środa, 19 kwietnia 2017
Rząd cieni w Brytanii centrum rządu światowego
Turecki uczony Adnan Oktar odkrywa mózg centrum światowego zła ujawniając działania „globalnej ośmiornicy“, a w sojuszu Rosji i Turcji widzi narzędzie do przeciwstawienia się jej.
czwartek, 16 marca 2017
Iluzja transhumanizmu to prosta droga do zniewolenia

Wikipedyczna definicja jest taka: transhumanizm to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Inną definicję podał filozof Max More: transhumanizm to klasa filozofii, które próbują kierować nas w stronę kondycji postludzkiej i różni się od humanizmu przyzwoleniem (a nawet oczekiwaniem) na radykalne zmiany w naszej naturze i dostępnych nam możliwościach oferowanych przez różne nauki i technologie. Oczywiście, definicji jest więcej, ale co nas najbardziej interesować jest u zawarte. Mamy więc ruch, grupę naukowców, technologię i postczłwieka.

Co to właściwie oznacza? Po pierwsze, że istnieją jakieś siły o niejasnym źródle finansowania lansujący nową propagandę, której treścią jest nowy człowiek. Nie człowiek odnowiony mocą Ducha, nawet nie własnym wysiłkiem ewoluującym jak choćby w myśli Teilharda de Chardin gdzie materia zostaje uduchowiona w drodze ewolucji, lecz w wyniku stopniowego „umaszynowienia człowieka”. Krótko mówiąc, w wyniku postępu technologicznego poszczególne naturalne organy ludzkie będą zastępowane sztucznymi, co ma wspomóc wydolność, zapobiegać chorobom i kalectwu, czyli prowadzić właśnie do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Rzecz tylko w tym, że w ten sposób człowiek coraz bardziej przestawać będzie człowiekiem, a coraz bardzie stawać się będzie maszyną. Jedyną cechą, jaka pozostanie z człowieczeństwa będzie świadomość, czy jak twierdzą niektórzy – dusza.

Ale nie koniec na tym. Kolejnym etapem ma być przeniesienie świadomości ludzkiej do komputera i dalej – do sieci, przez co ma powstać nowy duch . To maszyna stanie się duchem świętym przenosząc nas z cielesności do świata duchowej informacji. Bo też, jak chce Ed Regis – amerykański pisarz – ludzka osobowość to w zasadzie informacja, a fizyk cyfrowy - Edward Fredkin postrzega wszechświat jako komputer, gdzie „pd każdym pyłkiem kryje się wiązka bitów”. Jest to więc apokaliptyczna wizja zbawienia w technicznym i naukowym opakowaniu. To właśnie nimb naukowości ma prawdy tyle, że jak zauważył francuski historyk nauki Michel Serres - „jedynym czystym mitem jest idea nauki wolnej od wszelkich mitów”.

Kapłani transhumanizmu jak Norbert Wiener idzie dalej postrzegając naukę jako formę porządku, wroga chaosu. Pobrzmiewają tu echa gnozy bo też to i jest gnoza tyle, że w nowym opakowaniu naukowych pojęć. W tym ujęciu chaos (zwany też entropią) równy jest ignorancji, a ład (tu Nowy Światowy Ład) to swoboda in formacji, społeczeństwo otwarte i nowa ekonomia liberalna.

Rzecz w tym, na ile człowiek stechnicyzowany, ze świadomością przeniesioną do sieci jest jeszcze człowiekiem a na ile maszyną w świecie wirtualnym. Świat taki tworzy iluzję duchowej rzeczywistości, „Nowej Jeruzalem”, wspólnoty i transubstancjacji w nowego człowieka dzięki sieci. Pochłania świadomość i roztapia tożsamość ale dodatkowo umożliwia globalną kontrolę. Taki świat wymaga energii, ale co się stanie, jeżeli ktoś wyciągnie wtyczkę? Od razu widać, że cały ten transhumanizm to humbug, forma ucieczki od rzeczywistości w świat iluzji. To cecha każdej gnozy, herezji prowadzącej wprost do zniewolenia, bo za całą tą doktryną kryje się władza apokaliptycznej Bestii.

W tym kierunku zmierza ludzkość jak stado baranów kierowanych przez fałszywych pasterzy na rzeź. Sprzyja temu nowoczesna oświata i przemysł rozrywkowy lansujące idee tolerancji i demokracji. Rzecz jasna, gdy znajdą się tacy, którym kierunek ten nie odpowiada to w stosunku do nich o żadnej demokracji i tolerancji mowy być nie może. Stosuje się wobec nich pojęcia, którym nadano pejoratywny sens jak np. prawicowi ekstremiści lub populiści, faszyści, naziści, religijni ekstremiści, czyli wszyscy, którzy mają odmienne poglądy. Tacy muszą zostać zmarginalizowani, napiętnowani i zlikwidowani. Jednak póki co, to ostatnie, przynajmniej na skalę masową, jeszcze jest przed nami.

 

piątek, 20 stycznia 2017
Berlin – kolejna fałszywa flaga, berlitosny współudział rządu
Tekst Petera Koeniga należy czytać mając na uwadze wydarzenia w POLSCE
poniedziałek, 28 listopada 2016
Czy korporacje to zapowiadane przyjście Bestii?



Miarka w tekście „Przeciw korporacjonizmowi przez więcej korporacjonizmu?” napisał, m.in. że korporacjonizm „to dyktatura sprawowana przez faktycznych satanistów, kabalistów, iluminatów i masonów/…/” stawiając tym samym znak równości pomiędzy korporacjonizmem a satanizmem, którego jest on narzędziem. Nie będę tu streszczał tekstu Miarki, każdy może go przeczytać na Neonie24 ale jedną uwagę muszę poczynić. Korporacjonizm wg Miarki to sprawowane obecnie rządy ponadnarodowych korporacji, ważniejszych od państw, którym narzuca swoje reguły gry jak to w przypadku CETA czy TTIP. Tak pojmowany korporacjonizm nie należy mylić z XIX-wiecznym systemem o tej samej nazwie, mającym być alternatywą, trzecią drogą pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem, a który znalazł odzwierciedlenie w encyklice Qadragesimo anno Piusa XI. I nic chodzi tu też o porównanie jednego z drugim czy o analizę na ile jeden wyrasta z pierwszego lecz o stwierdzenie, czy jest on faktycznie w swojej istocie diaboliczny lub sataniczny. Zanim jednak do tego przejdziemy określmy czym jest owa diaboliczność w Nowym Testamencie i innych źródłach.
W Ewangeliach Szatan to przede wszystkim kusiciel. Kusi on Jezusa zabrawszy Go na górę, lub mur świątynny i obiecując władzę nad światem doczesnym, „bowiem wszystko jemu zostało powierzone i komu chcę mogę to oddać” (Łk 4,1-12; Mt 4,1-11; Mk1,2-13), „jeżeli tylko upadłszy złożysz mi hołd”. Ale świat ten, wrogi jest Chrystusowi i tym, którzy za Nim podążają. „Jeżeli świat was nienawidzi, wiedzcie, że pierwej mnie znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał...” (J15, 18 i dalej) Mamy więc świat materialny z jednej strony, z drugiej – królestwo Boże nie z tego świata. Zło to kuszenie człowieka do zerwania więzi z Bogiem i skierowanie go w kierunku świata materialnego i jego uciech, czyli preferowanie wartości niskich nad wyższymi, a więc grzechu. Pobrzmiewa tu echo gnozy, więc przy gnozie na chwilę pozostańmy. Problem w tym, że teologie chrześcijańskie nie precyzują jednoznacznie czym jest zło. Św. Augustyn z Hippony, przez lata manichejczyk, po zerwaniu z gnozą, tak bardzo chciał odciąć się od niej odciąć, że zło określił jako brak dobra. Choć zło niewątpliwie brakiem dobra jest, to przecież, czujemy to intuicyjnie, że nie tylko. Prócz Augustyna, Kościół przez wieki nauczał o świadomym Złu osobowym i o piekle, teraz to się zmienia, co dowodzi, że największym sukcesem Szatana jest przekonanie innych o swoim nieistnieniu. Jak nic w tym przypadku sprawdza się ulubione powiedzenie S. Michalkiewicza, że nieistnienie jest wyższą formą istnienia.
Rudolf Steiner, gnostyk-antropozof, sformułował swoistą demonologię, która w uproszczeniu wygląda tak:
Trójcy Świętej odpowiada Troisty Demon. Przeciwnikiem Ducha Świętego, niosącego prawdę, jest Lucyfer – mistrz iluzji. Popycha on człowieka w kierunku idealizmu dając złudzenie inspiracji do świata duchowego. Jest patronem idei, sztuki, mistycyzmu (zwłaszcza) orientalnego, ekstaz erotycznych, idealistycznych systemów społeczno-politycznych. Atakuje popędy i emocje.Przeciwnikiem Chrystusa (miłość) jest Aryman - zimny intelektualista, pozbawiony uczuć. Popycha on człowieka do świata materii pozbawiając tym samym kontaktu ze światem duchowym. Chce człowieka „uziemić”, tj. uczynić z niego kombinację maszyny i zwierzęcia, nie mającego potrzeby poznania Prawdy i bezinteresownej moralności. Wartości stricte materialne zastępują duchowe. Aryman patronuje nauce, technice, systemom społeczno-politycznym opartym na terrorze. Arymaniczne są np. ideologia politycznej poprawności, gender, demokracji, tolerancji z jednoznacznym przechyłem na jedną tylko stronę – stronę dewiacji.Bogu-Ojcu przeciwstawia się Asur nazywany też Soratem. Wg Steinera to apokaliptyczna bestia 666. O ile Bóg-Ojciec to Byt, Istnienie (JHWH – Jestem Który Jestem), przeciwieństwem jest Nicość, a Sorat to Nihil, atakujący jaźń, czyli ludzkie „ja”. Ludzie asuryczni są tylko zewnętrzną fasadą człowieka, bez zdolności do dobra, miłości i prawdy. Mówi się o takich, że są pozbawieni człowieczeństwa. Mamy więc sataniczny schemat: najpierw iluzje duchowości prowadzące do zmaterializowania życiowych wartości i samego życia a w konsekwencji utrata jaźni czyli nicość.Dlaczego akurat piszę o Steinerze - zapyta ktoś? Dlatego, że jego demonologia najbardziej pasuje do dalszych rozważań na temat korporacji. Zresztą, u niektórych teologów katolickich także mamy trójpodział na Lucyfera, Szatana i Belzebuba a także szereg innych cech satanizmu. 
Jak na tym tle wyglądają korporacje? Zanim przejdę do szczegółów jedna uwaga. Korporacje jako forma organizacji przedsiębiorców mających m.in. służyć ich interesom ale i dobru społeczeństwa, istniały niemal od zawsze. Były nimi np. cechy, gildie, a na płaszczyźnie międzynarodowej – Hanza. Wszystko zmieniło się gdy powstały spółki prawa handlowego, czyli akcyjne, z ograniczoną odpowiedzialnością i po części komandytowe. Istnieją one w obszarze abstrakcyjnym bo jako osoba prawna – wymyślona przez prawo. Nie mają duszy, moralności i ciała. Nie mają właściciela, bo za tego nie można uznać akcjonariuszy i udziałowców, odpowiadających za zobowiązania jedynie do wysokości wniesionego wkładu, a pozbawionych de facto wpływu na zarządzanie. Tym zajmuje się wyłaniany w niejasnych okolicznościach management. Co prawda teoretycznie właściciele udziałów i akcji mogą wiele na walnym zgromadzeniu, ale ze względu na dużą rozprężność kapitału nie ma możliwości zgromadzenia ich wszystkich w jednym czasie w jednym miejscu, nie mówiąc już o jakimś wspólnym porozumieniu i planie działania. Tak naprawdę to korporacje w tym ujęciu są maszyną do przerzucania kosztów działalności na stronę trzecią, w tym wypadku na społeczeństwo. Korporacje formują ludzi według pewnego wzorca zarządzając złudzeniami. Złudzenia to wirtualna wizja rozwoju osobistego, praca w młodej, ambitnej grupie, samorealizacja itp. Atmosfera panująca w korporacjach przypomina trochę tę panującą w sektach religijnych. W obydwu dominuje pewna doza tajemniczości, wiary w misję i nieomylność zwierzchników, niejasność kryteriów awansu a właściwie ich brak, bo w większości przypadków zaczyna się i kończy na funkcji lidera, która w pewnym stopniu odpowiada brygadziście. W korporacjach obowiązuje swoista nowomowa, będąca zbiorem zaklęć mających wprowadzać pracowników w nowy, wspaniały świat iluzji, podczas gdy w  rzeczywistości sprowadza się ludzi do roli maszyn pozbawionych duszy. Albowiem celem korporacji , podobnie jak innych wcześniejszych herezji religijnych czy doktryn politycznych jest neutralizacja Kościoła, likwidacja własności, a w konsekwencji pozyskanie taniej siły roboczej. Aby to jednak było możliwe konieczne jest wcześniejsze kuszenie wizją nowej przyszłości, nowego porządku świata i wszelkiej szczęśliwości.
Korporacje zawłaszczają coraz to większy obszar życia, a ostatnio życia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ostatnio jedna z nich opatentowała wzorzec życia – bakterię wytworzoną w laboratorium, a prawo do tego zatwierdził Sąd Najwyższy USA. Nowym terem ekspansji są geny, które można opatentować jako własność intelektualną. W ten sposób życie staje się towarem i ma określoną cenę.
Korporacje nie mają żadnej legitymacji społecznej i są poza wszelką kontrolą i prawem, a więc są bezkarne.  Same natomiast mogą wymierzać kary, wywłaszczać, izolować, nakładać podatki (np. klimatyczny). Poddani korporacji nie mają wyboru. Nie działają na wolnym rynku lecz tworzą sieci umów międzynarodowych typu CETA, TTIP, umożliwiających zarządzanie państwami poprzez mianowanych w wyborach namiestników. 
Podsumujmy: korporacje same byty abstrakcyjne (prawne) tworzą iluzje, sprowadzają ludzi do roli maszyn, przejmują kontrolę nad życiem starając się zastąpić Boga-Stwórcę. Tym samym korporacje wyczerpują znamiona satanizmu, co należało wykazać. 
Czy rządów korporacji można uniknąć? Tego, rzecz jasna, nie wiemy. Wg Apokalipsy i innych ksiąg Nowego Testamentu nieunikniony będzie chwilowy (jak na dzieje świata) ucisk, ale potem zwycięży Baranek. Nie oznacza to bierności, co więcej, zadaniem naszym jest uświadamiania ludziom sytuacji w jakiej się znajdują. Bowiem świadomość również kształtuje byt.

piątek, 18 listopada 2016
Moralność Wacława Havla i jego rodziny; udokumentowane fakty o ich życiu są mało chwalebne
Tomáš Guttmann obala kolejny mit autorytetu moralnego
poniedziałek, 31 października 2016
Sorosowa krucjata globalnego chaosu
Izraelska dziennikarka Caroline B. Glick o Sorosie: To, co od razu zauważymy w sorosowych projektach to ich megalomania. Jego dążenia dotarły do każdego zakątku świata.
środa, 21 września 2016
Iurokracja jako przyczyna upadku
Ponad 3000 tysiące lat temu lud Izraela zdecydował o zmianie ustroju na monarchię. Po wyjściu z Egiptu i zdobyciu Kanaanu państwem rządzili sędziowie. Widać niezadowalająco.
czwartek, 18 sierpnia 2016
Gestapo Ameryka

Amerykańska demokracja i praworządność wg Paula Craiga Robertsa

 

Szef FBI James Comey mocno naciska aby mieć dostęp do waszych internetowych połączeń bez nakazu sądu.

 Comey, który świetnie wpasował się w hilarowe Gestapo wmawia kongresmenom, że Stany Zjednoczone nie będą bezpieczne dopóki FBI nie będzie wiedzieć kiedy każdy Amerykanin włączy się do sieci, komu wysyła e-maile i od kogo je dostaje oraz dopóki nie będzie znać każdą stronę internetową, jaką jakiś Amerykanin odwiedził. Innymi słowy, Comey chce anulować czwartą poprawkę amerykańskiej konstytucji i na stałe znieść wasze prawo do prywatności.

 Waszyngton chce wszystko wiedzieć o wszystkich, aby móc zatrzymać, wymuszać i fałszywie oskarżać patriotów, którzy staną w obronie amerykańskiej konstytucji i rządów prawa a także dysydentów krytykujących bezprawne wojny, nieodpowiedzialną politykę zagraniczną i ucisk amerykańskich obywateli.

Żądanie Waszyngtonu nie ma nic wspólnego z naszym bezpieczeństwem, może za to zniszczyć to bezpieczeństwo, które gwarantuje nam amerykańska konstytucja.

 Bezpieczeństwo, które chce chronić Comey nie jest naszym bezpieczeństwem czy zapewnieniem bezpieczeństwa Stanom Zjednoczonym. Jego zamiarem jest bezpieczeństwo Waszyngtonu, mimo naruszania przezeń prawa i amerykańskiej konstytucji. Sposobem w jaki Comey chce to osiągnąć jest zastraszanie, prześladowanie i aresztowanie krytyków rządu.

 Comey chce niekonstytucyjnych uprawnień aby żądać od dostarczycieli telefonicznych i internetowych usług wszystkich zapisów i informacji o was i to bez zgody sądu. Spółki komunikacyjne, dostarczające wam te usługi mają zakaz mówić wam, że wszystkie informacje o was zostały przekazane FBI.

 Amerykańscy senatorowie nagle zaczęli atakować czwartą poprawkę. John Cornyn przedstawił FBI aneks do zmienionego prawa elektronicznej komunikacji w 2015 r. wskutek czego Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich i Amnesty International wycofały poparcie dla ustawy, która zosytała wycofana.

 Senator John McCain pospieszył FBI na pomoc zgłaszając dodatek do kodeksu karnego o wywłaszczeniu. Używa niekonstytucyjnego „prawa patriotycznego” dającego nieograniczoną i niekontrolowaną władzę FBI aby całkowicie zniszczyć waszą prywatność. McCainowy dodatek nie przeszedł ale przewodniczący większości senackiej Mitch McConnell (R-KY) wycofałgłosowanie aby unieważnił głosowani aby móc głosować ponownie.

 Senatorowie FBI dalej będą wnosić poprawki do ustawy dopóki Biuro nie dostanie takiej władzy jakiej chce.

Niestety, większość współczesnych Amerykanów, w przeciwieństwie do ich przodków, jest zbyt ignorancka i niewykształcona aby rozumieć wartość prawa w życiu prywatnym, którą nasi ojcowie założyciele umieścili w konstytucji. Imbecyle bredzą: „Nie zrobiłem niczego złego. Nie mam się czego bać.” Boże, pomóż debilom.

 Gdyby Amerykanie byli dostatecznie wyrafinowani, może zainteresowałoby ich dlaczego tak duża część senatu amerykańskiego bardziej dba o interesy FBI niż swoich wyborców, którzy ich wybrali by reprezentowali lud a nie tylko policyjną siłe w Waszyngtonie.

Dlaczego tylu senatorów bardziej ulega dążeniom FBI aby uzyskać gestapowską moc, niż swobodom obywatelskim w konstytucji amerykańskiej?

 Jak pokazuje Bill of Rights Defense Committee and the Defending Dissent Foundation strzelanina w Orlando, w Dallas czy jakakolwiek gdziekolwiek, rzeczywista czy zainscenizowana, nie ma nic wspólnego z żądaniami FBI aby zniszczyć prawo Amerykanów do prywatności.

 Co słyszę? Mówicie, żeście o tym nic nie wiedzieli? Nic dziwnego. Wasze media tworzą ludzie dobrze opłacani za to, że was oszukują i wprowadzają państwo policyjne, aby pozbawić was wszelkiej ochrony prawnej i pozostawić bezbronnymi wobec niego. To zadanie New York Times, Washington Post, Fox „News“, CNN i reszta prasowych i telewizyjnych mediów – dziewek sprzedajnych i wielu stron internetowych.

 

Adolf Hitler żyje i powodzi mu się w Stanach Zjednoczonych dobrze i szybko rośnie w siłę.

 

Gestapo America ukazał się 13.07.2016 na Strategic Culture Foundation.



środa, 27 lipca 2016
Kto w demokracji odpowiada za długi?

Kilka lat temu zostałem członkiem komisji wyborczej w wyborach samorządowych w moim mieście i jak to zwykle bywa, ten obowiązek poprzedziło szkolenie. Ma to w zamierzeniu być zapoznanie z ustawą ordynacja wyborcza, co jest istotne dla tych, którzy pierwszy raz biorą w tejże imprezie udział, dla innych wieje nudą, ale obowiązek to obowiązek, tyle że w trakcie nudy wiele pomysłów przychodzi do głowy. Kiedy więc czas prelekcji minął i przyszła kolej na zadawanie pytań, zwróciłem się do obecnego na sali sędziego komisarza wyborczego z pytaniem, czy tajność wyborów jest prawem, czy obowiązkiem głosującego i co jeśli tenże np. idąc do urny nie zachowa tajności i pokaże wszem i wobec na kogo oddał głos? No właściwie to nic się nie stanie, nie można pociągnąć go do odpowiedzialności – powiedział sędzia komisarz. No dobrze, skoro tak – ciągnąłem dalej – to czy może on zażądać kserokopii karty do głosowania potwierdzonej przez komisję lub stwierdzającego zaświadczenia jak głosował? Oczywiście, że nie – zakrzyknęła jakaś paniusia siedząca obok sędziego, jak się okazało, przedstawiciel a wojewódzkiego komisarza wyborczego. - przecież to absurd, a właściwie po co? Po to – powiedziałem – że jak wybrani włodarze coś nawywijają, obywatel ten będzie miał podstawę odciąć się od skutków ich działań. Paniusia stwierdziła, że obywatele za rządzenie swoich wybrańców nie odpowiadają i tak, więc plotę bzdury i szkoda czasu, a poza tym na korytarzu czeka kolejna grupa do przeszkolenia.

W ten sposób zakończyła się dyskusja ale bynajmniej nie problem, albowiem pytanie, kto w demokracji odpowiada za złe decyzje władzy, jest nadal otwarte i niestety, aktualne.

Na skutek realizacji różnych fantasmagorii i ekstrawagancji przez władze mojego miasta (rodem z PO), jego zadłużenie przekroczyło 90% dochodów i stale rośnie, bo do opamiętania nie doszło. Pani premier mogłaby wprowadzić komisarza ale tego nie czyni. Opozycyjni radni z PiS tłumaczą to tym, że preferencje wyborcze w mieście i tak są po stronie PO, a może i Petru, a nie PiS, więc to na tą partię spadnie cale odium. Lepiej więc poczekać, aż wszystko się zawali na rządzącą PO z poplecznikami i dopiero wtedy zrobić porządek. Może to i prawda ale jeżeli tak, to nie cała. Jak donoszą media, na szczeblu wojewódzkim pomiędzy G. Schetyną a jego contras z PiS aż takiej niechęci, jak by się zdawało, nie ma, co więcej, są tam nawet pewne interesy do zrobienia kosztem Petru and his girls. Może i tak, bo trudno, żeby było inaczej, ale zostawmy to i wróćmy do tematu.

Podczas ostatniej sesji radni podjęli uchwałę o emisji obligacji gminnych pod zastaw kilkuset mieszkań i lokali użytkowych, komunalnych, rzecz jasna. Obligacji, bo ponoć banki nie chcą już udzielać kredytów tym bardziej, że już pod wcześniejsze zastawiono inne budynki i lokale. Krótko mówiąc, jakaś część mieszkań wraz została zastawiona; być może połowa a może i większość. Oczywiście mieszkania same w sobie mają wartość murów, chyba, że ktoś zechce je kupić z lokatorami w środku. W tym przypadku wartością są ludzie, bo to z nich będzie można ściągnąć długi poprzez czynsz rzecz jasna. Czynsz ten nowy właściciel będzie mógł podnieść dowolnie a opornych usunąć z kamienicy na ulicę.

To prawdopodobne, ponieważ większość dochodów gminy stanowią odpisy z podatków dochodowych, czyli z PIT-ów. To sytuacja normalna tyle, że specyfika miasta polega na tym, że ok. 70% pochodzi z emerytur i rent górniczych i francuskich, a jest to grupa społeczna wymierająca. Co prawda, jest jeszcze specjalna strefa ekonomiczna, ale zarobki są tam tak niskie, że żadnych poważnych wpływów podatkowych nie ma i nie będzie.

A zatem, odpowiadając na postawione w tytule pytanie, za długi odpowiada rządzący, a ponieważ w demokracji suwerenem jest demos, on to zapłaci za długi zaciągnięte przez swoich przedstawicieli. To zdaje się jest dopiero początek, na razie w niewielkiej skali ale o ile eksperyment się powiedzie, będzie można proceder rozciągnąć n cały kraj i na nieruchomości prywatne, np. nakładając na te ostatnie jakiś spec-kataster. I niech nikogo nie zmyli brak podstaw prawnych. Te można w każdej chwili uchwalić.

 



poniedziałek, 27 czerwca 2016
Szwajcaria wyrzekła się bytowego komunizmu
Tekst Katasonowa na chwilę odrywa nas od Euro zwracając uwagę na sprawę ważniejszą. Czy u nas byłoby tomożliwe?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
O autorze
Tagi