wtorek, 29 grudnia 2009
casus Sedlacka

Tłumaczem tekstu Cassidy'ego był Erik Sedláček, któremu warto poświęcić trochę miejsca choćby dlatego, że wraz z Liborem Budnikiem skazani zostali odpowiednio na trzy oraz dwa lata pozbawienia wolności (ten pierwszy bez zawieszenia) za to, że w internetowym piśmie „Ostatnie pokolenie” (Posledni generace) zamieszczali teksty, które - według sądu - „zawierały treści szerzące nienawiść wobec Żydów i wzywające do ich likwidacji, otwarcie kwestionując holocaust”.

Mało kto czytał, i niewielu więcej wiedziało o istnieniu strony, także i ja, nie wiem więc, czy takie fakty miały miejsce. Wiem natomiast, że każda krytyka Żydów i państwa Izrael spotyka się z zarzutem antysemityzmu. Swego czasu nawet tak niewinny cytat z Truwima (który był Żydem) jak słowo „Judejczykowie” użyte przez Stanisława Michalkiewicza, wywołało furię ataków na jego osobę. Za to „szerzenbie nienawiści” wobec Atabów, Palestyńczyków czy islamu w ogóle, już takim rasizmem nie jest.

O Eriku Sedláčku w Polsce mało kto słyszał, co najyżej 2 lata temu kiedy to 10.11.2007 Stowarzyszenie Młodych Narodowych Demokratów (Mladí národní demokraté), na czele którego stoi Sedlaček, próbowało zorganizować marsz przeciwko udziałowi Czech w wojnie w Iraku. Zdarzenie opisałem w 47 numerze „Najwyższego Czasu!” z 24 listopada 2007 r.:

„Wszystko zaczęło się kilka tygodni wcześniej, gdy Erik Sedlaček, szef Młodych Narodowych Demokratów wystąpił do praskiego magistratu o zgodę na przemarsz przez m.in. starą, żydowską dzielnicę Pragi - przylegającą do Hradčan – Jozefów. Termin – 10 listopada – to rocznica tzw. Nocy Kryształowej. Zarówno termin, miejsce jak i organizatorzy, wywołały protesty organizacji żydowskich i z tego powodu władze miasta pochodu zakazały. Argumentem odmowy był „cel zgromadzenia zmierzający do nienawiści i nietolerancji ze względów na narodowość i religię”. Jak tłumaczył rzecznik miasta Jerzy Wolf, zasięgnięto opinii fachowców od ekstremy i policji i okazało się, że Erik Sedlaček może być powiązany z organizacją Sprzeciw Narodowy, którego działalność polega na propagowaniu nacjonalizmu i antysemityzmu. Tym sposobem magistrat uznał podany oficjalnie cel pochodu za fałszywy. MND złożył do sądu sprzeciw na decyzję miasta argumentując niezgodnością z prawem do zrzeszania się. Sąd sprzeciw uznał i zakaz uchylił powołując się na wady prawne w zarządzeniu magistratu. Ten jednak stwierdził, że prawo jest złe i zakaz podtrzymał.

W wywiadach Sedlaček tłumaczył, iz pochód nie ma nic wspólnego z Nocą Kryształową a MND ze Sprzeciwem Narodowym. Pierwotnie planowano inne daty i inne trasy ale za każdym razem władze Pragi odmawiały. Protesty organizacji żydowskich, a zwłaszcza ich nawoływania studentów i wojskowych do centrum Pragi aby zrobiły porządek z demonstrantami uważa za skandal i lekceważenie wyroku sądu. Jego zdaniem historyczne i tragiczne wydarzenia nie może być używane jako argument zastępczy . Z taką logiką każdej dacie można coś przypisać i utrzymywać, że istnieje jakaś zależność. Na pytanie, jaki jest związek praskiego Jozefowa z wojną w Iraku Sedlaček wskazał na symbolikę, ale też i na fakt, kto naprawdę za tą wojną stoi. Przy okazji, przepytującemu go dziennikarzowi polecił lekturę książki J.J. Mearsheimera i S. Walta „Lobby żydowskie a amerykańska polityka zagraniczna”. Natomiast Jozefov aczkolwiek był dzielnicą żydowską, to przecież nie jest dzielnicą Żydów./.../

Opisywane wydarzenia zbiegły się w czasie z Obywatelską Inicjatywą D.O.S.T. (skrót pochodzi od słów w wolnym tłumaczeniu: Wiara, Prawda, Wolność Tradycja). W opublikowanej w internecie deklaracji, 21 osób, wśród których są dziennikarze, nauczyciele, naukowcy, ekonomiści, urzędnicy i przedsiębiorcy, obawia się o swobody zapisane w konstytucji Czech. Szczególnie niepokoi ich bezkrytyczna wiara w postęp, rozbijanie tradycyjnych wzorów i struktur społecznych, propaganda nowego znaczenia słów co prowadzi do powstania nowych norm prawnych, oraz niejasność celów nowej ideologii w atmosferze fałszu i podejrzliwości. Od polityków żądają obrony tradycyjnych praw, od dziennikarzy – obiektywizmu, od systemu sprawiedliwości ochrony swobody myślenia i wolności gospodarczej.

Sygnatariusze uznają za najważniejsze m.in. takie wartości jak rodzina oparta na związku mężczyzny i kobiety, a tym samym różnorodność płci wbrew lansowanemu bezpłciowemu społeczeństwu, najwyższe prawo rodziny do wychowania potomstwa wbrew szkolnej ideologizacji programów nauczania, prawo publicznego wyrażania poglądów religijnych, a zwłaszcza antyczne i chrześcijańskie korzenie własnej kultury i cywilizacji oraz nienaruszalność własności prywatnej.”

Drugim, ale za to ważniejszym przestępstwem Sedlacka było powątpiewanie w oficjalnie zarządzoną prawdę. Nie jak to było w minionych wiekach: za głoszoną herezję. Ale i wtedy sądy kościelne dawały możliwość obrony. Za wątpliwości nikogo nie oskarżano. Teraz jest inaczej. Drugi skazaniec, Libor Budnik uznał swoją winę, wyrzekł się poprzednich poglądów. Powiedział, że żadnej nienawiści do Żydów nie czuje tylko cytował teksty innych autorów, które znalazł w internecie. I co? Nic! Został tak samo uznany winnym, tyle, że w drodze łaski otrzymał „zawiasy”.

Wyroki nie są prawomocne.

 

 

Casus Vladimira Stvory

 

Wolny! Wygraliśmy bitwę, ale wojna wciąż trwa

Takim tytułem opatrzył Vladimír Stwora artykuł na własnym portalu Zvědavec po tym, jak 10.12.2009 sąd okręgowy w Pradze wydał wyrok uniewinniający, co u Stvory nie wywołało entuzjazmu, lecz, jak sam to określa, umiarkowany optymizm.

Oskarżony o propagowanie poglądów zmierzających do naruszenia praw i swobód ludzkich poprzez umieszczeniu na swojej stronie internetowej przekładu tekstu podważającego holocaust, skazany został przez sąd I instancji na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.

Vladimir Stvora jest Kanadyjczykiem czeskiego pochodzenia od 1985 r. i ma podwójne obywatelstwo, a sporny tekst zamieścił na kanadyjskim serwerze. Jego autorem jest D. Cassidy, a treścią, - wg oskarżenia – podważanie holocaustu, przynajmniej w wersji oficjalnej. Tekst ukazał się na serwerze Zvedavec w lipcu 2007 r. Tego typu czyn w kanadzie nie jest w kanadzie zakazany.

Sąd nie dopuścił Stvory do odczytania mowy obrończej. Żadne media, a już z pewnością polskie, niewydrukowaly jej, dlatego publikuję tu jej obszerne fragmenty:

„Przed 25 laty wyemigrowałem z Czechosłowacji, ponieważ przeszkadzał mi brak wolności słowa i konieczność powtarzania podawanych fraz o jasnej współczesności komunizmu i zgniliźnie kapitalizmu. Nie przypuszczałem, że 4 lata później socjalizm upadnie i nastanie kapitalizm a z nim demokracja i swoboda słowa – pierwotne wartości kapitalizmu, tak przynajmniej wtedy sądziłem. I 25 lat później, gdy znowu znalazłem się w swoim kraju, który w międzyczasie stracił wszystko, co uznawałem za słuszne, stanąłem przed sądem aby bronić się przed zarzutem opublikowania niewygodnego artykułu. W ciangu swoich 55 lat życia po raz pierwszy stanąłem przed sądem w roli oskarżonego. I przyznają się, że się boję, bo nie jest to dla mnie przyjemne.

Dziś jestem tutaj, przyjechałem z Kanady po to, by się bronic, bo jest to ważne. Myślę, że bronię słuszną sprawę. Wiem, że jestem niewinny. Cała tą sprawę uważam za teatr polityczny, za próbę zamknięcia niewygodnej strony internetowej, którą robie już 10 lat /.../ Robię to, co na innych webach czyni cała redakcja. Robię to, ponieważ uważam serwer, jakim jest Zvědavec, za potrzebny/.../

Pan oskarżyciel określił moje postępowanie za wysoce społecznie szkodliwe. A co w tym takiego niebezpiecznego? Spójrzmy. Wg oskarżenia, popełniłem przestępstwo. Jakie? Że opublikowałem artykuł. Napisałem go? Ależ skąd. Napisał go pan Caside, po angielsku. Przełożyłem go na czeski? Także nie. Zrobił to pan Sedláček. Opublikowałem go w Republice Czeskiej? Także nie. Opublikowałem go w Kanadzie, gdzie taki czyn według tamtejszego prawa nie jest zabroniony. A sądzicie mnie za niego 7 tysięcy kilometrów dalej i uważacie za wysoce niebezpieczny. Żyję w RCz? Także nie, mieszkam w Kanadzie. Czy serwer, na którym ukazał się tekst jest w RCz? Także nie, jest w Chicago. W USA.

Dlaczego artykuł przeszkadza? Co w nim takiego strasznego? Nawołuję do przemocy? Nie. Jest w nim rasizm? Także nie. Wzbudzam nim nienawiść do jakiejś grupy społecznej? Ośmielam się powiedzieć, że nie. A mimo to, niewątpliwie, dla jakiejś grupy jest niemiły. Co w nim wadzi? To, że stawia pytania. Ukazuje sprzeczności w oficjalnych źródłach i podważa wersje oficjalne, dotyczące wielkości liczby ofiar holocaustu w czasie drugiej wojny światowej. Czym są te oficjalne źródła? Mam je tu przed sobą. Np. na internetowej stronie Wikipedii, gdzie pod hasłem Auschwitz widać szereg odnośników do źródeł, z których każdy podaje inną liczbę ofiar holocaustu/.../

Może by prokurator oskarżył również Wikipedię, ponieważ otwarcie i publicznie zwraca uwagę na różnice w ilości ofiar holocaustu, w tym otwarcie kwestionuje nazistowskie ludobójstwo... Czy w Wikipedii to może być, ale napisać już o tym nie można? A Wikipedia nie jest jedynym źródłem zwracającym uwagę na rozbieżności.

Idzie nie tylko o internetowe źródła, mogli byście mi zarzucić, że wybieram rewizjonistyczne. Ale jest pamiątkowa tablica w Oświęcimiu. W latach 1948-1989 był na niej tekst: „Tu w latach 1940-1945 cierpiało i zginęło 4 miliony ludzi”. W 1989 r. zmieniono napis na: „Niechaj na zawsze zostanie to miejsce miejscem żałoby i rozpaczy i jako ostrzeżenie ludzkości, gdzie naziści zamordowali ponad półtora miliona mężczyzn, kobiet i dzieci, przeważnie Żydów z rożnych krajów Europy.”/.../

Chciałbym również zwrócić uwagę na pomnik ofiar i bohaterów holocaustu w Izraelu Jad Vashem. Stoi w Jerozolimie, na Górze Har Hazikaron. Chodzi o rozległy kompleks zabudowań, pomników i rzeźb.

Współczesną pamiątka jest również największe na świecie archiwum dokumentów holocaustu. Zgromadzono w nim 62 milionów stron dokumentów, prawie 267 tysięcy fotografii i kilka tysięcy filmów dokumentalnych. Jest tam imienna lista ofiar holocaustu, w tym prawie trzy miliony zapisów ale rzeczywista ilość ofiar jest niższa, ponieważ jedna osoba często jest zapisana kilka razy.

Raz jeszcze powtarzam zdanie ze strony Jad Vashem: na imiennej liście jest ponad trzy miliony udokumentowanych ofiar holocaustu, ale rzeczywista liczba jest niższa, ponieważ niektóre osoby są na niej umieszczone kilkakrotnie.

Jad Vashem wyjaśnia brakujące nazwiska tym, że hitlerowcy często wymordowali całe rodziny i nie został nikt, kto by o tym dał świadectwo. Być może. Ale może być i tak, że po prostu więcej ich nie było. Nie twierdzę, że był ich mniej, powiadam tylko, że to zastanawiające i że należy o tym mówić.

Zbrodnia nie zmniejsza się wraz z ilością ofiar. Wciąż chodzi o ten sam czyn. Ale dla dobra prawdy i obiektywizmu należy to w sposób wolny badać i zgłębiać fakty historyczne/.../

Stawianie pytań jest istotą Zvědavca.

Inkryminowany tekst nie podważa holocaustu, lecz stawia pytania/.../ To dokładnie mówi jego nazwa. Zvědavec jest ciekaw, dlatego się pyta/.../

W akcie oskarżenia cytowane są zdania z tego tekstu jako dowód przestępstwa. Np. zdanie: „W rzeczywistości nie istnieje żaden dowód, że w którymkolwiek obozie śmierci używano trującego gazu, komory gazowe lub gazowe piece.” po pierwsze, zdanie jest wyrwane z kontekstu. Po drugie, chodzi o czyjś pogląd. Podkreślam, że nie mój. Autor artykułu cytuje pogląd osoby trzeciej. Np. powstaje pytanie, czy Jan Hus został spalony na stosie za czytanie dzieła innego autora, w którym byłby cytowany pogląd osoby trzeciej. A ponieważ dziś się nie pali, inkwizycja jest mniej tolerancyjna wobec zdań niebezpiecznych. Dziś człowieka może przywieźć kilka zdań osoby trzeciej/.../

Jaka miałaby być normalna reakcja w takim przypadku? Każdy, kto to rozumie powie: istnieją dowody, że w obozach śmierci używano gazów trujących . Są tam, a tam. Zacytować źródło, dodać fotografie, czyli fakty przeciwko błędom/.../

Myślę, że w historii nie istnieją ostateczne poglądy. Żadne prawo nie może takich poglądów narzucać. W systemie redakcji mamy 3400 tekstów 780 autorów, z czego większość dotyczy naruszania praw ludzkich, antyrasizmu, ograniczania swobód w krajach zachodnich, czy ekologii/.../

To, co czyni nas ludźmi i odróżnia od robotów to nasza zdolność wątpienia/.../ Gdyby Giordano Bruno, Galileo Galilei, Jan Hus, Hieronim Praski, Paweł Kravář i inni nie wątpili o obowiązujących prawdach, do dziś musielibyśmy w nie wierzyć/.../

Zarzuca mi się „całkowicie negatywną” postawę wobec narodu żydowskiego. Gdyby to była prawda, nie publikowałbym wielu żydowskich autorów od Noama Chomského poczynając przez Uri Avneryho, Gilada Atzmona, Normana Finkelsteina, Paula Fromma, Henry Makowa, Brzetysława Olšera, Naomi Klein i na dalszych kończąc. Doceniam naród żydowski i jego wkład w naszą cywilizację. To, czego nie uznaję jest syjonizm/.../ Żydzi są inteligentnym, wrażliwym i ciężko doświadczony narodem. Ich faktycznymi reprezentantami są wcześniejsi Żydzi Sefardyjscy i dzisiejsi Palestyńczycy. Syjoniści to w większości pochodzący z Azji Chazarowie, którzy przebrali się w żydowski kabat a używający go do czynienia zła. W Izraelu Żydzi Sefardyjscy są obywatelami drugiej kategorii. Syjonizm jest politycznym i rasistowski ruch, który w 1975 r. Walne Zgromadzenie ONZ uznało w rezolucji 3379 za rasistowski . Została ona w 1991 r. zniesiona z powodu nacisków USA - największego sponsora ONZ, grożącego w przeciwnym przypadku zaprzestaniem płacenia/.../

Oto jeden z dowodów na rasistowski charakter państwa Izrael:Kapitan izraelskiego futbolowego klubu Beitar Jerusalem F.C. Aviram Baruchyan spotkał się ze swymi fanami tłumacząc się z tego, co powiedział kiedyś, a to mianowicie, że na swoim ślubie chciałby widzieć Arabów/.../ „Najbardziej boleję, że nieszczęśliwie dotknąłem uczuć fanów klubu Beitar. Dla mnie ważne jest aby gracze i wszyscy inni wiedzieli, że jestem z nimi na dobre i na złe. Muszę podkreślić, że ja o członkostwie w klubie Arabów nie decyduję, ale powiadam: skoro nasi fani nie chcą w klubie Arabów, nie będzie w Beitarze żadnych Arabów.”

P{odkreślam, że informacja nie pochodzi z jakiegoś podrzędnego, antysemickiego weba, ale z największego i najpopularniejszego izraelskiego serwera ynet.news. A co by się stało, gdyby coś takiego powiedział kapitan jakiejś czeskiej drużyny o Cyganach? A ponieważ informacja pochodziła z oficjalnego izraelskiego źródła, żadna czeskie ani inne media jej nie powieliły. I to jest luka, którą staram się w swym Zvedavcu wypełnić. Za to jestem oskarżany o antysemityzm/.../

Wielu Żydów nie zgadza się z syjonizmem, np. Żydzi Przeciw Syjonizmowi ( Jews Against Zionism). Inna organizacja - Neturei Karta – skupiająca ortodoksyjnych żydów w Jerozolimie odmawia prawa do istnienia Izraela. Zowią to: tzw. państwo Izrael/.../ Odrzuca Izrael nie tylko dlatego, że to państwo świeckie, lecz dlatego, że cały pomysł jego istnienia jest sprzeczny z prawem żydowskim. Według nich Żydom nie wolno dominować, zabijać, ubliżać czy poniżać innych ludzi. Prawdziwi Żydzi są przeciw odbieraniu ziemi i domów Arabom. Wedle Tory ma to im być zwrócone. Świat musi wiedzieć - powiadają w Neturei Karta – że syjoniści bezprawnie używają nazwy Izrael i nie mogą mówić w imieniu narodu żydowskiego/.../

Jest wielu innych, co się nie zgadzają z syjonizmem. Ludzie ci przez syjonistów nazywani są self-hating jews lub żydami nienawidzącymi własnej rasy. Syjoniści boją się ich bardziej niż innych/.../

Syjoniści o tych różnicach milczą. Chcą, abyśmy my, nie Żydzi wierzyli, że każda krytyka syjonizmu jest w istocie krytyką żydostwa.

Zabawne, że do ogłoszenia w mojej sprawie pierwszego wyroku doszło 41 lat po utracie wolności, tj. 21 sierpnia, a dzisiejszym, drugiej instancji, 10 grudnia, kiedy to wypada dzień praw człowieka/.../

Artykuł 17 w pkt. 1 mówi o zagwarantowanej swobodzie poglądów i prawie do informacji;

2/ każdy ma prawo wypowiadać swoje poglądy słowem, pismem, drukiem, obrazem lub w inny sposób oraz wyszukiwać przyjmować i szerzyć idee i informacje bez względu na granice państwa;

3/ cenzura jest niedopuszczalna

4/ wolność poglądów i prawo do wyszukiwania i szerzenia informacji można ograniczyć prawnie jeżeli w demokratycznym społeczeństwie jest to niezbędne do ochrony praw innych, bezpieczeństwa państwa, publicznego bezpieczeństwa, ochrony zdrowia publicznego i moralności.

Gdy idzie o paragraf 4 /... to ja się pytam, gdzie w moim artykule są zagrożone prawa innych ( i inne zagrożenia? )/.../

Kończę cytatem człowieka, którego bardzo cenię. Przypadkiem jest to Żyd a jego rodzice przeżyli holocaust: Jeżeli wierzycie w wolność słowa, to wierzycie w to nawet w przypadku poglądów, z którymi się nie zgadzacie. Goebbels propagował wolność słowa ale tylko w poglądach, z którymi się zgadzał. Tak samo Stalim. Jeżeli popieracie wolność słowa to znaczy, że popieracie je w poglądach, z którymi się nie utożsamiacie. Noam Chomsky.”

 

15:06, mrozmarek , Czechy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 grudnia 2009
światowa waluta

Wieża Bazylejska: tajny plan dla światowej waluty
Czy naprawdę chcemy, aby BIS* emitowała pieniądz światowy? Na pytanie to stara si odpowiedzieć Ellen Brown**  w artykule The Tower of Basel: Secretive Plans for the Issuing of a Global Currency, ktory ukazał się 18. lutego na serwerze globalresearch.ca.

„Punktem wyjścia rozważań stał się artykuł Ambrose Evans-Pritcharda  z 7 kwietnia 2009 r. w The London Telegraph „The G20 Moves the World a Step Closer to a Global Currency'(G20 popchnął świat bliżej światowej waluty)w którym czytamy:
Jedno zdanie w 19. punkcie komunikatu wydanego przez G20 jest rewolucją w światowym ładzie finansowym. 'Zgodziliśmy się poprzeć obecny pieniądz SDR***, która włoży 250 mld $ do gospodarki światowej i zwiększy globalną płynność'.  
W istocie przywódcy G20 użyli MFW do ożywienia światowego pieniądza z pominięciem lokalnych rządów. Zwolennicy spiskowych teorii ucieszą się. Artykuł ma podtytuł: 'Świat o krok od od światowego pieniądza' emitowanego przez globalny bank centralny obejmującym swoimi wpływami całą politykę pieniężną świata. Powstaje pytanie kto lub co będzie tym centralnym bankiem władnym emitować globalne pieniądze i dyktować tę politykę? Gdy we wrześniu 2008 r. w Waszyngtonie doszło do spotkania bankierów, rozmawiano na ten temat. Ówczesny reprezentant Bank of England powiedział: Odpowiedź można zobaczyć w postaci Bank for International Settlements (BIS)... MFW zwykle ostrzega przed ekonomicznymi problemami używając dyplomatycznego języka, ale BIS jest bardziej niezależny i w lepszej sytuacji aby to samo robić, o ile by otrzymał taką możliwość. (1)
Jak dotąd wizja ta nie zwróciła uwagi spiskowych teoretyków, chociaż powinna. BIS nazywany był 'najbardziej tajnym, ekskluzywnym i silnym ponadnarodowym klubem świata'.
Założony w Bazylei w 1930 r. i prześladowany skandalami, pod koniec trzeciej dekady ubiegłego wieku postrzegany był jako pro-nazistowski. Tak w każdym razie widzi to Charles Higham, autor książki 'Handlowanie z wrogiem', a co pokazał film BBC Timewatch 'Bankierzy Hitlera' z 1982 r.(2) W 1944 r. na konferencji Bretton-Woods rząd USA poparł rezolucję o likwidacji BIS z oskarżenia Czechosłowacji, jakoby BIS przejął złoto ukradzione przez nazistów w okupowanej Europie, ale bankom centralnym udało się skrycie projekt oddalić.(3)

Pierwsza rocznicowe spotkanie - 1931

W 'Tragedii i nadziei: obecna historia świata' (1966) - wg dr. Carroll'a Quigley'a - profesora historii na uniwersytecie w Georgetown, mentora Billa Clintona oraz członka 'wewnętrznego kręgu' wyniesionego przez koterię międzynarodowych bankierów -  główna rola w globalnych finansach w kuluarach przypada BIS. Wiem, jak ta sieć funkcjonuje, obserwowałem to ponad 20 lat i miałem możność studiować przez dwa lata wewnętrzne księgi  rachunkowe, dokumenty i poufne notatki. Nie mam nic przeciwko nim i ich celom /.../ Obecne różnice między nami biorą się stąd, że oni chcą pozostawać niewidzialni za sceną, a ja uważam, że ze względu na swoją ważną rolę, jaka odgrywają, powinno się o nich wiedzieć/.../ Finansowy kapitał ma dalekosiężny plan minimum utworzenia kontroli światowego systemu finansowego w rękach prywatnych, zdolny zdominować politykę państw i gospodarkę światową. Miałby  zarządzać w stylu feudalnym poprzez banki centralne działające w porozumieniu w formie tajnych umów zawieranych podczas prywatnych spotkań i konferencjach.
Na szczycie tego systemu ma być BIS zarządzany przez centralne banki jako prywatne korporacje. Kluczem do sukcesu byłaby możliwość kontrolowania i manipulowania przez międzynarodowych bankierów monetarnym systemem państw przy zachowaniu pozorów, że jest to dzieło lokalnych rządów. Rozwiązanie takie jest kolejnym powtórzeniem poglądu niemieckiego patriarchy, założyciela największej bankowej dynastii świata - Amschela Mayera Rothschilda, 1791 r.: pozwólcie mi kontrolować i emitować pieniądze państw a nie będzie mnie interesować kto stanowi prawa.
Ale idźmy dalej. Kolejnym etapem byłoby powstanie prywatnych banków 'centralnych' we wszystkich państwach, przez co ten właściwy bank na szczycie zyskałby nad nimi kontrolę. Miałyby prawo emisji pieniędzy, które rządy musiałby od nich pożyczać na spłatę swoich długów oraz finansowanie własnych działań. W efekcie powstałaby globalna gospodarka, gdzie nie tylko przemysł, lecz i sprawy państw funkcjonowałby na podstawie kredytu, a ściślej – długów, powstałych wskutek monopolu sieci prywatnych, centralnych banków z BIS-em na szczycie piramidy.

Za kulisami

Przez wiele lat BIS operował głównie tam, gdzie decydowano o dewaluacji lub obronie waluty, zmieniano cenę złota czy  regulowano bankowością rajów podatkowych zwiększając lub zmniejszając krótkoterminowe oprocentowania stawek.
Mimo to w 1997 r. BIS rezygnuje z anonimowości na rzecz godniejszej siedziby kierownictwa. Nową siedzibą została XVIII-wieczna rotunda górująca nad średniowieczną częścią miasta niczym nieczynny reaktor jądrowy (stąd przydomek 'Bazylejska Wieża'). Obecnie BIS jest niezależny od rządowych wpływów, nie płaci podatków i ma własne, prywatne oddziały policji.(4) To ucieleśnienie rotszyldowej wizji bytu ponad prawem.
BIS zrzesza 55 państw, lecz klub regularnie zbierający się w Bazylei tworzy mniejsze, zhierarchizowane grono. W artykule Ruling the World of Money (Rządzenie światem pieniądza) z 1983 r., który ukazał się w czasopiśmie Harper’s, Edward Jay Epstein twierdzi, iż miejscem najważniejszych decyzji jest jakiś wewnętrzny klub składający się z sześciu największych centralnych bankierów płynący tą samą łajbą – z Niemiec, USA, Szwajcarii, Włoch, Japonii i Anglii. Według Epsteina tym co stanowi linię demarkacyjną oddzielającą wewnętrzny klub od pozostałych członków BIS jest przekonanie, że banki centralne miałyby działać niezależnie od własnych rządów … Drugim założeniem tej grupy jest brak zaufania do polityków co oznacza odsunięcie ich od wpływu na międzynarodowy system walutowy.
W 1974 ro. powstała 12-osobowa Bazylejska Komisja Nadzoru Bankowego założona przez zarządy banków centralnych państw, kierująca zasadami globalnej bankowości, popytem kapitałowym i kontrolą rezerw. W 2003 r w artykule The Bank for International Settlements Calls for Global Currency (BIS chce globalnej waluty) Joan Veon napisał: BIS jest miejscem spotkań wszystkich centralnych banków świata gdzie po analizie stanu światowej gospodarki zapadają decyzje o sposobie przesunięcia większej ilości pieniądza do swoich kieszeni, jako że to oni kontrolują ilość pieniędzy w obiegu oraz o wielkości oprocentowania kredytów udzielanych rządom państw... Jeśli zrozumiecie, że BIS pociąga za nitki światowego systemu monetarnego, zrozumiecie, że może także wytworzyć finansową prosperity lub zatopić każde państwo. Jeżeli nie będzie działać  tak, jak chcą tego wierzyciele wystarczy sprzedać jego walutę.(5)

Kontrowersyjne umowy bazylejskie

Możność taką zademonstrował BIS w 1988 r., ustalając podniesienie wymogów kapitałowych z 6 na 8 procent. W tym czasie Japonia była największym światowym wierzycielem, ale banki japońskie nie były dokapitalizowane jak inne banki świata. Podwyżka ta więc zmusiło banki japońskie do ograniczenia kredytowania, co w kraju wywołało recesję podobną do tej, jaką dziś przeżywają USA. Ceny spadły a pożyczki nie były spłacane. Nastąpił efekt domina zakończony bankructwem banków, które musiały zostać znacjonalizowane, aczkolwiek słowa tego unikano aby uniknąć krytyki.(6)  
Innym skutkiem działań BIS była fala samobójstw indyjskich farmerów nieposiadających zdolności kredytowej. Zgodnie ze standardami BIS wymaga się, aby kredyty udzielane prywatnym podmiotom oceniane były według stopnia ryzyka, którą wycenia prywatna agencja ratingowa. Farmerzy, tak jak i drobni przedsiębiorcy nie byli w stanie zapłacić za tę usługę, więc banki określiły stopień ryzyka na 100% odmawiając dalszego kredytowania. Gdy fala samobójstw rozbudziła świadomość narodową, stanowisko rządu indyjskiego ograniczyło się do krytyki banków komercyjnych,  nie dbających o farmerów i drobnych przedsiębiorców i wydania przepisy eliminujące słabych, co nie miało żadnego wpływu na sposób udzielania kredytów.(7)
Podobne trudności przeżywała Korea. Artykuł w Korea Times z 12 grudnia 2008 r.: 'BIS Calls Trigger Vicious Cycle' (Wymagania BIS stworzyły szkodliwy czarodziejski krąg). W kraju tym przedsiębiorcy, nawet ci najwięksi, nie mogli otrzymać kredytów, choć ekonomiczny krach mógł zostać zatrzymany lub chociaż spowolniony poprzez zwiększenie inwestycji i łatwiejszy dostęp do kredytów: od września, gdy rozgorzał globalny kryzys, bank koreański przyznał bankom 35 bilonów won'ów – pisze pragnący zachować anonimowość seulski analityk. Jednak bez efektów, a to dlatego, że banki pieniądze trzymają w sejfach aby przeżyć zachowując wymogi BIS.
Potwierdza to prof. Chang Ha-joon z uniwersytetu w Cambridge. To, co robią banki dla własnej korzyści lub aby polepszyć relacje z BIS stoi w sprzeczności z interesem całego społeczeństwa.
Sześć lat wcześniej inny ekonomista Henry C K Liu w The Asia Times zwrócił uwagę, że przepisy bazylejskie zmusiły bankowe systemy narodowe tańczyć na melodię sofistycznego globalnego rynku finansowego wbrew potrzebom własnych gospodarek narodowych... Regulacje BIS-u mają jeden cel: zasilić międzynarodowy, prywatny system bankowy co oznacza katastrofę dla gospodarek narodowych... Banki międzynarodowe udzielają nieodpowiedzialnych kredytów w celu wywołania kryzysu, a potem objawi się jako depozytariusz monetarnej prawdy działający w interesie określonej monetarnej polityki.
Według Liu to ironia, gdyż kraje rozwijające się z własnymi bogactwami naturalnymi w rzeczywistości nie potrzebowały kapitału zagranicznego, który wpędził je w pułapkę zadłużenia w interesie zagranicznych wierzycieli.
Zgodnie z teorią pieniądza państwowego (wg której suwerenne państwo jest władne emitować własną walutę) rząd może finansować swoje potrzeby w celu utrzymania zatrudnienia bez inflacji. Gdy jednak rząd wpadnie w pułapkę i weźmie zagraniczną pożyczkę w obcej walucie kraj stanie się dłużnikiem zależnym od MFW czy BIS. Państwa takie były zmuszone ukierunkowywać swój eksport aby uzyskać obce dewizy potrzebne do spłaty procentu od długu. Banki krajowe uznane za „kapitałowo niewystarczające” zostały ograniczone warunkami zadłużonych państw jak restrukturyzacja będąca faktycznie formą wyprzedaży, zamrożenie inwestycji, ograniczenie wydatków, redukcje zatrudnienia. Według Liu jest to odwrócenie logiki, że system bankowy sprzyjać ma pełnemu zatrudnieniu wzrostowi gospodarczemu

Gdy padnie ostatnia kostka domina

Tymczasem banki w krajach rozwijających się są karane za niedostateczne wykonywanie zaleceń BIS, a czego uniknęły międzynarodowe mega-banki poprzez oddzielenie „ryzyka” niespłaconych kredytów od nich i ich sprzedaży inwestorom za użycie formy credit default swaps (CDS****).
Jednakże amerykańskim bankom nie udało się ominąć sieć BIS. Choć udało im się obejść zapisy pierwszego traktatu wpadli w drugi znany jako Bazylea II. Nowe uregulowania powstały w 2004 r., ale na banki amerykańskie zostały nałożone dopiero trzy lata później. Od tego czasu gospodarkę dotknął kryzys, a Bazyleja II miała na amerykańskie banki taki wpływ jak Bazyleja I na japońskie.(8)
Według tych drugich zapisów banki muszą dostosować wartości posiadanych papierów wartościowych do obowiązujących w danej chwili cen rynkowych na zasadzie „mark to market“(9). Jest to teoretycznie uzasadnione ale problem jest czas wprowadzenia w życie po tym, gdy banki miały je już zapisane w księgach jako „trudne” aktywa. Pożyczający, którzy dotąd byli dobrze oceniani pod względem wartości kapitału, według nowych wyliczeń byliby niewypłacalni.
Analityk finansowy  John Berlau zauważa: kryzys jest często nazywany 'psuciem rynku' zaś pojęcie  mark-to-market zdaje się to potwierdzać. Ale  mark-to-market jest w istocie mechanizmem anty-rynkowym uniemożliwiającym ujawnienie prawdziwej wartości na wolnym rynku... W tym przypadku wartość księgowa spadła uniemożliwiając rynkowym graczom utrzymywać akcje jak długo zechcą.(10)
Z początkiem lutego 2009 regulacja ta została zmodyfikowana pod naciskiem Financial Accounting Standards Board (FASB), ale zdaniem krytyków – niedostatecznie, bo nie zmienia polityki BIS.
W tym momencie zwolennicy spiskowych teorii pytają, dlaczego BIS nie odstąpił od Bazylei II lub dlaczego jej przynajmniej nie zmodyfikował widząc skutki jakie przyniosła? Czy jej celem nie było wytworzenie największego gospodarczego chaosu, w wyniku którego świat skoczy w objęcia BIS i jego prywatnej waluty?

Przypisy
1. Andrew Marshall, “The Financial New World Order: Towards a Global Currency and World Government,” Global Research (April 6, 2009).
2. Alfred Mendez, “The Network,” The World Central Bank: The Bank for International Settlements, http://copy_bilderberg.tripod.com/bis.htm.
3. “BIS – Bank of International Settlement: The Mother of All Central Banks,” hubpages.com (2009).
4. Ibid.
5. Joan Veon, “The Bank for International Settlements Calls for Global Currency,” News with Views (August 26, 2003).
6. Peter Myers, “The 1988 Basle Accord – Destroyer of Japan’s Finance System,” http://www.mailstar.net/basle.html (updated September 9, 2008).
7. Nirmal Chandra, “Is Inclusive Growth Feasible in Neoliberal India?”, www.networkideas.org (September 2008).
8. Bruce Wiseman, “The Financial Crisis: A look Behind the Wizard’s Curtain,” Canada Free Press (March 19, 2009).
9. See Ellen Brown, “Credit Where Credit Is Due,” www.webofdebt.com/articles/creditcrunch.php (January 11, 2009).
10. John Berlau, “The International Mark-to-market Contagion,” OpenMarket.org (October 10, 2008).

* BIS - Bank Rozrachunków Międzynarodowych, (ang. Bank for International Settlements (BIS)) - organizacja utworzona 20 stycznia 1930 roku na konferencji w Hadze. Jej głównym celem jest ułatwienie współpracy banków centralnych i organizacji rozliczeń, które związane są z reparacjami wojennymi Niemiec (obsługa pożyczek zaciągniętych przez Niemcy). BIS przyjął formę spółki akcyjnej, w której udziałowcami są banki centralne. Członkami BIS jest 55 banków centralnych, w tym NBP. Siedziba organizacji znajduje się w Bazylei.

** Ellen Brown, prawniczka, autorka książki Web od Debt (Pajęczyna długów)  ukazującą inne oblicze FED i finansowych trustów oraz mechanizm w jaki sposób prywatny kartel może mieć wpływ na emisję pieniądza. Wcześniej zajmowała się praktykami koncernów farmaceutycznych. Jej strony to www.webofdebt.com i www.ellenbrown.com.

*** SDR - Special Drawing Rights (Specjalne Prawa Ciągnienia)  to „papierowe złoto,  zapisy na specjalnych rachunkach prowadzonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, służące bankom centralnym do wyrównywania sald bilansów płatniczych, a których wartość najpierw ustalano do parytetu złota (1SDR=0,888671 g złota), a od 1974 r. jako „koszyczek” określonych części jednostek monetarnych, weryfikowana co dwa lata.

**** CDS (Credit Default Swap) –  służy przenoszeniu ryzyka kredytowego. Transakcja polega na tym, że jedna ze stron w zamian za uzgodnione wynagrodzenie, zgadza się spłacić dług należny drugiej stronie od innego podmiotu, o ile wystąpi uzgodnione w umowie zdarzenie kredytowe, np. niespłacenie podstawowego długu. W obecnym kryzysie finansowym CDS nie sprawdził się, gdyż jednostka pokrywająca ryzyko kredytowe nie ma wpływu na proces windykacji długu, który jest jednym z czynników obniżających ryzyko kredytowe.


środa, 16 grudnia 2009
wolne media

Wolność? Innym razem!
Dokumentalista i dziennikarz John Pilger, w książce pod tytułem „Freedom Next Time: Resisting the Empire“ pisze o propagandzie, naciskach, cenzurze, zamilczaniu i obronie przed amerykańską  imperium. Ten Australijczyk żyjący w Wielkiej Brytanii karierę rozpoczynał przed pół wiekiem. Nakręcił 50 filmów i wydał kilka książek, z których ostatnia to wspomniana już „Freedom Next Time".
„Liberalna demokracja niepostrzeżenie zamienia się w dyktaturę korporacyjną. To historycznie zasadnicza zmiana a media, jeśli nie chcą zejść do roli listka figowego, muszą pokazać, że są wszechobecnym i ważnym problemem zagrożonym w pierwszym rzędzie” pisze Pilger.
Książka pełna jest przykłądów, jak np. Ruperta Murdocha, który przejął kontrolę nad ekonomiczną stroną Wall Street Journal. Jego medialny konglomerat News Corporation kontroluje 175 tytułów prasowych, telewizyją stację Fox Television, filmowe studio 21st Century Fox, portal MySpace.com, i kilka innych. Był wielokrotnie oskarżany o uzywanie swojego imperium w celach politycznych, popierając np. inwazję na Irak.  
Książka "miała być przeciwwagą dla propagandy, często przebraną w szaty dziennikarstwa. /.../ Ojciec public relations Edward Bernays pisał o niewidzialnym rządzie - realnej władzy na ziemi, którą są środki masowego przekazu. Było to ponad 80 lat temu, kiedy to powstały dziennikarskie korporacje. Mało się o tym mówi i jeszcze mniej wie, że zaczęło się to wraz z przyjściem reklamy skierowanej na firmy, na ich znak firmowy i produkt, czy usługę. Z czasem zaczęły opanowywać prasę i tak powstało "profesjonalne dziennikarstwo". Aby jednak gazety miały ogłoszenia, musiały się stać podporą establishmentu - wyważonymi, objektywnymi i bezstronnymi.
Pojawiły się szkoły dziennikarskie a  żurnaliści rychło uwierzyli w mit liberalnej neutralności. Prawo do swobodnej wypowiedzi złączyło się z nowymi mediami, ale też z korporacjami, co trafnie ujął Robert McChesney jako "Jeden wielki szwindel". Nie zauważono, że profesjonalizm w dziennikarstwie oznacza wykorzystanie w informacjach i komentarzach głównie oficjalnych źródeł, co trwa do dziś. ”Wystarczy przejrzeć jakikolwiek tekst w New York Times i zobaczyć źródła głównych wiadomości w polityce, aby przekonać się, że większość cytowanych źródeł pochodzi z kregów władzy. Niezależne dziennikarstwo to już prawie wyjątek. Wystarczy wspomniejć rolę jaką odgrywała Judith Miller w NYT w poczatkach inwazji na Irak, kiedy to niemal przepisywała urzędowe oświadczenia. Praca innych sławnych reporterów tej gazety wiele się od tego nie różni.”
Zresztą, sama statystyka wskazuje na stopień wzrostu niewidzialnej władzy. O ile w 1983 r. najważniejsze światowe media należały do pięćdziesięciu, przeważnie amerykańskich korporacji, to w 2002 r. już tylko do dziewięciu wielkich spółek. Dziś jest ich już tylko pięć. Murdoch zapowiedział, że w przyszłości będą tylko trzy medialni giganci, a
jego przedsiębiorstwo będzie jednym z nich. To takiej koncentracji dochodzi też poza USA. BBC oznajmiła, że rozszerzy nadawanie na Stany i tak powstała BBC Ameryka.
Podczas inwazji na Irak BBC miała dwa studia. Jedno pokazywało, że  BBC przeznaczyła tylko 2% czasu przeciwnikom wojny, mniej niż ABC, NBC czy CBS. Drugie pokazywało, że w czasie przygotowań do inwazji 90% informacji o broni masowego rażenia wskazywało, że ma je Saddam Husajn, z czego miała wynikać racja Busha i Blair'a. Dziś już wiadomo, że stacja ta, podobnie jak inne, została zinfiltrowana przez MI6. Jej agenci w operacji o kryptonimie Mass Apeal wymyślali historie o groźnym Saddamie i jego broni, podziemnych pałacach zamienionych w bunkry, itp. Rzecz w tym, że MI6 wcale się przy tym nie namęczyła, bo też profesjonalni dziennikarze większą część pracy wykonali sami.
Zprawozdawca BBC z Waszyngtonu Matt Frei wkrótce po inwazji powiedział: "nie było błędu w tym, że chciano przynieść dobro i  amerykańskie wartości trzeciemu światu, a zwłaszcza Bliskiemu Wschodowi, ale to związane jest z amerykańską siłą". W 2005 r. tenże Frei wychwalał autora inwzji - Paula Wolfowitza jako tego, który
"szczerze wierzy w siłę demokracji  i rozwój społeczeństwa obywatelskiego" (jeszcze przed jego aferą w Banku Światowym). Zresztą, w wiedomościach BBC, gdy dochodzi do wpadek, o inwazji mówi się jako o złe zaplanowanej. Nie o prowokacjach, nie o założeniach na fałszywych przesłankach, nic z tych rzeczy. To tylko błędy w planowaniu. Takie słowa jak "błąd", "przesada", "uchybienie", są na porządku dziennym, co świadczy o zamierzonym, świadomym  zamiarze niesprowokowanego i nielegalnego ataku na bezbronny Irak.
Takie słowa przypominają świetny esej Edwarda Hermana o spowszednieniu niewyobrażalnego. Właśnie o to chodzi: frazesy i komunały w mediach są po to, aby niepojęte stało się „przyjacielską degradacją wojny.”
„Jedna z moich ulubionych historyjek z czasów zimnej wojny – pisze Pilger - opowiada o rosyjskich dziennikarzach, którzy przyjechali zwiedzić Stany Zjednoczone. Dzień przed wyjazdem gospodarz zapytał o ich wrażenia. Ich rzecznik odpowiedział: muszę powiedzieć, że po przeczytaniu waszych gazet i obejrzeniu wiadomości w różnych stacjach
telewizyjnych jesteśmy zdziwieni, że poglądy tam wygłaszane są takie same. Za takie poglądy u nas posyła się do gułagu, a nawet wyrywa paznokcie. A u was jest inaczej. O co tu chodzi?"
To pytanie, które dziś mało kto zadaje, a już szczególnie w mediach. Odpowiedź jest ważna dla życia wielu milionów ludzi. Nie tak dawno NYT napisał: "gdybyśmy wtedy wiedzieli to, co wiemy teraz, inwazję na Irak
powstrzymałyby już na początku gwałtowne protesty społeczne". To dość dziwne wyznanie, dowodzące, iż dziennikarze zdradzili odbiorców. że nie wykonali swojej pracy i zamiast tego przekazywali wymysły Busha i jego gangu. Times'y zapomniały dodać, że gdyby tak się stało, milion ludzi dziś by jeszcze żyło.
„Ironią jest, że zacząłem rozumieć funkcjonowanie cenzury w tzw. wolnych społeczeństwach dopiero w czasach, gdy byłem sprawozdawcą w państwach totalitarnych. W latach 70. robiłem tajne nagrania w Czechosłowacji, tamtejszej stalinowskiej dyktaturze. Rozmawiałem z członkami dysydencckiej Karty 77, a jednym z nich był prozaik Zdenek Urbanek, którzy mi rzekł: ‘W przeciwnieństwie do was, w jednej rzeczy mamy z dyktatury korzyść: nie wierzymy w to, co piszą w gazetach i mówią w telewizji, ponieważ wiemy, że to propaganda i kłamstwa. Nauczylismy się widzieć przez propagandę i czytać między wierszami i inaczej niż wy wiemy, że prawda jest zawsze wywrotowa’.” Vandana Sziwa nawzawał to "ujarzmianiem informacji" (subjugated knowledge), zaś Claud Cockburn trafnie zauważył: "Nikdy nie wierzcie niczemu, dopóki nie zostanie to oficjalnie zdementowane".
Stare przysłowie powiada, iż pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Tak jednak nie jest. Pierwszą  jest dziennikarstwo. Już po wojnie wietnamskiej w czasopiśmie Encounter ukazał się artykuł korespondenta wojennego Roberta Eleganta, który stwierdził: "po raz pierwszy we współczesnej wojnie, jej wynik nie rozstrzygnął się na polu bitwy, lecz na gazetowych szpaltach, a przede wszystkim na ekranach telewizorów".  Winą za przegraną obarczał dziennikarzy, którzy ją krytykowali pokazując wydzrzenia często w fałszywym świetle.
„O Kambodży nakręciłem wiele dokumentów. Ten pierwszy nazywał się "Rok Zero; cicha śmierć Kambodży" a ukazywał jak amerykańskie bombardowania Kambodży stały się katalizatorem dającym siłę Pol-Potowi. To co zaczął Nixon z Kissingerem, to Pol-Pot dokończył, o czym świadczą materialy CIA. Film wywołał szok gdy pokazalem go PBS (Public Broadcasting Service). Coś tam szeptano, a potem powiedzieli: "John, twój film jest świetny, ale niepokoi nas, że się w nim mówi, że to Stany Zjednoczone wybrukowały drogę dla Pl-Pota". Zapytałem: "Chcecie poznać  dowody?" i pokazałem im fragmenty nagrań z CIA. Oni na to: „Nie, nie, ale zdecydowaliśmy się powołać sąd dziennikarski.”
Nazwy ‘sąd dziennikarski’ nie powstydziłby się sam George Orwell. Rzeczywistość była taka, że się PBS udało znaleźć jednego z wyłącznie trzech dziennikarzy, których do Kambodży zaprosił Pol-Pot. A ten, jakże by inaczej, film potępił, a PBS już się nie odezwała. Mimo to film wyświetlono w prawie 60 krajach  i stał się jednym z najbardziej znanych dokumentów na świecie. Tylko w USA nie został pokazany.”
Pilger twierdzi, że liberalni demokraci rozpoczęli więcej wojen niż republikanie. W Wielkiej Brytanii podający się za liberała Toni Blair wciągnął kraj do wojennych awantur bardziej niż ktokolwiek inny. Od początku inwazji na Irak zginęło ok. 700 tys. Irakijczyków, czyli tyle co w Rwadndzie. Rząd Blaira wyliczenie uznał za wiarygodne. Co na to media? Cisza.
Również lewica poparła bushowy atak na Afganistan. Mniej mówi się o poparciu CIA dla Osamy bin Ladina czy talibów i współpracy przy budowie ropociagu przez Afganistan. Są  dowody i pisze Pilger - że Bush postanowił zaatakować taliban dwa miesiące przed 11 września, bo już w czerwcu 2001 r., o czym opinia publiczna nie wie.
Podobnie zamilczana jest sytuacja w Palestynie. Hamasowi ciągle przypisuje się plan zniszczenia Izraela, wystarczy przeczytać główne tytuły prasy światowej, ale że Hamas prosił o 10-letni rozejm – tego już nie podano. Sama organizacja zmieniła ideologię uznając realne istnienie państwa Izrael, który zdecydował zniszczyć Palestynę. Na uniwersytecie w Glasgow zainicjowano badania nad przekazami dotyczącymi sytuacji na Bliskim Wschodzie. Przebadano młodych ludzi czerpiących wiedzę z brytyjskich mediów publicznych. Okazało się, że 90% z nich uważa, że nielegalnymi osadnikami są Palestyńczycy.
Obecnie panuje niebezpieczne milczenie  na temat zbrojeń jądrowych i powrotu do zimnej wojny. Rosjanie wiedzą, że tzw. Tarcza antyrakietowa w Europie Środkowej jest skierowana przeciwko nim. Z tytułowych stron dowiadujemy się, że Putin zaczyna nową zimną wojnę, ale już nic o tym, że Ameryka buduje nowy system nuklearny - Reliable Weapons Replacement (RRW), mający zatrzeć podział między bronią konwencjonalną a jądrową. Jednocześnie trwa osłabianie pozycji Iranu, a media pełnią w tym przypadku taką samą rolę jak przed inwazją na Irak.  Nawet demokratyczny kandydat na prezydenta Barak Obama, choć mówi o wycofaniu wojsk z Iraku, dodaje:  „nie możemy odwołać naszych sił zbrojnych skierowanych przeciwko długoletnim przeciwnikom jak Iran czy Syria.”
To jest istotą propagandy, czy brainwashingu. Mało kto wie, że w ostatnim półwieczy USA obaliły 50 rządów, z których 30 było demokratycznych i bomardowały 30 krajów.
Co zatem robić? „Z doświadczenia wiem, że w tzw. trzecim świecie takie pytania są rzadkością, bo tam ludzie wiedzą, co mają robić. Niektorzy placą za to wolnością, a często i życiem. Prawdziwe czy fałszywe informacje są najbardziej skuteczną siłą ze wszystkich, ale trzeba uważać, aby nie dać się złapać na lep ‘społecznej roli mediów’. Nigdy tak nie było, ani w krajach komunistycznych, ani teraz. Nigdy też media nie rozrastały się tak szybko jak teraz.”
„Myślę, że można utworzyć piatą władzę, która by była wynikiem oddolnego ruchu, a która monitorowałaby i zwalczala korporajcyjne media. Wywołalby to niewyobrażalne zmiany. To można i trzeba zrobić, bo milczenie jest porażką. Trzeba się spieszyć. Liberalna domokracja niepostrzeżenie zmienia się w dyktarturę korporacji.”

17:35, mrozmarek
Link Dodaj komentarz »
Totalna siła

Amerykański historyk filozofii politycznej, emerytowany wykładowca na uniwersytetach Berkeley i Princeton - Sheldon S. Wolin w swojej książce Democracy Incorporated: Managed Democracy and the Specter of Inverted Totalitarianism stawia pytanie jak i dlaczego USA uległy pokusie totalitaryzmu? Wojna w Iraku i Afganistanie, tajne więzienia CIA,  największy w historii tego kraju dług publiczny, wreszcie afery finansowe włącznie z ostatnim „krachem”, są tego dowodem.
Wolin przedstawia główną ideę „odwróconego totalitaryzmu” („inverted totalitarism“)* z dwoma dalszymi, wspierającymi go siłami: „sterowaną demokracją” („managed democracy“) oraz „Supersiłą” („Superpower“).
Założenie Wolina jest następujące: prawdopodobnie rzeczywista forma totalitaryzmu, różna od formy klasycznej, rozwinie się z niby to „silnej demokracji”.  U podatawy takiego rozumowania legł pogląd, iż  kryzys gospodarczy wyzwoli dwie wspomniane już siły: „sterowaną demokrację” i „Supersiłę”, otwierające drogę do nowego fenomenu - „odwróconego totalitaryzmu”. Ma to być forma władzy tak samo totalitarna jak klasyczne reżimy, z tym jednak, że tu użyte zostaną inne środki: zewnętrzne pozory wolności przy jednoczesnym niezaangażowaniu mas. Taka forma rządów przebiega wraz z szerzeniem propagandy, ale co najważniejsze, największym jej osiągnięciem jest nadanie większej wiarygodności mediom prywatnym niż publicznym. „Odwrócenie” totalitaryzmu polega na tym, że nie wymaga on użycia siły, policyjnych metod, czy „mesjańskiej” ideologii, jaką posługiwał się faszyzm i stalinizm. Co więcej, postępuje on niedostrzegalnie, nienaruszając na pierwszy rzut oka narodowych tradycji. Genialność systemu polega na tym, że nie wymaga zakładania obozów koncentracyjnych, narzucania ideologii ani uciskania dysydentów, dopóki, rzecz jsna, nie mają politycznego znaczenia. Symptomem zmiany  jest degradcja  „ludowego suwerena” do roli pasywnego przedmiotu, a więc demokracji, jako władzy ludu do demokracji jako znaku towarowego.
Nowej tyranii sprzyjają  psychologiczne zasady używane w reklamie i inne sztuczki rynkowe. Medialna propaganda wcisnęła się „pod strzechy”, oświata straciła resztkę niezależności stając się częścią systemu. Społeczność amerykańska wytwarza własną mitologię. Jej elementami są kult cielesności, wiara we wieczną młodość, piękno osiągnięte skalpelem chirurga i wszystko inne zasadzające się na neo-religii, podającej do wierzenia, iż z czasem uzyska się kontrolę nad wszystkim, a ludzkie możliwości będą rosły w nieskończoność. Ludzie w to wierzą, gdyż z jednej strony mają bujną wyobraźnię, a z drugiej małą wiedzę. I tak władza podporządkowała sobie wyobraźnię większości obywateli i manipuluje nią.
„Odwrócony totalitaryzm” zdominował uniwersytety i kampusy nie pozostawiając miejsca na tradycyjny intelektualizm. Za sprawą rządowych kontraktów i korporacyjnych dotacji, wspólnym projektom, dominujących na uniwersytetach, intelektualiści i naukowcy stali się częścią systemu. Nie potrzeba żadnego palenia ksiąg. Po raz pierwszy w historii amerykańskie szkolnictwo wyższe wyznaczają bogaci profesorowie osiągając niespotykane wcześniej wysoki zarobkom i dodatkowe korzyści. Samo w sobiue nie jest to nic złego, ale tu zachodzi uzależnienie od darczyńców. Nieposłuszni są eliminowani, lub w najlepszym razie - marginalizowani.
Jeszcze innym procesem jest zmiana kierunku zainteresowania społecznego na drugorzędne aspekty życia, odwracając tym samym uwagę od wszechogarniającej korupcji i zdrady zaufania społecznego. Celem jest podzielenie i skłócenie obywateli odwracając ich uwagę od ekonomicznych interesów większości populacji. Cel jest prosty. „Sterowana demokracja” ma znudzić wyborców do tego stopnia, że przestaną się interesować polityką. Jedną z metod kontroli jest wg Wolina ponad rok trwająca propaganda wyborcza, prowadząca do znudzenia wynikiem. Klasycznym przykładem jest walka dwóch partii: republikanów i demokratów, będąca dynastycznym zmaganiem rodzin Bushów i Clintonów trwająca od 1988 roku. W efekcie do urn w ostatnich wyborach poszło mniej wyborców niz poprzednio. Dla nowej tyranii taka pasywnośc jest jak najbardziej korzystna.
Co prawda – tu pociesza Wolin - system amerykański nie zostanie zdominowany w całości, jakieś szczątki wolności i demokracji pozostaną, ale bez większego wpływu. „Demokracja zmieni swój charakter nie tylko dlatego, że zaadoptuje nowe sposoby zachowania za granicą (okrucieństwo, nieczułość na cierpienie, nie respektowanie miejscowych zwyczajów itp.), lecz także zmieni sposób sprawowania władzy nad własnym społeczeństwem poprzez zwiekszenie nań siły nacisku. Częstsze będą próby manipulacji narzucenia społecznego szacunku dla poglądów wygłaszanych przez przedstawicieli władzy. Będzie im przyzynana większa kompetencja a mniejsza kontrola nad działaniami z wykorzystaniem tajemnic państwowych. Nie jest chyba zaskoczeniem, że temat tak pojętej polityki imperialnej stanowi w debatach wyborczych tabu. Żaden polityk, żadna partia nie przyzna, że wie o istnieniu nowego imperium.
To za administracji Busha udało się zblizyć oficjalną ideologię ekspansji USA do tej, jaką posługiwali się hitlerowcy i komuniści. Według Narodowej Strategii Bezpieczeństwa sformułowanej i wygłoszonej przez Condoleezę Rice 9 września 2002 r. zapoczątkowano „wojnę prewencyjną”. Jej „nazwa oznacza zagraniczną ekspansję na ogół przeciwko słabszym krajom, którą można porównać do hitlerowskiej inwazji na Belgię i Holandię w 1940 roku. Oznacza to, że Stany Zjednoczone usprawiedliwiają atak na inne kraje tym, że je postrzegają jako groźbę . Groźba ta mogłaby osłabić lub naruszyć siłę  Stanów Zjednoczonych, jeśli wcześniej nie zareagują zanim groźba się urzeczywistni. Pojęcie wojny prewencyjnej jest używane w czasach terroryzmu podobnie jak użzywane przez Hitlera określenie Lebensraum, potrzebą przestrzeni życiowej dla usprawiedliwienia niemieckiego imperializmu”.
Jakkolwiek mogłoby się wydawać, że dni amerykańskiej republiki są już policzone, to sam Wolin jest innego zdania. Nic jeszcze nie jest przesądzone. Imperializm i globalizacje zastąpić musi współpraca międzynarodowa, a na krajowym podwórku konieczna jest naprawa systemu prawnego, podatkowego, poddanie większej kontroli władzy i jej agentur, czy wreszcie obniżenie wpływów wielkich korporacji, zwlaszcza przemysłu zbrojeniowego.
O ile jednak z wolinową diagnozą można się (z pewnymi zastrzeżeniami) zgodzić, to gorzej jest, gdy przychodzi do zaardynowania kuracji. Tu Wolin nie ma pomysłu. „Nasz system polityczny przeżarty korupcją, utonie w układach korzystnych dla bogatych korporacji”. A jeśli tak, to nie ma co liczyć, że amerykańskie partie będą starać się przywrócić społeczną kontrolę nad kopleksem wojenno-przemysłowym oraz tajnymi służbami.
Jest więc wolinowa analiza dobrym punktem wyjścia do dyskusji na temat współczesnego świata. Bo choć pisze on o Ameryce, to proces zniewolenia przebiega również w innych krajach, także i w naszym. Symptomy tego zjawiska są bowiem coraz bardziej widoczne.
* Właściwszym co do znaczenia byłoby tłumaczenie: innego totalitaryzmu, tzn. z inną twarzą.

17:03, mrozmarek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
koniec mitu genetyki?

Śmierć dogmatu (Fragment książki Dawsona Churcha Epigenetyczna medycyna)

Dawson Church badacz energetycznej medycyny mieszkający od 1977 r. w USA, autor książek i publikacji dotyczących medycyny naturalnej.

Idea, że geny zawierają nasze charakterystyczne cechy jest znana jako centralny dogmat rozwinięty przez Francisa Crike'a w artykule opublikowanym w piśmie Natura w latach 50.tych. Pełna nazwa brzmiała: „Centralny dogmat biologii molekularnej”, choć przez dziesiątki lat naukowcy odsłaniali wiele faktów niepasujących do tego dogmatu. Wyniki tych eksperymentów wykazały interakcje bardziej kompleksowe niż mógłby je wyjaśnić zwykły genetyczny determinizm. Jednym z wielu problemów był fakt, iż ilość genów w chromosomie człowieka nie może zawierać wszystkich informacji niezbędnych do „wytworzenia” ciała ludzkiego, czy tak złożonego organu jak mózg.

Początkowo Projekt Ludzkiego Genomu koncentrował się na katalogowaniu wszystkich ludzkich genów. Na początku lat 90.tych pierwsi badacze liczyli na odkrycie co najmniej 120 tysięcy, niezbędnych – według projektu – do kodyfikacji wszystkich cech tak skomplikowanego organizmu jak człowiek. Nasz organizm produkuje z grubsza 100 tys. białek do budowy komórek w tak ścisłej koordynacji, żeby utrzymać procesy życiowe. Wstępna hipoteza zakładała istnienie jednego genu posiadającego plan produkcji tychże białek oraz dalszych 20 tys. genów regulacyjnych. Ale w miarę postępu badań redukowano zakładana ilość genów. W końcowej katalogizacji okazało się, iż ludzki genom zawiera 23 688 genów. Z oczekiwanej orkiestry symfonicznej pozostał zaledwie kwartet smyczkowy. Zrodziło to następujące pytania: jeżeli wszystkie informacje niezbędne przy konstrukcji i funkcjonowaniu ludzkiego organizmu, lub tylko jednego wielkiego organu jakim jest mózg, nie są zawarte w genach, to skąd pochodzą? I kto kieruje kompleksem wielości systemów poszczególnych organów? Cel badań przesunął się z katalogowania genów na mechanizm ich funkcjonowania w kontekście całego organizmu.

Niedostatek genów z informacjami dostatecznymi do utworzenia i funkcjonowania ciała jest jednym ze słabych punktów Centralnego dogmatu. Innym jest możliwość aktywacji i dezaktywacji genów z wnętrza i zewnętrznego środowiska ciała. Na naszych „twardych dyskach” może być obecna masa informacji, ale w konkretnej chwili używana może być tylko część. Jedną z przyczyn mający wpływ na to, które geny są aktywne jest nasze doświadczenie coś co nie pasuje do doktryny determinizmu genetycznego.

Jednak nasze doświadczenie to zaledwie jedną stroną medalu. Nasze czyny i doświadczenia, którym przypisujemy konkretne znaczenie są tak samo ważne jak akty uwarunkowane genetycznie. Odkrywamy, że geny tańczą z naszą świadomością. Nauka odkrywa, że mieszkanka genów w naszych chromosomach zależny od subiektywnego doświadczenia.

Emocje i zachowania modelują mózg a równolegle stymulują neuronowych szlaków mogących wzmacniać stare szlaki lub wytwarzać nowe, tak jak rozszerzają się drogi przy zwiększonym ruchu, tak przy znacznym zwiększeniu myślenia lub określonego treningu, rośnie ilość neuronów niezbędnych do opracowania tychże informacji.

Sposobem takim samym jak ten, zwiększający muskulaturę ćwiczeniami fizycznymi, zwiększa się rozmiar związków neuronowych gdy tylko są częściej używane

W końcu także nasze myśli zwiększają jakość naszej wiedzy oraz nurt informacji wzdłuż ścieżek neuronowych. „Można rzec, iż wielkość jest stale modulowana kompleksowym i dynamicznym polem molekuł-gońców, które nieustannie czytają, przegrupowują i syntetyzują sieć neuronów w schematach stałych zmian.” Ściślej mówiąc, wiara staje się biologią naszych hormonalnych, genetycznych i elektromagnetycznych systemów oraz wszystkich interakcji z nich wypływających.

niedziela, 13 grudnia 2009

W związku z całym tym klangorem woków szczepionek przeciw grypie, warto zwrócić uwagę na dwa teksty na ten temat.
<style type="text/css"> </style>

Szczepionka jest bardziej niebezpiecznaniż sama grypa – pisze dr Russell Blaylock ( VaccineMay Be More Dangerous Than Swine Flu 7.czerwca na serwerzenewsmax.com).

Na wiosnę w Meksyku na świńska grypęzachorowało 4910 osób a zmarło 85. Wbrew wizjom masowych śmierciwirus objawiał się lekkim osłabieniem, tak jak co roku gdynadchodzi okres grypowy. Na całym świecie (do czerwca przyp. MM)zmarło 311 osób a zachorowało 70893., ale reakcja państw byłanieproporcjonalnie większa. Warto nadmienić, że media wraz zinstytucjami odpowiedzialnymi za kontrolę zdrowia lansuje tezę, żena grypę rocznie umrzeć ma 36 tys. osób. W rzeczywistości okazałosię to nieprawda, a zmarło ok. 300 osób na całym świecie.

Nie wiadomo skąd biorą się genywirusa. Analiza wskazała, że geny wirusa H1N1 pochodzą z wirusagrypy z 1918 r., stąd podejrzenie, że powstał w laboratorium.

Rozpoczął się wyścig producentówszczepionki o pierwszeństwo na rynku. Głowni zawodnicy to: BaxterPharmaceuticals i Novartis Pharmaceuticals. Obydwie mają umowy z VHOdotyczące produkcji szczepionek w przypadku pandemii. Szczepionkapn. Celvapan firmy Baxter została szybko zatwierdzona

Baxter powiązana była z dwomaskandalami. Pierwszy wybuchł w 2006 r. gdy okazało się, żekomponenty innej szczepionki skażone zostały wirusem HIV, ale zanimsprawa nabrała rozgłosu zaszczepiono nią dziesiątki tysięcyludzi. Drugi z kolei, niedawny, gdy okazało się, że szczepionkaprzeciwko tradycyjnej grypie skażona była wirusem ptasiej grypy. Naszczęście wirus wykryli pracownicy laboratorium czeskiego, którzyjako jedyni rzetelnie podeszli do sprawy. Z tych to przyczyn VHOwypowiedziała Baxterowi umowę o produkcję szczepionki w przypadkupandemii.

Wszystko więc wskazuje, że nowąszczepionkę produkować będzie firma Novartis Pharmaceuticals.Trochę wieje grozą gdyż jak się okazało, a co autorka dośćszczegółowo wyjaśnia w oryginale, a co pomijam aby błędnymtłumaczeniem nie wprowadzić w błąd, niektóre składniki tejszczepionki (adjuvant MF59), produkowane przez firmę ChironPharmaceutical Company, która zjednoczyła się z Novartisem, mająnegatywny wpływ na system immunologiczny, choroby reumatologiczne,sklerozę i in. Doświadczenia na na zwierzętach wykazały dużąśmiertelność. Zaszczepienie 14 królików doświadczalnychzakończyło się śmiercią 13.

Autor przejrzał wyniki badań dot.adjuwantów i odkrył coś ciekawego. Z jednaj strony badania naludziach nie wykazały niebezpieczeństwa ze strony MF 59, alewystarczyło przyjrzeć się autorom tych badań aby zauważyć, żefinansowani byli przez Novartis Pharmaceutical. Z kolei inne badaniaprowadzone w niezależnych laboratoriach wykazały związek MF-59 zuszkodzeniami systemu immunologicznego/.

Wcześniej wykazana została zależnośćpomiędzy MF 59 a syndromem wojny w Zatoce. Sekretarz ds. weteranów Anthony Principi w sierpniu 1991 r. przyznał, że żołnierzeotrzymywali szczepionki przeciwko antraxowi co zwiększyłoprawdopodobieństwo wystąpienia amyotrophic lateral sclerosis(ALS), zwane też chorobą Lou Gehrig, o 200%. Żołnierze mielirównież szereg chorób jak polyarteritis nodosa, lupus,transverse myelitis, endocarditis, optic neuritis iglomerulonephritis

Ponieważ adjuwant ten może wywoływaćreakcje niepożądane, np. doprowadzić do stanu, gdy systemimmunologiczny organizmu nie rozróżni wewnętrznych od zewnętrznejinfekcji, istnieje niebezpieczeństwo wydłużenia („prolongaty”)aktywacji immunologicznych komórek mózgowych zwanych microglia(pierwsze i głowne fazy obrony immunologicznej w ośrodkowymukładzie nerwowym). Badania wykazały związek pomiędzy tegorodzaju „wydłużoną aktywacją” a takimi schorzeniami jakskleroza, Alzheimer, Parkinson, amyotrophic lateral sclerosis(ALS), itd.

Wykazano także, że aktywacja systemuimmunologicznego wywołana szczepieniem jednocześnie szybko aktywujemicroglia i długotrwający obrzęk mózgu.

Większość ludzi, ale też i lekarzyordynujący szczepionki nie wie, że badania prowadzone przezfarmaceutyczne giganty, prowadzi obserwacje pacjentów do 2 tygodnipo szczepieniu, tymczasem opisany wyżej typ reakcji może pojawićsię miesiąc, a nawet rok później.

Oczywiste jest, że firmy te wewspółpracy z WHO osiągają miliardowe zyski. Novartis, producentnowej szczepionki niedawno ogłosił, że nie będzie dostarczać jejkrajom trzeciego świata za darmo. Płacić muszą wszyscy.

Trzeba sobie uświadomić, że jaktylko choćby jedna substancja dostanie się do ciała poprzezzaszczepienie, nie można już zrobić nic, co by chroniło –przynajmniej w ramach medycyny konwencjonalnej. Prowadzi to dodożywotnich problemów zdrowotnych i przedwczesnej śmierci.

Istnieje wielebezpieczniejszych sposobów uchronienia się przed grypą, jak np.większe dawki witaminy C i D3 czy inne suplementy wzmacniająceodporność organizmu i utrzymania zdrowia.

Bioterroryzm.Oskarżona WHO

Austriackadziennikarka Jane Burgermeisterostrzega świat przed prawdopodobnym ludobójstwem jakie miałyby sięorganizacje międzynarodowe: ONZ i WHO oraz innym organizacjom,przeciwko którym złożyła doniesienie do FBI. Na celownikuznalazły się też producent szczepionki przeciw grypie Baxter AGi austriacka spółka Avir Green Hills Biotechnology.

Oskarżenie zarzuca naruszenie prawaUSA przez to, że na ich terenie działa grupa kierowana przez międzynarodowych bankierów, zarządzających urzędem rezerwfederalnych i wymienionych wyżej instytucji, a których celem jestmasowe ludobójstwo przez użycie wirusa świńskiej grypy. W grupieznajdują się przedstawiciele najwyższych władz USA. Wskazała, żeaustriackie laboratorium firmy Baxter, jedne z najbezpieczniejszychna świecie, nie dotrzymało podstawowych środków ostrożności wprzypadku 72 kg patogenu sklasyfikowanego jako broń biologiczne, cowięcej, w niejasnych okolicznościach doszło do jego zmieszania zezwykłym wirusem grypy. Testowane nową szczepionką fretkiwyzdychały i nie przeprowadzono żadnych prób wyjaśnienia. Nakrótko do laboratorium wszedł weterynarz, który niczego złego niestwierdził. Tak w każdym razie mówił indagowany na tęokoliczność minister zdrowia AloisStoger.

WedługBurgermeister wypuszczenie wirusa było pierwszym krokiem doogłoszenia przez WHO 6 stopnia pandemii, spisała listę przepisówdających możliwość, w przypadku pandemii, na przejęcie kontrolinad USA przez ONZ i WHO. Tymczasem wszystko, co powstało na bazie„świńskiej grypy” zasadza się na kłamstwie. Nie istniejeżaden naturalny wirus ptasiej czy świńskiej grypy. Wirusy tepowstały w laboratoriach przy finansowej pomocy WHO i innychorganizacji rządowych i celowo wypuszczone na wolność. Celem jestwywołanie paniki, co umożliwi wprowadzenie przymusowych szczepień.

Wirusyptasiej i świńskiej grypy nie są bardziej śmiertelne niż zwykłejale nie wiadomo, jakie skutki uboczne przyniosą obowiązkoweszczepionki, czy nie będą skażone – jak podejrzewa Burgermeister. Jako przykład podaje Polskę, gdzie w 2008 r.szczepionka ptasiej grypy spółki Novartis (zajmująca się takżeprodukcja broni biologicznej) zabiła 21 bezdomnych.

Oile powyższe twierdzenia , mimo, iż mieszczą się w granicachlogiki i zdrowego rozsądku, budzić mogą niedowierzanie, to jużpewne jest, że sojusz międzynarodowych koncernów farmaceutycznychz państwowymi organami władzy, stanowi poważne niebezpieczeństwo.Zwłaszcza, że tak zwane mainstreamowe media znajdujące się podfinansową kontrola koncernów w najlepszym przypadku nie zauważająproblemu, w gorszym – szerzą dezinformacje. Co jednak ważniejsze,sam fakt wprowadzenia przymusu szczepień będzie milowym krokiem nadrodze do likwidacji wolności ludzkich. Jeśli uda się to w USA, touda się wszędzie. W skrajnych przypadkach będzie można likwidowaćniewygodne jednostki lub całe grupy, a nawet narody „naturalnym”wirusem grypy lub jakiejkolwiek innej choroby.

Nie wiadomo w granicach jakiej logiki porusza się nasz rząd, ale najwyraźniej zabrakło mu pieniędzy na szczepionki.

O autorze
Tagi