poniedziałek, 14 listopada 2011
Partia Wolnych Obywateli


14 lutego 2009 r. zarejestrowana została nowa czeska partia polityczna, w zamyśle jej twórców - liberalno-konserwatywna – Partia Wolnych Obywateli (Strana svobodných občanů). Jej logo to biały baran na zielonym tle, zaś program – dotyczy głównie sprzeciwu wobec Traktatu Lizbońskiego.
Członkami komitetu założycielskiego, który 19 stycznia złożył w ministerstwie spraw wewnętrznych wniosek o rejestrację byli m. in.: Petr Mach – ekonomista i współpracownik prezydenta Wacława Klausa, pisarz i dziennikarz Benjamin Kuras, filozof - Miloslav Bednář, manager -  David Hanák, Jaroslav Bachora – przedsiębiorca, wydawca, redaktor, sekretarz fundacji Wacława Klausa, Jiří T. Payne – były poseł i doradca prezydenta republiki. 
W oświadczeniu założycieli czytamy: z obawami o przyszłość i demokrację w Europie, niezawisłość czeskiego państwa i wolności obywateli obserwujemy narastającą arogancję niektórych przedstawicieli władz Unii Europejskiej i coraz większy nacisk na stłamszenie jakichkolwiek dyskusji jej kształcie. Coraz więcej partii i polityków temu naciskowi ulega.
Za szczególnie niebezpieczny przejaw niedemokratycznych trendów we UE uznajemy nacisk na przyjecie Traktatu Lizbońskiego, który narusza podstawowe zasady UE, według których traktat odrzucony przez choćby jedno państwo (np. przez irlandzkie referendum), nie może obowiązywać.
Traktat Lizboński nie różni się w istocie od wcześniejszej Konstytucji, odrzuconej w referendach przez Francuzów i Holendrów.
Dlatego uważamy:
1/ Jesteśmy za zachowaniem Unii Europejskiej i umów uchwalonych przez czeskich obywateli w referendum o wstąpienie do UE w 2003 r., które ma TL zmienić/.../
2/ Chcemy nowej umowy, która by zwięźle i zrozumiale gwarantowała zachowanie demokracji we wszystkich państwach członkowskich UE.
Punkty 3/  i 4/ dotyczą wobec powstania nowego superpaństwa i likwidacji weta w systemie głosowania.
5/ Dla Republiki Czeskiej Traktat Lizboński jest wyjątkowo niekorzystna: nie daje dostatecznej gwarancji, że nie dojdzie do prób zniesienia dekretów Benesza lub prób o nadanie ważności pretensji majątkowych wobec RCz.
6/ Jeżeli UE nie będzie respektować odrzucenia Traktatu Lizbońskiego przez państwa członkowskie (i w ten sposób naruszy własne prawa …), potwierdzi swój niedemokratyczny charakter i tym między innymi zagrozi NATO.
SSO  zachowanie duchowego, kulturowego, politycznego dziedzictwa cywilizacji zachodniej a jednocześnie wolność w działaniach obywateli.

PS. Pomimo apelu, 18 lutego parlament czeski ratyfikował Traktat Lizboński. Za – głosowali czerwoni, różowi i zieloni oraz część rządzącej ODS.



09:36, mrozmarek , Czechy
Link Dodaj komentarz »
Wolność? Innym razem!

Dokumentalista i dziennikarz John Pilger, w książce pod tytułem „Freedom Next Time: Resisting the Empire“ pisze o propagandzie, naciskach, cenzurze, zamilczaniu i obronie przed amerykańską  imperium. Ten Australijczyk żyjący w Wielkiej Brytanii karierę rozpoczynał przed pół wiekiem. Nakręcił 50 filmów i wydał kilka książek, z których ostatnia to wspomniana już „Freedom Next Time".
„Liberalna demokracja niepostrzeżenie zamienia się w dyktaturę korporacyjną. To historycznie zasadnicza zmiana a media, jeśli nie chcą zejść do roli listka figowego, muszą pokazać, że są wszechobecnym i ważnym problemem zagrożonym w pierwszym rzędzie” pisze Pilger.
Książka pełna jest przykłądów, jak np. Ruperta Murdocha, który przejął kontrolę nad ekonomiczną stroną Wall Street Journal. Jego medialny konglomerat News Corporation kontroluje 175 tytułów prasowych, telewizyją stację Fox Television, filmowe studio 21st Century Fox, portal MySpace.com, i kilka innych. Był wielokrotnie oskarżany o uzywanie swojego imperium w celach politycznych, popierając np. inwazję na Irak. 
Książka "miała być przeciwwagą dla propagandy, często przebraną w szaty dziennikarstwa. /.../ Ojciec public relations Edward Bernays pisał o niewidzialnym rządzie - realnej władzy na ziemi, którą są środki masowego przekazu. Było to ponad 80 lat temu, kiedy to powstały dziennikarskie korporacje. Mało się o tym mówi i jeszcze mniej wie, że zaczęło się to wraz z przyjściem reklamy skierowanej na firmy, na ich znak firmowy i produkt, czy usługę. Z czasem zaczęły opanowywać prasę i tak powstało "profesjonalne dziennikarstwo". Aby jednak gazety miały ogłoszenia, musiały się stać podporą establishmentu - wyważonymi, objektywnymi i bezstronnymi.
Pojawiły się szkoły dziennikarskie a  żurnaliści rychło uwierzyli w mit liberalnej neutralności. Prawo do swobodnej wypowiedzi złączyło się z nowymi mediami, ale też z korporacjami, co trafnie ujął Robert McChesney jako "Jeden wielki szwindel". Nie zauważono, że profesjonalizm w dziennikarstwie oznacza wykorzystanie w informacjach i komentarzach głównie oficjalnych źródeł, co trwa do dziś. ”Wystarczy przejrzeć jakikolwiek tekst w New York Times i zobaczyć źródła głównych wiadomości w polityce, aby przekonać się, że większość cytowanych źródeł pochodzi z kregów władzy. Niezależne dziennikarstwo to już prawie wyjątek. Wystarczy wspomniejć rolę jaką odgrywała Judith Miller w NYT w poczatkach inwazji na Irak, kiedy to niemal przepisywała urzędowe oświadczenia. Praca innych sławnych reporterów tej gazety wiele się od tego nie różni.”
Zresztą, sama statystyka wskazuje na stopień wzrostu niewidzialnej władzy. O ile w 1983 r. najważniejsze światowe media należały do pięćdziesięciu, przeważnie amerykańskich korporacji, to w 2002 r. już tylko do dziewięciu wielkich spółek. Dziś jest ich już tylko pięć. Murdoch zapowiedział, że w przyszłości będą tylko trzy medialni giganci, a
jego przedsiębiorstwo będzie jednym z nich. To takiej koncentracji dochodzi też poza USA. BBC oznajmiła, że rozszerzy nadawanie na Stany i tak powstała BBC Ameryka.
Podczas inwazji na Irak BBC miała dwa studia. Jedno pokazywało, że  BBC przeznaczyła tylko 2% czasu przeciwnikom wojny, mniej niż ABC, NBC czy CBS. Drugie pokazywało, że w czasie przygotowań do inwazji 90% informacji o broni masowego rażenia wskazywało, że ma je Saddam Husajn, z czego miała wynikać racja Busha i Blair'a. Dziś już wiadomo, że stacja ta, podobnie jak inne, została zinfiltrowana przez MI6. Jej agenci w operacji o kryptonimie Mass Apeal wymyślali historie o groźnym Saddamie i jego broni, podziemnych pałacach zamienionych w bunkry, itp. Rzecz w tym, że MI6 wcale się przy tym nie namęczyła, bo też profesjonalni dziennikarze większą część pracy wykonali sami.
Zprawozdawca BBC z Waszyngtonu Matt Frei wkrótce po inwazji powiedział: "nie było błędu w tym, że chciano przynieść dobro i  amerykańskie wartości trzeciemu światu, a zwłaszcza Bliskiemu Wschodowi, ale to związane jest z amerykańską siłą". W 2005 r. tenże Frei wychwalał autora inwzji - Paula Wolfowitza jako tego, który
"szczerze wierzy w siłę demokracji  i rozwój społeczeństwa obywatelskiego" (jeszcze przed jego aferą w Banku Światowym). Zresztą, w wiedomościach BBC, gdy dochodzi do wpadek, o inwazji mówi się jako o złe zaplanowanej. Nie o prowokacjach, nie o założeniach na fałszywych przesłankach, nic z tych rzeczy. To tylko błędy w planowaniu. Takie słowa jak "błąd", "przesada", "uchybienie", są na porządku dziennym, co świadczy o zamierzonym, świadomym  zamiarze niesprowokowanego i nielegalnego ataku na bezbronny Irak.
Takie słowa przypominają świetny esej Edwarda Hermana o spowszednieniu niewyobrażalnego. Właśnie o to chodzi: frazesy i komunały w mediach są po to, aby niepojęte stało się „przyjacielską degradacją wojny.”
„Jedna z moich ulubionych historyjek z czasów zimnej wojny – pisze Pilger - opowiada o rosyjskich dziennikarzach, którzy przyjechali zwiedzić Stany Zjednoczone. Dzień przed wyjazdem gospodarz zapytał o ich wrażenia. Ich rzecznik odpowiedział: muszę powiedzieć, że po przeczytaniu waszych gazet i obejrzeniu wiadomości w różnych stacjach
telewizyjnych jesteśmy zdziwieni, że poglądy tam wygłaszane są takie same. Za takie poglądy u nas posyła się do gułagu, a nawet wyrywa paznokcie. A u was jest inaczej. O co tu chodzi?"
To pytanie, które dziś mało kto zadaje, a już szczególnie w mediach. Odpowiedź jest ważna dla życia wielu milionów ludzi. Nie tak dawno NYT napisał: "gdybyśmy wtedy wiedzieli to, co wiemy teraz, inwazję na Irak
powstrzymałyby już na początku gwałtowne protesty społeczne". To dość dziwne wyznanie, dowodzące, iż dziennikarze zdradzili odbiorców. że nie wykonali swojej pracy i zamiast tego przekazywali wymysły Busha i jego gangu. Times'y zapomniały dodać, że gdyby tak się stało, milion ludzi dziś by jeszcze żyło.
„Ironią jest, że zacząłem rozumieć funkcjonowanie cenzury w tzw. wolnych społeczeństwach dopiero w czasach, gdy byłem sprawozdawcą w państwach totalitarnych. W latach 70. robiłem tajne nagrania w Czechosłowacji, tamtejszej stalinowskiej dyktaturze. Rozmawiałem z członkami dysydencckiej Karty 77, a jednym z nich był prozaik Zdenek Urbanek, którzy mi rzekł: ‘W przeciwnieństwie do was, w jednej rzeczy mamy z dyktatury korzyść: nie wierzymy w to, co piszą w gazetach i mówią w telewizji, ponieważ wiemy, że to propaganda i kłamstwa. Nauczylismy się widzieć przez propagandę i czytać między wierszami i inaczej niż wy wiemy, że prawda jest zawsze wywrotowa’.” Vandana Sziwa nawzawał to "ujarzmianiem informacji" (subjugated knowledge), zaś Claud Cockburn trafnie zauważył: "Nikdy nie wierzcie niczemu, dopóki nie zostanie to oficjalnie zdementowane".
Stare przysłowie powiada, iż pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Tak jednak nie jest. Pierwszą  jest dziennikarstwo. Już po wojnie wietnamskiej w czasopiśmie Encounter ukazał się artykuł korespondenta wojennego Roberta Eleganta, który stwierdził: "po raz pierwszy we współczesnej wojnie, jej wynik nie rozstrzygnął się na polu bitwy, lecz na gazetowych szpaltach, a przede wszystkim na ekranach telewizorów".  Winą za przegraną obarczał dziennikarzy, którzy ją krytykowali pokazując wydzrzenia często w fałszywym świetle.
„O Kambodży nakręciłem wiele dokumentów. Ten pierwszy nazywał się "Rok Zero; cicha śmierć Kambodży" a ukazywał jak amerykańskie bombardowania Kambodży stały się katalizatorem dającym siłę Pol-Potowi. To co zaczął Nixon z Kissingerem, to Pol-Pot dokończył, o czym świadczą materialy CIA. Film wywołał szok gdy pokazalem go PBS (Public Broadcasting Service). Coś tam szeptano, a potem powiedzieli: "John, twój film jest świetny, ale niepokoi nas, że się w nim mówi, że to Stany Zjednoczone wybrukowały drogę dla Pl-Pota". Zapytałem: "Chcecie poznać  dowody?" i pokazałem im fragmenty nagrań z CIA. Oni na to: „Nie, nie, ale zdecydowaliśmy się powołać sąd dziennikarski.”
Nazwy ‘sąd dziennikarski’ nie powstydziłby się sam George Orwell. Rzeczywistość była taka, że się PBS udało znaleźć jednego z wyłącznie trzech dziennikarzy, których do Kambodży zaprosił Pol-Pot. A ten, jakże by inaczej, film potępił, a PBS już się nie odezwała. Mimo to film wyświetlono w prawie 60 krajach  i stał się jednym z najbardziej znanych dokumentów na świecie. Tylko w USA nie został pokazany.”
Pilger twierdzi, że liberalni demokraci rozpoczęli więcej wojen niż republikanie. W Wielkiej Brytanii podający się za liberała Toni Blair wciągnął kraj do wojennych awantur bardziej niż ktokolwiek inny. Od początku inwazji na Irak zginęło ok. 700 tys. Irakijczyków, czyli tyle co w Rwadndzie. Rząd Blaira wyliczenie uznał za wiarygodne. Co na to media? Cisza.
Również lewica poparła bushowy atak na Afganistan. Mniej mówi się o poparciu CIA dla Osamy bin Ladina czy talibów i współpracy przy budowie ropociagu przez Afganistan. Są  dowody i pisze Pilger - że Bush postanowił zaatakować taliban dwa miesiące przed 11 września, bo już w czerwcu 2001 r., o czym opinia publiczna nie wie.
Podobnie zamilczana jest sytuacja w Palestynie. Hamasowi ciągle przypisuje się plan zniszczenia Izraela, wystarczy przeczytać główne tytuły prasy światowej, ale że Hamas prosił o 10-letni rozejm – tego już nie podano. Sama organizacja zmieniła ideologię uznając realne istnienie państwa Izrael, który zdecydował zniszczyć Palestynę. Na uniwersytecie w Glasgow zainicjowano badania nad przekazami dotyczącymi sytuacji na Bliskim Wschodzie. Przebadano młodych ludzi czerpiących wiedzę z brytyjskich mediów publicznych. Okazało się, że 90% z nich uważa, że nielegalnymi osadnikami są Palestyńczycy.
Obecnie panuje niebezpieczne milczenie  na temat zbrojeń jądrowych i powrotu do zimnej wojny. Rosjanie wiedzą, że tzw. Tarcza antyrakietowa w Europie Środkowej jest skierowana przeciwko nim. Z tytułowych stron dowiadujemy się, że Putin zaczyna nową zimną wojnę, ale już nic o tym, że Ameryka buduje nowy system nuklearny - Reliable Weapons Replacement (RRW), mający zatrzeć podział między bronią konwencjonalną a jądrową. Jednocześnie trwa osłabianie pozycji Iranu, a media pełnią w tym przypadku taką samą rolę jak przed inwazją na Irak.  Nawet demokratyczny kandydat na prezydenta Barak Obama, choć mówi o wycofaniu wojsk z Iraku, dodaje:  „nie możemy odwołać naszych sił zbrojnych skierowanych przeciwko długoletnim przeciwnikom jak Iran czy Syria.”
 To jest istotą propagandy, czy brainwashingu. Mało kto wie, że w ostatnim półwieczy USA obaliły 50 rządów, z których 30 było demokratycznych i bomardowały 30 krajów.
Co zatem robić? „Z doświadczenia wiem, że w tzw. trzecim świecie takie pytania są rzadkością, bo tam ludzie wiedzą, co mają robić. Niektorzy placą za to wolnością, a często i życiem. Prawdziwe czy fałszywe informacje są najbardziej skuteczną siłą ze wszystkich, ale trzeba uważać, aby nie dać się złapać na lep ‘społecznej roli mediów’. Nigdy tak nie było, ani w krajach komunistycznych, ani teraz. Nigdy też media nie rozrastały się tak szybko jak teraz.”
„Myślę, że można utworzyć piatą władzę, która by była wynikiem oddolnego ruchu, a która monitorowałaby i zwalczala korporajcyjne media. Wywołalby to niewyobrażalne zmiany. To można i trzeba zrobić, bo milczenie jest porażką. Trzeba się spieszyć. Liberalna domokracja niepostrzeżenie zmienia się w dyktarturę korporacji.”




 




Kulisy powstania Czechosłowacji 1


Tomáš Krystlík, urodzony w 1947 w Pradze czesko-niemiecki pisarz, dziennikarz, autor wielu artykułów i esejów. Jego ostatnia książka „Przemilczana historia” ("Zamlcene dejiny") kwestionuje oficjalną wersję historii lat 90.tych w Czechach. Poniżej przedstawiamy fragmenty eseju „Okoliczności powstania Czechosłowacji” („Okolnosti zrodu ČSR”), który ukazał się na stronie zvedavec.org, a który prezentuje ciekawy poglądy na obowiązującą oficjalną wersję wydarzeń po I wojnie światowej. Z uwagi na obszerność podzielony został na części.
„Nasze nieszczęście zaczęło się wraz z upadkiem starej Austrii” (Emil Hácha)
Poglądy Tomasza Garrigue Masaryka
Masarykowe pojmowanie historii podobne są do totalitarnych: „historia nie jest wiedzą i pouczeniem o tym, co było dawno, lecz o tym co będzie, także ja, z mą świadomością i sumieniem, jestem historią”. Tu są jego korzenie własnych celów, pojmowania polityki i niezłomnej woli do odegrania wielkiej roli w dziejach. Wielu jego poglądom brak uzasadnienia, a służyły politycznym celem. Np. w książce „Rosja a Europa” twierdzi, że „członkowie Kościoła katolickiego kłamią więcej niż protestanci”. Masaryk chciał po platońsku zmienić społeczeństwo, nadać wiodącą rolę królom-filozofom, a więc sobie.
Postawa, jaką zajął w procesie Leopolda Hilsnera, oskarżonego o mord rytualny Żyda, dał mu później poparcie amerykańskich żydów w I wojnie światowej, zwłaszcza L.D. Brandeisa, pochodzącego z Czech sędziego Sądu Najwyższego USA i przyjaciela prezydenta Wilsona. Dzięki ich pomocy dostał w 1918 roku 10 milionów dolarów pożyczki dla jeszcze nieistniejącej Czechosłowacji.  Istnienie Austro-Węgier długo uznawał za bezsporne, lecz z początkiem wojny zmienił pogląd odgrywając znaczącą rolę w procesie rozpadu monarchii. Przed wojną był przeciwnikiem rewolucji i jej taktyki, ale już w czasie wojny został rewolucjonistą nazywając wojnę „światową rewolucją”.  Przed wyjazdem na emigrację namawiali go czescy narodowcy, aby walczył o czeskie królestwo w znaczeniu ustrojowym państwa, a nie zasad etnicznych.
W 1912 r. z krytyką Masaryka wystąpił historyk Józef  Pekař. Jego zdaniem czeska świadomość narodowa i charakter nie mogą być wynikiem reformacji, jak twierdził Masaryk, ponieważ nie mógłby przeżyć okresu po bitwie pod Białą Górą. Masaryk świadomie przejął romantyczne poglądy  Františka Palackého na historię. Według  Johanna G. Herdera Masaryk i Polacky zgodnie głosili, jakoby Słowianie byli łagodni, cierpliwi, pokojowo nastawieni w odróżnieniu od agresywnych Germanów. Prowadzi to do błędnej konkluzji, jakoby Polacy czy Rosjanie nie byli wojowniczy, co jest nonsensem.
Pekař zarzucał Masarykowi, że ten traktuje historię wybiórczo, uznając to, co zgodne jest z jego koncepcją i pomija wszystko inne. „Masaryk jest bardziej agitatorem niż badaczem, a ambicja, pasja i anty katolickość obniża  jego zdolność rozpoznawania rzeczywistości.  Pekař miał dużo szczęścia, że po wojnie nie był ścigany z prawa ochronie republiki z 1923 r. (obraza prezydenta), gdzie dowód prawdy jest wyłączony, a kara więzienia grozi do 1 roku, które wprowadził Masaryk, jeszcze jako obywatel C.K.
Początek wojny
W sierpniu 1914 r. odwiedził Masaryka w Pradze amerykański kupiec Emanuel Voska, zbierający informacje gospodarcze i polityczne dla Henry'ego Wickhama Steeda, redaktora działu zagranicznego Times'a i angielskiego szpiega zarazem. Obaj znali się już wcześniej, a „czwartym do brydża” był rosyjski  wysłannik w Anglii hrabia von Benckendorff.
Ustalono, że w Anglii, Rosji i Ameryce powstanie tajna sieć informatorów i sieć kurierska do Pragi i USA, które wtedy była jeszcze neutralne. Masaryk ujawnił swój zamiar wyjazdu  do Anglii. Miał liczne informacje z frontu, ekonomiczne, finansowe i inne, które następnie sprzedawał Steedowi, za co otrzymywał zapłatę przez osoby trzecie na konta w USA, z których telegraficznie przekazywane były do Anglii. Tak powstała prywatna tajna służba, sprzedająca informacje wywiadowi angielskiemu i amerykańskiemu.
Brytyjski szpieg
Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny Masaryk publicznie poręczył za policyjnego konfidenta Karla Švihy, który jako przewodniczący poselskiego klubu partii narodowych socjalistów, w tajemnicy zaproponował rządowi austriackiemu, że za pieniądze zapewni głosy klubu za projektami ustaw dotyczących obronności państwa, co jednak wyszło na jaw. Po sprawie Hilsnera miało to negatywny wpływ na opinię o Masaryku, choć z drugiej strony pomogło mu uzyskać paszport w czasie wojny.
W Holandii Masaryk nawiązał kontakt z Secret Service, po czym wrócił do Pragi. Wiedział, że Brytyjczycy boją się wejścia Rosji do Czech. Rozszerzeniu wpływów Rosji w Europie środkowej miało przeszkodzić utworzenie Czechosłowacji, co wymagałoby zgody ententy i przegranej Austro-Węgier. Jednak politycy czescy nie chcieli państwa czeskiego obejmującego jednolite etnicznie i językowo terytorium, lecz państwa w granicach korony świętego Wacława, a więc tereny niemieckojęzyczne, a nawet do Adriatyku, gdyż takie granice miały Czechy za Przemysła Otokara II, który, wojował także przeciwko Prusom nad Bałtykiem i założył Królewiec.
W połowie października 1914 r. Masaryk otrzymał od Vosky'ego tysiąc dolarów w markach. Podczas drugiego pobyty w Holandii przekazał informacje austriackich łodziach podwodnych, rumuńskich planach mobilizacyjnych, itp. Jednak ze względu na ciągle żywe afery, w jakie był zamieszany, i brak pełnomocnictw państw ententy, jego wpływy polityczne w Czechach były znikome.
Masaryk współpracował także z austriackimi urzędami. Gdy w grudniu 1914 r. zabrał swoją, niezrównoważoną psychiczne córkę Olgę na Capri, odwiedził w Wiedniu byłego późniejszego premiera  Ernesta von Körbela, zapewniając go o lojalności ustnie i pisemnie. Był to błąd, który wzbudził podejrzenia austriackiej policji, ale ostrzeżony do kraju już nie wrócił.
Były po temu i inne powody. Secret Service znała plan Karela Kramarza, przywódcy narodowych Młodoczechów, a później pierwszego premiera Czechosłowacji, utworzenia federacji słowiańskiej pod przewodem Rosji, co pozwalało tej ostatniej osiągnąć wpływ w Europie Środkowej.  Aby temu przeszkodzić dali Brytyjczycy Masarykowi instrukcję, aby ogłosił niepodległość ziem czeskich na terenie CK. Nie przypadkiem pierwsze memorandum nazywało się Niepodległe Czechy ( Independent Bohemia), którego autorem był Robert Seton-Watson. Zmieniło to nastawienie samego Masaryka, który teraz widział Czechy w historycznych, a nie etnicznych granicach.
W marcu 1915 w Pradze powstał tajny komitet do kontaktów z emigrantami politycznymi z Přemyslem Šámalem, Edvardem Benešem, Josefem Scheinerem, Karlem Kramářem i Aloisem Rašínem. Żądanie Masaryka, aby do pracy za granicą przyłączyli się inni pozostało bez echa. Były po temu powody obiektywne: trudno było w czasie wojny otrzymać paszport, a jeszcze trudniej przeżyć  na obczyźnie. Masaryk dostał pieniądze od Šámala, Scheinera, Beneša, ale głównym źródłem dochodów były te za sprawozdania od Brytyjczyków oraz zbiórki rodaków w USA. Ważną rolę odgrywał František Kopecký (ps. Zeno), pracownik austro-węgierskiego konsulatu w Nowym Jorku, załatwiający różne dokumenty, głównie paszporty dla Voskovo-Masarykowych agentów, wyjeżdżających do wrogich państw. (Ciekawostka, że wydania pamiętników Kopeckiego zabronił rząd czechosłowacki w obawie przed popsuciem stosunków z Anglią, bowiem głównym celem tworzonej na tej bazie propagandy było wciągnięcie Ameryki do wojny.)
Znaczną rolę odegrał amerykański milioner  Charles R. Crane, przyjaciel i doradca prezydenta Woodrowa Wilsona, wspierający finansowo jego kampanię w 1012 r. W posiadłości Crane'ów przebywał syn Masaryka, Jan, który w 1924 r. ożenił się nawet z ich córką Frances Leatherby. Syn Crane'ów, Richard był sekretarzem ministra spraw zagranicznych USA Lansinga, a po wojnie został pierwszym wysłannikiem USA do Czechosłowacji. Inny syn, John, był po wojnie doradcą Masaryka opłacanym z państwowej kasy, a portret Slavii, słowiańskiej bogini, do którego pozowała druga córka Crane'a – Josephine, znajdował się na pierwszych banknotach czechosłowackich.
Daje to pewne pojęcie o pozycji i kontaktach Masaryka. 3 mają 1915 r. zwrócił się Masaryk do Crane'a żądając pieniędzy za pozyskiwanie cennych informacji. Gdy żądane 80 tys. dolarów nie nadchodziło, czego powodem była ostrożność Crane'ów, bądź co bądź polityków neutralnych jeszcze Stanów Zjednoczonych, zaczął Masaryk naciskać na  pośrednictwo Voska. W liście pisał, że cząstkowe kwoty jakie otrzymuje w wysokości 2000 dol. starczają mu zaledwie na osobiste potrzeby, ale brakuje na polityczne działania. Założono wówczas specjalny rachunek, na który przelewano pieniądze pod pretekstem zbiórek.
 Propagandzista
Od września 1015 r. przebywał Masaryk w Londynie, dokąd przyjechał na serbskim paszporcie wydanym w ambasadzie w Paryżu. Tu rozwinął działalność. Jednocześnie Voska zbierał materiały kompromitujące wrogów Masaryka podając się za sekretarza czeskich narodowców w USA. Jednak w promowaniu Masaryka miał skłonność do przesady, np. załatwił artykuł w New York Times jakoby córka Masaryka przebywała w austriackim więzieniu wojennym. Na tej podstawie interweniowała amerykańska ambasada we Wiedniu żądając wypuszczenia żony i córki do USA. Masaryk telegrafował do Voska, aby do tego choćby przypadkiem nie doszło i żeby nie dopuścić, aby opuściły one Pragę. Nie bez powodu. Od 1916 r. propaganda brytyjska kolportowała pamflet z przedmową TGM o austriackim terrorze w Czechach określając liczbę ofiar na 4ooo, z czego 956 to Czesi, w tym kobiety. W rzeczywistości były tylko cztery ofiary cywilne i żadna kobieta.  Ok. tysiąca Czechów wcześniej skazanych na śmierć w wyniku amnestii wyszło na wolność. Przyjazd żony i córki byłby dowodem jego kłamstw. Jak wyglądał ten terror świadczy najlepiej fakt, iż syn Masaryka – Jan za zasługi wojenne  został odznaczony i awansowany do stopnia nadporucznika c.k. armii.
Nie wszyscy dali się na to nabrać masarykowej propagandzie. Np. František Iška, vydawca i redaktor chicagowskiego Vesmíru publicznie zarzucił Masarykowi kłamstwa. Aby go skompromitować wysłał Voska swych ludzi z prawdziwymi austriackimi paszportami do Pragi i Wiednia, gdzie mieli sfabrykować dowody na austriacką agenturalność  Iški.
19 listopada 1916 r. czescy posłowie w wiedeńskim parlamencie odrzucili zagraniczne działania Masaryka uznając znaczenie cesarstwa dla narodu czeskiego. Po pół roku poparli przekształcenie monarchii na federację.
Francuski szpieg Beneš
W 1915 r. Beneš wyjechał do Szwajcarii i wkrótce dołączył do Masaryka. Jego nauczycielem był jego były profesor z Dijon - Louise Eisenmanna, działający we francuskim wywiadzie. Z nim współpracował  Beneš dostarczając informacji o sytuacji w Austro-Węgrzech. I tak jak w przypadku Masaryka, gdy na rzecz niepodległego państwa czeskiego działał Steed i Seton-Watson, tak w przypadku  Beneša był to historyk Ernest Denis.
Masaryk w Rosji
W maju 1917 r. przybył Masaryk do Rosji jako wysłannik rządu brytyjskiego z paszportem na nazwisko Thomas George Marsden, co potwierdza inny brytyjski szpieg - Sommerset W. Maugham. Jego celem było szerzenie probrytyjskiej propagandy oraz zdobywanie istotnych informacji. Służyła temu współpraca z rosyjską prasą, m. in. z Wiadomościami Rosyjskimi, w których napisał (17.10.1917) że Austro-Węgry straciły na wojnie 30-40 tys. żołnierzy, a także, że posłowie do parlamentu oraz przywódcy polityczni narodowości czeskiej, włoskiej i in. zostali aresztowani i skazani na śmierć. Jaka była wiarygodność tych informacji świadczy fakt, że ze 107 czeskich posłów tylko dwóch było skazanych na śmierć, ale na trzy miesiące przed publikacją masarykowego tekstu w zostali  ułaskawieni i wypuszczeni na wolność.
Drugą rolą w rosyjskiej grze Masaryka było przywództwo czeskiego ruchu oporu. Za wrogów posłużyli: międzynarodowy kapitalizm i Watykan. Czechów i Słowaków wzywał do przechodzenia pod sztandary legii, co miało dać początek czeskiej armii.
Z Piotrogrodu obserwował Masaryk wybuch rewolucji październikowej, ale wnioski wyciągał błędne. nieprzyjaciela widział na prawicy, w tym przypadku w Kiereńskim. Jego wysiłki szły w kierunku przerzucenia czeskich legii (ok. 40 tys. żołnierzy) z Rosji do Francji, a najbardziej obawiał się użycia ich przeciw bolszewikom. Zdaniem Krystlika legie mogły zdusić rewolucję w zarodku zdobywając Piotrogród.
Odwrotne zdanie mieli Štefánik, Kramář,  Voska a zwłaszcza Dürich,. Beneš lawirował ale zasadniczo także był przeciw. Zresztą  Düricha Masaryk zdyskredytował pomówieniami i usunął z z rady narodowej.  Dürich nie mając za sobą prasy musiał przegrać.
Co więcej, w memorandum przedłożonym prezydentowi Wilsonowi proponował uznanie władzy bolszewickiej i udzielenia jej gospodarczej pomocy. „Będziemy wobec bolszewików lojalni, ponieważ kochamy Rosję  i chcemy, aby była silną i wolną demokracją „ - to przykład masarykowej retoryki. W 1920 r. w przemówieniu do żołnierzy w święto św. Wacława powiedział: „Na obczyźnie uświadomiłem sobie, że moja działalność dyplomatyczna nie będzie skuteczna jeśli nie znajdzie oparcia w zbrojnej walce mojego narodu. Dlatego zdecydowałem się was zorganizować”. Tymczasem z powołaniem wojska nie miał nic wspólnego. O jego istnieniu dowiedział się gdy już istniało i było na froncie. Konflikty między legionistami a bolszewikami postrzegał Masaryk jako wynik austriackich i niemieckich intryg, a on sam  może z sowietami paktować „jak rewolucjonista z  rewolucjonistą”.
Masaryk a Wilson
Na prośbę wysłannika prezydenta USA Woodrowa Wilsona napisał Masaryk wspomniane już skandaliczne memorandum o sytuacji w Rosji. Dlatego też Wilson wstrzymywał się ze spotkaniem z Masarykiem przez kilka tygodni. 24 czarwace 1918 r. uchwalił własne memorandum o bezwarunkowym uznaniu niezależnej Polski, Czechosłowacji i Jugosławii. Jednocześnie USA nie uznały rządu z Masarykiem na czele z powodu jego probolszewickich skłonności. To zmusiło go do zmiany polityki o 180 stopni ogłaszając wystąpienie czechosłowackich legii przeciwko bolszewikom, a zaraz potem wzywał do zbrojnej interwencji w Rosji.
Niejasne finanse
O różnych finansowych zbiórkach i innych źródłach dochodów Masaryka już wspomniano wyżej. Zainteresowanych dalszymi szczegółami odsyłam do oryginału tekstu. Dość powiedzieć, że były to dziesiątki, setki tysięcy, a w przekroju tych kilku lat wojny – miliony  dolarów. Najważniejsze jednak jest to, że  różnica pomiędzy „przychodem” a wydatkami była wielka.
Niejasne też jest źródło pochodzenia kwot na niektórych kontach. Np. w testamencie z 1917 r. zapisał córce Alicji 1400 funtów, a Oldze – 2 tys. z tzw. amerykańskiego konta, na którym zgromadził łącznie 16 tys. funtów. W marcu 1923 r.  członków rodziny własnej i Beneša podarował  łącznie 10 250 000 milionów koron czeskich. Nie mniej hojny był dla sprzymierzonych dziennikarzy i polityków.
 Z   Benešem wydawał  gazety propagujące ich poglądy wśród emigracji. Do współpracy pozyskali znane nazwiska takich tytułów jak  Le Temps, Journal des Débats, Le Matin, Observer i Spectator, opłacanych z czeskich finansów. Jak podają Urban i Kalvoda, za pierwszej republiki na takie cele Beneš wydał dziesiątki milionów koron za pochwalne teksty o Masaryku i jego polityce. Część z tych pieniędzy pochodziła z budżetu państwa.
Czechosłowackie MSZ subwencjonowało z tajnych kont gazety w prawie całej zachodniej Europie opisujące wielkie czyny  Edwarda Beneša.. Jak opisuje Kalvoda, Beneš dostawał państwowe pieniądze „do ręki” i nie informował, na co potrzebuje. Np. w 1934 r. wziął 4,5 mln koron.  Pochodzenie pieniędzy, jakim po wojnie dysponowali Beneš i Masaryk do dziś nie wyjaśniono. Prócz znanych źródeł jak zbiórki rodaków, gratyfikacje za sprawozdania wywiadowcze, pożyczki na konto jeszcze nieistniejącego państwa, wiele wskazuje na carski skarbiec jako źródło dochodów za pobyt czechosłowackich legii na Syberii. Klimek powołuje się na historyka Z. Sladka, twierdzącego, że Masaryk brał wielomilionowe prowizje za udział w zyskach Legiobanku „na cele narodowe”.
Z kolei Beneš pozwalał sobie na luksusy mające wskazywać na jego wysoka pozycję. Np. w Paryżu, podczas wojny,  oprócz mieszkania, wynajął dwa korty tenisowe, a po wojnie urządził swoje siedziby meblami i obrazami z państwowych zbiorów. Zamiłowanie do luksusów szło w parze ze skąpstwem.  Ponoć Beneš często zapominał dawać napiwki obsłudze, co musieli robić za niego współpracownicy.

 Zamiatanie pod dywan
Najprawdopodobniej po wybuchu wojny austriackie służby uznawały Masaryka za swojego szpiega. Niczego jednak nie można być pewnym, gdyż już w listopadzie 1918 r. Voska wywiózł do Pragi w trzech wagonach wszystkie materiały z austriackiego archiwum MSW. Rok później nielegalnie przewiózł samochodem do  ČSR prywatne dokumenty rodu Habsburgów. Na skutek skargi Austrii dokumenty zwrócono, jednak można przypuszczać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, iż wszelkie materiały kompromitujące obu polityków i ich otoczenie zostały zniszczone, a tyczące się innych czynnych polityków zatrzymane lub skopiowane i używane do wywierania nacisków.
Rosyjski  skarb

Na początku 1918 r. sowiecki rząd zarządził ewakuację części carskiego skarbca do Kazania gdzie  od 6 sierpnia tegoż roku stacjonowały jednostki czechosłowackie. Ówczesny naczelnik finansowy czechosłowackich wojsk w Rosji, a późniejszy dyrektor Legiobanku -  František Šíp chciał oficjalnie przejąć 2000 pudów złota (1 pud = 16,38 kg) z przeznaczeniem na emisję czechosłowackiej waluty. Cały skarb wynosił 61500 pudów złota w rożnej formie, do tego  kosztowności ze srebra, platyny, irydium i diamentów i innych kamieni oraz kilka wagonów worków rublowych banknotów wraz matrycami i urządzeniami do ich druku. Do przewiezienia tego potrzeba było co najmniej 100 wagonów, ale po kilkunastu miesiącach zorganizowano 28. Jednak tylko jednej nocy z 12/13 stycznia 1920 r., mimo ochrony, zginęło 13 skrzyń ze złotem, a już 1 marca pojawiły się oddziały armii czerwonej. Tego dnia powstała mieszana komisja mająca przekazać skarb sowieckiej władzy. Z protokołu wynika, że było tego 5143 skrzyń oraz 1678 wojskowych  tłumoków, jednak co zawierały – tego już nie podano. Wiadomo natomiast, że czechosłowaccy żołnierze za wszystko płacili plikami rubli, które prawdopodobnie sami drukowali w specjalnie do tego przygotowanych wagonach.
W Kazaniu, wraz z rosyjskim, w ręce czechosłowackiego wojska wpadł także państwowy skarbiec rumuński, który został przewieziony do Samary w trzech pociągach.  Zniknął jednak bez śladu i do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. Podobno został przekazany dowódcy czechosłowackich oddziałów.
Tymczasem na skutek ofensywy admirała Kołczaka rosyjski skarbiec wpadł w jego ręce.  Co prawda nie nacieszył się nim długo i w wyniku ofensywy bolszewików musiał się wycofać. Do przewiezienia skarbu użyto pociągu. Dziwnym trafem po drodze kontrolowanej przez oddziały czechosłowackie, skład miał kilka awarii i choć nie ma na to dowodów, istnieje podejrzenie, że nie były one przypadkowe. Tak czy owak, w trakcie tego transportu ze 124 skrzynek zniknęło osiem.
W czerwcu 1919 r. min. finansów  ČSR Alois Rašín wydał poselstwu do Rosji instrukcję, aby za wszelką cenę skarbiec carski trafił do Pragi. Podobne instrukcje przekazał dowództwu legii z Paryża Beneš z tym, że złoto miało zostać przewiezione do Władywostoku gdzie miało czekać na decyzję państw sprzymierzonych.
Ostatecznie wszystko lub prawie wszystko przekazano bolszewikom. Prawie – bo  rożne źródła rożne podają liczby od 18 do 28 wagonów i tonażu 18-20 pudów. Ostatnio w telewizyjnych dyskusjach pojawia się i taka hipoteza, że w Kazaniu w ręce wojsk czechosłowackich wpadło złoto wartości 800 mln $, a gdy przekazywano je w Irkucku bolszewiom było już tego za 210 mln $, tyle bowiem przejęli od Kolczaka.
Kolczak miał część złota użyć jako poręczenie za kredyty zaciągnięte od rządów Anglii, Francji i Japonii i częściowo od banków: Baring Brothers a Kidder Peapody & Comp oraz na zakupy zagraniczne, zatrzymane zresztą przez kozackiego generała Semenowa, który w 1925 r. przeszedł na stronę bolszewików.  Pomimo usilnych prób nie udało się jednoznacznie wykazać, co stało się z carskim skarbem i jaka jego część trafiła do czechosłowackiego państwa, i czechosłowackich polityków.

09:26, mrozmarek , Czechy
Link Dodaj komentarz »
Kulisy powstania Czechosłowacji 2


Plądrowanie Syberii, Legiobank i Komisja Centralna

TECHOD – Oddział Techniczny to specjalny organ dowództwa czechosłowackich wojsk w Rosji, zajmujący się zarządzaniem syberyjskimi kopalniami i handlem  surowcami, skupem metali szlachetnych i biżuterii, wełny, kauczuku, korzeni, itp. Mózgiem przedsięwzięcia był  František Šíp -  szef finansowej sekcji politycznego dowództwa legii. Dokumentacja sztabu 1 dywizji pokazuje, że latem 19920 r. doszło do tajnego transportu 750 skrzyń statkiem Sheridan z Władywostoku do Triestu, a stamtąd do Czechosłowacji pociągiem sanitarnym pod łóżkami żołnierzy umysłowo chorych. W liście do stryja Šíp pisze: „...złowiłem w tym czasie trochę złota/.../ Złoto, rzecz jasna, kupowałem w na rachunek Legiobanku w drobnych partiach i zaczynam ci to wysyłać. Na razie wyślę trzy skrzynie rożnymi statkami...”
W 1918 r., na Syberii, powstaje Bank Czechosłowackich  Legionistów  Legionbanka z kapitałem założycielskim w wysokości 18 mln franków francuskich, pochodzących z dopłaty francuskiej armii dla żołnierzy biorących żołd w tej walucie oraz 7,5 mln rubli z czegoś co było odpowiednikiem wojennej kasy oszczędności. Rzecz jasna, z tego żołdu żołnierze nie zobaczyli nawet centyma.
Legiobank miał swoje oddziały w Charbinie, Władywostoku, Tokio, Szanghaju, Manilii, Singapurze, Trescie i Pradze, a jego szefem został František Šíp. Tylko w Rosji bank zatrudniał 254 osób. Całością zarządzała Czechosłowacka Centralna Komisja Gospodarcza we Władywostoku (ostatnia nazwa z kilku), potocznie zwana Centrokomisją, mająca jeszcze więcej oddziałów na świecie niż Legiobank. Głównym jej celem był skup wszystkiego, co produkowano  wzdłuż przebiegu linii transsyberyjskiej i dalej wynajętymi statkami przez Władywostok i w zaplombowanych wagonach, prawdopodobnie na podstawie sfałszowanych listów przewozowych koleją do ČSR. Centrokomisja zarządzała ogromnym majątkiem wojskowym, który później likwidowała, stając się ogromnym przedsiębiorstwem obracającym miliardami w różnej walucie i przez nikogo nie kontrolowanym. Oficjalny jej bilans wykazuje stratę  68 mln koron.
Ciemną kartą czechosłowackich wojsk w Rosji jest sprawa przekazania adm. Kolczaka i jego sztabu, którzy oddali się Czechom pod ochronę – bolszewikom w Irkucku.  W myśl umowy o przymierzu podpisanej z bolszewikami 7 lutego 1920, wojska czechosłowackie za możliwość odjazdu do Władywostoku zobowiązały się przekazać ich sowietom wraz z carskim złotem.
Już w momencie podpisania tej umowy los ich był przesądzony: rozstrzelanie. Umierając Kolczak krzyknął: „Spasibo wam czecho-sobaki”, które to określenie podobno do dziś funkcjonuje wśród mieszkańców Syberii.

Osobowości Masaryka a Beneša
 Obaj różnili się nie tylko wiekiem, ale światopoglądem. O ile ten pierwszy dopuszczał możliwość przyznania się do błędów oraz improwizacji w dyplomacji, to ten drugi już nie utrzymując, że swoje sukcesy  zagraniczne zawdzięcza „polityce uprawianej świadomie i naukowo”, w tym filozofii i socjologii .
Mieli też wiele wspólnego. Np. brania za rzeczywistość własnych politycznych iluzji, co ujawnia się w masarykowej postawie wobec bolszewizmu i beneszowych zachwytach na Ligą Narodów, a później Stalinem. Obydwaj też definiowali naród czeski jako wynik plemiennego zjednoczenia; pojęcie narodu w sensie politycznym, było im obce.
W pismach Masaryk politykę podporządkowywał etyce, w praktyce już się tym nie przejmował. Obce mu były takie wartości jak obrona prawdy.
Masaryk, Voska, Beneš i Štefánik byli szpiegami. Dwaj pierwsi – brytyjskimi, następni – francuskimi. Moralność szpiegowska kłóci się z etyką człowieka, który nie ma niczego do ukrycia, dlatego ich polityczne postępowanie często było amoralne, wręcz sprzeczne z głoszonymi zasadami
Masaryk nie ujawniał emocji. Lubił jeździć konno, ale traktował instrumantalnie. Gdy któryś koń okulał, po prostu go zmieniał i więcej się nim nie interesował. Był tylko środkiem dla utrzymania formy. 
Masaryk zatrudnił byłego komornika cesarskiego. Ten się jednak uskarżał: gdyby pan prezydent chociaż się raz uśmiechnął i zamienił choćby słowo! Już rok otwiera przed nim drzwi a on ani razu nie zapytał, jak się ma. To cesarz pan był pod tym względem zupełnie inny. Prezydencki majordomus, Felix Nevřela, były legionista wspomina o rozkazach  Masaryka, zawsze bez słów, tylko ruch i wskazanie i dodaje:  „Po siedemnastu latach służby słyszałem tylko raz z jego ust pochwałę i to wypowiedzianą nie wprost, do nikogo konkretnego: 'Hm, to jest pięknie'”. Dystans utrzymywał z pracownikami kancelarii. Naczelnik Kancelarii Wojskowej - Otokar Husak wspomina, że gdy mu coś referowano, trzeba się było mieć na baczności, uważać na gesty i wiedzieć kiedy skończyć.
ęłęó

Dysonanse, różnice, spory.

Masaryk i Štefánik nie znosili Düricha,  z kolei Štefánik i Beneš – Zejména, a Beneš zazdrościł Štefánikowi. Godzinami opowiadał „o astronomie, których chciał uchodzić za wojaka, o rolniku uważającym się za arystokratę, o polityku mającym się za  geniusza, gdy w rzeczywistości to tylko pomyleniec.” Nie ukrywał, że nie znosi aury otaczającej  Štefánika, a ten mu się odcinał mówiąc o Benešu jako o prymitywnym socjaliście, papierowym rewolucjoniście i pokręconym dyplomacie. Obaj ubiegali się o stanowisko ministra spraw zagranicznych, na które to Masaryk, bez konsultacji z kimkolwiek powołał Beneša.. Korespondencja między nimi pokazuje jak obaj starali się odsunąć  Štefánika od jakichkolwiek dyplomatycznych funkcji. Obawiali się tego, co mógłby on powiedzieć o ich działaniach podczas wojny, które tak usiłowali ukrywać. Na przykład, że we Francji przegrał  Beneš w ruletę znaczne sumy nie swoich pieniędzy, o czym pisał Le Petit Parisien. Podczas spotkania w Szwajcarii  Štefánik zażądał wyjaśnień, których  Beneš odmówił. Wówczas zagroził mu, że po wojnie stanie przed sądem narodowym. Choć trudno wyobrazić sobie ascetycznego  Beneša przegrywającego w roletę, to w prywatnym liście do Rudolfa Markoviča z kwietnia  1919 r. pisał: „Miałem ze  Štefánikiem konflikt. Musisz to wiedzieć, ale zachowaj to dla siebie. Myślę, że to oznacza między nami (tj. Benešem a  Štefánikiem) koniec”. Wkrótce  Markovič został rządowym komisarzem zvoleńskiej żupy.

Hipotezy nie do końca zweryfikowane

4 mają 1919 r. na lotnisku Vajnory  w Bratysławie miał wylądować włoski wojskowy samolot ze Štefánikiem na pokładzie, jednak tuż przed samolot spadł na ziemię, a pasażerowie zginęli. Wojskowi, którzy coś mogli wiedzieć o zestrzeleniu samolotu, nie trzymający języka za zębami stanęli przez utajnionym sądem. Już po pierwszych policyjnych działaniach zaczęli umierać, Podczas przelotu nad koszarami, gdy samolot był 100 metrów nad ziemią, wystrzelono do niego salwę z karabinów. Samolot zaczął płonąć.  „Dostaliśmy rozkaz, że przyleci nieprzyjacielski samolot i musimy go zastrzelić” mieli mówić żołnierze. Zgromadzen na lotnisku, gdzie również słyszeli strzały. Dwaj żołnierze -  Jiří Forman z Pilzna i Oldřich Fořt z Litomyśla zauważyli, że są śledzeni i uciekli do Francji, gdzie tapetowali i malowali pokoje. Do kraju wrócili po wyjeździe Beneša do Anglii na jesienią 1938 r. Ze zdziwieniem stwierdzili, że z ich kolegów żyje tylko dwóch, którzy trzymali język za zębami. Cała czwórka przeżyła wojnę, ale w maju 1945 r. zostali aresztowani i skazani  16 i 20 lat więzienia.
W oficjalnym protokole śledztwa za główną przyczynę katastrofy podaje się nagły podmuch wiatru podczas wykonywania manewru lądowania. Ciało Štefánika znaleziono dalej od wraku samolotu, dalej niż znajdowały się ciała włoskich pilotów. Zrodziły się podejrzenia, że Štefánik był już martwy w samolocie i został zamordowany we Włoszech. W każdym bądź razie nie udało się udowodnić innej wersji niż oficjalna.
Tym, kto jeszcze brał udział w przejęciu rosyjskich pieniędzy i innych kosztowności przez Masaryka i Beneša w i przewiezienia ich do kraju, był pierwszy minister finansów ČSR Alois Rašín, z zawodu prawnik, z zainteresowań - ekonomista. Utrzymywał wysoki kurs korony i prowadził politykę zrównoważonego budżetu obawiając się długów i inflacji, głównie tnąc wydatki. W ciągu doby od zamknięcia granic oddzielił czechosłowacką walutę od austro-węgierskiej, stemplując ją, i chroniąc w ten sposób przed dewaluacją. W tym czasie cesarska mennica produkowała pieniądze bez ograniczenia.  Dziś mało się mówi, że połowę ostemplowanych banknotów po prostu skonfiskował właścicielom pod pretekstem pożyczki państwowej na niesłychanie niski – bo 1%, a rząd wycofał je z obiegu.
Wysokim i sztucznym kursem korony  Rašín. Bardzo zaszkodził gospodarce, ponieważ inwestorom zabrakło środków na inwestycje a więc i na rozwój techniczny, zaś czechosłowackie banki miały za mało pieniędzy na kredyty. Ponadto wysoki kurs korony czynił eksport nieopłacalnym. Na kilkadziesiąt lat osłabiło to rozwój gospodarczy kraju, zwłaszcza konkurencyjność (przed wojną na terenie Austro-Węgier wyroby czechosłowackiego przemysłu sprzedawały się w całości, wypierając z rynku analogiczne produkty niemieckie)
Przykładem ilustrującym niechęć Rašína jest odmowa podpisania uwolnienia dewiz na zakup lokomotyw i wagonów kolejowych, których państwo na gwałt potrzebowało. Rašín został zastrzelony przez lewicowego anarchistę gdy wychodził ze swojego domu. Śledztwo umorzono, ale dziś otwarte pozostaje pytanie, komu ta śmierć przyniosła korzyść? Istnieją dowody obaw Masaryka żeby go „nie odstrzelili jak  Rašína” Być może prawda, kto stał za tym zamachem na zawsze pozostanie tajemnicą.
Przypadek Perglera
Karel Pergler kierował czeską polityką w USA w czasie I wojny światowej. Powojnie został w Waszyngtonie pierwszym oficjalnym dyplomatą w randze chargé d´affaires  Czechosłowacji. W 1920 r. został wysłany do Japonii, a ponieważ  Benešowi się nie podobał, przydzielono mu współpracowników, którzy mieli znaleźć pretekst do jego odwołania. Jeden, a właściwie jedna z nich -  Barbara Eliášová tak pisała do Hanny Benešowej: „Zostaliśmy, jak wiesz, wysłani z Perglerem, aby mu skręcić kark”. Rozgłaszano na przykład, że Pergler kręci lody na sprzedaży fortepianów, lub, że na podstawie sfałszowanych dokumentów udzielał sobie pochwał i podwyższał pensje.
W Japonii dostał się Pergler w krąg wielkich interesów Legiobanku, Centrokomisji czechosłowackich legii w Rosji, których szlak wiódł właśnie przez Japonię. Gdy zarzuty przeciwko Perglerowi się nie potwierdziły,  Beneš zniszczył jednego z emisariuszy w Tokio - Jana Reichmanna, usuwając go zw służby dyplomatycznej. Na skutek nacisków TGM ostatecznie Perglera odwołano w 1921 r. pod pretekstem nieporządku w ambasadzie. O swoim zawieszeniu dowiedział się z gazet. Wykluczony ze służb czechosłowackich przebywał w USA gdzie ukończył prawo. 
No i krytykował  Beneša, który – jego zdaniem – nie miał pojęcia o polityce międzynarodowej a dokumenty znajdujące się w parlamencie brytyjskim dowodzą, że kłamał podczas paryskich negocjacji pokojowych. Pergler nalegał  na federacyjną formę Czechosłowacji. W 1929 r. dostał się do Zgromadzenia Narodowego. Występował przeciw już wtedy istniejącej praktyce, że kandydaci do parlamentu dawali przywódcom swoich partii pisemne, podpisane ale nie datowane zrzeczenia się swojej funkcji. Żądał też, aby parlament przeprowadził dochodzenie w jaki sposób przedstawiciele władzy zdobyli swoje majątki. Za to został oskarżony, że swój mandat posiada bezprawnie, ponieważ nie ma czechosłowackiego obywatelstwa. Zarzut, rzecz jasna, według prawa międzynarodowego nie miał sensu, gdyż każdy przedstawiciel dyplomatyczny danego państwa już tym samym uzyskuje obywatelstwo. Sądy czechosłowackie odmówiły weryfikacji jego mandatu co wykorzystano aby zakazać Perglerowi najpierw pobytu a potem wjazdu na teren Czechosłowacji. W 1932 r. na zawsze opuścił kraj wyjeżdżając do USA, gdzie został profesorem, a później dziekanem wydziału prawa Uniwersytetu w Waszyngtonie. 
Za aferą Perglera kryła się obawa, aby badanie sposobu zdobycia majątków przez polityków nie  doprowadziło do bardzo dziwnych wyników, zwłaszcza w przypadku Beneša, a nawet Masaryka. Istniała groźba wypłynięcia na wierzch faktów, że podczas wojny Masaryk nie tylko przywłaszczył ogromne sumy od amerykańskich Czechów, ale od Brytyjczyków też dostawał pieniądze za szpiegowskie informacje i propagandowe działania. Z pieniędzy tych utrzymywał swoją córkę , Olgę i Edwarda  Beneša. Po wojnie jednak tak Masaryk jak i Beneš utrzymywali, że na emigracji każdy utrzymywał się z własnych środków.
Na wielkim publicznym wiecu w Chicago  Pergler ogłosił za bezprawny reżym Beneša i Masaryka. Nie są  respektowane prawa jednostek, a cenzura jest gorsza niż była w CK. Państwem rządzi tzw. „realistyczna” klika, używająca sił państwa we własnych interesach, czego wcześniej nie było. Np.  paragraf 11 ustawy o ochronie republiki zajmujący się prezydentem, zabrania jego krytyki i nie dopuszcza dowodu prawdy w przypadku oskarżenia prezydenta przed sądem, co stawia go ponad prawem. O jego czynach i wypowiedziach nie wolno powątpiewać pod groźbą kary, co nie śniło się nawet filozofom.
Karel Pergler krytykował także sposób w jaki traktowani są Słowacy, ponieważ w 1929 r. Masaryk nazwał Umowę Pittsburską (zawartą 30 mają 1918 r. w tym mieście pomiędzy Masarykiem a Słowakami, gwarantującą im w nowo powstałym państwie autonomię) fałszerstwem dokonanym przez Amerykanów. W 1918 r. Masaryk potrzebował pieniędzy oraz moralnego i politycznego wsparcia amerykańskich Słowaków, więc sam wyszedł z propozycją umowy i osobiście ją podpisał  (ratyfikowana 12 listopada 1918 r.).  Zgromadzenie Rewolucyjno-Narodowe, a w dwa ni później, w dzień swojego wyboru dokładną kopię podpisał tenże Masaryk już jako prezydent republiki. Na umowie są zatem dwa jego podpisy. Zapis brzmi m. in.: „Słowacja będzie mieć swoją własną administrację, swój sejm i sądy”. Po wojnie Masaryk poparcia Słowaków już nie potrzebował, a umowę zignorował.
Pergler nie był pierwszą ofiarą prześladowań za starania ujawnienia prawdy o pieniądzach ze zbiórek Czechów i Słowaków w USA. Przed nim próbował tego Václav Vondrák, założyciel pierwszej czeskiej jednostki wojskowej w Rosji. Masaryk natychmiast fałszywie go oskarżył, a Vondrák, na podstawie prawa o ochronie republiki, nie mógł się bronić i zniechęcony, w 1927 r. opuścił kraj.

Zakończenie

Herbert A. L. Fisher, historyk, a w czasie I wojny światowej brytyjski minister, w swojej Historii Europy  napisał: „Prawdopodobnie najdobitniejszym pomnikiem sukcesu wojennej propagandy jest nagłe pojawienie się republiki Czecho-Słowackiej... Większość państw powstała mieczem lub przez kolonizację. Czecho-Słowacja jest dziełem propagandy”.  A propaganda, jak wiadomo, to zamilczanie rzeczy ważnych, oszczerstwa i kłamstwa.
Masaryk, Beneš, Štefánik czy Voska odrzucali i psuli każdą okazję zawarcia pokoju do czasu, aż powstanie Czechosłowacji stało się pewne, tj. cztery miesiące przed końcem walk. Pomagały im w tym kontakty z wpływowymi ludźmi państw sprzymierzonych. Są więc współwinnymi wielu nieszczęść, ofiar i zbytecznego cierpienia. Byli tego świadomi, ale z tego powodu nie cierpieli.  Beneš ujął to tak: „Wiedzieliśmy, że możemy osiągnąć nasze cele narodowe jedynie wtedy, gdy trwać będzie wojna, a więc tak długo, dopóki nie przygotujemy zwycięstwa”. Ale tym zajmuje się już tekst Ladislava Josefa Berana „Strategia naszego 'wyzwolenia'”.

Bibliografia:
Beneš, Edvard: K budoucímu míru, Praha 1919
Beneš 3, Edvard: Odpověď ministra věcí zahraničních na interpelaci posl. dra Lodgmana a druhů o spojitosti mezi ruským zlatým pokladem a legionáři (tisk 5211/IV) z 24. 08. 1925,
Beran 3, Ladislav Josef: Strategie našeho „osvobození“, CS-magazín 06/2007, www.cs-magazin.com
Boj o směr vývoje československého státu, Praha 1965
Brož, Ivan: Masarykův vyzvědač, Mladá fronta, Praha 2004
Clementis, Svätoboj: Zlaté preklatie, www.prop.sk/zlate.htm
Ďurica, Milan S.: Dejiny Slovenska a Slovákov, Slovenské pedagogické nakladateľstvo, Bratislava 1995
Firt, Julius: Knihy a osudy, Köln, 1972
Groulík, Karel: Böhmens Irrweg durch das 20. Jahrhundert, České Budějovice 1994
Husák, Otakar: Můj Masaryk, Praha 1948
Irwing, William Henry, Voska, Emanuel Victor: Spy and Counterspy, New York, 1940
John, Miloslav: Čechoslovakismus a ČSR 1914-1938, Baroko & Fox, Praha 1994
Jaksch, Wenzel: Cesta Evropy do Postupimi, Institut pro Středoevropskou kulturu a politiku, Praha 2000. Pozor! České vydání je neúplné, z pěti kapitol originálu jsou v českém vydání pouze tři
Jaksch 2, Wenzel: Europas Weg nach Potsdam, Wissenschaft und Politik, Köln 1970
Kalvoda, Josef: Geneze Československa, Panevropa, Praha 1998
Kalvoda 2, Josef: Role Československa v sovětské strategii, Dílo, Kladno 1999
Kalvoda 3, Josef: Z bojů o zítřek, Moravia Publishing Inc, Toronto 1995, 1996, Dílo 1998
Klimek, Antonín, Boj o Hrad I., Panevropa, Praha 1996
Klimek 2, Antonín: Velké dějiny zemí Koruny české XIV., Paseka, Praha 2002
Klimek 4, Antonín: Velké dějiny zemí Koruny české XIII., Paseka, Praha 2002
Kovtun, Jiří: Republika v nebezpečném světě. Éra prezidenta Masaryka 1918-35, Torst, Praha2005
Kvasnička, Ján: Československé légie v Rusku 1917-1920, Bratislava 1963
Lodgman, Rudolf: Interpelace poslance dra Lodgmana a druhů ministrovi pro věci zahraniční o spojitosti mezi ruským zlatým pokladem a legionáři ze dne 04. 06. 1925; větší část interpelace tvoří citace článku z Osteuropäische Korrespondenz 11/1925 „Osud bývalého ruského zlatého pokladu a česká emigrační politika“
Lazarevský, Vladimír: Rusko a československé znovuzrození, Praha 1927
Ludvík, Zbyněk, Bureš, Václav: Černá kniha minulosti, Frankfurt am Main 2001
Masaryk, Tomáš: Rukověť sociologie: podstata a methody sociologie, Naše doba, 8/1901
Masaryk 2, Tomáš: Otázka sociální, Praha 1947
Masaryk 3 a revoluční armáda, Praha 1922
Medek, Rudolf (ed.): Za svobodu. Obrázková kronika československého revolučního hnutí na Rusi 1914-1920, Za svobodu, s. s r. o., Praha 1929
Motl, Stanislav: Ukradli češi ruské zlato?, Reflex 43/2006
Na vlastní oči, TV NOVA, 28. 03. 2007
Pecháček, Jaroslav: Masaryk, Beneš, Hrad, München 1984
Pekař, Josef: Masarykova česká filosofie, Český časopis historický, XVIII/1912
Peroutka, Ferdinand: Budování státu, Lidové noviny, Praha 1991
Sak, Radim: Anabáze: Drama československých legionářů v Rusku (1914-1920), H&H, Jinočany 1996
Sládek, Zdeněk: Ruský zlatý poklad v Československu?, Slovanský přehled č. 3/1965
Sládek, 2, Zdeněk: Evakuační akce československých vojsk v sovětském Rusku (1919-1920),
Československo-sovětské vztahy IV, Univerzita Karlova, Praha 1975
Spahn, Martin, Sakharow, Konstantin W.: Die Wahrheit über die tschechische Legion im Weißen Sibirien, Berlin 1936
Sychrava, Lev: Duch legií, Památník Odboje, Praha 1921
Urban, Rudolf: Tajné fondy III. sekce. Z archivu ministerstva zahraničních věcí Republiky česko-slovenské, Praha 1943
Voska, Emanuel Victor: Paměti kapitána E. V. Vosky, Jas VII-XIX, Praha 1933, 1934, 1935
Weikert, Josef: Wie ein „Kuttelwascher“ und ein „Schuster“ einen Goldschatz erbeutet haben, Sudetenpost, Linz 4/2007

Tłum. i opr. Marek Mróz

Tekst ukazał się w miesięczniku "Opcja na Prawo"
Oryginał ukazał się na stronie CS-Magazín


09:25, mrozmarek , Czechy
Link Dodaj komentarz »
Szajs zamiast Kolumbów

W środę, 9 listopada byłem na prelekcji w Civitas Christiana nt. Idei imperium grupy poetów związanych z Konfederacją Narodu. W czasie wojny wydawała ona konspiracyjny miesięcznik "Sztuka i Naród" ukazujący się w Warszawie w latach 1942-1944, jako jedyny wychodzący regularnie w czasie okupacji niemieckiej periodyk literacki. Z okazji święta niepodległości warto przypomnieć te zapomniane niesłusznie postacie, jak: Bronisław Onufry Kopczyński, Wacław Bojarski, Andrzej Trzebiński, Tadeusz Gajcy, czy Zdzisław Stroiński. Wszyscy mieli zaledwie dwadzieścia kilka lat i wszyscy zginęli w czasie okupacji.

Pismo opatrzone było mottem z Norwida: artysta jest organizatorem wyobraźni narodowej. I właśnie wyobraźni im nie brakowało. Lansowali, m. in., ideę imperium słowiańskiego jako federacji narodów słowiańskich pod przewodnictwem Polski z granicami na wschodzie z 1772 a na zachodzie – na Odrze i Nysie Łużyckiej, jako jedyną formę zabezpieczenia wolności tego regionu przed imperializmem Niemiec i Rosji. Wynikało to z podstawowego załażenie: każdy naród musi mieć jakąś wielką ideę żeby móc przetrwać. Narody małe duchem, bez wielkich celów zginą, bo nie są nikomu potrzebne.

Tamte 20 lat niepodległości zrodziło wielu wielkich ludzi, w tym Pokolenie Kolumbów. Obecnie, ostatnie 20 lat zrodziło szajs.

Dziś, także ponad 20. latach od odzyskania kolejnej niepodległości słychać chichot historii. Nie dość, że brak nam osobowości dorównujących tym sprzed lat, ale widać karłowatość naszych elit. Sami nie mają odwagi więc ściągają niemieckie bojówki aby biły Polaków, zwłaszcza tych, w historycznych mundurach.

Innym symbolem tego, taką kropką nad „i”, stało się zastąpienie orła – godła państwa logiem PZPN na koszulkach naszej reprezentacji piłkarskiej. I to wystarczy za cały komentarz.



O autorze
Tagi