niedziela, 30 listopada 2014
Ukraina przyznaje, że jej złoto przepadło: „W skarbcu Narodowego Banku nie ma prawie żadnego złota”

Autorem tekstu pod tym tytułem jest Tyler Durden, który pisze:

Już w marcu, gdy MFW poinformował, że oficjalne rezerwy złota Ukrainy na koniec lutego wyniosły 42,3 tony, czyli 8% całości rezerw, amerykańskie ministerstwo zagraniczne zorganizowało pucz przeciwko ówczesnemu prezydentowi Wiktorowi Janukiewiczowi...

a godne uwagi jest, że za poprzedniego, 'znienawidzonego' prezydenta, ukraińskie rezerwy złota stale rosły i osiągnęły rekordowy pułap tuż przed puczem...

...informowaliśmy o dziwnym incydencie, do którego doszło zaraz po ukraińskim puczu, że według pewnego źródła 'w ramach tajemniczej operacji, pod osłoną nocy, ukraińskie rezerwy złota załadowano na pokład nieoznaczonego samolotu i przewieziono do USA. A zatem:

Dziś w nocy, ok. 2,oo nad ranem, niezidentyfikowany samolot transportowy odleciał z lotniska Boryspil. Według personelu lotniska, zanim samolot się pojawił, na lotnisko przybyły cztery ciężarówki i dwa ciężarowe minibusy, wszystkie bez znaków rozpoznawczych.

Potem dojechało kilku tajemniczych mężczyzn i również wsiedli do samolotu. Ładunek został przełożony w pośpiechu. Po załadunku nieoznaczone auta opuściły pas startowy i samolot odleciał w trybie awaryjnym.

Pracownicy lotniska, którzy tę zagadkową 'operację specjalną' oglądali, natychmiast powiadomili władzom lotniska, ale ta poradziła im aby 'nie wtykali nosa w nie swoje sprawy'.

Potem vydavatelé byli sproszeni przez wysokiego urzędnika ministerstwa skarbu, który im oznajmił, że wg niego, dziś w nocy na rozkaz 'nowych władz' Ukrainy wszystkie złote rezerwy państwa zostały przewiezione do USA.

 

Nie trzeba dodawać, że żadnego oficjalnego potwierdzenia wiadomości nie było, a naszą sprawą jest wiedzieć, czy 'ceną oswobodzenia Ukrainy' było oddanie złota FED-owi w czasie, gdy Niemcy usilnie zabiegały o zwrot swojego złota, znajdującego się w piwnicach nowojorskiego FED-u. Takie przypuszczenia były wyśmiewane przez oficjalne media.

Aż do tej chwili

W wywiadzie dla ukraińskiej telewizji to sensacyjne przypuszczenie potwierdził szef ukraińskiego banku centralnego mówiąc: 'W skarbcu centralnego banku nie ma już prawie żadnego złota. Zostało tam tego trochę, ale jest to 1% rezerwy.'

Jak z tego wynika, wypowiedź ta oznacza nie tylko, że Ukraina po cichu w ciągu roku zlikwidowała swoje rezerwy złota, ale że ostatnie oficjalne dane, wg których ilość złota wynosiła 8% były zmyślone i rzeczywista wartość jest o 90% niższa...

 Wyjaśnić to dramatycznym spadkiem wartości hrywny i sprzedażą złota na jego podtrzymanie się nie da. 92% wszystkich rezerw banku centralnego jest w formie obcych walut, które mogą być łatwiej wykorzystane do utrzymania kursu hrywny i pokrycia obligacjami. Ponadto od marca cena złota na rynku międzynarodowym spadła. Sprzedaż? /…/

 Jak pokazuje historia, obniżenie rezerw złota w kontekście ostrego politycznego kryzysu zwykle poprzedza upadek państwa.

Dziwne, że nie doszło do oficjalnego obniżenia złota przed czasem, gdy Victoria 'jebiemy EU' Nuland planowała obalenie Janukowycza, wręcz odwrotnie. Jeszcze dziwniejsze, że było to w czasie, gdy Ukraina była 'wspomagana' przez swoich zachodnich sojuszników i wtedy rzeczywiste złoto wartości kilku miliardów dolarów – złoto ludzi – wyparowało.

W każdym razie teraz, kiedy potwierdzono zniknięcie ukraińskiego złota, czas powrócić do „niepotwierdzonych” informacji, że zaraz po tym, jak rodzący się ukraiński reżim stawał silniejszy, większość ukraińskiego złota została przewieziona do USA...”

 

Całość na: Ukraine Admits Its Gold Is Gone: "There Is Almost No Gold Left In The Central Bank Vault" z 18.10. 2014 na zerohedge.com.



piątek, 28 listopada 2014
Princeton podało oficjalnie: USA są oligarchią, już nie demokracją

William Engdahl

 

Amerykańskie media chętnie mówią o „rosyjskich oligarchach” tak, jakby Rosja była jedynym krajem umożliwiającym akumulację tak bezprecedensowego bogactwa. Jelcynowe dni burdelu i upadku były świadkami powstania wielu ogromnych majątków i oligarchów – osób z bardzo wielkim majątkiem. Niektórzy z nich byli patriotami, inni jak Chodorkowski lub nieżyjący i przez nikogo nieopłakiwany Boris Berezowski, okazali się bezwzględnymi gangsterami.

 Jednak nowe studium profesora Uniwersytetu Princeton nt. wpływu bardzo bogatych lub silnych gospodarczo osób na politykę amerykańską tłumaczy, jak amerykańska autentyczna oligarchia przeprowadziła w ostatnich trzech dekadach, od ery Ronalda Reagana, powolny pucz w zakresie polityki krajowej i zagranicznej. Oligarchia ta jest dziś główną siłą stojącą za wojnami i chaosem na całym świecie

 Ukończyłem studia doktoranckie na jednym z najbardziej elitarnych amerykańskich uniwersytetów, na Princeton. Było to w latach 60. Inni studenci przyszli z elitarnych przygotowawczych szkół jak Andover lub Exeter. Studenci nosili różne nazwiska, np. Firestone lub książę Faisal. Czesne wtedy wynosiło 650 dolarów rocznie, tyle ile dałem w 1956 r. za swój używany Chevy. Mogłem je zapłacić jedynie dzięki temu, że dostałem pełne uniwersyteckie stypendium i pomocy pracującej matki z jej skromnych zarobków. Dziś roczne czesne w Princeton to 41,820 dolarów. Princeton to pieniądze i elitarne rodziny. Dlatego z zainteresowaniem zapoznałem się z nowym studium opublikowanym przez dwóch profesorów dotyczących bogactwa w Ameryce od 1981 r. Ich autorzy to Martin Gilens, profesor polityki w Princeton oraz Benjamin I. Pagem, profesor Uniwersytetu Północnowschodniego. Wynik tej wyjątkowej analizy kończy się wnioskiem: „elita gospodarcza i zorganizowane grupy działające w imieniu interesów przedsiębiorców, mają wyraźny i samodzielny wpływ na amerykański rząd i polityków, podczas gdy taki wpływ przeciętnych obywatel jest mały lub żaden. Wyniki prowadzą do teorii supremacji gospodarczej elity... Amerykanie cieszą się wieloma aspektami charakterystycznymi dla demokracji jak cykliczne wybory, wolność wypowiedzi i zgromadzeń i prawo wyborcze. Ale jesteśmy przekonani, że dopóki tworzenie polityki zależne jest od silnych organizacji gospodarczych przy niewielkim wpływie Amerykanów, dopóty teza, że Ameryka jest demokratyczną społeczeństwem, jest poważnie zagrożona.”

 W wypowiedzi dla mediów Gilens powiedział, że po przebadaniu 1800 politycznych inicjatyw z lat 1981-2002 okazało się, że „głównymi czynnikami w naszym politycznym systemie jest siła pieniędzy i decydująca rola poszczególnych osób i organizacji jaką odgrywają w finansowaniu kampanii i przy lobbowaniu. Inną kwestią jest niedostatek masowych organizacji, reprezentujących poglądy przeciętnych obywateli...”

Studium potwierdza to, czego byłem świadkiem jako Amerykanin w ostatnich 40 latach. Doszło do cichego puczu w państwie przeprowadzonego przez zamożną, amerykańską oligarchię. Takie nazwiska jak Bill Gates, Warren Buffet, David Rockefeller, Sheldon Adelson (główny finansista prezydenckiej kampanii Mitta Romney'a), bracia Koch (główni finansiści Tee Party), George H. W. Bush i rodzina. Owe górna 1% zmieniło podstawy amerykańskiego życia, kultury, a przede wszystkim polityki. Decyzje o wojnie z Irakiem, Afganistanem, Syrią, nie zależą od woli przeciętnych Amerykanów. Obama został wybrany dzięki przyrzeczeniu, że zamknie więzienia i bazę wojenną w Guantanamo, do czego po 6 latach nie doszło. Dostał pokojową Nagrodę Nobla na początku rządów i rozszerzył wojnę w Afganistanie, Egipcie, Libii, a ostatnio w Syrii i na Ukrainie.

 Ważne, aby o tym pamiętać, gdy osądzamy „Amerykę”. Stany Zjednoczone dziś już mało przypominają to, co znałem na początku lat 60., gdy używany Chevy kosztował 650 $ a na czesne mógł sobie pozwolić każdy Amerykanin, jeśli miał ochotę studiować. Oligarchia, która przejęła kontrolę za cienką fasadą „demokracji”, ostatecznie przemysłową i socjalną tkankę USA zlikwidowała. To ona stoi za transatlantyckim handlowym i inwestycyjnym partnerstwem, za deregulacją banków, aby mogły rabować planetę. Studium prof. Gilensa z Princeton jest krzepiącym doświadczeniem, przychodzącym z jednej z najbardziej elitarnych uczelni, rzucającym światło na to, co złego stało się z Ameryką w ostatnich latach.

 

 Princeton makes it official — USA Has Become Oligarchy, No Democracy ukazał się 11.11.2014 na journal-neo.org.



czwartek, 27 listopada 2014
Wszystko jest inne!
Przed kilkoma dniami światło dzienne ujrzały nagrania rozmowy jednego ze sponsorów Majdanu i obecnego gubernatora Dniepropietrowska - Igora Kołomojskiego z przywódcą donieckich separatystów - Pawłem Gubarewem. Ściślej mówiąc – Kołomojski sądził, że to Gubarew, podczas gdy w rzeczywistości był to rosyjski mistyfikator znany jako Alexej „Lexus“. „Gubarew“ zwabił Kołomojskiego obietnicą wideo nagrania, na którym miał być przywódca Partii Radykalnej Oleg Ljaszko wraz ze swoim współpracownikiem w sytuacji in flagranti. O Ljaszce od dawna mówi się, że jest pederastą, a więc dla Kołomojskiego to okazja do jego „ustrzelenia”. Rozmowy trwały dwa miesiące i po pewnym czasie Kołomojski zaczął z „Gubarewem“ rozmawiać otwarcie, ba, nawet w przyjacielskim duchu, o czym świadczy stukanie szklaneczką whisky w kamerę. (Wg „Gubarewa“ Kołomojski w czasie tych rozmów wypił półtora litra tego trunku.) Po chwili już „Gubarewa“ zapewniał o konieczności nawiązania „współpracy między siostrzanymi obwodami Doniecka i Dniepropietrowska”. Kołomojski opowiadał się za jednością Ukrainy z tym, że wschodnie obwody miałyby mieć znaczną autonomię. O separatystach mówił: „Tylko ci powiem, o czym mówimy z Poroszenką i innymi. Wszyscy wiedzą, że jesteście normalni chłopacy. Wszyscy wam mocno kibicujemy, wszyscy wiedzą, że swojej ziemi nikomu nie oddacie.” Kołomojski zaproponował także, aby separatyści mieli swoją reprezentację w ukraińskim parlamencie w ilości dwudziestu posłów: „Lożkin (kierujący kancelarią prezydenta Ukrainy) i Poroszenko chcą tego. Wszystko jest dogadane. Powiemy Chomutynnikowi (byłemu posłowi z Partii Regionów, który później, w ramach grupy Rozwój Gospodarczy poparł rząd Jaceniuka) aby rozważył możliwość wyboru do parlamentu z terytorium o specjalnym statusie.” Gdy „Gubarew” się żalił, że Poroszenko prowadzi Ukrainę do NATO, Kołomojski zareagował: „Ależ, posłuchaj, kto kogo chce w NATO? Jakie NATO? Nie słuchaj politycznych deklaracji. To nie jest ani technicznie ani finansowo możliwe. Cała armia trzyma się na rosyjskim uzbrojeniu. Modernizacja, przezbrojenie wojsk ukraińskich i przeszkolenie, wymaga ogromnych nakładów, na które Kijów nie stać. Jak z Rosją będzie wszystko jak ma być, to nikt o NATO nie będzie mówić.” „Gubarew” pytał się także Kołomojskiego o zestrzelenie cywilnego malajskiego boeninga: „jestem przeświadczony, że to jest wasza robota”, na co Kołomojski odpowiedział: „Ej, przestań. Trzasnęli w niego przypadkiem. Chcieli walnąć inny a trafili w ten. To normalne i nie groźne. Szkoda boeinga, ludzi szkoda.” Jaki będzie dalszy los Kołomojskiego – nie wiadomo. Jako gubernator obwodu Dniepropietrowska cieszy się przychylnością tamtejszych mieszkańców, z których niemała część zatrudniona jest w jego przedsiębiorstwach. Natomiast ukraińskie media (i nie tylko ukraińskie) o całej sprawie milczą lub wypowiadają się wstrzemięźliwie. W Polsce sprawa wyborów skutecznie przykryła to wydarzenie. Skrót rozmowy na: http://sharij.net/6000 tekst 21.11.2014 na FreeGlobe
sobota, 22 listopada 2014
Czechy będą następne?
Czy Czechy będą po Węgrach, drugim krajem z UE, którego rząd może zostać obalony przez agendę USA? Ron Paul, oraz uważa, że tak. Jego tekst oraz niedawne wydarzenia w Pradze ukazują ulotność suwerenności państwowej Zachodu. Ron Paul: Mistrz przewrotów z NED nie spuści z oczu Czeskiej Republiki National Endowment for Democracy (NED – Narodowa Fundacja dla Demokracji) to bardzo nieprzyjemna instytucja. Praktycznie w całości finansowana jest przez amerykański rząd, ale jako organizacja pozarządowa nie jest wcale odpowiedzialna wobec ręki, która ją karmi (ani kabzy tych, którzy to karmienie finansują). Ten układ jest dla obu stron wygodny. Amerykański rząd może powierzyć NED zmianę zagranicznych reżimów a przy tym zachować pozornie czyste ręce. Z kolei NED nie ma żadnych hamulców zabraniających jej w uskutecznianiu tychże misji bez dozoru rządu. Jak powiedział jeden z założycieli NED – Allan Weistein: „ Wiele z tego, co teraz robimy, 25 lat temu robiła tajnie CIA.” Prezes NED Carl Gershman jest ucieleśnieniem faktu, że jest złym pomysłem aby USA posiadały nieodpowiednią organizację do subverzi i destabilizacji w ramach stabilnej polityki zagranicznej. Mimo że BED w ciągu dekad straciła wiele milionów dolarów amerykańskich podatników na zmiany rządów za granicą, nigdy nie doszło do zmian w NED. Gershman, bzz trockista, jest dożywotnim prezesem tej organizacji. Obala rządy za morzami, ale nigdy nie został wybrany do jakiejkolwiek funkcji. Z wybujałymi finansami i stale uważny na możliwość zmiany rządów, jest faktem, że jeśli na kimś spocznie wzrok Carla Gershmana, wystąpią kłopoty. I dlatego Czeska Republika powinna mieć to na uwadze. Wczoraj tenże Gershman ogłosił w dzienniku Washington Post popłoch w sprawie czeskiego prezydenta Miłosza Zemana. W tekście pt. „Czy Czesi poddają się moralnej odpowiedzialności” (Czy Czesi posiadają moralną odpowiedzialność”) Gershman przestrzegał, że czeski prezydent „drastycznie odszedł” od dziedzictwa zmarłego Wacława Havla. Havel, dla Ameryki święty Havel, był w swym nieustanną obsesją skierowaną na kolektywizm i prawa człowieka, w kontraście z groźną Nemesis, byłemu prezydentowi i premierowi Klausowi, który bronił wolność osobistą i postkomunistyczną suwerenność państwa. Jakież to przestępstwo popełnił prezydent Zeman, że ściągnął na siebie gniew Carla Gershmana? Na wrześniowym szczycie NATO miał odwagę dyskutować z oskarżeniem Rosji przez neokonskiego szwedzkiego ministra zagranicy o inwazję na Ukrainę. Zeman miał czelność oczerniać amerykańskiego protegowanego i antyputinowskiego oligarchę Chodorkowskiego i żałował, że więcej kryminalnych oligarchów w Rosji nie zostało uwięzionych. Ktoś mógłby powiedzieć, że odwrotnie, mógł zapunktować u amerykańskiego rządu, który właśnie pouczała węgierskiego premiera o účelnosti działań antykorupcyjnych, ale w przypadku oligarchów oddanych Zachodowi, USA są ślepe i głuche. Ale to, co mimo tego, naprawdę rozwścieczyło Gershmana, to to, że niedawno w Chinach Zeman potwierdził,m że jego kraj jest gotowy na rozszerzenie kontaktów handlowych z Pekinem i nie postawi „prawa człowieka” jako wstępnego warunku dla kontaktów handlowych. Gershman szczerze/otwarcie okazał wściekłość na praską politykę „jednania z Putinem i przedłożeniem kontaktów gospodarczych na 'prawa człowieka'”. Ale nie to było najgorsze. Gershman niemal nie został rażony apopleksją gdy czeski minister zagranicy zdecydował, że Czechy przestaną finansować operacje zmierzające do obalenia rządów na Kubie, Białorusi i w Chinach w ramach programu „TRANS”. Program ten był do poprzedniego miesiąca udziałem rządu przy pomocy Sorosowych publikacji na Transitions Online, który uważnie śledzi cele amerykańskiej polityki zagranicznej. Gershman napadł na zastępcę ministra zagranicy Petra Druláka za odrzucenie tego, co Drulak nazwał „fałszywym uniwersalizmem”, który stara się narzucić innym pomysł „idealnego społeczeństwa”. Zdenerwował go też Drulakowe odrzucenie kultu Hawla jako „zbioru idei amerykańskich neo-konserwatystów”, (a właśnie Gershmann jest czcicielem Hawla). Prawda boli, a Gershmann jest zaniepokojony Czeską Republiką. A gdy Gershmann jest zaniepokojony, zwykle następuje destabilizacja co prowadzi do szybkiej zmiany władzy. Praga powinna być wyjątkowo uważna. Jeżeli czeski prezydent Miłosz Zeman ma dość rozumu, powinien relegować skutecznie NED oraz inne organizacje finansowane przez rząd amerykański jak International Republican Institute i National Democratic Institute. Organizacje te niewątpliwie planują podminowanie czeskiej demokracji. NED's Regime Change Tsar Eyes Czech Republic ulazał się 17.11.2014 na ronpaulinstitute.org.
wtorek, 18 listopada 2014
„Niemieccy politycy to amerykańskie kukły“

Rozmowa z niemieckim dziennikarzem Udo Ulfkotte

 

Niemiecki dziennikarz Udo Ulfkotte, były korespondent Frankfurter Allgemeine Zeitung. W książce Gekaufte Journalisten („Kupieni dziennikarze“) opisuje, jak niemieccy i amerykańscy politycy sterują niemieckimi mediami tak, by przedstawić światowe wydarzenia w odpowiednim świetle. Opowiada jak reporterzy byli wzywani do pisania stronniczych tekstów korzystnych dla Amerykanów a antyrosyjskich. Jednak chwila refleksji przynosi wniosek, że nie dotyczy to tylko mediów niemieckich.

 

Orientalreview: Panie Ulfkotte, powiedział pan, że dostał sporo pieniędzy za pisanie proamerykańskich tekstów. Jak korzystnym jest bycie proamerykańskim dziennikarzem w Niemczech?

 

Udo Ulfkotte: Nie dostałem pieniędzy, dostawałem prezenty: złote zegarki, wyjazdy i pobyty w 5-gwiazdkowych hotelach. Znam wielu dziennikarzy niemieckich, którzy potrafili to w odpowiednim czasie wykorzystać, aby kupić rekreacyjny dom za granicą. Ale ważniejsze od pieniędzy i prezentów są propozycje pomocy przy pisaniu proamerykańskich lub pronatowskich tekstów. Jeśli tego nie zrobicie – nici z kariery – będziecie siedzieć w biurze i segregować korespondencję naczelnego.

 

Ot.: Z tego wynika, że dziennikarze korumpowani są tajnie, że są zapraszani na wyloty do USA z opłaconymi wszystkimi wydatkami. Czy to możliwe, aby zawodowcy sprzedawali się tak tanio?

 

UU: Gdy się lata kilkakrotnie do USA i gdy nigdy nie trzeba tam za cokolwiek płacić, a jeszcze jest się zapraszanym na rozmowy z tamtejszymi politykami, zbliża się coraz bardziej do kręgu mocy i aby w tym elitarnym kręgu zostać, pisze się tak, aby byli zadowoleni. Wszyscy chcą być dziennikarskimi celebrytami dostępem do sławnych polityków. Ale jedno nie takie zdanie a kariera dziennikarskiego celebryty nagle się kończy. Wszyscy to wiedzą i w tym funkcjonują.

 

Ot.: Dlaczego dopiero teraz zdecydował się pan upublicznić swoje zdanie o niemieckim dziennikarstwie?

 

UU: Miałem trzy zawały, a także nie mam dzieci, które muszę utrzymać. Codziennie śledziłem wiadomości o Amerykanach, szykujących się na kolejną wojnę. Tak jak teraz jest to na Ukrainie przeciwko Rosji. Ale zawsze to ta sama gra. Nawet kompletny idiota nie mógłby nie zauważyć jednostronnej, antyrosyjskiej amerykańskiej propagandy po zestrzeleniu lotu MH17. Teraz Amerykanie rozważają wysadzenie w powietrze elektrowni jądrowej na Ukrainie by potem twierdzić, że zamachu dokonali separatyści lub Rosjanie. Stale o tym słyszę. To już przesada!

 

Ot.: Twierdzi pan, że Niemcy są „bananową republiką”. Czy to aby nie zbyt surowa ocena? W końcu jest tam opozycja łącznie z radykałami, a media są wobec rządu krytyczne. Np. niedawna emisja serialu Die Anstalt była kijem w mrowisko przez swoją krytykę stronniczych niemieckich mediów.

 

UU: Po jego emisji filmu, w który był krytyczną satyrą tychże a zwłaszcza ich proamerykańskości, posypały się pozwy sądowe. To niezbity dowód, że Niemcy są republiką bananową: nie można używać nawet satyry aby krytykować jednostronnych informacji. Mamy więc fikcję wolnej prasy. To obłęd.

 

Ot.: Co sądzi pan o atakach na polityków, których niemiecka prasa wrzuciła do jednego wora pn. „rosyjscy sympatycy” (Schröder, Gysi, Wagenknecht i inni) i prorosyjscy dziennikarze?

 

UU: Ci „rosyjscy sympatycy” to kulturalni i szczerzy ludzie. Mówię to, chociaż nie jestem z nimi politycznie związany. Ale respektuję ich integralność. To, że są celem, jest typowe dla republik bananowych, jak Niemcy, gdzie jakiekolwiek odchyły od oficjalnej linii są twardo tłamszone.

 

Ot.: Wspomniał pan, że Niemcy nadal ukrywają fakt, że w marcu 1988 reżim Saddama Husseina – wówczas sojusznika Zachodu - dopuścił się ludobójstwa w kurdyjskim mieście w pobliżu granicy z Iranem, używając broni chemicznej produkcji niemieckiej. Nie może być prawdą, że przez te wszystkie lata ani jedna gazeta, nawet opozycyjna, o tym nie napisała?

 

UU: Nie, pisały o tym ale trwało to rok! Fotografowałem Irańczyków zatrutych niemiecką bronią chemiczną pod nadzorem USA, ale to nie miało ujrzeć światła dziennego. W tym czasie Irakijczycy, Niemcy i Amerykanie świętowali swoje „ostateczne” zwycięstwo nad Iranem. Uważałem za coś diabolicznego, że w Bagdadzie świętuje się wspólne zabicie gazem istot ludzkich. Sam od tego gazu ucierpiałem, bo potem zachorowałem na raka. Zrobiłem wszystko co mogłem, aby zarejestrować wszystko, co tam się działo w nadziei, że doprowadzi to do międzynarodowych protestów, ale nikt tego nie upublicznił.

Zamiast tego świętowano zwycięstwo. Zadaję sobie pytanie, dlaczego niemiecka kanclerka nie ma problemu z podróżami do Izraela, gdzie klękała i przepraszała żydów za trucie ich gazem, gdy tymczasem Irańczycy zabijani niemieckim gazem są obywatelami drugiej kategorii? Czy ktoś słyszał, aby niemiecka kanclerka usprawiedliwiała się za to w Teheranie? Widzimy, że politycy niemieccy nie są niczym innym jak amerykańskimi kukiełkami. Mają wykonywać posłusznie rozkazy Waszyngtonu. Jesteśmy ciągle amerykańską kolonią, bananową republiką a nie wolnym krajem.

 

Ot.: Powiada pan, że tajne służby przekazały panu informacje o Libii, które opublikował pan pod własnym nazwiskiem, twierdząc, że był upoważniony przez CIA i BND. Ale czy nie było tak, że póki te informacje były ciekawe i prawdziwe, wasze interesy się pokrywały? Ostatecznie mógł pan odmówić ich upublicznienia.

 

UU: Tak, tak, mogłem powiedzieć „nie”. Wiecie, ADAC – największy niemiecki klub automobilowy – miał pracownika od ochrony śmigłowca, który odmówił współpracy z BND. Natychmiast został zwolniony z pracy. Poszedł do sądu ale ten orzekł, że nikt nie może odmówić współpracy z BND, więc nie ma w tym nic złego, że pracę stracił. Rozumiecie? Rozumiecie, co mówię? Nie chciałem być bezrobotnym.

 

Ot.: Mówił pan, że tajne służby zarządziły sześciokrotne przeszukanie pańskiego domu. Ale dlaczego, po upublicznieniu informacji przekazanych przez tajne służby, miały one potrzebę przeszukiwania domu? Albo inaczej, skoro przychodził pan z własnymi informacjami, które tajne służby chciały ukryć, czy nie oznacza to, że nadal działał pan jako niezależny dziennikarz a nie jako „nieoficjalny agent CIA”?

 

UU: To błąd w przekładzie. Nie były to tajne służby ale tajna policja państwowa. Ta, która nazywała się Gestapo, teraz nazywa się ministerstwem bezpieczeństwa państwa. A rewizje przeprowadzali pod pretekstem, że ujawniam tajemnice państwowe. Ten rodzaj taktyki zastraszania jet typowy dla republik bananowych.

 

Ot.: Mówi pan, że publikacja książki przyniosła problemy. Na przykład jakie?

 

UU: Frankfurter Allgemeine Zeitung groził mi pozwem sądowym za naruszenie przepisów prawa karnego, cywilnego i pracy oraz norm korporacyjnych w dziennikarstwie. To mogłoby mnie zniszczyć. Słyszałem, że wielu innych chciałoby mnie widzieć w więzieniu za wcześniejsze ujawnienie „tajemnic państwowych”. Może chodziło o to, abym odleciał do Moskwy jak Edward Snowden, i poprosił tam o azyl. Zobaczymy jak przywódcy bananowej republiki Niemiec zareagują za ich skompromitowanie. Wszyscy mój bestseller mogą przeczytać o tym jak się tworzy fikcję wolnej prasy jak i to, że demokracja jest tanią iluzją.

 

 

German politicians are US puppets opublikowany został 7.11.2014 na orientalreview.org



poniedziałek, 17 listopada 2014
Globalna kontrola finansów

Jak w demokracji pokryć długi państwa i kto ma to zrobić? W monarchii długi pokrywał król, który był suwerenem. W demokracji suwerenem jest lud i to właśnie on będzie płacić. Bill Frezza w tekście „MFW przygotowuje grunt pod globalną konfiskatę majątków” opisuje sprawozdanie tej organizacji zamieszczone w październikowym wydaniu monitora finansowego pn. Czas opodatkowania.

Współczesne państwa są wysoce zadłużone. Większość stanowi dług publiczny, który nie może zostać spłacony w dotychczasowym systemie podatkowym. Dlatego MFW zaleca szereg eskalujących podwyżek podatków od dochodów i konsumpcji w ramach prostej konfiskaty aktywów.
„Szybkie pogarszanie się finansów publicznych w wielu krajach ożywiło zainteresowanie 'podatkiem kapitałowym' – jednorazowym podatkiem od prywatnego bogactwa ... Uważa się, że takowy podatek, winien być wprowadzony w sposób uniemożliwiający jego uniknięcia. … Warunki do powodzenia są dobre, ale należy rozważać ryzyko alternatyw, do których należy nieuznania długu publicznego lub jego inflacyjnego odstrzelenia. … Stawka podatkowa potrzebna do zmniejszenia długu publicznego do  przedkryzysowego poziomu wyniosłaby (wg wzorca 15 państw eurozony) minimum 10%  udokumentowanego bogactwa netto. (str. 49).”

Frezza zwraca uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze, ekonomiści MFW wiedzą, że nie ma dostatecznie wielu bogatych ludzi żeby finansować obecne rządy  trzeba by więc wywłaszczyć 100% aktywów 1% najbogatszych. Oznacza to, że wszystkie przedsiębiorstwa z jawnym bogactwem, wszystkie fundusze emerytalne i nieruchomościami – zostaną wyrabowane wg recepty MFW.
Po drugie, takie wykorzystanie prywatnych majątków nie spłaci długów zachodnich rządów i nie sfinansuje ich budżetów. Jedynie  umożliwi marnotrawnym rządom utrzymać się do  kolejnego kryzysu, po którym konieczne będą dalsze, większe kroki.
Po trzecie, dopóki politycy nie znajdą dostatecznej odwagi aby takiego łupiestwa dokonać, alternatywnym scenariuszem przedkładanym przez MFW jest  niespłacenie długu publicznego i hiperinflacja.

MFW usprawiedliwia podwyżkę podatków nierównością dochodów oraz rzekomym spadkiem przychodów od progresywnych podatków dochodowych większości państw. Ignoruje także „krzywą Leffera”, która mówi, że wzrost podatków i jednoczesnych wpływów budżetowych następuje tylko do pewnego punktu, po przekroczeniu którego wpływy te są odwrotnie proporcjonalne do wysokości opodatkowania.

Najbardziej mrożącym aspektem sprawozdania jest naukowy styl, w którym rozważa się, jak ograniczyć ruchliwość bogatych: „Bogactwo finansowe jest ruchome tak jak i ludzie... Może istnieć powód do opodatkowania różnych form bogactwa w różny sposób... Pożądanym krokiem milowym będzie kompleksowa współpraca międzynarodowa, aby przeszkodzić bardzo bogatym wymigać się od płacenia podatków w taki sposób, że umieszczą źródła dochodów gdzie indziej.”

Bankructwo nowoczesnego państwa prowadzi prowadzi do kontroli kapitału i ograniczenia wyjazdów. Trzeba więc znaleźć sposób na odwrócenie uwagi obywateli tak, aby nie zagłosowali nogami.
Kolejny cytat: „Jest wiele doświadczeń, które można wykorzystać, ponieważ takie podatki zostały wprowadzone w Europie po I wojnie światowej”. I wszyscy dobrze wiemy, jak to skończyło.

Na razie MFW kombinuje jak tu ogolić bogatych. A co będzie gdy już bogatych zabraknie? Wtedy dobierze się z biednych, bo każdy coś tam ma, jak np. wolność. I nie będzie to nic nowego. Podobna sytuacja została opisana w Starym Testamencie (Rdz 41; 47) gdy żyd Józef zostawszy zarządcą Egiptu nałożył tak wysokie podatki, że nie było już za co siać i zapanował głód, a wtedy sprzedawał nagromadzoną wcześniej żywność nawet za cenę wolności: „kup więc za chleb nas i rolę naszą... Tak cały kraj stał się własnością faraona. A co się tyczy ludności, oddał ją całą w poddaństwo”. I my do tego zmierzamy.

Tekst oryginalny: The International Monetary Fund Lays The Groundwork For Global Wealth Confiscation z 15.10.2014 na Forbes.com.


wtorek, 11 listopada 2014
Totalna wojna z powodu petrodolarów

Marin Katusa – analityk i strateg inwestycyjny w Casey Research wraca do zagadkowej śmierci dyrektora generalnego największej francuskiej spółki naftowej Total SA - Christophe de Margerie .

Spiskowe teorie otaczające tę śmierć powstały w tej samej sekundzie, gdy jego fakt ten ujrzał światło dzienne. W nieznanych okolicznościach jego samolot zderzył się w Moskwie z pługiem śnieżnym tuż po północy. De Margerie wracał ze spotkania z rosyjskim premierem Miedwiediewem,które odbyło się w czasie trudnych chwil stosunków Zachody z Rosją. Istnieje większe prawdopodobieństwo zostania trafionym piorunem na lotnisku niż przez pług śnieżny lub inną maszynę. Z drugiej strony pług z pijanym kierowcą nie jest najlepszym narzędziem zbrodni. Pozostaje pytanie: kto na tej śmierci miałby skorzystać?

De Margerie był jednym z kilku najważniejszych szefów przedsiębiorstw, który otwarcie sprzeciwiał się polityce izolacji Rosji. W czasie tej swojej ostatniej podróży do Rosji opowiadał się przeciw sankcjom i przeszkodom stawianym rosyjskim firmom przy pozyskiwaniu kredytów. Był także sprzymierzeńcem rosyjskiego stanowiska w wycenie gazu ziemnego w sporach z Ukrainą.

Tym co ostatecznie obciążyło de Margerie'go było włączenie Total do planu budowy fabryki skraplania gazu ziemnego na półwyspie Jamalskim w partnerstwie z Novatek. Chodzi o jak dotąd najbardziej ambitny projekt w Rosji, umożliwiający zastosowanie LNG jako ekwiwalentu 800 milionów baryłek ropy do Chin.

Ale to nie wszystko. Niedawno Total oznajmiła, że szuka finansowania gazowego projektu w Rosji, na przekór sankcjom nałożonym na ten kraj. Swoją część projektu Jamał o wartości 27 mld $ finansować chce w euro, juanach, rublach i innych walutach, byle nie w dolarach.

Tak powstało zagrożenie dla petrodolarów. Taka postawa „prawdziwego przyjaciela Rosji” , jak określił de Margerie'ego Putin, stworzyła wrogów wśród przedstawicieli władz francuskich, unijnych i amerykańskich.

 W książce Katusy „Zimna wojna” jeden z fragmentów dotyczy „zagadkowych śmierci” i tego jak związane są one ze znalezieniem się po niewłaściwej stronie; nieważne czy staną na przeszkodzie Putinowi, czy petrodolarom - ofiar nie brakuje.

Dopóki Total nie znajdzie źródeł sfinansowania projektu LNG Jamał, nie będziemy wiedzieć, czy zamachu nie dokonał ktoś w interesie petrodolara.

 Dyrektor generalny Total przed śmiercią, razem ze swym dyrektorem finansowym, byli zwolennikami sfinansowania projektu bez dolarów i jego realizacji wspólnie z Rosją.

Wszystko może się teraz zmienić.

 Ilu innych zachodnich menadżerów, którzy odważą się pomóc Rosji obejść sankcje, umrze w niewyjaśnionych okolicznościach?

 

 

Total War over the Petrodollar ukazał się 28 października 2014 na marketoracle.co.uk.



O autorze
Tagi