piątek, 27 czerwca 2014
Piknik Auschwitz

Protesty przeciwko „sztuce” Piknik Golgota” przyniosły pewien efekt – odwołanie prezentacji w kilku miastach, gdyż „Ukazuje Chrystusa jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie. Spektakl obfituje w lubieżne sceny, a pod adresem Chrystusa padają liczne wulgaryzmy. Występujący nago aktorzy kpią z Męki Pańskiej, a całość przesycona jest pornograficznymi odniesieniami do Pisma Świętego” – cytat z listu abpa S. Gądeckiego.

„Spektakl” napisał niejaki Rodrigo Garcia, Argentyńczyk zamieszkały w Hiszpanii, syn właściciela sklepu mięsnego, co być może ma wpływ na jego twórczość, o ile wierzyć psychoanalizie.

Z drugiej strony wywołało falę ataków na chrześcijan, zwłaszcza na katolików i Kościół, zarzucając wstecznictwo, brak tolerancji do wypowiedzi artystycznych i wolności słowa, itd., itp.

 Ale spójrzmy na to inaczej. Czy owi obrońcy nowoczesności, tolerancji, wolności słowa, itd. odważyliby się wystawić spektakl „Piknik Holocaust” o podobnej treści, z niewielkimi zmianami? Jasne, że nie, na samą myśl posraliby się w gacie, nie mówiąc o tym, że taka „sztuka” nie tylko nie dostałaby dotacji ministerialnej, za to prokuratura, rzecz jasna niezależna, zaraz ochoczo wzięłaby się do rzeczy, bo, o czym nie wszyscy wiedzą, Holocaust jest nową religią, obowiązkową do wierzenia, a niewiara zagrożona jest sankcją więzienia do 8 lat. Kto nie wierzy niech przeczyta ustawę o IPN.

 Nowa wiara, zwana Religią Holocaustu (nazwa użyta w Polsce po raz pierwszy przez Tomasza Gabisia w tekście pod tym samym tytułem w: Stańczyk, nr 2 (29)1996, omówiona także przez Hugona Hajduckiego w tekście o tym samym tytule w: Zawsze Wierni nr 5(42) 2001 i dalej), charakteryzuje się m.in. tym, że jest głównym elementem kultury, polityki i ideologii współczesnego Zachodu.

- Trwa jako „wieczna teraźniejszość” w czym naśladuje Ofiarę Eucharystyczną, będącą stałą, tu i teraz ofiarą składaną podczas konsekracji we Mszy Święte.

- Tak jak Golgota była centralnym punktem odniesienia, tak w nowej religii jest nim Oświęcim zwany też Auschwitz

  • RH posiada ogólnoludzką wyjątkowość rango kosmicznej; jest mitem założycielskim Nowego Porządku Światowego;

  • Holocaust jest ofiarą wyższą od ofiary Chrystusa, bo ofiarą zbiorową (symboliczna liczba ofiar) w miejsce ofiary jednostkowej;

  • krematorium zastępuje Krzyż

  • ma swoich arcykapłanów (Elie Wiesel) i swoją świątynię Muzeum Holocaustu w Nowym Jorku

  • ma swoje dogmaty (cyt. Za H. Hajduckim): 1/ Holocaust był wydarzeniem jednorazowym, bezprecedensowym w dziejach ludzkości, przez co stanowi centrum jej historii; 2/ H. Znosi dotychczasowy stosunek człowieka do Boga i ogólnoludzkich wartości; człowiek uniezależnia się od Boga, który swoim brakiem litości utracił ludzki szacunek – w konsekwencji jedynie człowiek jest godny być Bogiem; 3/ Chrześcijaństwo, szczególnie Kościół Katolicki, ponosi zbiorową odpowiedzialność za Holocaust; 4/ H. uwidacznia porażkę, marność i zakłamanie cywilizacji europejskiej, którą należy zrewidować.

 A zatem, Piknik Golgota jest jednym z elementów tresury starego społeczeństwa, tresury mającej zastąpić starą religię – nową. Z niezrozumiałych tylko powodów, spektakl Garcii finansowany jest przez ministerstwo kultury, które – nomen omen – ma siedzibę w skradzionym pałacu Potockich.



15:40, mrozmarek , religia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 czerwca 2014
Fatalny trójkąt: Rosja, Ukraina i Żydzi

Izrael Shamir, żydowski pisarz, dziennikarz i publicysta, znany jest z krytycznego stanowiska wobec palestyńskiej polityki Izraela. Oskarżany jest o antysemityzm i rewizjonizm holocaustu. Z tych powodów jego książki nie mogą ukazywać się w niektórych krajach zachodnioeuropejskich. Ma własną stronę internetową, także w wersji polskiej.

Izrael Szamír
Fatalny trójkąt: Rosja, Ukraina i  Żydzi
Tekst The Fateful Triangle: Russia, Ukraine and the Jews ukazał się 11 czerwca 2014 na vineyardsaker.blogspot.co.uk.

Erotyczne zabawy zdobiące hinduistyczne  świątynie z ich anatomicznymi pozycjami sprzecznymi z prawami grawitacji, znalazło nowego, współczesnego konkurenta w ukraińskim kryzysie. Każda ze stron chce pozyskać żydów, twierdząc jednocześnie, że to ci drudzy są antyżydowscy i żydowską marionetką zarazem. Podobnie jak niemożliwa w wykonaniu pozycja z Kamasutry jest efektem  ekstremalnie kłopotliwych sojuszy: kijowski reżim ma wśród swych głównych sojuszników zarówno gorliwych żydów jak i zażartych antysemitów. Wiodące postacie reżimu (łącznie z prezydentem) są żydowskiego pochodzenia; mafiozo i główny finansista Igor (Benja) Kołomojsky jest prominentną publiczną postacią żydowską, założycielem wielu synagog i sojusznikiem Izraela.
Najaktywniejsza i najbardziej zdesperowana siła reżimu, ultra-nacjonalistyczna Svoboda i Prawy Sektor, podziwia Hitlera i jego ukraińskiego kolaboranta Stefana Banderę, „oswobodziciela Ukrainy od żydo-moskiewskiego jarzma”. Żydzi są podzieleni a obydwie strony są podzielone w stosunku do nich, z czego wynikła ta najzabawniejsza komplikacja.

Rosjanie spróbowali pozyskać dla siebie izraelskich i amerykańskich żydów, z niewielkim skutkiem. Prezydent Putin oskarżył o antysemityzm Svobodę; w jednym ze swoich ważnych wystąpień wspomniał o zbezczeszczeniu żydowskiego cmentarza w Odessie. Przypomniał zdarzenia z drugiej wojny światowej ukazujący kijowski reżim jako banderowski gang i nazistowskich wrogów. Jednak taka retoryka nie jest przez żydów, nie czujących zagrożenia ze strony uroczego Kołomojskiego, brana poważnie. „Ci naziści nie są przeciw żydom ale przeciw Ruskim, a więc nie jest to problem żydowski” - powiadają.

Kijowski reżim rosyjski atak i cała rosyjską taktykę, odbił. Ponieważ nie ma faktów, którymi mógłby się posłużyć, sfałszował ulotkę donieckich powstańców wzywającą miejscowych żydów, aby się zarejestrowali i płacili specjalny podatek „za żydowskie poparcie kijowskiego reżimu”. To  nieprawdopodobnie prymitywne oszustwo zostało co prawda natychmiast  ujawnione i niezbicie udowodnione, ale nie wcześniej niż użyli go Barack Obama i John Kerry. Amerykańska żydowska gazeta Forward, tak przedstawiła sprawę, że Rosjanie i Ukraińcy są antysemitami od urodzenia i że dawanie im poparcia wymaga wielkiej rezerwy. To obrzucanie błotem okazało się skuteczne – oszustwo znalazło się na pierwszych stronach gazet, podczas gdy sprostowanie zamieszczono na ostatnich.

Fakty świadczą na korzyść Rosjan i Zachód wiedział, że USA odmówiły wstępu na swoje terytorium Olegowi  Tjagnibokovi i innym przywódcom Svobody (nie tylko członkom kijowskiego rządu) już w 2013 r. z powodu ich antysemityzmu. Ale rosyjskie apele do żydowskiej i amerykańskiej wrażliwości  niewiele dały. Ta wie, kiedy okazywać wzburzenia a kiedy milczeć. Na prohitlerowskie wspominkowe uroczystości częste w Estonii, na Łotwie, w Chorwacji, nikt nawet nie mruknie, ponieważ kraje te są antyrosyjskie.  W marcu tego roku przedstawiciel obamowego rządu przeciw antysemityzmowi – Ira Forman, wszystkiemu temu zaprzeczył w wywiadzie dla Forwarda i określił putinowe twierdzenia o antysemickim charakterze Svobody jako „niewiarygodne”. USA chcą rozstrzygać, kto jest antysemitą, a kto nie; tak samo jak  Herman Goering chciał decydować, kto jest żydem a kto nie w Luftwaffe. W ukraińskim kryzysie żydzi są podzieleni i wyznają preferencje swoich krajów.

Izrael jest neutralny

Niedawno premier Netanyahu zadzwonił do prezydenta Putina. Putin jest zawsze dostępny, a dla Netanyahu zawsze uprzejmy, w odróżnieniu od prezydenta Obamy, który wykazuje oznaki irytacji. (Widocznie musi Obama wysłuchiwać Netanyahu częściej i dłużej). Netanyahu przeprosił, że nie będzie mógł przyjechać do Petersburga na tydzień kultury izraelskiej; zamiast niego przyjedzie stary niezawodny Shimon Peres, izraelski prezydent. Przeprosił również za przeciek tej informacji do mediów.

To typowe dla izraelskiego premiera: najpierw zabiega o zaproszenie, Rosja je wydaje, a potem z wizyty rezygnuje i stara się o przeciek do prasy, czym nabija sobie punkty u Amerykanów. Tak postąpił podczas olimpiady w Soczi, a teraz w Piotrogrodzie. To jego sposób wyrażanie neutralności.

Formalnie Izrael w ukraińskim kryzysie jest neutralny. Izraelczycy podczas walnego zgromadzenia ONZ w sprawie rezolucji krymskiej byli nieobecni więc nie głosowali, czym zirytowali swoich amerykańskich  sojuszników. Mieli jednak chytre wytłumaczenie: ich ministerstwo spraw zagranicznych strajkowało. Amerykanów to nie zadowoliło. Strajk nie strajk, głosowanie jest obowiązkiem!

Od naszych izraelskich kolegów dowiedzieliśmy się o telefonicznej rozmowie  Putin-Netanyahu
na temat powodów izraelskiej neutralności. Izrael obawia się, że w reakcji na amerykańskie sankcje Rosja przekaże swoje systemy obrony przeciwlotniczej Syrii i Iranowi. Kilka lat temu Iran podpisał z Rosją kontrakt na dostawę broni i słono za to zapłacił; potem dostawa została odwołana, Iran zwrócił się do sądu żądając szeroką rekompensatę za zerwanie kontraktu. Podobnie Syryjczycy: mieli dostać rakietowy system S-300, zdolny ochronić ich obszar przed nalotami izraelskimi. Dostawy nawet rozpoczęto, ale premier Netanyahu zażądał od Putina aby ten je wstrzymał. Początkowo Putin protestował podkreślając obronny charakter systemu. Ale gdy Netanyahu twierdził, że S-300 mogłyby pokryć cały północny Izrael, przynajmniej do Hajfy, przez co zakłóciłoby systemy lotniskowe i zagroziłoby lotnictwu cywilnemu, Putin zgodził się, na wstrzymanie dostaw.

Władymir Putin jest przyjacielski dla Izraela. Obiecywał, że nie dopuści do zniszczenia Izraela że jego populację ochroni gdyby sytuacja stała się naprawdę niebezpieczna. Podczas niedawnej wizyty Netanyahu w Moskwie Putin nie był zachwycony aluzjami Netanyahu i Liebermana o możliwości powrotu do sojuszu Izraela z Moskwą, w miejsce Waszyngtonu. Powiedział im, że Rosja jest zadowolona ze stałego wzrostu przyjaźni i nie wymaga osłabienia związków Tel-Awiwu z Waszyngtonem.

Takie przyjacielskie podejście ma bardzo przyziemne przyczyny: Putin nie mówi płynnie po angielski czy po francusku, więc to ambasador mówi z nim po rosyjsku, co eliminuje niewygodną obecność tłumacza. Ale jest i drugie dno: Putin, jako potomek liberalnej elity, wychowany w Piotrogrodzie, wyuczony przez ultraliberalnego burmistrza Sobczaka, a namaszczony przez Borysa Jelcyna, w stosunku do żydów i Izraela jest naturalnie przyjazny. Ten jego stosunek irytuje niektórych rosyjskich ultra-patriotów, którzy nerwowo reagowali na krążące fotografie Putina w obowiązkowej mycce pod ścianą płaczu. Także przytaczali nazwiska żydowskich oligarchów w Moskwie.

Istotnie, niektórzy z nich – Berezowski, Gusiński, Chodorkowski – musieli ze swych rosyjskich majątków czmychnąć, ale rosyjski prezydent to nie Nemezis żydowskich magnatów, czy nowy Hitler, jak się go często określa. Abramowicz i Friedman, że wystarczy wymienić tylko ich dwóch, zachowali jego zaufanie i dostępność. Putinowi nie przeszkadza żaden oligarcha ( żydowski czy gojowski), dopóki nie miesza się do polityki.

Putin jest też przyjacielski dla żydowskich intelektualistów i medialnych dżentelmenów, nawet gdy ci w stosunku do niego okazują wrogość, jak  Masza Gessen, żydowska lesba i wydawca,  Aleksiej Wenediktow, żydowski redaktor naczelny Echa Moskwy, ulubionego liberalnego pisma, atakującego Putina każdego dnia i wielu innych cieszących się dostępem do Putina, podczas gdy żaden rosyjski nacjonalista, łącznie z dr. Aleksandrem Duginem, nie może pochwalić się, że się z prezydentem spotkał prywatnie.

Uprzejmość Putina nie oznacza aprobaty dla każdej żydowskiej inicjatywy. Zaprzestał dostaw S-300 do Iranu, ale odmówił „wyrzucenia za burtę” Iranu, Syrii czy Hamasu. Gdy Netanyahu twierdził, że ma dowody na irańską broń atomową, Putin wyraził wątpliwości i zaprosił izraelskich „ekspertów” z tymi dowodami do Moskwy, ale nic z tego nie wyszło. Rosja nadal popiera Palestynę, a nawet ma w Moskwie palestyńską ambasadę.

Putin poparł budowę dużego muzeum żydowskiego w Moskwie, ale uliczne reklamy pełne są tematyki wielkanocnej wskrzeszenia Chrystusa i jego zrodzenia na Boże Narodzenie.  Żadne „świeckie pozdrowienia”, ale otwarte głoszenie chrześcijaństwa. W Rosji jest inaczej niż w USA czy UE, gdzie publiczne głoszenie wiary, czy obnoszenie znaków chrześcijańskich są zakazane, Boże Narodzenie i Wielkanoc nie mogą być wzmiankowane, a każde żydowskie żądanie musi być natychmiast spełnione. Zachodnich Żydów (i ich organizacje) publiczne głoszenie chrześcijańskiej wiary irytuje, ale rosyjskim żydom to nie przeszkadza; coraz częściej dochodzi też do małżeństw mieszanych, konwersji na prawosławie w stopniu dotąd niespotykanym/.../

Rosyjscy żydzi nie są wpływową siłą wobec prezydenta. Putin robi to, co dobre dla chrześcijaństwa i co jest dobre dla Rosji, jakkolwiek by to rozumiał – i nie trzeba go przekonywać do spraw naprawdę ważnych/.../  Tym niemniej w przypadku ukraińskiego kryzysu, gdy Rosjanie niepokojeni są sankcjami i groźbą izolacji, próbuje przeciągnąć na swoją stronę żydów. To czyni go podatnym  na izraelskie manipulacje/.../

Tydzień temu izraelski historyk wojskowy Martin van Creveld odwiedził Moskwę. W 2003 r. groził Europie atakiem jądrowym (Wariant Samsona) mówiąc: „Izrael jest zdolny zabrać świat ze sobą, a tak się stanie, gdy Izrael zniknie”. Tym razem wyjaśnił Rosjanom nową politykę Izraelską: USA znajdują się na skraju upadku; Izrael musi szukać nowych sojuszy w Moskwie, Pekinie i Delhi – napisał w dzienniku Izwiestia. Ale tu posunął się za daleko. Owszem, flirt tak, zmiana stron – nie.

Izrael  preferuje trwanie przy neutralności. To proste, gdyż Izraelczyków (z wyjątkiem tych rosyjskich) sprawy ukraińsko-rosyjskie nie zajmują, nie odróżniają Ukraińców od Rosjan i są wobec nich wrogo nastawieni. Dotyczy to zarówno lewicy jak i prawicy, przy czym ta pierwsza jest bardziej proamerykańska. Co się tyczy rosyjskich Żydów są podzieleni na zwolenników Moskwy i Kijowa. 
 
Jak na razie Izrael nie zamierza stronić od Moskwy. Żydowscy oligarchowie ukraińscy – Kołomojsky, Pinczuk, Rabinovicz – są częścią kijowskiego reżimu i popierają izraelską skrajną prawicę. Izraelscy przedsiębiorcy mają na Ukrainie inwestycje tak jak oligarchowie w Izraelu. Kołomojski kontroluje JużMasz – znany produkcyjny kompleks rakietowy w Dniepropietrowsku i zna tajniki balistycznych rakiet Szatan – najpotężniejszą broń rosyjską. Podobno planuje przekazać te dane Izraelowi/.../

Niektórzy skrajnie prawicowcy izraelscy popierają Moskwę; twierdzą, że reprezentują opinię społeczną i rząd. To nie ma pokrycia. Nie chodzi tu o zwykłe oszustwo: to próba przerobienia Rosji na sojusznika prawicowego syjonizmu.

Jednym z takich jest  Avigdor Eskin, który głosi różne absurdy np., że izraelski rząd wyskoczył z amerykańskiego pociągu i przesiadł się do rosyjskiego, że izraelskie komanda jadą do Doniecka walczyć za tamtejszych Rosjan, i że Kołomojski ma zostać pozbawiony izraelskiego obywatelstwa. To wszystko puste słowa.

Avigdor Eskin jest barwną postacią. To żydowski konwertyta (jego matka nie jest żydówką), bardzo praktykujący, były kabalista, aresztowany w Izraelu za udaną próbę profanacji meczetu Al Aqsa i muzułmańskiego cmentarza. W więzieniu spędził 2 lub 3 lata; podaje się za „rabina” i nosi pejsy. Po odbyciu kary przeniósł się do Rosji gdzie zbudował sieć poparcia Izraela wśród rosyjskiej skrajnej prawicy. Jego hasło: „Izrael jest prawdziwym przyjacielem Rosji, podczas gdy muzułmanie są jej wrogami”. I dodaje, że żydowscy osadnicy są antyamerykańscy i prorosyjscy/.../

Niedawno twierdził, że batalion Aliya składający się z „doświadczonych komandosów i strzelców wyborowych” pojechał do walczącego Donbasu aby tam wojować po stronie rosyjskiej przeciwko oddziałom kijowskiego reżimu. Batalion Aliya jest oddziałem w takim sensie w jakim jest Armia  Zbawienia armią. Jest to izraelska NGO (organizacja pozarządowa) założona przez rosyjskich żydów o poglądach skrajnie prawicowych i syjonistycznych i z pewnym doświadczeniem w rosyjskiej armii. Nie jest to część armii izraelskiej. Organizacja ta krótko dostarczała wartowników osadom w Gazie na Zachodnim Brzegu, ale osady z jej usług zrezygnowały, ponieważ nie byli zbyt użyteczni. Chełpili się zabijaniem palestyńskich cywili, torturowaniem i zabijaniem dzieci i były to tylko szalone sadystyczne i rasistowskie fantazje – twierdzono. Potem użyczyli nazwisk pod zyskowne przedsięwzięcia, napadali na żydowskie amerykańskie komuny i ściągali haracze. Gdy zostało to ujawnione przez telewizję (RTVI – jest dostępne na YouTube) zniknęli z oczu. Teraz  Avigdor Eskin wskrzesił Aliyę, która stała się tematem medialnym.

Eskin znalazł bratnią duszę w przedstawicielu rosyjskich mediów – Władimirze Sołowjewie, który także jest częściowo żydowskiego pochodzenia. Sołowiew mieszkał zagranicą, potem wrócił do Rosji; prowadzi ważny polityczny program „Niedzielny Wieczór” w telewizji rosyjskiej. Saker (znany bloger) opisał go następująco: „Program ten prowadzi sławna osoba - Władimir Sołowiew, który jest bardzo ciekawym gościem. Sołowiew jest żydem i nie wstydzi się o tym mówić publicznie, był nawet członkiem Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego. Jest także rosyjskim patriotą i znanym zwolennikiem Putina i jego polityki. Jego stanowisko wobec Ukrainy jest jednoznaczne: Jako Żyd i Rosjanin nie toleruje ukraińskiego nacjonalizmu, neonazizmu i banderyzmu. Jest zdecydowanym i bezwzględnym wrogiem kijowskiej władzy

Możliwe, że Sołowiew przechodzi kryzys tożsamości: od rosyjskich korzeni przeszedł do żydowskiego pochodzenia. Ale możliwe jest (co bardziej prawdopodobne) inne wyjaśnienie, że rosyjscy decydenci chcieli przeciągnąć żydów na swoją stronę, a Sołowiew prowadzi grę wobec żydów amerykańskich. Robił tak Stalin,a Putin jego trik powtarza. W 1942 r., gdy Rosji groził hitlerowski atak, Stalin wysłał do USA kilku rosyjskich żydów aby tam w jidisz w gminach żydowskich lobbowali za ZSRR.  A amerykańska społeczność żydowska ma całkiem duże wpływy... Teraz stara się Sołowiew wpływać na zagranicznych Żydów, lub przynajmniej pokazać swoim zwierzchnikom, że się stara.

Korzyści, jakie odnosi ze swoich fantastycznych historyjek Eskin są znaczne. W programie Sołowiowa emitowanym w głównym czasie wzywał do zburzenia meczetu  Al Aqsa i zbudowanie na jego miejscu żydowskiej świątyni. Palestyńczyków nazywał „ludźmi Antychrysta”. Takie rzeczy nie mogłyby się zdarzyć nawet w izraelskiej telewizji publicznej. W pogubionej Moskwie był Eskin zaczepiony w innym ważnym politycznym programie Arkadija Mamotowa. Kto
ogłupia kogo: czy Eskin ogłupia swych rosyjskich gospodarzy, czy też oni używają go do ogłupienia swoich przełożonych lub też razem ogłupiają Rosjan. A może to Izrael realizuje swoje interesy? Kto wie?

Ukraińscy Żydzi nie godzą się

Żydzi przyszli na Ukrainę ponad tysiąc lat temu prawdopodobnie z Chazarii. Nie jest to jednorodna społeczność, raczej zbiór kilku społeczności. Część z nich wyemigrowała do Izraela; jeszcze więcej przyjechało do Rosji. Mówią po rosyjsku ale nie po ukraińsku, chociaż w ostatnim dwudziestoleciu ukraiński wskazali jako język narodowy. Normalnie nie zajmowaliby się niezawisłością Ukrainy, ponieważ żydzi tradycyjnie stają po stronie silniejszego, tak jak Polaków za polskiej władzy, Rosjan pod rządami Moskwy, Niemców – pod rządami Niemców z Wiednia czy Berlina. Teraz wielu zdecydowało się poprzeć USA lub UE. Jednym z powodów, dla którego tylu osobom żydowskiego pochodzenia dobrze się powodzi jest te, że władze grup etnicznych wierzą Żydom licząc na ich lojalność wobec silnych i bezwzględność w stosunku do gojskich sąsiadów.

Innym powodem są niejasne definicje. W ciągu ostatnich 3-4 pokoleń żydzi żenili się z gojkami a żydówki wychodziły za mąż za gojów. Dzieci z tych mieszanych małżeństw często uważane są za „żydów”, choć często mają tylko jednego żydowskiego prarodzica.

Po uzyskaniu niepodległości w 1991 r. Ukraina znalazła się w zachodniej strefie wpływów, ale wschodnia jej część (Noworosja) zachowała rosyjski charakter. Żydom powodziło się dobrze w obydwu częściach. Kołomojski jest prominentnym członkiem gminy żydowskiej i kamieniem węgielnym reżimu kijowskiego. Jest bezwzględnym przedsiębiorcą, osławiony grabieniem majątków innych i swymi związkami z mafią. Mówi się o jego związkach z zabójstwami konkurentów w biznesie.

Z drugiej strony, w Charkowie, także żądzą żydzi (burmistrz i gubernator okręgu) o przezwiskach Dopah i Gepah uważani za prorosyjskich. Sądzono, że to Charków stanie się centrum buntu Noworosji; tam uciekł prezydent Janukowicz w nadziei, że znajdzie tu sojuszników i popleczników. Ale Dopa i Gepa wyprowadzili go z błędu; latem pojechał do Rostowa, ale tamtejsi przywódcy zostali lojalni wobec Kijowa, co im na dobre nie wyszło: jednego zastrzelono, drugiego uwięziono, czym zniweczono jego próbę kandydowania na prezydenta.

Charków jest domem pana Hodosa, bogatego i prominentnego żyda, dzielnie wojującego za Chabad – żydowski ruch religijny, którego ważnym członkiem jest Kołomojski. Noworosyjscy żydzi ewidentnie popierają obecny pro-rosyjski trend, aczkolwiek są i wyjątki. Praktycznie wszyscy ukraińscy żydzi mają krewnych w Rosji i rosyjskie wykształcenie.

Izrael ma na Ukrainie silną agenturę. To ona pomogła złapać palestyńskiego technika i odesłać go do izraelskiego więzienia, co nie byłoby możliwe bez pomocy ukraińskich służb specjalnych. Tym niemniej opowieści o izraelskich wojakach walczących na Ukrainie są przesadne: co najwyżej może chodzić o jednostki z podwójnym obywatelstwem, działające wedle własnej woli a już na pewno nie reprezentują państwa.

Amerykańscy żydzi są podzieleni

W kwestii Ukrainy są tak samo podzieleni jak w kwestii Palestyny. Przyjaciele Palestyny, ludzie o silnym antyimperialistycznym zapleczem i dobrą znajomością wschodnioeuropejskiej historii jak Noam Chomsky czy Stephen F. Cohen – są przeciwko hegemonii USA, zwłaszcza trzymania Rosji za mordę. Jedną z podgrup  Giladu Atzmon trafnie nazwał AZZ (antysyjonistyczny syjoniści), trockistami i innymi pseudolewackimi krzykaczami NATO, jak Louis Proyect, który wzywał do amerykańskiej interwencji i przelania krwi rosyjskiej.

Niezbyt chwalebne izraelskie lobby jest zdecydowanie antyrosyjskie. Przedstawicielka tamtejszego ministerstwa od zagranicy Victori Nuland osobiście kierowała kijowskim puczem; wybrała rząd i prezydenta nowej amerykańskiej kolonii nad Dnieprem. Jej mąż - Robert Kagan jest założycielem FPI, następcą cieszącego się złą sławą PNAC – ekstremistycznego syjonistycznego trustu mózgu, który forsował wojnę w Iraku, Afganistanie i naciskał na wojnę z Iranem. Teraz walczy przeciwko Rosji nie zapominając o pomocy dla Izraela.

Weźmy takiego Jamesa Kirchicka, młodego amerykańskiego aktywistę. Wstąpił do neokonserwatywnej sieci i gardłował za Lobby. Malował Izrael w różowych barwach („Izrael jest najlepszym przyjacielem na Ziemi, podczas gdy Palestyńczycy są homofobami, zasługującymi na bombardowania”). Po pobłogosławieniu Izraela poszedł wojować z Rosją. Pracował dla CIA – posiadacza i finansowanego przez amerykański kongres radia Wolna Europa; zainscenizował sensacyjną wypowiedź  Lizy Wahl z RT i protestował przeciw obchodzeniu się z homosiami w Rosji. Jego brudne sztuczki zostały ujawnione przez Maxa Blumenthala żydowskiego amerykańskiego dziennikarza, znanego anty-syjonisty (współpracował z Palestyńską Rania Khalek).

Póki co Izrael jest wobec Ukrainy neutralny. Izraelscy przyjaciel w w UE i USA są nieprzyjaciółmi Rosji i popierają amerykańską hegemonię. Przyjaciele Palestyny są za powstaniem Cesarstwa Rosyjskiego. Przykładem tych pierwszych jest francuski syjonistyczny medialny filozof  Bernard Henri, a Michel Chossudovsky z Global Research – tych drugich. Główne krytyczne („anty-syjonistyczne”) strony internetowe jak  Counterpunch, Antiwar, Global Research, sympatyzują z Rosją, zaś strony pro-izraelskie są nieprzyjazne Rosji.

Syjoniści są nikczemnymi zaciekłymi wrogami, ale jeszcze gorszymi przyjaciółmi.  Edward N. Luttwak wezwał USA do wspólnego działania z Rosją. Strategiczna unia Rosji i Ameryki jest niezbędna. - powiadał. Kogo interesuje Ukraina?  Oto jego koncepcja: Rosja miałaby walczyć z Chinami w interesie USA. Inny syjonistyczny przyjaciel – Tony Blair, także nawołuje do pokoju z Rosją aby ta mogła walczyć ze światem islamu dla Izraela. Podobnie jak Eskin/.../

Zasadniczo Izrael ma własne powody do neutralności w sprawie Ukrainy, zaś poszczególni żydzi różnią się. Zachodzi to korelacja z ich stanowiskiem wobec Palestyny i Syrii. Nieprzyjaciele Putina w Rosji, na Ukrainie, w Europie i USA popierają Izrael okazując wrogość Palestyńczykom, Basharowowi w Syrii i chavezowskiej Wenezueli. A najniebezpieczniejszymi są ci, którzy popierają jednocześnie Izrael i Rosję, ponieważ najpewniej knują jakiś podstęp.

Tłum. własne - MM









sobota, 14 czerwca 2014
Chazan, Talar dwaj sprawiedliwi

Spór o decyzję prof. B. Chazana przybrał tak niekiedy groteskowy charakter, że można by sądzić, iż ma on coś przykryć, jakieś inne wydarzenie. Np. sprawę Kwaśniewskich. Na marginesie: swego czasu, bodajże to J. Oleksy określił "Olka" mianem "drobnego krętacza" i to wyszło jak słoma z buta teraz. Z tym, że sprawa decyzji prof. Chazana była wcześniejsza.

W gruncie rzeczy sprawa jest prosta: ludzi nie można zabijać, lekarz nie jest od tego, aby decydować kto ma żyć, a kto nie; lekarz ma ratować życie i tyle.Nawet, a może zwłaszcza, gdy dotyczy to osób niepełnosprawnych. Takich w Sparcie zrzucani ze skały, a od takich Hitler zaczynał czyścić rasę. Potem było już z górki.

To kwestia cywilizacyjna. Jeżeli jest w tej kwestii jakaś dyskusja, to znaczy, że 1000 lat cywilizacji łacińskiej, leżącej u podstaw naszego istnienia, to już przeszłość. Stajemy się narodem barbarzyńców, kanibali.

Weźmy takie przeszczepy organów. To kanibalizm w czystej postaci, choć technicznie nie przez przewód pokarmowy, lecz w wyniku zabiegu chirurgicznego. W gruncie rzeczy prowadzi do tego samego: konsumpcji cudzego ciała.

To mógłby być tylko przyczynek do dyskusji gdyby nie fakt, że - wbrew temu co się powszechnie sądzi - organy nie pobiera się osobom zmarłym w potocznym tego słowa znaczeniu. Nie, serce musi bić, w przeciwnym razie organy nadają się co najwyżej na gulasz podrobowy.

Dlaczego więc mówi się o pobieraniu od zmarłych? Bo zmieniono definicję śmierci. W tym przypadku chodzi o śmierć mózgową. Jeżeli mózg nie pracuje, to wg tej definicji delikwenta uznaje się za zmarłego i pobiera się organ. bez znieczulenia, na żywca, gdyż ofiara podobno nie czuje bólu. Czy tak jest - tego nie wie nikt.

A kto wprowadził tę definicję? Jacyś goście podający się za komisję Harwardzkiej Szkoły Medycznej w 1968 r. Chodziło o to, aby jakoś uzasadnić prawnie pobór serca od dawcy i przeszczep dokonany rok wcześniej w Kapsztadzie przez Ch. Barnarda. Gdyby tego nie zrobiono, Barnard musiałby pójść siedzieć.

Już sama nazwa: Harvard winna rzucać na kolana i pewnie wielu rzuca. Tymczasem HSM jak i szemrane towarzystwo z VHO mają takie prawo definiowania w taki sposób jak menele spod budki z piwem.

Prof. Jan Talar jest przeciwnikiem przeszczepów. Twierdzi on, że osoby w śpiączce wcale nie są martwe, a śmierć mózgowa nie jest nieodwracalna. Sam dokonuje wybudzeń, a wielu z jego pacjentów  wraca do normalnego życia.

Talar nie jest więc ulubieńcem świata medycznego i sporej części mediów. Zagraża bowiem wielkiemu biznesowi transplantacyjnemu, którego podstawą jest eutanazja komercyjna. Każdy wybudzony to strata. Bardzo wymierna.

O autorze
Tagi