze w sierpniu, za Johna Teffta. Jest wiele powodów uzasadniających przypuszczenie, że pucz na Ukrainie musiał się odbyć niezależnie od tego, czy Janukowicz podpisałby umowę z UE, czy nie. W przypadku podpisania wszystkie siły protestu zostałyby skierowane na „rozczarowanie narodu”: „Gdy to Januk podpisał, do UE nas nie zaproszą i nawet tego nie zamierzają, wiz nie znoszą, z powodów celnych problemów z Rosją przedsiębiorcy zaczną upadać, wszystko zdrożeje...” Tefft wyjechał z Kijowa jeszcze w sierpniu, ale dalszy rozwój wypadków znał dobrze... Nie bez znaczenia jest, że wymigał się od bezpośredniego udziału w puczu, ale nie z powodu wieku, lecz dlatego, co powszechnie wiadomo, że nie znosi ukraińskiego hymnu. Wiedział, że jeśli się spóźni, będzie musiał go codziennie słuchać i nie przeżyje zimy. Wikileaks Juliana Assange uchyliła tajemnicę. W korespondencji dyplomatycznej Tefft skarżył się na hymn ukraiński: „To straszne buczenie! Oni gromadnie kwilą: 'Szcze ne umerla Ukraina...' Przypuszczam, że zaśpiewają się na śmierć. To jak jakaś przykra, rozrywająca serce rozpacz, a czasami widać, jak z powodu tego kwilenia zdychają muchy. Słuchanie tego wrzeszczenia jest nie do zniesienia, a czasami można mieć wrażenie, że lepiej byłoby umrzeć.” Nowy ambasador Geoffrey Pyatt okazał się odporniejszy i lepiej rozumiał rzeczywistość. 29 listopada zakomunikował: „Jesteśmy przeświadczeni, że demonstracje publicznych aktywistów, przebiegające już dziewiąty dzień w Kijowie i w całym kraju, dobrze prognozują dla przyszłości ukraińskiej demokracji, dla trwałości społeczeństwa Ukrainy.” Tak nie mówi człowiek, ale maszyna wykonywająca jakiś program. Gdyby to był człowiek, można by go oskarżyć o cynizm. * * * Przypominam, że studencka akcja na majdanie rozpoczęła się po tym, jak prezydent Janukowicz po zapoznaniu się z treścią kontrowersyjnej umowy zjednoczeniowej z UE, a 21 listopada odłożył jej podpisanie. Był to dzień Archanioła Michała, patrona Kijowa. Myślący ludzie cieszyli się. Niektórzy uważali to za cud i prawdopodobnie był nim. Ale w głowach „postępowej kijowskiej młodzieży” powstało przeświadczenie, że umowa z UE równa się wstąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej i oznacza zniesienie wiz. Jedna z dziewczyn na majdanie machała plakatem: „Jestem dziewczyną! Nie chcę do unii celnej! Chcę koronkowych majtek i do UE!” To pokazuje, do jakiego stopnia wyprano mózgi części ukraińskich studentów. Oni nawet nie domyślali się układu i na wezwanie dziennikarza-prowokatora o północy 22 listopada zeszli się na majdanie. W tym czasie ich własna akcja sprzed 8 miesięcy „Powstań Ukraino” dawno już się skończyła. Politycy zajęli miejsca studentów i rozpoczął się bój wagi ciężkiej. Sam Poroszenko nie zdecydował się ujawnić i wysłał swojego człowieka Jurija Lucenkę, który z podium krzyczał: „Jedynym naszym problemem na drodze do Unii Europejskiej jest Janukowicz... Bez sfałszowania prezydenckich wyborów nie potrafi zwyciężyć w 2015 r...” Potem, zgodnie z planem wystąpił „tercet”. Arsenij Jacenjuk: „Naszym celem jest podpisanie umowy z UE, wypełnienie jej i uczynienie z naszego kraju państwa europejskiego...” Szczególnie wzruszająco dziś brzmią słowa nazisty Oleha Tjagniboka: „Janukowicz buduje państwo policyjne...” a Witalij Kliczko dodał: „Te siły robią wszystko aby nie dopuścić do zmiany mocy...W 2015 r., o ile Janukowicz tej chwili dożyje, zrobimy wszystko, żeby wygrać…”. Przy mikrofonie pojawił się człowiek z Europy – Polak: „dziś jestem tu aby wam powiedzieć, że Ukraina jest europejskim krajem... Rosja musi zrozumieć, że stare czasy minęły...” Moderator akcji, teraz minister kultury, pouczał tłum żeby krzyczał w przerwach. Zaczęto skandować: „Rewolucja!”, „W jedności siła!”, „Dziękujemy!” Gdy była taka potrzeba intonowano hymn. W internecie trzech opozycjonistów wzywało Ljovoczkina i Firtasza do przyjścia na majdan w niedzielę, 1 grudnia. Kliczko, co ciekawe, powiedział, że w 2015 r. ze strony opozycji, możliwy jest jeden kandydat na prezydenta. * * * Nie podobało się studentom, że politycy bez zasad robią sobie reklamę na ich akcji i o północy rozeszli się do domów. Pyatt krzyknął: „naprzód”. Dla Ljowoczkina i Akimowa (dzisiejszego pierwszego zastępcy szefa administracji prezydenta), dla Poroszenki i Lucenki, dla Jaceniuka, Turczynowa, Awakowa, a nawet i dla Tymoszenko, a także dla wielu innych, nadszedł czas działania, czas na odpracowanie srebrników i pokazania się. Jaceniuk, jako odważny aktywista puczu, uważający się za skarb narodowy, gdy dowiedział się, że głupi studenci demontują aparaturę z majdanu , zażądał, zablokowania jego wywózki. Lucenko, który na majdanie pojawił się wcześniej, zaczął szarpać się z policją. Aktywiści poszli na przejezdną część Kreszczatiku. „Berkut” z jakiegoś powodu zaczął ich wypierać. Dziennikarz Reuters (ten, który w 2008 r. robił oprawne w trupy kadry w Gruzji) uznał, że nadszedł właściwy moment. Dostał pojemnik z krwią i rozbił sobie na głowie. Wszyscy zaczęli go fotografować i krzyczeć, że go „Berkut” pobił pałkami... Pojawił się Jaceniuk i pod ochroną policji posłał autobusy z wyposażeniem na drugą stronę Kreszczatiku. Wszystko zdawało się uspokajać. Plac pustoszał, studenci rozchodzili się. Nagle pojawił się Poroszenko, zaczął miotać na ubywających dzieci-aktywistów swoje wszystkie wyrokiem zombi i przekonywał ich, aby akcji nie kończyli. Nie można stracić tempa. Prał im mózgi długo, aż do czwartej nad ranem... W MSW odbyto naradę. Minister Zacharczenko wydał rozkaz usunięcia resztek aktywistów z majdanu, a w przypadku stawiania oporu – rozgonić. Rzecz jasna Ljowoczkin o tym natychmiast poinformował Jaceniuka. Tajemnica przestała być tajemnicą. Ljowoczkinowi pozostało już tylko czekać... W tę noc, po wykonaniu zadania, Ljowoczkin złożył rezygnację z zastępcy szefa administracji prezydenta. Janukowicz w szoku rezygnacji nie podpisał. Około czwartej nad ranem dziennikarze ponownie przybyli na majdan i przywlekli ze sobą gości głównego miasta, bojowników wtedy jeszcze nieznanego „Prawego Sektora”... Ci zaczęli od fotografowania: pokazówa jest ważna. W Internecie znajduje się ciekawa fotografia. W tekście pt. „Szczegóły rozegnania majdanu: 'Berkut' walił ludzi do krwi” znajdują się ilustracje. Na jednej z nich widać dresiarzy w krótkich kurtkach w kapturach, zakrytych i w maskach. Nad majdańską konstrukcją powiewa flaga w czarno-czerwone pasy z napisem „Prawy Sektor”. Jeden z nich jest w wojskowym uniformie, wysokich butach i maskujących spodniach z gumowymi nakolannikami i w skórzanej kurtce i masce. Inni wykonują gest „Sieg Heil!“. Jeszcze inni mają w rękach drągi i inne rzeczy. W ciągu czterech godzin na majdan przyjechały ciężarówki z jodłowymi choinkami. Zaczęto stawiać okazałą, noworoczną, scenerię. Młodzież zaczęła demontować bariery, a „Berkut” interweniował. Na milicjantów posypały się kamienie i łomy. Teraz, ze źródeł prokuratury wiadomo, że w opróżnianiu majdanu uczestniczyło 390 pracowników spec-oddziału „Berkutu”, którzy użyli siły wobec 20-30 „studentów” idących w pierwszych szeregach. W rzeczywistości i te liczby są zawyżone. Nagrania ukazują, że na „demokratyzorach“ pracowało najwyżej 10 osób. Godne uwagi jest, że prokuratura, po przeprowadzeniu dochodzenia i przesłuchaniu wszystkich berkutowców, którzy w opróżnianiu majdanu brali udział, nie znalazła ani jednego, który by kogoś bił. Powstaje pytanie, czy do pierwszych szeregów nie zostali postawieni żołdacy w uniformach Berkutu. Oczywiste jest, że kijowski reżim, przy wyjaśnianiu wszystkich szczegółów, poczynając od nocy „nieznanych snajperów”, po „odeskim całopaleniu” i ludobójstwie w Donbasie, nie jest zainteresowany odkrywaniem prawdy. Tego oczekiwać nie można. Teraz, po roku, widzimy, że tamtej nocy wyrosła odrażająca obłuda, która pochłonęła Ukrainę i sama ogłosiła się Ukrainą. Ten potwór ma przemienić życie w piekło. Nie wiemy czy i kiedy, ale żeby Ukraina przeżyła, musi z siebie tego stwora wyrwać i wyleczyć rany. Potrzebuje pomocy. Całość ukazała się 30 listopada 2014 na Fondsk.ru.
piątek, 12 grudnia 2014, mrozmarek
Tagi: majdan Ukraina

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: