piątek, 16 marca 2012
Trasy korupcyjne nie u nas

Na tegorocznych targach turystycznych Holiday World w Pradze została zaprezentowana nowa atrakcja pod nazwą „Tras korupcyjnych”. Jej autorem jest  publicysta, tłumacz, dramaturg i filozof - Petr Šourek, właściciel biura podróży Corrupt Tour.
Założenie jest proste: przypadki związane z korupcją opisywane są w gazetach, dlaczego więc nie umożliwić ich oglądania? Będzie to zabawne, a zarazem pouczające.  Tyle tylko, że prezentowane „eksponaty” nie są porażające, przynajmniej dla nas.
Wyprawa  do Usti to jedna z czterech oferowanych tras. Na zwiedzających czekają: ustecka kolej linowa za 80 mln koron, „lewe” budowle lokalnego „ojca chrzestnego”, ogrody za 83 mln, gdzie jedna ławka kosztowała 60 tys. i zjeżdżalnia za 580 tys. koron.
Pozostałe trasy biegną przez Pragę. Np. „Praskie safari – po gniazdach praskich ptaszków” to objazdowa, półtoragodzinna wycieczka po willach polityków i przedsiębiorców oskarżanych o podejrzane związki. „Szpitale na peryferiach prawa” - to trasa po szpitalach, których budowa była co najmniej kontrowersyjna. Kto weźmie w nich udział dodatkowo otrzyma odznakę „pacjenta po protekcji”.
Zgódźmy się co do jednego. Kwoty po przeliczeniu na złotówki znowu nie tak duże.W polskich warunkach to żadna atrakcja.
Kilka dni temu "Rzeczpospolita" opisała trwały system korupcyjny w polskiej administracji publicznej gdzie w zamian za gwarancje pracy i korzyści materialne pracownicy największych instytucji publicznych jak MSWiA, ZUS, policja i straż pożarna podpisywali z firmami kontrakty na niebotyczne sumy, z aneksami uniemożliwiającymi w praktyce ich zerwanie. „Budżet w ciągu ostatnich kilku lat mógł stracić na tym nawet do 10 proc. wartości publicznych zamówień informatycznych wartych w ostatnich latach kilkadziesiąt miliardów złotych. Co gorsza, Polska może być teraz zmuszona do zwrotu Unii pieniędzy otrzymanych na informatyzację”.  Albo stadion narodowy, o którym jakoś nie możemy się dowiedzieć, dlaczego jest taki drogi. Czego jak czego, ale korupcji u nas nie brak i gdyby pójść czeskim wzorem, pracy starczyłoby dla większości, a kto wie, czy nie dla wszystkich biur turystycznych. Nie ma chyba miasta, ba, osiedla, gdzie nie można by wskazać przykładu niejasnego zbiegu okoliczności. Dlaczego więc u nas nie jest to turystyczną atrakcją?
Może dlatego, że korupcja w Polsce nie jest żadną atrakcją. Jest normą, elementem stylu życia, funkcjonowania na którą jest konsensus znacznej części społeczeństwa. A może dlatego, że naszym „państwie prawa” nie ma miejsca na coś takiego. Zaraz posypałby się pozwy do sądów a to o naruszenie dóbr osobistych, a to o naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych, nie mówiąc już o art. 212 kk.

10:30, mrozmarek , Czechy
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Tagi