środa, 08 września 2010
Radni zwolnili urzędników
Radni zwolnili urzędników Jeszcze nie u nas, a w Stanach Zjednoczonych, ale jest wzór do naśladowania. O tym, że możliwe jest to, co do tej pory wydawało się niemożliwe, świadczy to co stało się w amerykańskim miasteczku Maywood. Pod względem liczby mieszkańców jest wielkości Kłodzka i leży kilkanaście kilometrów od Los Angeles. Zamieszkują je w większości Latynosi, co jest typowe dla południowych stanów Ameryki, ale nie to jest najważniejsze. 21 czerwca 2010 r. na specjalnej sesji, radni tego miasta wyrzucili z pracy wszystkich urzędników i innych pracowników budżetowych jak bibliotekarzy, „animatorów” kultury i innych, w tym policję miejską. Powodów było kilka. Pierwszy - wielkość deficytu budżetowego, który przekroczył 620 tys. dolarów (ok. 2 mln zł). Na skutek przerostu administracji wpływy z podatków malały a wydatki rosły. Co gorsza, i to drugi powód, plagą stały się przestępstwa urzędnicze. Np. policjanci łamali prawo posuwając się nawet do morderstw. Z tego tytułu miasto seryjnie przegrywało sprawy o odszkodowania, których kwota sięgnęła 20 mln USD, a firmy ubezpieczeniowe wycofały się z umów. W tej sytuacji radni sięgnęli do środków ostatecznych. Dla mieszkańców początkowo był to szok, ale po kilku tygodniach wszystko zaczęło działać. Dotychczasowe obowiązki „budżetówki” zaczęły wykonywać firmy wyłonione w konkursach. Lepiej i taniej. Pozostając przy przykładzie policji: dotchczasowe obowiązki tej formacji przejęła grupa z biura szeryfa hrabstwa LA za połowę tego, co kosztowali poprzednicy, nie mówiąc o kosztach odszkodowań. Podobnie stało się w miasteczku Clarkston w Michigan, gdzie ze względu na problemy finansowe rozwiązano tamtejszy posterunek policji zatrudniający 10 policjantów. Ich role przejęła policja z Oakland. O zwolnieniu innych urzędników agencje milczą, może dlatego, że Clarkston liczy 1000 mieszkańców i urzędników innych tam po prostu nie ma. Od razu widać, że u nas jest lepiej. Mimo iż deficyt budżetowy Wałbrzycha wynosi ok. 37 mln zł, a więc proporcjonalnie jest 6 razy większy niż w Maywood, nikogo się nie zwalnia, a nawet nie myśli o redukcji zatrudnienia i zarobków w ratuszu i podległych mu instytucjach. Przy okazji: na specjalnej sesji RM Wałbrzycha poświęconej nagrodom przyznanym prezesom spółek miejskich, przewodniczący jednej z nich, tj. Aqua-Zdroju, mającej budować aquapark - Marek Rząsowski, powiedział, że on jako prywatny przedsiębiorca nie włożyłby w ten interes złotówki. Pieniądze publiczne, a... to co innego. No jasne, że co innego. Spółka istnieje od 3 lat, prezes bierze kilkanaście tysięcy miesięcznie i tyleż dostaje nagrody rocznie a wszystko co zrobiono to wyburzono stary basen i natrafiono na obiektywne trudności.
O autorze
Tagi