poniedziałek, 27 lipca 2015
Epizod 3 Zamach w Sarajewie

 

Mikołaj Starikow

 

„Austriacki i rosyjski imperator nie mają usuwać jeden drugiego i brukować drogę dla rewolucji” - arcyksiążę Franciszek Ferdynand

 Była to typowa, niczym nie wyróżniająca się wizyta wysokiego przywódcy imperium w jednym z ważnych miast. Dla nas nie byłaby interesująca, gdyby nie jedni „ale”. W wyniku łańcucha dziwnych i podejrzanych zdarzeń, w onym dniu doszło do śmierci następcy tronu austriackiego i początku pierwszej wojny światowej...

 Ten fatalny dzień rozpoczął szereg dziwnych zdarzeń i austriacki następca tronu zmarł w wyniku tychże „przypadków”. Planowo miał gość honorowy uczestniczyć w przyjęciu na ratuszu a następnie obejrzeć miejscowe osobliwości. Ale zaraz po części powitalnej na dworcu, Franciszek Ferdynand i jego żona wskoczyli do otwartego wozu i pospieszył do miasta, podczas gdy ich ochrona z jakiegoś dziwnego powodu pozostała na dworcu, co jest o tyle dziwne, że informacje o zagrożeniu zamachem krążyły już dzień wcześniej. Nawet gdy serbski poseł w Austro-Węgrzech ostrzegał przed zamachem, nie podjęto żadnych szczególnych środków ostrożności. Wybór daty: 28 czerwiec 1914 r. był także dziwny. Właśnie w tym dniu w 1389 r. armia turecka pokonała Serbię przez co tamtejsi Słowianie stracili niepodległość na setki lat. W 1878 r. Bośnia i Hercegowina w efekcie wojny rosyjsko-tureckiej znalazła się pod okupacją Austrii, a w 1908 r. została oficjalnie anektowana do cesarstwa Habsburgów. Wyznaczenie na ten dzień wojskowych uroczystości na cześć nowych „okupantów” graniczyło z prowokacją. Ale ani data, ani marszruta arcyksięcia nie zostały zmienione.

 Kolumna czterech aut z prędkością 12 km na godzinę jechała pełnym ludzi nabrzeżem Miljacka w atmosferze świątecznej. Widzowie na nabrzeżu machali na cześć książęcej pary. 18-letni obserwator przepchnął się do pierwszego rzędu. Gdy napotkał baczny wzrok policjanta uśmiechnął się i zapytał, czy może zobaczyć auto arcyksięcia i w tej samej chili rzucił na auto bombę. Kierowca kątem oka zauważył podejrzany ruch, nacisnął gaz i bomba odbijając się od płóciennego dachu pierwszego auta wybuchła pod kołami drugiego. Bomba była napakowana gwoździami. Franciszek Ferdynand nie został zraniony ale jego żona lekko w kark. Rannych zostało 20 osób z tłumu w tym dwóch policjantów. Nedeljko Gabrynowicz, bo tak się ten młody terrorysta nazywał, zaczął uciekać ale zaraz został pochwycony.

 Dziwne było to, że mimo tego nieskutecznego ataku, niczego nie zmieniono w planie wizyty. Burmistrz miasta odczytał kwiecistą mowę, ale Franciszek Ferdynand nie wytrzymał i przerwał słowami: „Panie burmistrzu, przyjechałam z przyjacielską wizytą a spotkały mnie bomby. To

okropne!”, ale po chwili opanował się i dodał: „No, proszę dalej!” Na koniec arcyksiążę już spokojny i uśmiechnięty, zapytał starosty”: „To jak myślicie, dojdzie dziś do kolejnego zamachu na mnie?”

 Nie znamy reakcji burmistrza jak i dalszych słów arcyksięcia, ale ważniejsze jest, że nie podjęto dodatkowych środków ostrożności. Spójrzmy przez analogię: bomba wybucha obok samochodu austriackiego prezydenta, a w ciągu kolejnych godzin ponownie jedzie on sobie spokojnie przez miasto machając ręką do wiwatującego tłumu. To jest niemożliwe, ale w Sarajewie tak się to właśnie dokładnie stało.

 Rząd samochodów jechał wzdłuż promenady w odwrotnym kierunku. Tym razem jechano szybciej. Żona następcy tronu siedziała obok niego wraz z wojskowym gubernatorem Bośni – gen. Potiorkem, który z szablą przy boku stał na lewym stopniu. W pewnej chwili na środku drogi kierowca pierwszego auta pogubił się i skręcił w prawo, w ulicę Franciszka Józefa. Generał zorientował się, że pojechali złą drogą i głośno krzyczał do swego kierowcy. Ten zahamował, zjechał na chodnik i stanął. Cała kolumna ustawiła się za nim, tak, aby nie spowodować korka drogowego. Dlatego samochód arcyksięcia musiał stanąć przed „Morits Schiller Delicatessen“. Całkiem przypadkiem, tam właśnie siedział sobie 19-letni terrorysta, który zapisał się do historii jako Gavrilo Princip. Ale nie tylko to było dziełem przypadku, bo także i to, że auto stanęło prawą stroną do terrorysty, tą stroną, na której nie było żadnej ochrony dla arcyksięcia i jego żony.

 Princip wyciągnął rewolwer i dwukrotnie strzelił; pierwsza kula dosięgła Zofii, druga – następcy tronu. Oboje zginęli, osieracając trójkę dzieci w wieku 10, 12 i 13 lat. Princip i jego wspólnik próbowali uciec, ale zostali złapani, pobici i skopani. Odnieśli kilka ran, a ręka Principa musiała być później w więzieniu amputowana. Natychmiast podjęto śledztwo. Trzeba było odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: kto zorganizował zamach. I oto kolejna dziwna sprawa: prowadząc dochodzenie w sprawie zaniedbań ochrony Franciszka Ferdynanda, austro-węgierskie ministerstwo sprawiedliwości wykazało olimpijski spokój. Śledztwo wcale nie było szybkie, jednak niebawem nastąpiła fala zatrzymań i pojawił się jasny obraz sprawy.

 Gavrilo Princip powiedział, że zastrzelił arcyksięcia ponieważ „ucieleśniał austriacki imperializm, prezentował austriackie poglądy najgorszego wroga serbskiego narodu”. Po serii przesłuchań zbrodnia została całkowicie wyjaśniona: Franciszek Ferdynand został zabity przez Serbów – studentów uniwersytetu w Belgradzie i członków „Młodej Bośni”, którzy przyjechali z Serbii w tym konkretnym celu. Organizacja ta po raz pierwszy pojawiła w 1912 r. z programem oswobodzenie Serbii spod austriackiego jarzma i utworzenia niezależnego państwa zjednoczonego z prowincjami okupowanymi przez Austrię. Z niej powstała kolejna organizacja - „Czarna ręka”, pod przywództwem pułkownika Apisa.

 Jednak tragiczne te wydarzenia rodzą podejrzenia, że w zamachu na arcyksięcia umoczeni są austriacko-węgierscy gracze. W rzeczywistości wielu w cesarstwie nie było zadowolonych z polityki władcy. Franciszek Ferdynand miał żonę Czeszkę i przejawiał sympatie słowianofilskie. Chciał wzmocnienia monarchii nadając prawa Słowianom zrównując ich z obywatelami niemieckimi i węgierskimi. Takie pomysły irytowały polityków we Wiedniu i Budapeszcie. Gdyby do tego doszło, ziemie znajdujące się pod węgierskim panowaniem, otrzymałyby autonomię i samorządy. To może wyjaśniać dziwne zachowanie austriackich służb bezpieczeństwa.

 Ale prostota i oczywistość nieszczęsnego mordu na arcyksięciu i jego żonie jest złudna. Na myśl austro-węgierskiego przywódcy nie przyszło, że w prowadzeniu śledztwa uczestniczyli konspiratorzy. Ujawnienie szczegółów zbrodni przez policję wskazuje, … że sama to zorganizowała!

 Ci, co stali za 18 zamachowcami, chcieli więcej niż śmierci samego arcyksięcia. Aby austriaccy śledczy dotarli do tych, którzy byli faktycznie odpowiedzialni, trzeba by było wykonawców pochwycić żywymi. Dlatego wszyscy dostali ampułki z trucizną! I gdy zobaczyli, że nie uciekną, Nedeljko Gabrynowicz i Gavrilo Princip zażyli truciznę, tyle że ta nie zadziałała! Ten na pozór przypadek, jest kluczowym ogniwem w łańcuchu dalszych tragicznych wydarzeń! Przezorność konspiratorów jest godna uwagi: wyposażyć zamachowców „bezpieczną” trucizną i dać im czas na strzelenie. Tłum i bliskość straży arcyksięcia przy drugiej próbie nie dały czasu zabić się zamachowcom, którzy wpadli w ręce systemu sprawiedliwości.

 Całe śledztwo oparto na zeznaniach terrorystów! Gdyby policja zamiast nich miała dwa trupy, śledztwo by zakończono. Ale dzięki dziwnej truciźnie śledczy dostali nie tylko nitkę ale całą linę, dzięki której mogli dotrzeć do kłębka zagadki. Kto dal zamachowcom bezpieczną truciznę? Ktokolwiek to był, chciał, aby szybko znaleziono podejrzanych i skierowano gniew przeciwko Serbom. Sami Serbowie nie mieli interesu aby policja ujęła zamachowców żywcem; to by tylko skierowało podejrzenie na nich. Austriackim tajnym służbom wystarczyło słabo strzec parę książęcą i „zaniedbać” ochronę we właściwym momencie. I to wszystko, co musieli zrobić.

 To jednak wierzchołek góry lodowej. Członkowie Młodej Bośni dostali truciznę od innej organizacji...

 Szukając prawdziwych organizatorów zabójstwa austriackiego następcy tronu należy założyć, że ktokolwiek to był, chciał wywołać konflikt i to dużo większy niż tylko wojna austro-serbska . Nie byli to ani Serbowie ani Austriacy. Odwet Wiednia za skrytobójstwo doprowadził do wybuchu I wojny światowej. Ale najpierw należy zapytać, czy serbscy inspiratorzy zamachu dążyli do czegoś większego? Chcieli konfliktu aż w takim rozmiarze?

 W interesie serbskich nacjonalistów i niektórych polityków węgierskich była by śmierć arcyksięcia, ale tylko to. Wielkiej wojny nie chcieli. Serbia chciała załagodzić spory z Cesarstwem, ale nie walczyć. Na to w 1915 roku była za słaba. Jej armia opuściła kraj, została załadowana na statki i ewakuowana do Grecji. Austro-Węgry wykorzystały zamach jako pretekst do pokonania uciążliwej Serbii. Jednak mała, zwycięska na początku kampania, skończyła się wielką wojną, rozpadem Cesarstwa i utratą przez Habsburgów tronu na zawsze.

 Nie przypadkiem, że sir Edward Grey, były brytyjski minister spraw zagranicznych napisał w pamiętnikach: „Prawdopodobnie świat nigdy nie pozna całej prawdy o zamachu na Franciszka Ferdynanda. Wydaje się, że nigdy żaden człowiek o tym zabójstwie nie będzie wiedział wszystkiego, co wiedzieć należy.” O jaką tajemnicę tu chodzi? Śledczy szybko ujęli i pokazali zamachowców. Ale brytyjskie MSZ mówiło coś innego: miesiąc po zamachu na arcyksięcia wybuchła I wojna światowa, w której zginęło wiele dziesiątek milionów ludzi. Jak to się stało? Tego nikt nie potrafi wyjaśnić. Dlatego spróbujemy wyjaśnić, komu potrzebna była wojna o tak bezprecedensowym zasięgu.

 Aby właściwie określić, kto skorzystał na zabójstwie arcyksięcia, wystarczy spojrzeć na wynik I wojny światowej. Zniszczyła ona dwóch głównych konkurentów Wielkiej Brytanii – Rosję i Niemcy. Gdy Rosja nie została rozbita w efekcie wojny z Japonią i dokładnie zaplanowanej rewolucji, Londyn rozpoczął staranne przygotowania do nowego, bardziej ambitnego projektu. Jego cele były imponujące i okazałe. Żelazo należy kuć kiedy gorące. Polityczna mapa tej doby mogła zostać zmieniona tylko wielką europejską wojną. W planach mogły być granice krajów i nawet ludzi zmienionych nie do poznania. Do zniszczenia Rosji Brytyjczykom nie wystarczała wojna, potrzebna była wojna światowa. Do zniszczenia Niemiec, gdzie nie było nawet śladu rewolucyjnego ducha, była potrzebna wojna o niespotykanej sile. Tylko totalna katastrofa mogła zmusić niemieckich mieszczan do pogardzenia swoim cesarzem.

 Zniszczenie Rosji i Niemiec mieściło się w priorytetach odwiecznej polityki brytyjskiej: nie dopuścić do powstania na europejskim kontynencie silnego państwa, a już silnego bloku państw w szczególności. Sojusz rosyjsko-niemiecki to najgorszy koszmar Anglików. Główny cel Brytyjczyków: nie dopuścić do tego aliansu i dalej – zmusić te państwa do śmiertelnej walki przeciwko sobie. Nie było to łatwe. Na początku XX w. między Rosją a Niemcami nie było sporów mogących być powodem konfliktu. Państwa te rządzone były przez dwóch kuzynów: Mikołaja i Wilhelma, między którymi panowały dobre stosunki. Dlaczego mieliby zacząć się bić? Dla urodzonych pod koniec XX w. to Niemcy były aroganckim agresorem, który dwukrotnie w ciągu stulecia przywiódł Rosję na skraj śmierci. Ale przed I wojną światową wyglądało to inaczej. Dla Rosji Niemcy były tradycyjnie przyjacielskim reżimem, z którym Rosja nie walczyła od czasu wojen napoleońskich, a więc jakieś 100 lat. Trzeba było czegoś szczególnego, aby te dwa kraje o tym zapomniały. Dlatego sprowokowanie między nimi konfliktu stało się celem polityki brytyjskiej. Francja także starała się o to samo, co było częścią jej polityki zagranicznej. Dzięki wojnie mogła odzyskać Alzację i Lotaryngię, ale nie mogła Niemiec zwyciężyć sama. Kto poza nią mógł walczyć o „wzniosłe cele” - powrót tych ziem na matczyne łono a potem rozpaść się? Rosja, rzecz jasna.

 Zabójstwo austriackiego następcy tronu było niezbędnym elementem, ostatnią cegłą w planie rozpalenia światowego pożaru. Było to wielkie, precyzyjne dzieło; rozpoczęło się zaraz po wojnie rosyjsko-tureckiej i trwało niemal dziesięć lat. Trzeba było przygotować przeciwników a później przygotowania doprowadzić do logicznego końca: zapalenia lontu przyszłej wojny, w istocie wojny ŚWIATOWEJ . I nie było do tego lepszego miejsca niż Bałkany, z wielowiekowymi politycznymi intrygami, konspiracjami i wojnami. Śmierć nieszczęsnego arcyksięcia, była więc prowokacją prowadzącą do wojny. I tak się stało; w niecały miesiąc po strzałach Gavrilo Principa, Niemcy wypowiedziały Rosji wojnę!

 Krąg się zamknął: Anglia weszła w sojusz z Rosją, aby nie dopuścić do zawarcia przez nią zbliżeniu z Niemcami i aby wojna zniszczyła dwóch konkurentów!

Za zabójstwem Franciszka Ferdynanda stały brytyjskie i francuskie służby:

W interesie Brytanii leżało aby szybkie śledztwo doprowadziło do Serbii, a tym samym wywołać konflikt między Serbią a Austrią; tak samo aby Rosja (sojusznik Serbii) i Niemcy (sojusznik Austro-Węgier), zaczęły walczyć.

 Zgodnie z brytyjskim planem, w wyniku wojny i rewolucji, miałaby Rosja stracić wszystkie swoje granice, stać się słabą republiką i skończyć w finansowych sidłach swoich „dobroczyńców”. Ten sam los spotkać miał Niemcy. Śmiertelna rana zadana przez Gavrilo Principa była sygnałem rozpoczęcia tych wszystkich nieszczęść...

 Inny problem powstał podczas przygotowań do rosyjsko-niemieckiej konfrontacji. Carat zawsze trzeźwo oceniał swoje siły zbrojne i nigdy nie zamierzał przystąpić do wojny z Niemcami i ich sojusznikiem - Austrią, a więc z dwoma potęgami naraz!

 Aby się jednak Rosja do wojny włączyła, trzeba było ją przekonać, że ma „lojalnych sojuszników”, którzy nie zostawią cara w potrzebie. To ten sam scenariusz, który nas (Rosję – MM) wciągnął do wojny z Japonią, tyle że w większym wymiarze – gwarantował carskiej władzy sojusz by następnie zostawić ją na lodzie z nieprzyjacielem w momencie największego zagrożenia. Przedwojenne wydarzenia do tego scenariusza pasowały. Anglia, nasz najbardziej nieprzejednany wróg, drastycznie zmieniła stanowisko i stała się naszym „sojusznikiem”. Na spotkaniu angielsko-rosyjskim w 1907 r., Piotrogród wstąpił do koalicji francusko-angielskiej - „Trójprzymierza” (Entente – z franc. Entente Cordiale). Synowie Albionu, tak często psujący krew dyplomatom rosyjskim, a którzy wywołali tyle wojen aby osłabić nasz kraj, zostali naszymi „sojusznikami”. Człowiek powinien być bardzo ostrożny. Jednak Mikołaj II był łatwowierny a stając się narzędziem w rękach wrogów udających przyjaciół, drogo za to zapłacił.

 Anglia zmobilizowała wszystkie siły do przygotowania przyszłego konfliktu. A za nią wynurzyła się sylwetka kolejnego przyszłego „sojusznika”. USA, hojnie finansujące japońską agresję i rosyjską rewolucję, nie spoczęły na laurach i po cichu wkroczyły na scenę. Zmieniło to całą dotychczasową światową równowagę sił. Kiedyś to brytyjski pies merdał swoim amerykańskim ogonem, teraz ogon zaczął merdać psem.

A może ci, którzy obmyślili I wojnę światową zwyczajnie nie rozumieli, jakie owoce ich praca przyniesie..? Dlaczego nasi „sojusznicy” weszli do tego konfliktu tak ochoczo? Odpowiedź jest prosta: I wojna światowa nie zniszczyła żadnego państwa demokratycznego. Konstrukcja państw demokratycznych jest stabilniejsza niż monarchii. W dobie globalnego kataklizmu do władzy dochodzi nowa partia, inny rząd, lub nowy przywódca ale nigdy nie dochodzi do rewolucji albo społecznych wybuchów. Monarchie nie mają tak bajecznego piorunochronu – prostą zmianę politycznego umeblowania. W monarchii jest inaczej. Bez względu kto będzie wodzem, carem czy cesarzem, w czasie wojny to on jest odpowiedzialny osobiście. Zmienić cara jest trudniej niż zastąpić premiera. Zatem monarchia nie może zmienić swojej głowy państwa, ludzie powstaną aby zmienić formę władzy. A rewolucja w czasie wojny prowadzi wyłącznie do porażki.

Taka szczególna stabilność demokratycznego władztwa w czasie różnych kryzysów dała jej rządom

możliwość podjęcia decyzji wywołania globalnego konfliktu, aby zniszczyć monarchistycznych konkurentów. Z tego powodu Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone weszły do konfrontacji i rozjechały monarchie z cała mocą. Wystarczy zobaczyć efekty I wojny światowej: USA nic nie straciły a wydały góry pieniędzy na kontrakty wojskowe i tylko się wzmocniły. Anglia zniszczyła swych niebezpiecznych rywali – Rosję i Niemcy, i wyszła z tego mocno osłabiona. Jednakże w porównaniu z innymi państwami wynurzyła się jako oaza prosperity. Francja wyszła z tego najgorzej. Wojna zniszczyła jej terytorium powodując ogromne ludzkie i gospodarcze straty. Mimo to Francuzi i tak osiągnęli soje cele: „zwymiotowali” wojnę z Prusami i odzyskali utracone terytoria prowincji! Nemesis Paryża – Niemcy, leżały rozbite w proch, a ciężkie straty armii francuskiej nie były niczym więcej niż kosztami na usunięcie niebezpiecznego sąsiada.

 Prawda o organizatorach sarajewskiego zamachu już została poznana. W każdej grze każdy aktor ma dobrze rozpisaną rolę. Wejście na scenę, powiedzenie swojej kwestii i wykonanie określonych gestów. Potem przychodzi czas powrotu za kurtynę. I wszyscy kluczowi aktorzy i świadkowie dramatu: zabójstwo arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, odeszli w zaświaty. Nedeljko Gabrynowicz opuścił ten padół pierwszy. Wkrótce, 1 maja 1918 r., podążył za nim Gavrilo Princip, umierając na gruźlicę w więzieniu, tak jak jego wspólnik. Swoje role młodych terrorystów zakończyli na dwa sposoby: zabili arcyksięcia i wysłali Austriaków na „właściwą” drogę. Grali zgodnie ze scenariuszem napisanym przez wojskowych i politycznych organizatorów zamachu. Pułkownik Apis Dmitrijevič, szef organizacji nacjonalistów serbskich „Czerna Ręka”, walczył na froncie wojny, którą pomógł wywołać cztery lata wcześniej, gdy nagle został aresztowany na rozkaz własnego rządu. Ważny organizator zakulisowych rozgrywek teraz był niepotrzebnym świadkiem: ludzie szefa wywiadu serbskiego sztabu generalnego postawili go pod sąd wojenny, który bezzwłocznie postawił go przed plutonem egzekucyjnym.

 „Polityczny” organizator zamachu w Sarajewie - Vladimir Gačinovič, także zmarł w podejrzanych okolicznościach. Był jednocześni członkiem trzech organizacji oskarżanych o zamach”: Młodej Bośni, Obrony Cywilnej i „Czernej Ręki. Był także głównym ideologiem i najbardziej wpływowym członkiem Młodej Bośni, która zamachu dokonała. To Gačinovič przekazał kontakty w tych organizacjach rosyjskim konspiratorom, którzy użyli ich później do rozpętania rewolucji. Jego przyjacielem był socjalista Natanson i socjal-demokraci Martow, Lunacharski, Radek i Trocki. Ten ostatni nawet po jego śmierci wychwalał go. Ale w sierpniu 1917 Vladimir Gačinovič nagle zachorował. Była to tak niezrozumiała i zagadkowa choroba, że szwajcarscy lekarze badający go dwukrotnie niczego nie znaleźli. Miesiąc później Gačinovič zmarł...

 Pierwsza kula trafiła arcyksiężną w pierś. Zdołała tylko westchnąć i upadła na siedzenie. „Suknia, suknia” - mamrotała, patrząc jaki czerwona plama rozszerza się na białym jedwabiu. Ale to nie była jej krew. Druga kula trafiła w kręgosłup jej męża, przeszła przez mundur i rozerwała tętnicę szyjną. Następca tronu ścisnął szyję ale krew przeciekała mu przez palce wsiąkając w śnieżnobiałą

suknię jego żony i w jego niebieski mundur.

„Sofie, Sofie, nie umieraj! Żyj dla naszych dzieci!“ mruczał Franciszek Ferdynand i upadł koło swojej żony. Ale ona już go nie słyszała, zmarła chwilę wcześniej. W tej chwili nowa krew trysnęła

przez ręce generała Potiorka, który trzymał je na szyi arcyksięcia usiłując mu pomóc. Eskorta stała z boku.

Szyja, jego szyja! - krzyczał ktoś histerycznie. Fotograf stojący w pobliżu skorzystał z okazji i uchwycił każdy moment strzałów.

 Czyjeś palce starały zawrzeć ranę Franciszka Ferdynanda ale krew nadal płynęła jak rzeka. Wstrzymanie krwawienia tętnicy szyjnej nawet w spokojnych warunkach nie jest łatwe, ale tu dodatkowo przeszkadzał kołnierzyk. Arcyksiążę zapinał mundur bardzo sztywno i ze swym zwykłym humorem żartował, że „krawiec musiał ubranie przyszyć bo inaczej guziki by uleciały”. Teraz, w ten sądny dzień, jego adiutanci rozpaczliwie starali się jego niebieski mundur rozpiąć aby zatamować krwawienie. Nikt nie miał nożyczek. Generał Potiorek ocknął się pierwszy.

„Do Szpitala, prędko!” - krzyczał do swego kierowcy, gdy go otrząsnął z szoku. Auto ruszyło gwałtownie. Na tylnym siedzeniu umierał Franciszek Ferdynand w ramionach dwóch adiutantów, którzy z marnym skutkiem starali się ranę uciskać. Arcyksiążę oddychał jeszcze 15 minut po utracie świadomości. Chwilę potem zmarł w aucie obok swojej żony; jej biała suknia była przesiąknięta krwią obojga małżonków.

 

Miesiąc później krew zalała całą Europę...

 

 Episode 3. Assassination in Sarajevo na Oriental Review.



niedziela, 19 lipca 2015
W cieniu greckiego długu

Tekst Thierry Meyssan'a powstał zanim jeszcze rząd grecki ugiął się przed żądaniami lichwiarskiej międzynarodówki, ale niewiele stracił z aktualności

 

Obecna debata o greckim zadłużeniu dała pretekst do różnych gróźb, przede wszystkim wobec rządu Tsiprasa i wobec Greków. Zanim zacznę dyskusję o tej gorszej stronie tej sprawy, skomentuję międzynarodową kampanię anty-grecką, aby Grecja nie opuściła eurostrefy. Przyjrzymy się historycznej stronie projektu Unii Europejskiej i euro-waluty, z którymi wyszli w 1946 r. Churchill i Truman i temu, jak na koniec Grecja skończyła w paszczy polityki międzynarodowej co wpłynęło na jej sytuację gospodarczą.

Greckie referendum wywołało ostrą debet e w UE, która ilustruje ogrom ignorancji w kwestii reguł gry. Jej uczestnicy wzajemnie targali się za włosy (darli szaty) próbując rozstrzygnąć, czy Grecy są odpowiedzialni za zadłużenie, czy nie, za to bardzo pieczołowicie unikali obwinienia wierzycieli o lichwiarstwo. Ale też wykazali ignorancję co do historii euro-waluty i przyczyn jego utworzenia.

 

Euro – anglosaski projekt zimnej wojny

 

Od powstania Traktatu Rzymskiego przed 64 laty szereg różnych podmiotów „europejskiego projektu” (CECA, CEE, UE) zmarnowały ogromne sumy pieniędzy, głównie na finansowanie propagandy w mediach. Codziennie Bruksela finansuje setki tekstów, radiowo-telewizyjnych programów, wszczepiających nam fałszywą wersję historii i muszających do uwierzenia, że obecny „projekt europejski” jest tym samym, jakim był pomiędzy dwoma wojnami światowymi.

Otwarte archiwa są ogólnie dostępne. Pokazują, że w 1946 r. Winston Churchill i Harry Truman postanowili podzielić kontynent europejski na dwie części, z ichnimi wasalami na jednej, oraz ZSRR z jego wasalami po drugiej stronie. Zabezpieczając się, przed możliwością zrzucenia podległości przez któreś z państw, zdecydowali się zmanipulować idee tego czasu.

Ówczesny „projekt europejski” nie miał bronić fałszywych wspólnych wartości, lecz stworzyć więź między górnictwem podstawowych surowców a przemysłem zbrojeniowym Francji i Niemiec tak, aby kraje te nie były zdolne toczyć między sobą wojen (teoria Louise Louchneura i hrabiego Richarda de Coudenhove-Kalergi (1)). Nie chodziło o próbę poparcia ich ideologicznych sporów ale o sprawienie, żeby już nigdy nie rozwiązywali ich siłowo.

MI6 i CIA powierzono zorganizowanie pierwszego Kongresu Europejskiego w Hadze w w maju 1946 r., w którym uczestniczyło 750 osobistości (z Francoise Mitterrandem na czele) z 16 państw. Była to próba wskrzeszenia „projektu Europy federacyjnej” (zaproponowany przez Waltera Hallsteina), na podstawie retoryki Coudenhove-Kalergiho.

Należy koniecznie ydemaskować kilka fałszywych pojęć o tym kongresie:

Po pierwsze trzeba go widzieć we właściwym kontekście. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania właśnie ogłosiły zimną wojnę przeciwko ZSRR. Sowieci zareagowali poparciem dla czeskich komunistów, którzy spróbowali legalnie przejąć władzę podczas „praskiego puczu” - (zwycięskiego lutego według sowieckiej historiografii). Waszyngton i Londyn zorganizowały Umowę Brukselską, która poprzedziła utworzenie NATO. Wszyscy uczestnicy Kongresu Europejskiego byli pro-anglosascy i antysowieccy.

 Po drugie, gdy Winston Churchill wygłosił swoją przemowę, wyrazu „Europejczyk” użył na określenie obywateli kontynentu, którzy uważali się za antykomunistów (ale nie dla Brytyjczyków, którzy Europejczykami nie są). Churchill w tym czasie nie brał pod uwagę tego, że Londyn miałby należeć do Unii Europejskiej inaczej niż jako jej nadzorca.

 Po trzecie, podczas kongresu zrodziły się dwie tendencje: „unionistyczna”, której jedynym celem było połączenie wszystkich środków do przeciwstawienia się ekspansji komunizmu, i „federacyjna” - nazistowski projekt państwa federalnego pod rządami niewybieralnej władzy.

 Kongres wyszczególnił wszystko, co od tej chwili osiągnięto począwszy od nazw CECA, EEC i EU. Przyjął podstawowe założenia dla wspólnej waluty. Ale MI6 i CIA już założyły Niezależną Ligę dla Europejskiej Współpracy (ILEC) (2), przekształconą potem w Europejską Ligę Ekonomicznej Współpracy. Jej celem było, po utworzeniu instytucji unijnych, przejście od wspólnej europejskiej jednostki rozliczeniowej – UCU do waluty euro, po to, aby państwa członkowskie nie mogły odejść. (3)

 Projekt ten realizował Francois Mitterrand 1992 r. Zważywszy na jego rolę na kongresie haskim w 1948 r. absurdem byłoby dziś uważać, że euro ma jakąś inną funkcję. To logiczny wniosek wyjaśniający, dlaczego obecna umowa nie przewiduje wystąpienia ze strefy euro. To zmusza Grecję, gdyby się na to zdecydowała, najpierw do opuszczenia Unii a dopiero potem do wyjścia ze strefy euro.

 

Włączenie „europejskiego projektu“ do systemu Stanów Zjednoczonych

 

Unia rozróżnia dwie główne fazy:

 - Pod koniec 60. lat Brytania odmówiła uczestnictwa w wojnie wietnamskiej i ściągnęła swoje jednostki z Zatoki Perskiej i Azji. Brytyjczycy przestali uznawać się za 51 stan USA i zaczęli pozwalać sobie na „własne stanowisko” w stosunkach z Waszyngtonem. Zdecydowali się także przystąpić do Unii (1973).

 - Po rozwiązaniu ZSRR USA zostały niepodważalnym głównym rozgrywającym. Brytania im pomagała i za nią poszły inne państwa. W rezultacie Unia nigdy nie rozważała rozszerzenia na wschód i tylko uchwalała rozstrzygnięcia Waszyngtonu oznajmiane przez MSZ - Jamesa Bakera. Tym samym przyjęła amerykańską strategię wojenną (4), oraz amerykański gospodarczy i socjalny model, charakterystyczny dla pewnych podstawowych nierówności.

 Greckie referendum odsłoniła barykadę; po jednej stronie europejska elita, żyjąca bez wysiłku i bezzasadnie popierająca „europejski projekt”, a na drugie klasa pracująca, która cierpi w wyniku systemu i odrzuca go; fenomen ten został wyrażony podczas ratyfikacji Traktatu z Maastricht w 1992 r. we Francji i w Danii.

 Najpierw europejscy władcy podważyli demokratyczną ważność referendum. Sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland (usunięty za korupcję z komitetu Nagrody Nobla) (5) powiedział, że czas trwania kampanii był zbyt krótki – 10 zamiast 14 dni, że nie była nadzorowana przez organizacje międzynarodowe (zorganizowanie tego trwa zbyt długo) i że pytanie było sformułowano niejasno (choć propozycja unijna, opublikowana w Journal Officiel, był dużo krótsza niż umowy europejskie, które były przedłożone do referendum).

 Dominujący media ogłosiły, że jeśli kraj zagłosuje na „nie”, grecka gospodarka wpadnie w przepaść.

 Ale fakt przynależności do UE i strefy euro nie gwarantuje sukcesu. Jeśli zestawimy dwie listy MFW zawierające wielkość PKB i siłę nabywczą, w pierwszej dziesiątce świata tylko jest jeden kraj – członek UE: raj podatkowy Luksemburg; Francja jest dopiero na 25 miejscu na 193 państw. W 2014 r. wzrost gospodarczy UE wyniósł 1,2%, co jest jednym z najgorszych wyników na świecie (średnia światowa: 2,2%).

Jeżeli elita europejska „projekt” ten popiera, to dlatego, że jest dla niej korzystny. Rzeczywiście, przez utworzenie jednego rynku, a potem jednej waluty, unioniści przeskoczyli na 9inny pokład. Od tej chwili nie chodzi już o spory pomiędzy państwami członkowskimi, ale o spory między klasami społecznymi, które stały się jednorodnymi w skali europejskiej. Wyjaśnia to, dlaczego bogatsze klasy bronią unii a biedniejsze liczą na powrót państw narodowych.

 

Nonsens unii i euro-waluty

 

Latami trwała debata, niezrozumiała z powodu oficjalnej nowomowy, że Europejczycy nie są nosicielami europejskiej kultury, ale tylko członkami unii . Od czasu zimnej wojny, jesteśmy przekonywani, że Rosjanie to nie Europejczycy, a opuszczenie unii w tym momencie przez Grecję oznaczałoby wystąpienie jej z europejskiej kultury, której była kolebką.

Cóż, „koty i myszy się nie znoszą”. Unię spłodzili Anglosasi wraz kilkoma byłymi nazistami, przeciwko ZSRR. Dziś Unia popiera rząd ukraiński, dowodzony przez nazistów i wypowiedziała wojnę gospodarczą Rosji, próbując zamaskować ją określeniem: „sankcje”.

Jak wynika z nazwy, Unia nie powstała aby europejski kontynent zjednoczyć, ale by go podzielić i by definitywnie zniszczyć Rosję. To postanowił Charles de Gaulle mówiąc o Europie sięgającej od „Brestu po Władywostok”.

Unioniści twierdzą, że „projekt europejski” utrzymał pokój w Europie przez ostatnie 65 lat. Nie wspominają jednak, że Unia i jej wasale zależą od Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości utrzymała pokój między państwami zachodnioeuropejskimi, ale nie powstrzymała rywalizacji w strefie NATO. Czy trzeba przypominać, jak członkowie UE popierali różne partie i stronnictwa w byłej Jugosławii zanim je zjednoczyli pod NATO? Czy mielibyśmy się obawiać możliwości, że gdy tylko uzyskaliby ponownie suwerenność, ponownie by się zwaśniły?

W greckiej sytuacji eksperci wyjaśniali, że jej dług nie należy przypisywać problemom narodowym, powstałym i nie rozwiązanym po zaniku państwa Osmanów, ale oszustwom prywatnych banków i przywódców politycznych. Co więcej, dług ten jest niespłacalny, tak jak długi głównych krajów. (6) W każdym razie mogły Ateny sprawy tak ułożyć, żeby odmówić spłacenia ciemnej części zadłużenia (7), opuścić Unię i zjednoczyć się z Rosją, która dla Grecji jest dużo ważniejszym historycznie i kulturowo partnerem niż brukselska biurokracja. Chęć Moskwy i Pekinu inwestowania w Grecji i utworzenia nowych instytucji międzynarodowych, jest tajemnicą publiczną. Tyle, że sytuację Grecji komplikuje członkostwo w NATO, zorganizowane przez wojskowy pucz w 1967 r. aby zapobiec zbliżeniu Grecji z Rosją. (8)

 

Przypisy:

[1] « Histoire secrète de l’Union européenne », par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 28 juin 2004.

[2] The French section takes the name of the Ligue Européenne de Co-operation Economique (LECE). It was presided by Edmond Giscard d’Estaing, father of the future President de la République and creator of the ECU.

[3] MI6: Inside the Covert World of Her Majesty’s Secret Intelligence Service, Stephen Dorril, The Free Press, 2000.

[4] « Stratégie européenne de sécurité », Réseau Voltaire, 12 décembre 2003.

[5] « Thorbjørn Jagland destitué de ses fonctions de président du Nobel de la Paix », Réseau Voltaire, 5 mars 2015.

[6] « Selon la BRI, la dette des États développés est insolvable », Réseau Voltaire, 13 avril 2010.

[7] Cf. the economic theory of Alexander Sack.

[8] « La guerre secrète en Grèce », Daniele Ganser ; « Grèce, le facteur Otan », Manlio Dinucci, Traduction Marie-Ange Patrizio, Il Manifesto (Italie), Réseau Voltaire, 24 août 2013 et 7 avril 2015.

 

Całość: Behind the Greek Debt ukazała się 7 lipca 2015 na Voltarienet.org.



Tagi: euro Grecja
09:16, mrozmarek , polityka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2015
Grecja może znów ocalić Zachód

Paul Craig Roberts swój tekst opublikował na kilka dni przed referendum. Mimo to, a może właśnie dlatego, że znamy jego wyniki, nabiera on nowego znaczenia

 

Podobnie jak pod Maratonem, Termopilami, Platejami i Mykale, ok. 2,500 lat temu, wolność Zachodu ponownie zależy od Grecji. Dziś Waszyngton i jego poddane jego hegemonii europejskie państwa grają rolę imperium Persji a Grecy oddali władzę Syrizie, która odmawia podporządkowania się Waszyngtonowi.

 Niewielu ludzi rozumie, że w konflikcie tym stawką jest przyszłość wolności zachodnich, czy to, co z nich zostało, a w rezultacie przyszłość świata. Tego niemiecki rząd nie rozumie. Sigmar Gabriel, niemiecki vice-kanclerz, ogłosił, że grecki rząd jest zagrożeniem dla europejskiego porządku. Tym „europejskim porządkiem” jest prawo silniejszych państw do grabienia słabszych.

 W greckim kryzysie nie chodzi o dług. Zadłużenie to propaganda, którą Rzesza używa do osłabienie suwerenności w całym zachodnim świecie. Grecki rząd poprosił grupę państw tworzących „demokratyczną” Unię Europejską o jednotygodniową prolongatę spłatyraty długu, aby Grecy mogli twarde warunki narzucone im przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, przyjąć lub odrzucić. Odpowiedź UE, MFW i Waszyngtonu brzmiała: „nie”. Greckie władzy powiedziano, że demokracja nie obowiązuje, gdyż zdecydowano zmusić obywateli greckich do płacenia za błędy wierzycieli obniżką zarobków, spadkiem poziomu opieki zdrowotnej, oświaty, zatrudnienia i upadkiem opieki socjalnej. Imperium powiada, że Grecy są odpowiedzialni za błędy zagranicznych wierzycieli i muszą za nie zapłacić, zwłaszcza te popełnione przez Goldman Sachs.

Jak wykazano, twierdzenia Imperium są oszustwem. Warunki gospodarcze narzucone Grecji doprowadziły do spadku gospodarczego o 27% , przez co pogorszył się wskaźnik długo w stosunku do PKB. Wszystko, co osiągnięto przez oszczędności to doprowadzenie Grecji do stanu uniemożliwiającego spłacenie długów.

Rzesza odrzuciła greckie referendum, ponieważ Rzesza w demokrację nie wierzy. Tak samo jak wszystkie rzesze wierzy w uległość. Grecja nie jest posłuszna, dlatego musi zostać ukarana. Persowie Dariusz i Kserkses mieli takie same poglądy jakie ma Waszyngton i UE. Rząd w Atenach ma robić to samo co poprzednicy, czyli przyjąć spłacanie długu i umożliwić plądrowanie kraju.

Grabież to jedyny sposób w jaki zachodni system finansowy może pozyskać pieniądze. W imieniu krótkookresowych zysków zachodnie korporacje, zachęcane i przymuszane przez finansowy sektor, przeniosły się za granicę. Apple to amerykańska korporacja ale ani jeden komputer Apple nie jest wyprodukowany w USA.

Niemiecki, francuski i holenderski rząd wraz z Waszyngtonem i zachodnim systemem finansowym, postawiły na grabież. Aby kraj mógł zostać splądrowany, głosy jego obywateli muszą być uciszone. Dlatego Niemcy i UE protestują, gdy grecki rząd umożliwia Grekom rozstrzyganie o przyszłości Grecji.

Innymi słowy, na Zachodzie suwerenność narodów i odpowiedzialność rządów nie pokrywają się z finansowymi interesami nawet w 1%. Wniosek: jeżeli demokracja może być zniszczona w Grecji, może być zniszczona w całej Europie.

Grecy mają w ręku nie tylko los demokracji na Zachodzie, ale i całego świata. Narzędziem do tworzenia konfliktu z Rosją jest UE i NATO. Zerwanie umów zawartych przez poprzednie amerykańskie rządy przywiódł Waszyngton i NATO do granic Rosji i teraz rozmieszcza tam swoje jednostki, systemy rakietowe, co prowadzi do języka agresji.

Rosja nie ma innej możliwości niż wziąć te oddziały na cel. To wraz z nieodpowiedzialną, niewłaściwą antyrosyjską propagandą Waszyngtonu może doprowadzić do wojny.

Waszyngton z wasalami ewidentnie odrzucają dyplomację w zamian stosując demonizację i szantaż aby zmusić Rosję do akceptacji woli Rzeszy.

Ta polityka postępuje na przekór ostrzeżeniom rosyjskiej władzy, aby Zachód nie dawał Rosji ultimatum, bo co dla Rzesz charakterystyczne, są one aroganckie i nadmiernie pewne siebie, więc tych głosów ostrzegawczych nie słyszy.

Byliśmy niedawno świadkami, jak marionetkowy premier brytyjski groził Rosji, na przekór faktom, że Brytania w starciu siłowym nie ma z Rosją szans i może zostać zniszczona w kilka minut. Ten rodzaj szaleństwa prowadzi do wojny. Szalony brytyjski premier myśli, że może na Rosję wydzierać gębę.

 Waszyngton pichci Armagedon. Ale Grecja może nas uratować. Wystarczy, by Grecy poparli swój rząd gdy ten reprezentuje ich interesy ukazując skorumpowaną miernotę UE i nie spłacili długu, zwracając się ku Rosji. To by rozpoczęło rozpad UE i NATO, a to mogłoby uchronić świat przed Armagedonem.

Jest wielce prawdopodobne, że w ślad Grecji pójdą Włochy i Hiszpania i wystąpią z UE i NATO, ponieważ one także są przedmiotem rabunku. Instytucje te będące narzędziem Waszyngtonu do wywołania konfliktu z Rosją, rozpadną się. Świat byłby uratowany i wdzięczny za ten wkład Greków jak to było pod Maratonem, Termopilami, Platejami i Mykale

 Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz, który uchroniłby nas przed trzecią wojną światową. Módlcie się, aby Grecy zrozumieli, że w ich rękach jest nie tylko wolność, ale życie na Ziemi

 

Greece Again Can Save The West ukazał się 1 lipca 2015 na Strategic Culture Foundation



O autorze
Tagi