niedziela, 28 grudnia 2014
Na skraju wojny i gospodarczego krachu
Kolejny tekst Paula Craiga Robertsa ukazuje możliwy scenariusz zdarzeń Czasem ktoś zapyta, czy mogę czytelnikom przekazać jakieś dobre wiadomości? Odpowiadam: nie, jeśli nie mam kłamać, jak to robią „wasze” rządy i oficjalne media. Jeśli chcecie „dobrych informacji” musicie powrócić do Matrixu. Ceną za mniejszy stres i strach będzie nieświadome dążenie do finansowego kolapsu i jądrowego armagedonu. Jeśli jednak chcecie być wcześniej ostrzegani i przygotowani na to, co wam „wasze” rządy szykują i mieć chociażby małą szansę zmienić bieg wydarzeń, czytajcie i popierajcie tę stronę. To wasza strona. Ja to wszystko już wiem. Piszę dla was. Neokonserwatyści, mała grupka wojennych podżegaczy ściśle związanych z kompleksem przemysłu wojskowego i Izraelem, dali nam Grenadę i aferę Contras w Nikaragui. Za Reagana byli ścigani, a następnie ułaskawieni przez Georga H. W. Busha. Bezpiecznie zadekowani w trustach mózgów i chronieni za pieniądze Izraela i kompleksu zbrojeniowego, neokonserwatyści ponownie wynurzyli się za rządów Clintona obmyślając rozpad Jugosławii, wojny przeciw Serbii i ekspansji NATO do rosyjskich granic. Za Busha opanowali rząd, rządzili Pentagonem, Radą Bezpieczeństwa Narodowego, urzędem wiceprezydenta i wieloma innymi. Doprowadzili do inwazji na Afganistan i Irak, destabilizacji Pakistanu i Jemenu, najazdu na Południową Osetię przez Gruzję, końca umowy o ABM, bezprawnego i niekonstytucyjnego szpiegowania amerykańskich obywateli, zaniku konstytucyjnej ochrony, tortury przez służby nieodpowiedzialne przed prawem, kongresem i sądem. Krótko mówiąc, neokonserwatyści położyli podwaliny pod dyktaturę i trzecią wojnę światową. Reżim Obamy nikogo za przestępstwa za rządów Busha nie pociągnął do odpowiedzialności tworząc precedens postawienia władzy wykonawczej ponad prawem. Mało tego, rząd Obamy prześladował tych, którzy mówili prawdę o przestępstwach władzy. Neokonserwatyści za Obamy utrzymali swoje wpływy. Neokonserwatystka Susan Rice została mianowana doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa. Inna, Samantha Power, została ambasadorką przy ONZ. Victoria Nuland została zastępcą ministra spraw zagranicznych. Urząd Nuland współpracuje z CIA a Waszyngton finansuje organizacje pozarządowe, które zorganizowały pucz na Ukrainie. Neokonserwatyzm jest jedyną ideologią polityczną: „Ameryka über alles“. Wierzą, że historia wybrała Stany Zjednoczone aby rządziły światem, czyniąc je „wyjątkowymi” i „niezastąpionymi”. Sam Obama to ogłosił. Ideologia ta daje im ogromną pewność siebie i motywację, tak jak pogląd Karola Marxa, że historia wybrała lud pracujący jako klasę rządzącą dal siłę i motywację pierwszym komunistom. Czyni też ich bezwzględnymi i nieostrożnymi. Narzucając swoje ekspozytury propagują amerykańską populację i wasalskie wobec Waszyngtonu państwa. Sprzedajne media rozpowszechniają kłamstwa nic nie podejrzewającej społeczności: Rosja napadła i anektowała ukraińskie prowincje; Putin planuje wskrzesić sowieckie imperium; Rosja to państwo gangsterskie i niedemokratyczne; Polska i cała Europa potrzebna jest do rozmieszczenia wojsk USA/NATO przy rosyjskich granicach; Chiny, sojusznik Rosji, muszą być powstrzymane przez amerykańskie morskie i lotnicze bazy otaczające Chiny i kontrolujące chińskie szlaki morskie, itd., itp. Neokonserwatyści i prezydent Obama dali jasno do zrozumienia, że USA nie uznają Rosji i Chin za państwa suwerenne, z polityką gospodarczą i zagraniczną niezależną od interesów Waszyngtonu. Rosja i Chiny mogą być zaakceptowane jedynie jako państwa wasalskie, tak jak Brytania, Unia Europejska, Japonia, Kanada i Australia. Pomysły neokonserwatystów zmierzają ostatecznie do wojny. Całej ludzkości grozi garstka przestępców płci obojga, usadowionej na kluczowych pozycjach rządowych w Waszyngtonie Antyrosyjska propaganda pracuje na najwyższych obrotach. Putin to „nowy Hitler”. Daniel Zubow informuje o wspólnej konferencji trzech amerykańskich trust-mózgów. Rosja została tam obwiniona za nieskuteczność polityki zagranicznej Waszyngtonu. Przeczytajcie ten artykuł a zobaczycie, jak neokonserwatyści uzasadniają swoje działanie. Nawet Henry Kissingerowi wytknięto powiedzenie oczywistej prawdy, że Rosja ma na Ukrainie legalne interesy; w kraju, który długo był częścią Rosji i znajduje się w jej strefie wpływów. Od czasu Clintona Waszyngton spiskował przeciwko rosyjskim interesom. W swojej przygotowywanej książce „Globalizacja wojny: Długa wojna Ameryki przeciwko ludzkości” profesor Michel Chossudovsky daje realistyczną ocenę tego, jak blisko znalazł się świat od zagłady w wyniku wojny jądrowej. Oto fragment z przedmowy: „Globalizacja wojny” to hegemonistyczny projekt. Wielkie wojskowe i tajne szpiegowskie operacje prowadzone są tak na Środkowym Wschodzie, w Europie Wschodniej, sub-saharyjskiej Afryce, środkowej Azji i na Dalekim Wschodzie. Amerykańska agenda wojskowa planuje operacje na polach bitew oraz tajne akcje zmierzające do destabilizacji suwerennych państw. W jej ramach zachodni alianci (USA-NATO-Izrael) działają w Afganistanie, Pakistanie, Palestynie, Syrii, na Ukrainie i w Iraku, a koordynacja ma miejsce na najwyższym szczeblu wojskowej hierarchii. Atak na strefę Gazy z lipca-sierpnia 2014 izraelskiej armii, przeprowadzono w porozumieniu z USA i NATO. Akcję na Ukrainie i jej termin skoordynowano z atakiem na Gazę. Akcje wojskowe skoordynowane są z z wojną ekonomiczną, polegającą nie tylko na nałożeniu sankcji gospodarczych na niezależne kraje, ale też na destabilizacji finansowych i walutowych rynków w celu podkopania narodowych gospodarek. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy wszczęli wojenne awantury zagrażające przyszłości ludzkości. W chwili pisania tego tekstu we wschodniej Europie rozmieszczone zostały jednostki USA i NATO. Amerykańska interwencja pod pretekstem mandatu humanitarnego trwa w sub-saharyjskiej Afryce. Amerykanie z sojusznikami okrążają Chiny w ramach „zakotwiczenia się w Azji”. Prowadzone są wojskowe manewry u granic Rosji, mogące doprowadzić do wybuchu. Amerykańskie naloty rozpoczęte we wrześniu 2014, skierowane przeciwko Irakowi i Syrii, a pod pretekstem walki z Państwem Islamskim, są częścią scenariusza wojny eskalacyjnej, od północnej Afryki i wschodniego Morza Śródziemnego do środkowej i południowej Azji i postępuje dalej. I tak samo Rosja Kilkakrotnie wspominałem, że Amerykanie są lekkomyślni. Wynika to z ich nieświadomości. Cho można założyć, że cała populacja niebezpieczeństwo rozumie i wie, co należy zrobić, ale uległa kontroli policyjnego państwa, jakie zostało utworzone? Nie sądzę, że od Amerykanów można czegokolwiek oczekiwać. Amerykanie nie są w stanie rozróżnić przywództwa prawdziwego od fałszywego, a rządząca grupa nie dopuści do pojawienia się prawdziwego przywódcy. Co więcej, nie ma żadnego zorganizowanego ruchu przeciwko neokonom. Nadzieja nadchodzi spoza politycznego systemu. Ten domek z kart i zmanipulowane rynki utworzone przez politycznych macherów w interesie jednego procenta (społeczeństwa), upadną. David Stockman uważa to za prawdopodobne. Kolaps, który Stockman widzi jest tym samym, przed którym ostrzegałem. Ponadto ilość Czarnych Łabędzi, mogących kolaps uruchomić jest większa, niż ich Stockman identyfikuje. Niektóre organizacje finansowe obawiają się utraty płynności na rynku zobowiązań i derywatów. Barbara Novack, współprzewodnicząca Black Rock, twardo lobbuje za mechanizmem wypłacenia awaryjnych derywatów (finansowych instrumentów pochodnych – przyp. MM). Artykuł Stockmana jest ważny. Czytajcie go dopóki go nie zrozumienie, a wtedy będziecie wiedzieć więcej niż większość: Można zadać pytanie: jeżeli z powodu bogactw jednego procenta zagrożonego ekonomicznym krachem, zostanie wywołana wojna tylko po to, aby zostało ono zachowane, to czy za to zostanie oskarżona Rosja i Chiny? Odpowiadam, że ten rodzaj załamania jakiego się spodziewam ja, David Stockman i inni, wywoła socjalne, polityczne i ekonomiczne niepokoje, przez które zorganizowanie wielkiej wojny nie będzie możliwe. Na razie polityczna impotencja Amerykanów i wasalstwo świata zachodniego nie ogranicza Waszyngtonu, podczas gdy gospodarczy kolaps przeniesie rewolucję i upadek obecnej władzy. I jakkolwiek to będzie dla ludzi trudne, to w przypadku kolapsu szanse na przeżycie są większe niż w przypadku wojny jądrowej. Tekst oryginalny: On the Brink of War and Economic Collapse 12.12.2014 na paulcraigroberts.org.
sobota, 13 grudnia 2014
BARNEVERN jak Jugendamt
Posthitlerowski Urząd ds. Zarządzania Młodzieżą - Jugendamt to organizacja założona przez Adolfa Hitlera, która ukradła 200 tys. polskich dzieci. Większość nigdy nie wróciła do Polski. Jugendamt zniszczył w 1952 roku ich akta osobowe – twierdzi Wojciech Pomorski – prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. Jugendamt działa do dziś i także odbiera dzieci Polakom mieszkającym i pracującym w Niemczech. Ale faszyzm rozszerza się. Teraz przyszła pora na Norwegię. W ojczyźnie Wikingów Jugendamt nazywa się Barnevern, organizacja de facto sprywatyzowana przed dekadą, oficjalnie zajmuje się ochroną dzieci. W rzeczywistości to korporacja, biznes i państwo w państwie, zarabiająca na odbieraniu dzieci. Im więcej dzieci zostanie odebranych, tym większe zyski uczestniczących w tym stron: dla tego, kto zdecydował o odebraniu, dla prywatnych domów dziecka, rodzin zastępczych i ubiegających się o adopcję. W Norwegii rocznie rodzi się ok. 60 tys. dzieci, a spraw o odebraniu ich rodzicom wszczyna się 25 tysięcy. Wg niektórych źródeł trzecia część norweskiego dochodu idzie na dziecięce technologie. Metody Barnevernu to przemyślany terror. Dzieci odbiera się według własnego uznania, np. na skutek donosu, ale nie ma obowiązku wyjaśnić rodzicom powodów odebrania; odbiera się zawsze wszystkie dzieci; pretekstem może być cokolwiek - bójka w szkole, donos sąsiadki, opinia nauczycielki, niedostatek owoców w lodówce, za mało miejsca na biurku, (przy czym co to znaczy za mało, a co wystarczająco – decyduje Barnevern). Przy tzw. „powstaniu podejrzenia” najpierw odbiera się dzieci, a dopiero potem wyjaśnia sprawę i ocenia, czy działanie miało podstawę. Często tak jednak nie jest i rodzice miesiącami nie mają informacji, dlaczego odebrano im dzieci. Często bywa tak, że dzieci odbierane są ze szkoły lub z domu w asyście policji. W przypadku rodziców obowiązuje domniemanie winy. To rodzice muszą udowadniać, że się jako rodzice sprawdzają, że są w porządku, ale o tym i tak dowolnie decyduje Barnevern. Podstawowym warunkiem odzyskania dzieci jest współpraca z tą organizacją, co w praktyce oznacza spełnianie szeregu, często absurdalnych, wymagań, stawianych następnych po spełnieniu poprzednich. Barnevern np. żąda od rodziców dziecka rozwodu, jako warunku zwrotu dzieci matce. Na czym w istocie polega cały problem, bo że nie chodzi o dobro dzieci, to chyba oczywiste? Jak zwykle, chodzi o pieniądze. Barnevern to widzialny element „dziecięcego przemysłu”, gdzie dzieci są towarem, który, jeżeli już wpadnie w jego szpony, nie ma szans wyjść z tego. Na porządku dziennym są samobójstwa rodziców, którym dzieci ukradziono, a także wiele przypadków wykorzystywania samych dzieci w rodzinach zastępczych. I rzecz najważniejsza. Obecnie niebezpiecznie jest jeździć do Norwegii. Dzieci mogą być odebrane nie tylko obcokrajowcom czasowo bądź stale przebywającym w tym kraju, ale też turystom. Wedle norweskiego prawa, dziecko znajdujące się na terenie Norwegii, stanowi własność państwa, a rodzice nie mają do nich żadnych praw. Nie wiadomo, ile polskich dzieci zostało w ten sposób tam porwanych. Zdarzały się to obywatelom Rosji, Indii i Czech. Te dwa pierwsze kraje zmusiły władze Norwegii do oddania dzieci. Z kolei prezydent M. Zeman wniósł trwający już 3 lata przykład Evy Michalakovej pod obrady Parlamentu Europejskiego. Jak w podobnych razach zachowałby się polski rząd – aż strach myśleć, mając na uwadze jak działa na rzecz swoich obywateli, którym w Niemczech dzieci porywa Jugendamt. Dlatego podczas pobyt w tym północnym kraju liczyć na siebie i zachować szczególną ostrożność.
piątek, 12 grudnia 2014
Rok bestii Część II
Oleg Bibikow W nocy na 30 listopada 2013 komitet koordynacyjny majdańskich studentów zdecydował o zakończeniu akcji. Po północy zaczęto rozbierać podium, pakować aparaturę i ładować auta. Ale nie wszystkim to pasowało. Amerykanie nie chcieli czekać do kolejnych prezydenckich wyborów. Amerykańska ambasada w Kijowie przygotowania zakończyła jeszcze w sierpniu, za Johna Teffta. Jest wiele powodów uzasadniających przypuszczenie, że pucz na Ukrainie musiał się odbyć niezależnie od tego, czy Janukowicz podpisałby umowę z UE, czy nie. W przypadku podpisania wszystkie siły protestu zostałyby skierowane na „rozczarowanie narodu”: „Gdy to Januk podpisał, do UE nas nie zaproszą i nawet tego nie zamierzają, wiz nie znoszą, z powodów celnych problemów z Rosją przedsiębiorcy zaczną upadać, wszystko zdrożeje...” Tefft wyjechał z Kijowa jeszcze w sierpniu, ale dalszy rozwój wypadków znał dobrze... Nie bez znaczenia jest, że wymigał się od bezpośredniego udziału w puczu, ale nie z powodu wieku, lecz dlatego, co powszechnie wiadomo, że nie znosi ukraińskiego hymnu. Wiedział, że jeśli się spóźni, będzie musiał go codziennie słuchać i nie przeżyje zimy. Wikileaks Juliana Assange uchyliła tajemnicę. W korespondencji dyplomatycznej Tefft skarżył się na hymn ukraiński: „To straszne buczenie! Oni gromadnie kwilą: 'Szcze ne umerla Ukraina...' Przypuszczam, że zaśpiewają się na śmierć. To jak jakaś przykra, rozrywająca serce rozpacz, a czasami widać, jak z powodu tego kwilenia zdychają muchy. Słuchanie tego wrzeszczenia jest nie do zniesienia, a czasami można mieć wrażenie, że lepiej byłoby umrzeć.” Nowy ambasador Geoffrey Pyatt okazał się odporniejszy i lepiej rozumiał rzeczywistość. 29 listopada zakomunikował: „Jesteśmy przeświadczeni, że demonstracje publicznych aktywistów, przebiegające już dziewiąty dzień w Kijowie i w całym kraju, dobrze prognozują dla przyszłości ukraińskiej demokracji, dla trwałości społeczeństwa Ukrainy.” Tak nie mówi człowiek, ale maszyna wykonywająca jakiś program. Gdyby to był człowiek, można by go oskarżyć o cynizm. * * * Przypominam, że studencka akcja na majdanie rozpoczęła się po tym, jak prezydent Janukowicz po zapoznaniu się z treścią kontrowersyjnej umowy zjednoczeniowej z UE, a 21 listopada odłożył jej podpisanie. Był to dzień Archanioła Michała, patrona Kijowa. Myślący ludzie cieszyli się. Niektórzy uważali to za cud i prawdopodobnie był nim. Ale w głowach „postępowej kijowskiej młodzieży” powstało przeświadczenie, że umowa z UE równa się wstąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej i oznacza zniesienie wiz. Jedna z dziewczyn na majdanie machała plakatem: „Jestem dziewczyną! Nie chcę do unii celnej! Chcę koronkowych majtek i do UE!” To pokazuje, do jakiego stopnia wyprano mózgi części ukraińskich studentów. Oni nawet nie domyślali się układu i na wezwanie dziennikarza-prowokatora o północy 22 listopada zeszli się na majdanie. W tym czasie ich własna akcja sprzed 8 miesięcy „Powstań Ukraino” dawno już się skończyła. Politycy zajęli miejsca studentów i rozpoczął się bój wagi ciężkiej. Sam Poroszenko nie zdecydował się ujawnić i wysłał swojego człowieka Jurija Lucenkę, który z podium krzyczał: „Jedynym naszym problemem na drodze do Unii Europejskiej jest Janukowicz... Bez sfałszowania prezydenckich wyborów nie potrafi zwyciężyć w 2015 r...” Potem, zgodnie z planem wystąpił „tercet”. Arsenij Jacenjuk: „Naszym celem jest podpisanie umowy z UE, wypełnienie jej i uczynienie z naszego kraju państwa europejskiego...” Szczególnie wzruszająco dziś brzmią słowa nazisty Oleha Tjagniboka: „Janukowicz buduje państwo policyjne...” a Witalij Kliczko dodał: „Te siły robią wszystko aby nie dopuścić do zmiany mocy...W 2015 r., o ile Janukowicz tej chwili dożyje, zrobimy wszystko, żeby wygrać…”. Przy mikrofonie pojawił się człowiek z Europy – Polak: „dziś jestem tu aby wam powiedzieć, że Ukraina jest europejskim krajem... Rosja musi zrozumieć, że stare czasy minęły...” Moderator akcji, teraz minister kultury, pouczał tłum żeby krzyczał w przerwach. Zaczęto skandować: „Rewolucja!”, „W jedności siła!”, „Dziękujemy!” Gdy była taka potrzeba intonowano hymn. W internecie trzech opozycjonistów wzywało Ljovoczkina i Firtasza do przyjścia na majdan w niedzielę, 1 grudnia. Kliczko, co ciekawe, powiedział, że w 2015 r. ze strony opozycji, możliwy jest jeden kandydat na prezydenta. * * * Nie podobało się studentom, że politycy bez zasad robią sobie reklamę na ich akcji i o północy rozeszli się do domów. Pyatt krzyknął: „naprzód”. Dla Ljowoczkina i Akimowa (dzisiejszego pierwszego zastępcy szefa administracji prezydenta), dla Poroszenki i Lucenki, dla Jaceniuka, Turczynowa, Awakowa, a nawet i dla Tymoszenko, a także dla wielu innych, nadszedł czas działania, czas na odpracowanie srebrników i pokazania się. Jaceniuk, jako odważny aktywista puczu, uważający się za skarb narodowy, gdy dowiedział się, że głupi studenci demontują aparaturę z majdanu , zażądał, zablokowania jego wywózki. Lucenko, który na majdanie pojawił się wcześniej, zaczął szarpać się z policją. Aktywiści poszli na przejezdną część Kreszczatiku. „Berkut” z jakiegoś powodu zaczął ich wypierać. Dziennikarz Reuters (ten, który w 2008 r. robił oprawne w trupy kadry w Gruzji) uznał, że nadszedł właściwy moment. Dostał pojemnik z krwią i rozbił sobie na głowie. Wszyscy zaczęli go fotografować i krzyczeć, że go „Berkut” pobił pałkami... Pojawił się Jaceniuk i pod ochroną policji posłał autobusy z wyposażeniem na drugą stronę Kreszczatiku. Wszystko zdawało się uspokajać. Plac pustoszał, studenci rozchodzili się. Nagle pojawił się Poroszenko, zaczął miotać na ubywających dzieci-aktywistów swoje wszystkie wyrokiem zombi i przekonywał ich, aby akcji nie kończyli. Nie można stracić tempa. Prał im mózgi długo, aż do czwartej nad ranem... W MSW odbyto naradę. Minister Zacharczenko wydał rozkaz usunięcia resztek aktywistów z majdanu, a w przypadku stawiania oporu – rozgonić. Rzecz jasna Ljowoczkin o tym natychmiast poinformował Jaceniuka. Tajemnica przestała być tajemnicą. Ljowoczkinowi pozostało już tylko czekać... W tę noc, po wykonaniu zadania, Ljowoczkin złożył rezygnację z zastępcy szefa administracji prezydenta. Janukowicz w szoku rezygnacji nie podpisał. Około czwartej nad ranem dziennikarze ponownie przybyli na majdan i przywlekli ze sobą gości głównego miasta, bojowników wtedy jeszcze nieznanego „Prawego Sektora”... Ci zaczęli od fotografowania: pokazówa jest ważna. W Internecie znajduje się ciekawa fotografia. W tekście pt. „Szczegóły rozegnania majdanu: 'Berkut' walił ludzi do krwi” znajdują się ilustracje. Na jednej z nich widać dresiarzy w krótkich kurtkach w kapturach, zakrytych i w maskach. Nad majdańską konstrukcją powiewa flaga w czarno-czerwone pasy z napisem „Prawy Sektor”. Jeden z nich jest w wojskowym uniformie, wysokich butach i maskujących spodniach z gumowymi nakolannikami i w skórzanej kurtce i masce. Inni wykonują gest „Sieg Heil!“. Jeszcze inni mają w rękach drągi i inne rzeczy. W ciągu czterech godzin na majdan przyjechały ciężarówki z jodłowymi choinkami. Zaczęto stawiać okazałą, noworoczną, scenerię. Młodzież zaczęła demontować bariery, a „Berkut” interweniował. Na milicjantów posypały się kamienie i łomy. Teraz, ze źródeł prokuratury wiadomo, że w opróżnianiu majdanu uczestniczyło 390 pracowników spec-oddziału „Berkutu”, którzy użyli siły wobec 20-30 „studentów” idących w pierwszych szeregach. W rzeczywistości i te liczby są zawyżone. Nagrania ukazują, że na „demokratyzorach“ pracowało najwyżej 10 osób. Godne uwagi jest, że prokuratura, po przeprowadzeniu dochodzenia i przesłuchaniu wszystkich berkutowców, którzy w opróżnianiu majdanu brali udział, nie znalazła ani jednego, który by kogoś bił. Powstaje pytanie, czy do pierwszych szeregów nie zostali postawieni żołdacy w uniformach Berkutu. Oczywiste jest, że kijowski reżim, przy wyjaśnianiu wszystkich szczegółów, poczynając od nocy „nieznanych snajperów”, po „odeskim całopaleniu” i ludobójstwie w Donbasie, nie jest zainteresowany odkrywaniem prawdy. Tego oczekiwać nie można. Teraz, po roku, widzimy, że tamtej nocy wyrosła odrażająca obłuda, która pochłonęła Ukrainę i sama ogłosiła się Ukrainą. Ten potwór ma przemienić życie w piekło. Nie wiemy czy i kiedy, ale żeby Ukraina przeżyła, musi z siebie tego stwora wyrwać i wyleczyć rany. Potrzebuje pomocy. Całość ukazała się 30 listopada 2014 na Fondsk.ru.
poniedziałek, 08 grudnia 2014
Rok bestii (1)

Poniżej tekst ukraińskiego publicysty Olega Bibikowa

 

W nocy z 29 na 30 listopada 2013 r. miał miejsce technicznie dobrze przeprowadzony „majdan studencki”. Rzecz, która wejdzie do ludowego folkloru i do historii jako „zwierzęca bitwa-to są tylko dzieci”. Dla majdanu, a dalej dla wszystkich, którzy z bronią w ręku stworzyli siłę, naciski przemożnego rodzaju w krytycznym momencie przyczyniły się  wyhodowania zwierza, które teraz zeżarło prawie całą Ukrainę.

 W piątkowy poranek 29 listopada, poszedłem na kijowski majdan. Wokół pogańskiego posągu „Nike” stał ok. trzytysięczny tłum. Śniegu nie było, powiewały różnokolorowe flagi, a najbardziej widoczne na tle szarego nieba były czarno-czerwone banderowskie, a także UE , żółto-niebieskie i jasnoniebieskie. Z głośników dobywał się głos niewidzialnej kobiety, wzywający do wstępowania do oddziałów samoobrony, która jak widać nie bała się, że ją „zabiorą za podżeganie”. Wezwania adresowano do silnych chłopów, którzy z batami na plecach, właśnie dojechali do miasta jako „goście”, a którzy w większości tworzyli ten cały tłum. Z przeciwnej strony Krzeszczatiku (główna arteria Kijowa łącząca Górne Miasto z Padołem – przyp. MM) smutno nań spoglądała ciotka z wyglądu wieśniaczka. Na plecach miała batog, przykryty flagą UE. Gdzieś się przespała i szła do domu. Wszystko było jasne: studencki majdan cicho gasł, więc próbuje się go ożywić ludźmi z zewnątrz, g¦nie ze wsi. Pomyślałem: wieczorem, 1 grudnia (na końcu niedzieli) po euromajdanie nie będzie śladu; nienawiść zostanie schowana na inną okazję.

Tak pomyślałem, ale się myliłem.

 Mało kto wtedy wiedział o tajemnych mechanizmach przewrotu, o tym, do czego doszło w poprzednich miesiącach, tygodniach i dniach w kuluarach i biurach na ulicy Bankowoj i Gruszewskiej (odpowiednio: miejsce siedziby prezydenta i Rady Najwyższej – przyp. MM), w ambasadzie USA i przedstawicielstwa misji UE. Nawet dziś wiele z tego nie wiemy, ale całościowy obraz rysuje się dzięki Wikileaks i innych źródeł.

 * * *

 Przedstawię trzy źródła, trzy składniki przewrotu. Jego podstawa była przygotowywana przez Zachód od wielu lat, gdy rozdziobywano sowieckie dziedzictwo: likwidowano przemysł, potencjał naukowy, siły zbrojne, obniżano przyrost populacji jednocześnie ją degenerując, rozbudzając najniższe instynkty i zbyteczne waśnie, na czele z nacjonalizmem. Po rozpadzie ZSRR Ukrainę zmieniono w skorumpowane quasi-państwo z duszącą się gospodarką i zwaśnionymi nacjonalistycznymi ambicjami. Wiemy z przeszłości, że po 20 latach niezależnej polityki i woli – należy osiągnąć sukces i wygrać walkę, odnowić narodową gospodarkę i wysłać w kosmos Gagarina. Tak było niedawno, w latach 1941-1961 u nas, na naszej ziemi.

 * * *

 Pierwsze oznaki mechanizmu przewrotu pojawiły się w mroźnym grudniu 2008, gdy oligarcha, przedsiębiorczy geniusz Dmitrij Firtasz, zabiegał o posłuchanie u amerykańskiego ambasadora Williama Taylora, i, jak wiadomo z ujawnionych doniesień amerykańskich tajnych służb, „podawał się za bliskiego przyjaciela i pełnomocnika prezydenta Juszczenki”, a więc przyjaciela USA. Wizyta miała pokazać, że Firtasz to człowiek sprawny, z którym można wejść w układy, ale mający dwa problemy: Julii Timoszenki, która urosła w siłę na gazie i nienawiść do Rosji. Objawił się jako strateg ujawniając błąd Juszczenki, który doprowadził do podziału w kraju, a on chce go przekazać Zachodowi w całości, a nie tylko połowę. Dlatego konieczne jest...

 Amerykańskie MSZ miało swoje powody i cele, nieznane ludziom takim jak Firtasz, do osiągnięcia których potrzebny był projekt „Janukowicz – przyszły prezydent”. Interesy się zbiegły. Firtaszowi powierzono finansowanie i organizację kampanii wyborczej Janukowicza umożliwiając mu osiągnięcie jakiś korzyści. Wynik znamy. Tomoszenko została odsunięta na boczny tor. Janukowicz zasiadł Bankowoj, a prezydencka administracja znalazła się pod kontrolą Ljowoczkina.

 * * *

 Sergej Ljowoczkin uważany jest za człowieka Firtasza, ale to tylko połowa prawdy, bo w pewnym sensie Firtasz jest człowiekiem Ljowoczkina. Zgodnie z powszechną opinią przynętę dla „zwierzęcej bitwy” wymyślił Ljowoczkin aby dostać się do ścisłego rządu i odsunąć od władzy kandydata na premiera Azarowa oraz szefa MSW W. Zacharczenkę. Ale takie ukazanie Ljowoczkina, „miłośnika wyrafinowanych technik” to za mało i po prostu głupie. Jest on jedną z kluczowych postaci przewrotu działającym za kulisami. Dlatego trzeba o nim powiedzieć dużo więcej.

Ljowoczkin „pojawił się na Bankowoj” już w 1999 r. na długo przed tym, gdy znalazł się tam Janukowycz. Nie można wykluczyć, że Janukowycz zawdzięcza swoją błyskotliwą karierę rodzinie Ljowoczkina, ponieważ ojciec ówczesnego szefa prezydenckiej administracji a dziś „opozycyjnego” posła - generał-pułkownik Władimir Anatoljewicz Ljowoczkin, do 2005 r., tj. do „pomarańczowej rewolucji” był głównym nadzorcą więziennym Ukrainy. Jego funkcja nazywała się „przewodniczący państwowego urzędu Ukrainy do spraw egzekucji kar”. Archiwa tej instytucji dla większości ludzi stanowią głęboką tajemnicę zamkniętą na 7 spustów. Ljowoczkin starszy, działający w systemie więziennictwa od 1975 r. (tj. od roku narodzin swojego sławnego syna) był mało widoczną ale wpływową osobą. W latach 90. Ljowoczkin młodszy, zajmujący się aktywami finansowymi, powiązanymi w Doniecku z bankowym i zwyczajnym bandytyzmem, ukończył ukończył wydział rachunkowości i w odpowiedniej chwili obronił pracę nt. „Dług państwowy USA”. Podobno zostało to zauważone w amerykańskim MSZ. Jeszcze jako aspirant, w 1996 r. został zastępcą gubernatora obwodu donieckiego, a od 1999 r. „zakotwiczył się” na Bankowoj za prezydentury L. Kuczmy. Dalej wspinał się po szczeblach kariery błyskawicznie.

 Ambasadorem amerykańskim był wówczas Steven Pifer, obecnie „uznany ekspert”. Pamiętam jak rano 30 listopada 2013 r. (w Waszyngtonie była północ) Pifer zza oceanu ogłasza chłodnym głosem: „Użycie siły przeciwko demonstrantom przez Janukowycza to niebezpieczny zwrot wydarzeń. To go odizoluje od UE i USA.”

 Początkowo, za Kuczmy, Ljowoczkin był konsultantem, potem referentem, sekretarzem a jeszcze później + pierwszym sekretarzem. Po „pomarańczowej rewolucji” nie zniknął, i wkrótce był już doradcą przewodniczącego Rady Najwyższej – W. Litwina. A to nie koniec karierz. Niebawem był już posłem Partii Regionów i człowiekiem Firtasza, a w lutym 2010 r., zgodnie z planem, został szefem administracji prezydenta.

Do puczu pozostało 4 lata.

 Na początku euro-majdanu władał nie tylko własną, do spółki z Firtaszem, telewizją „Inter” ale prawie wszystkimi ważniejszymi redakcjami informacyjnymi na Ukrainie. Logiczne, że wszystkie one prześcigały się w lansowaniu majdańskiej epopei, rozbudzały zainteresowanie euro-majdanem i wstrząsały Ukrainą.

* * *

Amerykańska ambasada przygotowała przewrót i na dalszym froncie, w innych kręgach, tzw. „czystą politykę”, finansując organizacje pozarządowe i szkoląc technicznie wszystkie strony.

 Na dzień przed początkiem studenckiego euro-majdanu a na 10 dni przed „to są tylko dzieci”, deputowany rady Oleg Carjow wystąpił z sensacyjnym oświadczeniem. Oświadczył mianowicie, że w ambasadzie amerykańskiej, pod okiem jej szefa

- Geoffrey Pyatta, przygotowuje się specjalistów od wojny informacyjnej; przekazywane są

doświadczenia dotyczące technologii internetowych, używane z sukcesem przy organizowaniu kolorowych rewolucji w północnej Afryce i Syrii. Przeszkolono ok. 300 osób z całej Ukrainy. „Zwracam się do organów ścigania z żądaniem zbadania, czy przedstawiciele ambasady amerykańskiej nie naruszają deklaracji ONZ o niedopuszczalności mieszania się do wewnętrznych spraw obcych krajów” - perorował w siedzibie Rady Carjow. Opowiadał że „wskutek pomocy i bezpośredniego uczestnictwa amerykańskiej ambasady realizowano projekt „Techcamp“, w ramach którego przygotowywano rozpętanie wojny domowej”. Wszyscy to słyszeli! Zarozumiałe, że tajne służby o aktywności amerykańskiej dyplomacji informowały Janukowycza i jego rząd... Na próżno! Głos osamotnionego człowieka nie mógł przekrzyczeć łoskot rozpędzonej machiny puczu.

 * * *

 Widzimy, że USA organizowały wojnę domową od samego początku. Potwierdzają to doświadczenia z prowadzonych kolorowych rewolucji. Po krwawym gruzińskim eksperymencie „08.08.08“ celem Waszyngtonu stało się wywołanie krwawego konfliktu między Rosją a Ukrainą. Ten lokalny cel wynika z obecnej strategii.

Jej istotą jest wywołanie globalnego chaosu z jedynym centrum porządku: USA. Wszystkie państwa, które da się oskubać, muszą zostać rozskubane, a te, które da się podburzyć i zarazić epidemią wojny, muszą być podburzone i zarażone. Na końcu USA staną się oazą porządku i stabilności w znaczeniu rządu światowego... Stąd już tylko krok do demokratycznych wyborów rządu światowego i uwielbienia apokaliptycznej bestii.

 Trzecia część spisku stanowi związek nazistowskich bojówek organizowanych od 20 lat z oligarchami, którym pozwolono zostać oligarchami i inwestować w nazistów i w euromajdan....

Fragmenty układanki się złożyły, ciemne siły się połączyły. Bestia została poczęta.

Jeszcze chwilka i machnięcie ostrym szponem a z rozerwanej błony kokonu wylezie na ubaw ponury twór w kałuży krwi.

 

Całość Украина. Год зверя (I) 30.listopad 2014 na Fondsk.ru.



Tagi: pucz Ukraina
11:32, mrozmarek , polityka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 grudnia 2014
Otwieranie bram do trzeciej wojny światowej

Paul Craig Roberts

 

Waszyngton zdecydował uzbroić Ukrainę na nowy atak na Rosjan w Doniecku i Ługańsku.

Przedstawiciel rosyjskiego MSZ nieodpowiedzialną decyzję Waszyngtonu uznał jako naruszenie umów, które możliwość wybuchu konfliktu czyniły mniej prawdopodobnymi, a samą decyzją za zadziwiającą. Wynika z tego, że rosyjska władza nie zrozumiała, że Waszyngton nie jest zainteresowany rozwiązaniem konfliktu, zaś celem jest instrumentalne używanie Ukrainy przeciwko Rosji. Im konflikt głębszy, tym Waszyngton szczęśliwszy.

 Rosjanie wierzyli, że Europa oprzytomnieje i konflikt rozwiązany zostanie pokojowo. I przez to przegrali. Muszą negocjować aby nie doszło do pogłębienia kryzysu w taki sposób, że przyłączone zostaną separatystyczne prowincje do Rosji.

 Dla rosyjskiego rządu byłoby kosztowną obrazą etnicznych Rosjan opuścić i pozostawić ich sobie samym wobec wojskowych ataków. Jeśli Rosja będzie stać obok, gdy Donieck i Ługańsk będą niszczone, w następnej kolejności przyjdzie atak na Krym. Później Rosja będzie zmuszona walczyć z lepiej uzbrojonym i przygotowanym oraz groźniejszym wrogiem.

Swoją bezczynnością rosyjski rząd pomaga, stając wspólnikiem Waszyngtonu. Zamiast tego powinien przestrzec Europę, że zostanie bez gazu. Mógłby też wyznaczyć wolną od lotów strefę nad separatystycznymi prowincjami i dać Kijowowi ultimatum. Mógłby też przyjąć żądanie Doniecka i Ługańska na przyłączenie ich do Rosji. Cokolwiek należałoby zrobić zanim konflikt wymknie się spod kontroli i otworzy wrota do trzeciej wojny światowej.

 Waszyngton nie ukrywa, że jest na skraju rozpoczęcia wojny. Nawet poinformowani komentatorzy przyczyniają się do tego głosząc propagandę jakoby to Rosja napadła na Ukrainę i dostarcza broni separatystom. Mylą się jednak myśląc, że ukazywanie faktów niczemu nie służy.

Waszyngton zamierza pozbyć się Rosji jako przeszkody dla swojej hegemonii. Jego arogancja zmusza do drastycznego wyboru: albo Rosja stanie się wasalem Ameryki, albo podejmie walkę.

 Jeśli te profesorskie wyjaśnienie rozwoju wojennego scenariusza jest słuszne, wynika z tego, że rosyjska władza nie doceniła Waszyngtonu, a przeceniła niezawisłość Europy i jej instynkt samozachowawczy.

 Niewątpliwie zbytnia pewność siebie prowadziła do szaleństwa Waszyngtonu. Za to ważne jest, aby wyjaśnić szaleństwo Europy. Jak może Europa, gdy zima jest tuż, oczekiwać, że stanowiąc część problemów Rosji będzie stale dostawać gaz?

Może Europejczycy liczą, że Rosja nie zareaguje.

Jeśli sytuacja jest tak zaostrzona, jak się wydaje, musi rząd rosyjski zapobiec dalszemu pogorszeniu, w taki sposób, że przyjmie żądania wschodnich i południowych prowincji o połączeniu. W ten sposób atak na Donieck stanie się atakiem na Rosję. Taki atak dla marionetkowego reżimu w Kijowie, będzie dla Waszyngtonu i Europy, samobójczym.

Rosja zrobiła, co mogła, wyjaśnić Europie, aby utrzymać korzystne i pokojowe stosunki. Jak się jednak wydaje, Europa jest zbyt pewna poparcia Waszyngtonu, aby mogła działać we własnym interesie. Jej wasalstwo uprawdopodobnia scenariusz prowadzący do trzeciej wojny światowej. Rosja może to pokrzyżować akceptując żądania separatystów o przyłączeniu.

 Opening the Gates to World War III ukazał się 24 listopada 2014 na ICH.



O autorze
Tagi