poniedziałek, 28 listopada 2016
Czy korporacje to zapowiadane przyjście Bestii?



Miarka w tekście „Przeciw korporacjonizmowi przez więcej korporacjonizmu?” napisał, m.in. że korporacjonizm „to dyktatura sprawowana przez faktycznych satanistów, kabalistów, iluminatów i masonów/…/” stawiając tym samym znak równości pomiędzy korporacjonizmem a satanizmem, którego jest on narzędziem. Nie będę tu streszczał tekstu Miarki, każdy może go przeczytać na Neonie24 ale jedną uwagę muszę poczynić. Korporacjonizm wg Miarki to sprawowane obecnie rządy ponadnarodowych korporacji, ważniejszych od państw, którym narzuca swoje reguły gry jak to w przypadku CETA czy TTIP. Tak pojmowany korporacjonizm nie należy mylić z XIX-wiecznym systemem o tej samej nazwie, mającym być alternatywą, trzecią drogą pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem, a który znalazł odzwierciedlenie w encyklice Qadragesimo anno Piusa XI. I nic chodzi tu też o porównanie jednego z drugim czy o analizę na ile jeden wyrasta z pierwszego lecz o stwierdzenie, czy jest on faktycznie w swojej istocie diaboliczny lub sataniczny. Zanim jednak do tego przejdziemy określmy czym jest owa diaboliczność w Nowym Testamencie i innych źródłach.
W Ewangeliach Szatan to przede wszystkim kusiciel. Kusi on Jezusa zabrawszy Go na górę, lub mur świątynny i obiecując władzę nad światem doczesnym, „bowiem wszystko jemu zostało powierzone i komu chcę mogę to oddać” (Łk 4,1-12; Mt 4,1-11; Mk1,2-13), „jeżeli tylko upadłszy złożysz mi hołd”. Ale świat ten, wrogi jest Chrystusowi i tym, którzy za Nim podążają. „Jeżeli świat was nienawidzi, wiedzcie, że pierwej mnie znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał...” (J15, 18 i dalej) Mamy więc świat materialny z jednej strony, z drugiej – królestwo Boże nie z tego świata. Zło to kuszenie człowieka do zerwania więzi z Bogiem i skierowanie go w kierunku świata materialnego i jego uciech, czyli preferowanie wartości niskich nad wyższymi, a więc grzechu. Pobrzmiewa tu echo gnozy, więc przy gnozie na chwilę pozostańmy. Problem w tym, że teologie chrześcijańskie nie precyzują jednoznacznie czym jest zło. Św. Augustyn z Hippony, przez lata manichejczyk, po zerwaniu z gnozą, tak bardzo chciał odciąć się od niej odciąć, że zło określił jako brak dobra. Choć zło niewątpliwie brakiem dobra jest, to przecież, czujemy to intuicyjnie, że nie tylko. Prócz Augustyna, Kościół przez wieki nauczał o świadomym Złu osobowym i o piekle, teraz to się zmienia, co dowodzi, że największym sukcesem Szatana jest przekonanie innych o swoim nieistnieniu. Jak nic w tym przypadku sprawdza się ulubione powiedzenie S. Michalkiewicza, że nieistnienie jest wyższą formą istnienia.
Rudolf Steiner, gnostyk-antropozof, sformułował swoistą demonologię, która w uproszczeniu wygląda tak:
Trójcy Świętej odpowiada Troisty Demon. Przeciwnikiem Ducha Świętego, niosącego prawdę, jest Lucyfer – mistrz iluzji. Popycha on człowieka w kierunku idealizmu dając złudzenie inspiracji do świata duchowego. Jest patronem idei, sztuki, mistycyzmu (zwłaszcza) orientalnego, ekstaz erotycznych, idealistycznych systemów społeczno-politycznych. Atakuje popędy i emocje.Przeciwnikiem Chrystusa (miłość) jest Aryman - zimny intelektualista, pozbawiony uczuć. Popycha on człowieka do świata materii pozbawiając tym samym kontaktu ze światem duchowym. Chce człowieka „uziemić”, tj. uczynić z niego kombinację maszyny i zwierzęcia, nie mającego potrzeby poznania Prawdy i bezinteresownej moralności. Wartości stricte materialne zastępują duchowe. Aryman patronuje nauce, technice, systemom społeczno-politycznym opartym na terrorze. Arymaniczne są np. ideologia politycznej poprawności, gender, demokracji, tolerancji z jednoznacznym przechyłem na jedną tylko stronę – stronę dewiacji.Bogu-Ojcu przeciwstawia się Asur nazywany też Soratem. Wg Steinera to apokaliptyczna bestia 666. O ile Bóg-Ojciec to Byt, Istnienie (JHWH – Jestem Który Jestem), przeciwieństwem jest Nicość, a Sorat to Nihil, atakujący jaźń, czyli ludzkie „ja”. Ludzie asuryczni są tylko zewnętrzną fasadą człowieka, bez zdolności do dobra, miłości i prawdy. Mówi się o takich, że są pozbawieni człowieczeństwa. Mamy więc sataniczny schemat: najpierw iluzje duchowości prowadzące do zmaterializowania życiowych wartości i samego życia a w konsekwencji utrata jaźni czyli nicość.Dlaczego akurat piszę o Steinerze - zapyta ktoś? Dlatego, że jego demonologia najbardziej pasuje do dalszych rozważań na temat korporacji. Zresztą, u niektórych teologów katolickich także mamy trójpodział na Lucyfera, Szatana i Belzebuba a także szereg innych cech satanizmu. 
Jak na tym tle wyglądają korporacje? Zanim przejdę do szczegółów jedna uwaga. Korporacje jako forma organizacji przedsiębiorców mających m.in. służyć ich interesom ale i dobru społeczeństwa, istniały niemal od zawsze. Były nimi np. cechy, gildie, a na płaszczyźnie międzynarodowej – Hanza. Wszystko zmieniło się gdy powstały spółki prawa handlowego, czyli akcyjne, z ograniczoną odpowiedzialnością i po części komandytowe. Istnieją one w obszarze abstrakcyjnym bo jako osoba prawna – wymyślona przez prawo. Nie mają duszy, moralności i ciała. Nie mają właściciela, bo za tego nie można uznać akcjonariuszy i udziałowców, odpowiadających za zobowiązania jedynie do wysokości wniesionego wkładu, a pozbawionych de facto wpływu na zarządzanie. Tym zajmuje się wyłaniany w niejasnych okolicznościach management. Co prawda teoretycznie właściciele udziałów i akcji mogą wiele na walnym zgromadzeniu, ale ze względu na dużą rozprężność kapitału nie ma możliwości zgromadzenia ich wszystkich w jednym czasie w jednym miejscu, nie mówiąc już o jakimś wspólnym porozumieniu i planie działania. Tak naprawdę to korporacje w tym ujęciu są maszyną do przerzucania kosztów działalności na stronę trzecią, w tym wypadku na społeczeństwo. Korporacje formują ludzi według pewnego wzorca zarządzając złudzeniami. Złudzenia to wirtualna wizja rozwoju osobistego, praca w młodej, ambitnej grupie, samorealizacja itp. Atmosfera panująca w korporacjach przypomina trochę tę panującą w sektach religijnych. W obydwu dominuje pewna doza tajemniczości, wiary w misję i nieomylność zwierzchników, niejasność kryteriów awansu a właściwie ich brak, bo w większości przypadków zaczyna się i kończy na funkcji lidera, która w pewnym stopniu odpowiada brygadziście. W korporacjach obowiązuje swoista nowomowa, będąca zbiorem zaklęć mających wprowadzać pracowników w nowy, wspaniały świat iluzji, podczas gdy w  rzeczywistości sprowadza się ludzi do roli maszyn pozbawionych duszy. Albowiem celem korporacji , podobnie jak innych wcześniejszych herezji religijnych czy doktryn politycznych jest neutralizacja Kościoła, likwidacja własności, a w konsekwencji pozyskanie taniej siły roboczej. Aby to jednak było możliwe konieczne jest wcześniejsze kuszenie wizją nowej przyszłości, nowego porządku świata i wszelkiej szczęśliwości.
Korporacje zawłaszczają coraz to większy obszar życia, a ostatnio życia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ostatnio jedna z nich opatentowała wzorzec życia – bakterię wytworzoną w laboratorium, a prawo do tego zatwierdził Sąd Najwyższy USA. Nowym terem ekspansji są geny, które można opatentować jako własność intelektualną. W ten sposób życie staje się towarem i ma określoną cenę.
Korporacje nie mają żadnej legitymacji społecznej i są poza wszelką kontrolą i prawem, a więc są bezkarne.  Same natomiast mogą wymierzać kary, wywłaszczać, izolować, nakładać podatki (np. klimatyczny). Poddani korporacji nie mają wyboru. Nie działają na wolnym rynku lecz tworzą sieci umów międzynarodowych typu CETA, TTIP, umożliwiających zarządzanie państwami poprzez mianowanych w wyborach namiestników. 
Podsumujmy: korporacje same byty abstrakcyjne (prawne) tworzą iluzje, sprowadzają ludzi do roli maszyn, przejmują kontrolę nad życiem starając się zastąpić Boga-Stwórcę. Tym samym korporacje wyczerpują znamiona satanizmu, co należało wykazać. 
Czy rządów korporacji można uniknąć? Tego, rzecz jasna, nie wiemy. Wg Apokalipsy i innych ksiąg Nowego Testamentu nieunikniony będzie chwilowy (jak na dzieje świata) ucisk, ale potem zwycięży Baranek. Nie oznacza to bierności, co więcej, zadaniem naszym jest uświadamiania ludziom sytuacji w jakiej się znajdują. Bowiem świadomość również kształtuje byt.

piątek, 18 listopada 2016
Moralność Wacława Havla i jego rodziny; udokumentowane fakty o ich życiu są mało chwalebne
Tomáš Guttmann obala kolejny mit autorytetu moralnego
O autorze
Tagi