wtorek, 25 stycznia 2011
Zgryzy sądowe
Prokuratura Okęgowa w Świdnicy postawiła kilku osobom zarzuty kupowania głosów. Podczas rozprawy 4 stycznia będącej wynikiem skargi Patryka Wilda na przebieg - ogólnie rzecz ujmując - przebiegu I tury wyborów samorządowych w Wałbrzychu, Sąd Okręgowy w Świdnicy nie dopuścił szeregu dowodów, w tym z przebiegu prokuratorskiego śledztwa i nie stwierdził kupowania głosów. Jeżeli dojdzie do postawienia zarzutów i procesu karnego sąd będzie miał zgryz co z tym zrobić, ale nie jedyny. Drugi to druga skarga drugiego kandydata na prezydenta Wałbrzycha - Mirosława Lubińskiego z tego samego powodu. Sprawa miała być rozpatrzona w styczniu, ale nie będzie i nawet jej przybliżony termin nie jest znany. Tu rzecz się komplikuje. O ile w przypadku Patryka Wilda sąd nie stwierdził aby kupowanie głosów miało wpływ na wynik wyborów, to w przypadku Lubińskiegoi nie będzie to takie łatwe. Po pierwsze dlatego, że ten widział błędy poprzednika i tendencję sądu, a po drugie - łatwo może taki związek wykazać. Kluczowym świadkiem jest Robert S., który twierdzi, iż zakupił dla kandydata PO ponad 800 głosów, podczas gdy różnica między zwycięzcą a drugim w kolejności M. Lubińskim wyniosła ok. 320 głosów. Sąd będzie miał kolejny zgryz, jak udowodnić, że 800 to mniej niż 300? Są dwa wyjaśnienia: jedni twierdzą, że nad świadkami pracują "siły wyższe" i termin rozprawy wyznaczony zostanie gdy Robert S. zmieni zenanie, a drudzy, że SO w Świdnicy czeka na zakończenie postępowania w/s skargi P. Wilda na orzeczenie sądu I instancji aby mieć się na czym oprzeć. Jeszcze inni powiadają, że sąd czeka aż się wszystko przedawni i wszyscy o wszystkim zapomną.
O autorze
Tagi