środa, 22 kwietnia 2015
Monsanto: dyskredytacja

Spróbujcie upublicznić wyniki badań naukowych przeciw biotechnologicznym firmom a Monsanto was oskarży i zdyskredytuje – pisze Christina Sarich (Monsanto Employee Admits an Entire Department Exists to 'Discredit' Scientists” na PrisonPlanet).

 

Po raz pierwszy pracownik Monsanto potwierdza, że w tej korporacji jest osobny wydział, którego jedynym celem jest „dyskredytowanie” i „demaskowanie” badaczy przeciwnych GMO.

Niedawno WHO uznała glifosat, nowy herbicyd, zawarty w najlepiej sprzedawanym pestycydzie Roundup, jako kancerogenny. Monsanto zażądała od WHO i IARC (Międzynarodowa Agencja do Badań nad Rakiem) aby odwołały swoje twierdzenia o jego toksyczności i szkodliwości dla zdrowia ludzkiego. Żąda tego, pomimo, że analiza badań opublikowana w marcu 2015 r. w czasopiśmie The Lancet Oncology.

Vice-prezes Monsanto Philip Miller powiedział agencji Reuters: Podważymy wartość ocen. WHO musi to udowodnić. Ale dowody są. W badaniu czytamy: Glifosat jest herbicydem o szerokim spektrum działania. Znajduje się w więcej niż 570 produktach dla rolnictwa, leśnictwa, miast i gospodarstw domowych. Jego zużycie wzrosło wraz z rozwojem upraw modyfikowanych genetycznie. Glifosat został wykryty w powietrzu podczas rozpylania, w wodzie i żywności. Istnieją dowody na rakotwórcze działanie glifosatu u ludzi. Wykryto go w moczu i krwi robotników rolnych, co oznacza absorpcję. Glebowe mikroby przetwarzają glifosat na kwas aminometylfosforowy (AMPA). Wykrycie AMPA we krwi po zatruciu wskazuje na jelitowy mikrobiotyczny metabolizm u ludzi. Glifosat i jego preparaty powodują uszkodzenie DNA i chromosomów u ssaków oraz w ludzkich i zwierzęcych komórkach in vitro.

Podczas spotkania ze studentami liczącymi na dobrze płatną praktykę w swojej dziedzinie, jeden z nich zapytał, co spółka robi wobec zarzutów o szkodliwości jej produkcji. Przedstawiciel Monsanto, William „Bill“ Moar powiedział, że Monsanto ma cały wydział przeznaczony do „demaskowania” badań sprzecznych z ichnimi.

Tym samym, chyba po raz pierwszy oficjalnie przedstawiciel Monsanto przyznał, że spółka posiada polityczne i finansowe środki aby zdyskredytować wszystkich, którzy się jej przeciwstawią i trudno się dziwić. Stawka jest wysoka, bo cała produkcja ziarna siewnego GMO oparta jest na założeniu, że Roundup jest gotowy. Glifosat – ich flagowy produkt warty miliardy dolarów jest sprzedawany łącznie z nim.

W jednej z wypowiedzi Moar przyznał, że Monsanto uprawia czystą propagandę, na usługach której pracują dziesiątki jeśli nie setki pracowników gwarantujących, że żadna wiedza o rakotwórczym działaniu ich preparatów, nigdy nie uzyska wiarygodności. O sile korporacji świadczy fakt, że udało się jej zablokować upublicznienie ustaleń kontrolnych instytucji państwowych, zwłaszcza w USA, gdzie kontakty między rządem a agrochemicznymi korporacjami są tyleż stałe co niejasne.

 

 



poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Szkolny terror

Szkoły indoktrynują już 4 latków określając je jako „rasistów” za to tylko, że stawiają pytania – pisze naturalnews.com (Schools now indoctrinating 4-year-olds with guilt, labeling them 'racist' for asking questions). To czysty faszyzm ale tego określenie portal nie używa. O co chodzi?

Poziom umiejętności czytania i pisania oraz inne językowe normy bardzo bardzo się obniżyły, zwłaszcza w angielszczyźnie. Szkoły przestały uczyć a stały się dziennymi miejscami tresury, dla niepoznaki zwanej wychowywaniem, aby dzieci mogły zostać przystosowane do korporacyjnych wymogów pracy i konieczności podporządkowywania się.

 Niegdysiejszy poziom średniej szkoły, teraz jest na poziomie wyższej, a obecnie średniej - w podstawowej. Zamiast starań o poprawę nauczania, zmierza się do wychowania w politycznej poprawności.

 Szkoły w Anglii wydały wskazówki określające co jest obraźliwą retoryką wśród dzieci, nawet pięcioletnich. Zamiast dążyć do tego, aby dzieci zrozumiały niedelikatne wypowiedzi, poglądy i zachowania uznawane za niepoprawne politycznie a dotyczące się karnacji skóry, klasy społecznej, lub płci, żąda się od nauczycieli wypełniania rubryk formularzy rejestru rasistów.

 Brytyjskie media na pierwszych stronach opisywały incydent, gdy 7-letni chłopiec zapytał młodszego kolegę - Murzynka, czy jest z Afryki. Matka broniła syna wskazując, że on tylko się zapytał, bo był ciekawy. Odmówiła podpisania oficjalnego szkolnego oświadczenia, że jej syn dopuścił się rasistowskiej uwagi.

 Inna matka napisała, jak jej córka trafiła do rejestru rasistów tylko dlatego, że swoją najlepszą koleżankę określiła jako ciemną i na nic zdały się tłumaczenia, że ma inne kolorowe koleżanki a nawet krewnych.

 Inspektorzy z angielskiego Ofstedu (urzędu dla norm kształcenia) mają sprawdzać, czy szkoły dotrzymują norm politycznej poprawności. Mimo braku wymogów prawnych, szkoły trzymają się niewolniczo tych norm. Z byle powodu można trafić do szkolnych rejestrów.

Są 4 stopnie określające „rasistowskie” zachowania: zawsze (A - always), często (O - often), czasami (S sometimes) i rzadko (R - rarely). Kto decyduje o tych kwalifikacjach? A co jeżeli żadna z nich nie występuje u dziecka lub nie jest zauważalna?

W medialnej dyskusji udział wzięło kilku ekspertów od wychowania, m. in. Chris McGovern, były dyrektor szkoły, a obecnie pracujący dla Kampanii ds. Efektywnego Wykształcenia, który powiedział, że obecnie w szkołach, zamiast nauczycieli zatrudnia się biurokratów odpowiadających za wychowanie w duchu polit-poprawności, a którym wyprano mózgi podczas szkoleń na nauczycieli. A ponieważ zostali tam umieszczeni przez urzędy miejskie, gros ich pracy polega na wyszukiwaniu przypadków rasistowskich i homofobicznych wypowiedzi, a to polowanie na czarownice ma usprawiedliwić posadę.

Ale problem nie dotyczy wyłącznie Anglii, a jest globalny. Poziom nauczania obniża się wszędzie i trudno to uznać za przypadek. W tym szaleństwie jest metoda i konkretne cele. Ludzie wykształceni i samodzielnie myślący są niepotrzebni, ba, wręcz szkodliwi. Niezależne myślenie zagraża instytucjom stanowiącym fundament współczesnych państw. Stąd normy politycznej poprawności, zgodnie z którymi, normalne zachowanie uznawane jest za egoistyczne, a aprobata stała się metodą manipulacji.

Wielki Brat objawia się na naszych oczach. Inwigilacja i pranie mózgów odbywa się poprzez media, oświatę i przemysł rozrywkowy. Przeciwstawić się temu można tworząc analogiczne struktury równoległe, coś na kształt państwa podziemnego. Rolę mediów pełnią niezależne portale, jak choćby Neon24, z rozrywką, a szerzej – kulturą – jest gorzej, ale najgorzej jest z oświatą. Jeszcze niedawno można było wykorzystać do tego salki katechetyczne, ale po tym, jak Kościół „wpuścił się w kanał” przenosząc lekcje religii do szkół, trudno ocenić taką możliwość. Drugą jest nauczanie domowe, ale mimo wieloletnich bojów grupy zapaleńców, efekty są co najwyżej skromne. Ale poddać się nie można, bo innej drogi nie ma. Szatan, System, Wielki Brat itp. - jak zwał, tak zwał – na celu ma dzieci i młodzież. Nie patrzmy tylko jak „źle się dzieje w państwie duńskim” bo w naszym jeszcze tylko jest trochę lepiej, ale już wkrótce może być tak samo, a kto wie, czy nie gorzej.



środa, 15 kwietnia 2015
Pyrrusowe zwycięstwo

 

„BBC wcześniej wiedziała o zawaleniu budowli WTC 7 z 11.09. Brytyjczyk wygrał sprawę przeciwko BBC o ukrywanie prawdy o 11 września” głosi tytuł tekstu, który w oryginale można przeczytać na: Global Research (BBC Foreknowledge of 9/11 Collapse of WTC Building Seven: British Man Won Law Suit against BBC for 9/11 Cover Up 22.03.2015). Oto streszczenie:

 

Niejaki Tony Rooke, w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa, odmówił zapłacenia obowiązkowego podatku, coś jak nasz abonament telewizyjny, w wysokości 130 funtów twierdząc, że narusza on 15 rozdział prawa terrorystycznego. Oskarżenie Rooke'a dotyczyło BBC, która informowała o upadku WTC 7 o 20 minut wcześniej, niż to miało miejsce, a sędzia jego argument zaakceptował.

Wg paragrafu 363 prawa telekomunikacyjnego, obywatele Wielkiej Brytanii muszą płacić abonament (w formie licencji) aby móc odbiera program telewizyjny. Rooke odmówił zapłaty z powodu w-w prawa, mówiącego, że przestępstwem jest namawianie kogoś do dostarczanie pieniędzy z zamysłem, że będą użyte do celów terrorystycznych.

Fakt, że BBC poinformowała o upadku WTC 7 20 minut przedtem, niż to się stało, oznacza, że Wielka Brytania wiedziała o planowanym ataku wcześniej. Oczywistym wnioskiem jest, że współpracowano z „terrorystami”, pomijając to, kim byli.

Rooke odwołał się do sądu miejskiego w Horsham w Zachodnim Sussex występował sam. Żądał, aby BBC uznana została za organizację terrorystyczną i że jeżeli będzie jej płacić – popełni przestępstwo. Jednak sędzia Stephen Nicholls uchylił się od uznania BBC za organizację terrorystyczną, uznając jednak, że Rooke działał w dobrej wierze w związku z czym zwolnił go od zapłacenia zaległych opłat pod warunkiem, że przez pół roku nie stanie przed sądem ponownie. . Jednocześnie, skaza go na 200 funtów kosztów sądowych.

 Jak z tego widać, tytuł mówiący o wygranej Brytyjczyka, jest co najmniej mylący. Rooke niczego nie wygrał. Pod względem finansowym zapłacił koszty sądowe w wysokości odpowiadającej zaległej opłacie (z odsetkami) a i to warunkowo. BBC ani rząd WB nie zostały uznane za organizacje przestępcze, a sąd nawet tym się nie zajmował. Można by co najwyżej mówić o zwycięstwie moralnym gdyby nie fakt, że sprawy wcześniejszej informacji zawaleniu się jednej z wież WTC już nie wyjaśniano i chyba nie będzie to wyjaśnione, poza sferą domysłów, rzecz jasna.

Co więcej, mam przekonanie, że to taka ustawka, której celu na razie nie rozpoznaję, ponieważ nie wierzę, że jakiś Rooke z Zachodniego Sussex mógłby coś takiego zrobić, bezkarnie, rzecz jasna, o ile wcześniej nie wpadłby pod samochód, lub nie dostał urazu czaszki po tym, jak w drewnianym kościele spadłaby mu na głowę cegła. Cokolwiek bowiem nie myślelibyśmy o tym kraju na wyspach, to jest to państwo poważne, skuteczne i planujące. Jeżeli więc pozwoli dokazywać komuś takiemu jak Rooke i to przez kilka miesięcy, to musi w tym być cel.



środa, 25 marca 2015
Rothschildowie i Ukraina

 

 Walentin Katasonow (Ротшильды и Украина z 17.03. 2015 na Fondsk.ru) opisuje grę światowej oligarchii finansowej oraz amerykańskiego rządu wobec Ukrainy

 

Skupywaniem obligacji dłużnych Ukrainy zajmuje się kilka wielkich międzynarodowych funduszy inwestycyjnych, z których największym jest Franklin Templton. W sierpniu 2013 nabył na światowym rynku ukraińskie długi w wysokości 5 mld $. To piąta część całości zadłużenia Ukrainy.

 Pozostaje tajemnicą handlową co Franklin Templton, mający opinię „finansowego sępa”, zaproponował za to Ukrainie. Takie „sępy” to handlarze kupujący za friko skrypty dłużne z niemal „śmierdzącym” ratingiem, które później przedkładane są do wypłaty emitentowi, tj. zadłużonemu państwu, za 100% ich nominalnej wartości.

 Najlepszym przykładem destrukcyjnej aktywności „finansowych sępów” jest Argentyna. Uzgodniła restrukturyzację długu państwowego z wierzycielami na 95-97 % jego wartości, ale kilka procent znalazło się w rękach owych „sępów”, którzy unieważnili wszelkie uzgodnienia żądając dotrzymanie poprzednich zobowiązań dłużnika. „Finansowe sępy” (dwa amerykańskie fundusze inwestycyjne), za pośrednictwem amerykańskiego sądu, skazały Argentynę na krach. Może ona zostać wystawiona na bezwzględny rabunek jeżeli zgodzi się z ultimatum „sępów” i amerykańskiego sądu.

Przykład Argentyny to ostrzeżenie dla Ukrainy, której papiery dłużne dostały się w szpony Franklin Templton. Jak niedawno podała agencja Bloomberg, fundusz ten, leżący w jurysdykcji USA, podlega Rothschildom, a nienasycenie tej rodziny jest dobrze znane.

W ubiegłorocznym artykule „O finansowej sytuacji kijowskiego reżymu i perspektywie bankructwa Ukrainy” napisałem: „Może się stać, że ten krach, według przekonania Jaceniuka, 'nigdy nie nastanie'. Ktoś na tym krachu straci miliardy dolarów, a inny ktoś – przeciwnie – na tym zarobi. Ostatnio, jak pokazują światowe doświadczenia, krach bywa zaimprowizowany. Najczęściej bywa pieczołowicie przygotowywany, czasami przez wiele lat. Ukraina nie jest wyjątkiem i dojdzie tam do plajty, ale nie wcześniej aż dadzą sygnał protektorzy i ukryci beneficjenci takich organizacji jak fundusz Franklin Templton.“. W chwili opublikowania tego artykułu owi protektorzy i ukryci beneficjenci nie byli mi znani. Teraz wyszli zza kulis, co oznacza, że zbliżamy się do finału.

Rothschildowie wyszli z inicjatywą utworzenia grupy właścicieli papierów wartościowych Ukrainy, celem której ma być wypracowanie wspólnego rozwiązania jej zadłużenia. Rothschildowie w postaci finansowej części Rothschild & Cie, zaproponowali swoje usługi „mediacyjne” między ukraińskim ministerstwem finansów a wierzycielami w restrukturalizacji ukraińskiego długu. Teraz wierzyciele czekają na propozycje Kijowa, które mogą być znane jeszcze w marcu, co powiedział dyrektor wykonawczy Rothschild & Cie w Rosji i SNG - Giovanni Salvetti.

Jednocześnie zaprzeczył, że poglądy wierzycieli wobec tego, co zrobić z Ukrainą, są rozbieżne: jedni chcieliby poczekać na propozycje rządu, inni przedtem chcą ustanowić twarde prawidła. „W tej chwili, według Salvettigo, przedstawiciele funduszu (Franklin Templton) i wierzyciele wymieniają poglądy oraz rozdzielają zadania i plan działań”.

 Z lakonicznych informacji Bloomberg można wnioskować, że, po pierwsze, krach na Ukrainie jest nieunikniony, właściciele ukraińskich skryptów dłużnych z niej wychodzą, a po drugie, krach będzie prowadził do restrukturyzacji długów na twardych warunkach.

Zauważyć można, że do przecieku informacji o przygotowywanym upadku i restrukturyzacji doszło w ten sam dzień, gdy upubliczniono decyzję MFW o przyznaniu Ukrainie nowej pożyczki w wysokości 17,5 mld $ na sfinansowanie czteroletniego programu stabilizacji gospodarczej. Zbieżność w czasie tych dwóch wydarzeń można różnie interpretować.

 Wariant pierwszy: pomiędzy MFW a grupą Rothschildów nie ma właściwej koordynacji, konkurują o przejęcie gospodarki Ukrainy.

 Wariant drugi: decyzja MFW nie jest „rzeczywista” a jedynie akcją PR-ową, mającą na celu powstrzymanie dalszego spadku inwestycyjnego i kredytowego ratingu Ukrainy.

 Wariant trzeci: decyzja MFW jest „rzeczywista”, pieniądze zostaną Ukrainie przyznane, ale nie na finansowanie efemerycznego „programu stabilizacji gospodarczej”, lecz, aby Franklin Templton i inni piraci finansowi, pod postacią „funduszy inwestycyjnych”, mogli ugrać na skryptach dłużnych Ukrainy wszystko; w tej wersji MFW i grupa Rothschild, swoje akcje koordynuje aż nazbyt dobrze.

 W przypadku państwowego bankructwa Ukrainy, krajem rządzić będzie duumwirat Waszyngtonu i światowej oligarchii finansowej. Podstawą będzie umowa o restrukturyzacji zadłużenia Ukrainy, którą do podpisu przygotują i podsuną Kijowowi przedstawiciele grupy Rothschild.

 Umowa, jak można przypuszczać, potwierdzi zgodę ukraińskich urzędów na pełną prywatyzację kraju, nie tylko reszty przedsiębiorstw państwowych, ale jej przyrodniczych ośrodków. Głównym tego beneficjentem będzie Franklin Templton i inne struktury opanowane przez Rothschildów. Są oni i tak skrycie obecni w różnych sektorach gospodarki z wyjątkiem wschodu Ukrainy. Zwłaszcza starają się posiąść obwód dniepropietrowski, gdzie swoje siedziby mają: bank „Rothschild Evropa“ i rothschildowska Royal Dutch Shell, będąca legalną rezydenturą tej grupy na Ukrainie. Tym niemniej, według ekspertów, ważniejsza jest ich „nielegalna rezydentura” - osoby fizyczne i liczne organizacje opanowane przez tę rodzinę. Praktyczna realizacja restrukturyzacji długu państwowego będzie się na nich opierać.

Ale nie wszystko jest takie proste. Swoje interesy ma grupa Rockefellerów na zachodzie Ukrainy.

Wraz z innymi spróbują podzielić się Ukrainą ale bez kłótni się nie obejdzie. Np. wielu ekspertów przypuszcza, że głównym przedstawicielem Rothschildów na Ukrainie był oligarcha Dmitrij Firtasz, a to, że wypadł z gry, jest dziełem Rockefellerów, którzy skutecznie wykorzystują oficjalne kanały administracyjne USA w Kijowie. Tworzący się duumwirat na Ukrainie i postępujący krach czyni tamtejszą sytuację coraz mniej przewidywalną.

 

Tyle Katasonow. Co z tego wynika dla nas? Teraz już niewiele. Możemy, posługując się wyżej opisanym schematem, retrospektywnie zobaczyć w jaki sposób wrogie przejęcie nastąpiło u nas, a co odbyło się w wersji soft. Na Ukrainie ma miejsce wersja hard. Pozostaje otwartą kwestia, jak możemy wykorzystać tamtejszy konflikt do odwojowania własnego państwa.

 

 

 



czwartek, 19 marca 2015
CNN wali w wojenne

 Paul Craig Roberts

 

Doradczyni bezpieczeństwa narodowego za prezydenta George W. Bushe, Condi Rice, ostrzegała Amerykanów, że nieistniejąca broń masowego rażenia Saddama Husseina może doprowadzić, że nad miastami amerykańskimi wyrośnie grzyb atomowy. Taka groźba nie istniała, ale dziś taka groźba, pochodząca z Waszyngtonu, a płynąca z demonizacji Rosji, już istnieje, tylko że doradca ds. bezpieczeństwa narodowego o tym nie wspomina.

Wolf Blitzer (CNN, 13 marzec) w małej prezentacji nawiązał do propagandy rodem z III Rzeszy, czy tej opisanej w „1984” przez Orwella. Jego przedstawienie ukazało Rosję jako wielką agresywną wojenną groźbę. Pełno tam było rakietowych salw i dowodzących amerykańskich generałów, nawołujących do przeciwstawienia się Rosji. Program Blitzera jest częścią zorganizowanej kampanii propagandowej, celem której jest przygotowanie Amerykanów na konflikt z Rosją.

Była to tak nieprawdopodobna propaganda, pełna tylu bezczelnych kłamstw, że widać było, iż ani CNN ani Wolf Blitzer nie boją się wezwania „na dywanik” za szerzenie wojennej histerii. Tzw. „oficjalne media” zostały zmienione w ministerstwo propagandy.

Podobna propaganda szerzona jest w Brytanii, gdzie minister obrony Michael Fallon ogłosił Rosję za „rzeczywiste i aktualne zagrożenie bezpieczeństwa” w Europie. Amerykańskie jednostki i czołgi pośpiesznie wysyłane są do państw bałtyckich pod pretekstem, że Rosja zamierza je zaatakować.

Takie bezczelne kłamstwa mogą głosić przedstawiciele władzy bez najmniejszego cienia dowodu i wstydu, za zastraszenie was śmiercią. Jesteśmy świadkami braku szacunku do prawdy i ludzkiego życia ze strony wysokich przedstawicieli rządu i sprzedajnych medialnych dziwek.

Propaganda popycha świat do wojny. Zniszczyła zaufanie mocarstw jądrowych wskrzeszając groźbę atomowego armagedonu. Rosyjska władza widzi, że Waszyngton wraz z wasalami z NATO wyczarowują nieistniejącą rosyjską zagrożenie. Celem tych zabiegów jest zaszkodzenie Rosji. To najbardziej nieodpowiedzialne działanie w historii ludzkości. Reagan i Gorbaczow oddalili groźbę wojny atomowej, a szaleni neokonserwatyści i ich medialne prostytutki sprowadzili ją z powrotem.

Propagandowy atak Waszyngtonu na Rosję i Władimira Putina jest taki sam, jak atak na Afganistan i Osamę bin Ladena, Irak i Saddama Husseina, Libię i Kadafiego. Czy oznacza to, że Waszyngton zamierza zaatakować Rosję w ramach prewencyjnego uderzenia jądrowego? Jeśli tak, będzie to koniec świata. Oczywiste, że zagrożenie dla USA i całego świata znajduje się w Waszyngtonie a nie w Moskwie. Groźba ta to szaleństwo neokonserwatywnej ideologii amerykańskiej super-władzy, popieranej przez rozpasaną drapieżność amerykańskich korporacji usiłujących opanować światowe zasoby.

Putin rozumie sytuację i stara się ją załagodzić, ale Waszyngton tego nie chce żądając przekazania Krymu i rosyjskich baz czarnomorskiej floty, porzucenia Rosjan na wschodzie i południu Ukrainy i zaakceptowania wojskowych baz NATO na Ukrainie. Żądania Waszyngtonu sprowadzają się do kapitulacji Rosji.

W propagandowym show CNN Wolf Blitzer nie wspomniał, że niemieckie tajne służby nie uznały za wiarygodne twierdzenia Waszyngtonu co do Rosji, a francuski i niemiecki rząd wreszcie zrozumiały, że Waszyngton oszalał i desperacko prze do wojny.

XXI wiek w wykonaniu Waszyngtonu i jego marionetkowej Brytanii to posiew śmierci i destrukcji. Napadano, bombardowano, zniszczono 7 państw pod pretekstem „szerzenia demokracji”. Irak zniszczono tak jak Afganistan, Libię i Somalię. Syria, Pakistan i Jemen są politycznie i socjalnie zdestabilizowane amerykańskimi nalotami. Demokratycznie wybrane władze Hondurasu i Ukrainy zostały obalone w wyniku amerykańskich puczy. W kolejce stoją Wenezuela, Boliwia, Ekwador, Argentyna i Brazylia (w tej ostatniej właśnie się zaczęły „demokratyczne przemiany”).

 Waszyngton obdarował świat 14 latami brutalnych i nieludzkich wojen. Czy już nie dość? Czy muszą być dalsze?

 Waszyngton i sprzedajne medialne dziwki zatraciły człowieczeństwo. Stały się agendami zła. Jeśli pojawi się grzybowa chmura, odpowiedzialnymi za to będą Wolf Blitzer, CNN i medialne prostytutki walące w bojowe bębny.

 

Całość: CNN Is Beating the Drums of War z 15. 03.2015 na ICH.



poniedziałek, 23 lutego 2015
Oskarowa marchewka, więzienny kij

 

Każdy treser wie, podobnie jak pedagog, o ile nie doznał zaćmienia mózgu nowoczesnymi teoriami, że najlepiej udaje się zamienne, ale i umiejętne, posługiwanie kijem i marchewką. Marchewkę właśnie zobaczyliśmy. Tym razem pod postacią statuetki Oscara. Dzięki temu świat cały w blasku jupiterów zobaczył, co i tak było wiadomym dla sprytnych i cwanych, czyli jaki schemat obowiązuje we współczesnej, mainstream-owej, narracji.

 

Ramowo wygląda on następująco: „jądrem ciemności” jest Polak, a zwłaszcza katolik lub przedstawiciel szeroko rozumianego kleru. Jego przeciwieństwem, czyli jasnym punktem jest Żyd (nie mylić z „niosącym światło”, czyli Lucyferem). Mamy więc gnostyczną oś, dualizm, odnowioną mitologię manichejską, zgodnie z którą ciemność zwycięża, ale nie do końca, bo w końcu i światło dochodzi do głosu. I tak jest w tym schemacie. Polacy napadają na Żydów i zamykają ich w polskich obozach śmierci. No, może nie wszyscy Polacy ale naziści, którzy w tej społeczności dominują. Nie mogą tego ścierpieć Niemcy i wchodzą do Polski aby ratować Żydów, co im się z niewyjaśnionych powodów nie udaje. To pewna luka, taka biała plama, ale jest tylko kwestią czasu, kiedy zostanie zapisana. Na szczęście w sukurs Niemcom przychodzą Ukraińcy, którzy wyzwalają obozy śmierci.

Ale to nie koniec, bo trzeba wykończyć nazistów, czyli Polaków. Dlatego Żydzi, mimo traumy, ale z sercem na dłoni wchodzą w skład organów bezpieczeństwa aby nieść światło, rzecz jasna. Z drugiej strony dzielni Ukraińcy przy pomocy oddziałów spod znaku Tryzuba bronią się przed polską agresją. A jest ona nie byle jaka, bo Polacy, w szale nienawiści, szowinizmu i klerykalizmu, napadają na niewinnych Niemców i ich mordują. W najlepszym razie wysiedlają.

I tak dochodzimy do współczesności, kiedy to światło wolności i demokracji zwycięża. Pojawia się kwestia zadośćuczynienia za polskie zbrodnie, przybierające różne formy. Niemcom i Ukraińcom oddać należy tereny zachodnie i wschodnie, a Żydom lasy zajmujące środek państwa, lub odpowiedni ekwiwalent finansowy.

To oczywiście nie koniec, bo wątek współczesny też zostanie odpowiednio rozwinięty w duchu manichejskim.

To oczywiście ramówka, która nie musi być wypełniona w całości przez dzieła literackie, filmowe i każde inne, o ile ich autorzy zechcą uzyskać jakieś nagrody lub choćby granty na bieżącą produkcję umożliwiającą godne życie na właściwym poziomie.

 

A co jest kijem, zapytacie? Kijem jest art. 55 ustawy o IPN, na przykład. Można go zastosować na grzbiecie tego, kto poważyłby się złamać przestawiony wyżej schemat. Ktoś, kto np. zażądałby odszkodowań od Niemców, Ukraińców za rzeź wołyńską, i Żydów za zbrodnie UB.



niedziela, 22 lutego 2015
Orthorexia - nowe gusło psychiatrii częścią NWO

Już sama chęć odżywiania się nieszkodliwą żywnością to choroba umysłowa - twierdzą psychiatrzy

System, w którym przyszło nam żyć coraz bardziej zaciska pętlę na naszej szyi. Odbywa się to po trochu, metodą salami, czy jak kto woli użyć innej metafory – powolnego podgotowywania żaby, która wrzucona do wrzątku od razu by zeń wyskoczyła, ale umieszczona w zimnej ale stopniowo podgrzewanej wodzie, nawet nie zauważy, że jest już gotowa. Przyznam, że ten przykład bardziej mi odpowiada, gdyż moim zdaniem, jest bardziej adekwatny do sytuacji, ale to już szczegół.

Na obecnym etapie do akcji wkroczyła psychiatria. To dość kontrowersyjna specjalizacja medyczna, nie przez wszystkich uznawana za naukową, zaledwie od półwiecza mogąca posługiwać się lekami, a przez niektórych uznawana za rodzaj szamaństwa. Poza tym, psychiatria ma swoją czarną legendę uformowaną z jednej strony przez takie kultowe dzieła jak film „Lot nad kukułczym gniazdem” lub w formie real -–w postaci „psychuszek” dla opornych wobec socjalizmu w Związku Radzieckim. Na naszym gruncie psychuszki wprowadził nie tak dawno ówczesny poseł PO i z jej ramienia minister sprawiedliwości – Jarosław Gowin, dla „osób stwarzających zagrożenie”ale to na marginesie.

Teraz nowym gusłem staje się nowa choroba - orthorexia (z gr. ortho - słuszny, poprawny, prawidłowy oraz orexis – apetyt, pragnienie) nervosa, którą definiuje się jako „patologiczną obsesję na punkcie biologicznie czystej i zdrowej żywności”. Innymi słowy: zapotrzebowanie na pożywne i zdrowe jedzenie jest chorobą psychiczną, która musi być leczona, a symptomy choroby wykazują nawet ci, którzy przesadnie interesują się składem tego, co jedzą. Krótko mówiąc, ci, którzy odwrócą się od słabej jakościowo, za to obfitującej w toksyczne dodatki powodujące raka, żywności, cierpią na chorobę psychiczną. Bo czyż można nie uznawać produktów dużych korporacji preferujących zysk przed ludźmi? Pseudo-naukowcy idą dalej, bo przecież diagnoza choroby to jedno, a kuracja toksycznymi farmaceutykami produkowanymi przez takie same korporacje - to drugie.

I choć póki co orthorexia nie znalazła się w ostatnim wydaniach spisów chorób psychicznych, a mimo to zaczyna żyć własnym życiem, za sprawą kampanii, jaką rozpoczęły CNN, Fast Company, Popular Science i inne czołowe publikatory.

Ale jeśli przyjrzymy się motywom tych, którzy to lansują, zobaczymy rzecz w innym świetle.

Psychiatria jako taka jest niemal całkowicie zależna od firm farmaceutycznych, produkujących „leki” do „leczenia” tych „chorób”. Często są to spółki działające w cieniu w celu wymyślania kolejnych kategorii chorób psychicznych (i nie tylko), na które nowe leki są odpowiedzią.

Opisywany właśnie nacisk na popularyzowanie orthorexji, ma na celu w najlepszym razie zdusić w zarodku a w najgorszym zmarginalizować, żywieniową rewolucję.

Gdy ludzie uciekają od sztucznego jadła (a w ostatnich 5 latach produkty no-GMO zwiększyły swój udział w rynku spożywczym), producenci „toksycznej” żywności znaleźli się w zagrożeniu. Nie tylko zresztą oni, także cały przemysł farmaceutyczny, dla którego ważni są chorzy a nie zdrowi. Naturalną więc rzeczą, korporacje, teraz już jawnie, muszą wykorzystać państwo jako narzędzie, do obrony swoich interesów. Ale element finansowy jest „oczywistą oczywistością”, dla nas ważniejszy jest inny wniosek jaki z tego wypływa. Korporacje są ponad państwem i żadne państwo nie jest w stanie z nimi wygrać. Z wielu różnych przyczyn, do których wrócę przy innej okazji.

I nie jest to zjawisko nowe. Korporacje istniały niemal od zawsze, ale do czasu reformacji, która podkopała pozycję Kościoła Rzymskokatolickiego, który też był swego rodzaju korporacją, utrzymującą tamte jeżeli nie w ryzach, to przynajmniej w równowadze w stosunku do państwa. Po reformacji, której głównym i rzeczywistym celem, a nie deklarowanym, było przejęcie majątku kościelnego, oraz przejęcie „rządu dusz” w wyniku działań rewolucyjnych, a dalej–- ustanowienia rządu światowego w ramach NWO. Korporacje nie są celem, one są tylko narzędziem do wysysania pieniędzy i tresury społeczeństw. Orthorexia jest tu drobnym, choć ważnym elementem wskazującym niczym wskazówka kompasu, w którą stronę to wszystko zmierza.

 

 

 

 

 

 

 



środa, 18 lutego 2015
Wojak i dziennikarka

 

Ponieważ odwaga mówienia prawdy w naszych czasach, staje się towarem deficytowym, trzeba pokazywać tych, którzy jeszcze jej nie stracili

 

Sean Adl-Tabatabai w tekście „Dziennikarka CNN: 'Rządy płacą nam za fałszowanie wiadomości'” opisuje opisuje doświadczenia i postawę Amber Lyon, trzykrotnej laureatki dziennikarskiej nagrody Emmy, dziennikarki CNN. Twierdzi ona, że amerykański i inne rządy, opłacają stację za selektywne podawanie informacji o konkretnych wydarzeniach. Ponadto rząd Obamy płaci CNN za redakcyjną kontrolę zawartości tekstów.

 

Redflagnews.com:

W marcu 2011 CNN wysłała do Bahrajnu czteroosobową grupę w celu relacji wydarzeń arabskiej wiosny. Na miejscu byli narażeniu na różne niebezpieczeństwa i zastraszani ale udało im się zrobić kilka fantastycznych ujęć. Jak pisze Glenn Greenwald z brytyjskiego Guardiana 4 września 2012:

W tym odcinku Lyon przeprowadzała wywiad z aktywistami, gdy ci opisywali tortury zadawane im przez ludzi władzy. Rozmawiała z przedstawicielami rządu usprawiedliwiającymi się z więzienia aktywistów. W tym odcinku były też ujęcia, jak siły reżymu strzelały do bezbronnych demonstrantów i grupowych aresztowań.

 Na przekór temu oraz niebezpieczeństwa na jakie narażeni byli jej właśni dziennikarza oraz ich informatorzy, CNN International (CNNi) nigdy go nie wyemitowała. Nie zadano sobie nawet trudu aby tę decyzję jakoś uzasadnić.

 Zaraz po powrocie z Bahrajnu Lyon powiedziała, że „widziała na własne oczy, że twierdzenia władzy to kłamstwa i nie mogła uwierzyć, że CNN włożyła do jej informacji nieprawdziwe rzeczy”.

Na jej protesty kazano jej siedzieć cicho, co uznała za groźbę. Wiedziała, że odkryła za dużo. Teraz Amber pokazuje co dzieje się za zamkniętymi drzwiami amerykańskich mediów. Utworzyła własną stronę internetową, dzieląc się prawdą o tych oszustwach.

 Warto aby posłuchać o czym mówi Amber Lyon w związku nie tylko z Bahrajnem ale o specyfice działania obamowego rządu. Całość wraz oryginalnym nagraniem na: yournewswire.com - CNN Journalist ‘Governments Pay Us To Fake Stories’, z 9 lutego 2015 .

 

O ile Amber Lyon jest znana i jej przekaz dotrze do szerokich kręgów odbiorców, o tyle gwoli prawdy trzeba ukazać podobne postawy innych, mniej znanych ludzi. Do takich należy słowacki weteran wojenny - Robert Bačinský, który zwrócił swoje odznaczenia jakie dostał za operacje przeprowadzone w Kosowie pod egidą NATO. Inspiracją dlań był podobny krok podpułkownika czeskiej armii - Marka Obrtela, które swoje odznaczenia zwrócił przed miesiącem. Bačinský do wniosku załączył list otwarty do ministra obrony Słowacji. Oto jego fragmenty:

 

 

 

„Zwracam swoje odznaczenia, ponieważ są dla mnie hańbiące za swoją służbę w tej najbardziej przestępczej i nieludzkiej organizacji, jaka kiedykolwiek powstała, a także, ponieważ brzydzę się dyktatorską polityką USA, które na całym świecie swoje własne interesy, coraz częściej przeforsowują przy pomocy NATO.

 Ma Pan rację, zainspirował mnie kolega ppłk Marek Obrtel z Czeskiej Armii./.../ Wierzę, że nas, którzy się od Pana odwrócimy plecami, będzie coraz więcej.

Nie ma Pan u mnie żadnego autorytetu, pogardzam Wami , politycy SR, ponieważ jesteście klinicznym przykładem obłudy, niekompetencji... Jesteście partią kolesiów i błaznów, którzy przez każdorazowe cztery lata rzucają kośćmi, aby ustalić, kto będzie zasiadać na którym ministerstwie. Upojeni siłą i poczuciem bezkarności, będziecie radzić jak jeszcze zniewolić innych i ilu wojaków aby wysłać ich, gdzieś, gdzie razem z NATO i USA będą się bronić przed wymyślonym terrorystycznym zagrożeniem.

Gardzę Wami, siedzącymi w garniturach i krawatach w ciepłych i bezpiecznych biurach, tysiące kilometrów od pola walki, skąd rozdajecie wskazówki co trzeba robić, a nie mając pojęcia jak to wygląda tam. Robi Pan to, co się Panu podoba, kłamiąc, wydając fałszywe oświadczenia, ustanawiając embargo i zatajając informacje, bo tak zarządził wasz Wieli Brat - USA. Ci, którzy tego nie widzą mają dwa powody: nie chcą tego widzieć lub mają żałośnie mało informacji. A jaki jest wasz powód panowie politycy? Jeśli zdecydowaliście się być marionetką i lokajem USA, to wasz wybór. W rzeczywistości, jesteście dla nich tylko bezwartościowym towarem, stadem baranów, które na zlecenie Białego Domu idą w ciemno do walki o piękne, a zwłaszcza bogate jutro chciwych korporacji amerykańskich … Ale przy najbliższej, oczywiście pokojowej, operacji NATO, wzywam Was panowie politycy, abyście jako pierwsi założyli mundury, a następnie przyoblekli w nie swoje żony, dzieci, krewnych i wszystkich swoich bliskich. Dotyczy to również Pana, Panie prezydencie jeśli chcesz mieć bazę USA na Słowacji! W ten sposób dacie nam dobry przykład pokazując nam, jak z dumą i zdecydowanie walczycie .... przeciwko komu i faktycznie za co ??? ...

To sprzeciw wobec polityki USA i zabijania milionów bezbronnych ludzi przez NATO, którego dumnym członkiem jest Słowacja.

I choć piszę to na końcu, to jest to przede wszystkim usprawiedliwienie, że służyłem w tej przestępczej organizacji, za co będę się wstydzić do końca życia.”

 

(Na podst: Tentokrát slovenský vojak vrátil vyznamenania. Hanbím sa, že som slúžil pre zločineckú organizáciu (NATO) v Hlavné správy)

 

Powyższy tekst jest nieporadny, ale w tej nieporadności autentyczny i szczery. Wymaga uczciwości i odwagi, a niewielu na nią stać w warunkach pokoju, gdy wraca się z wojny i na nowo próbuje odnaleźć się w życiu. Dla wielu jest to trudne, dla niektórych niemożliwe. Każdy kończy inaczej. Ale czy owa, tak często przypisywana powracającym z „misji” trauma, nie ma takiego właśnie podłoża, świadomości, że co innego miało być a co innego było, i że wszystko to razem stanowi część jeszcze większego oszustwa? Tego nie wiemy.

 

wtorek, 17 lutego 2015
Waszyngton nie próżnuje przy sabotowaniu Mińska

Finian Cunnigham prognozuje fiasko uzgodnionego w Mińsku rozejmu

 

Z rozbitym nosem i nadszarpniętym ego Stany Zjednoczone ruszyły podkopać rozejm zawarły w Mińsku przekręcając jego warunki tak, aby krachem obarczyć Rosję. Tytuł Washington Post nadał ton już kilka godzin po zawarciu rozejmu: „Putin ogłosił rozejm z Ukrainą” uznając fałszywie Rosję za protagonistę tego konfliktu. Amerykański minister SZ John Kerry i jego wierni brytyjscy i polscy sojusznicy, ostrzegał Rosję przed dalszymi sankcjami jeżeli porozumienie z Mińska nie zostanie w „pełni zrealizowane”. Innymi słowy, Waszyngton z uporem powtarza jak mantrę, że to Moskwa jest agresorem a więc jest też winna konfliktowi. Z tryb warunkowz oznacza, że USA na każdym kroku będą skrycie sabotować rozejm aby mieć pretekst dla sankcji i dostaw broni kijowskiemu reżymowi.

 Wydaje się, że Amerykanie jeszcze nie doszli do siebie po dyplomatycznym puczu jaki rosyjski prezydent wraz z francuskim i niemiecką kanclerką, przeprowadzili w ubiegłym tygodniu. Stało się to po groźbach USA o dostawach broni i 17-godzinnym maratonie uzgodnień, a także pomimo - jak twierdzi Cunnigham -–prób podkopania szansy na pokój przez Davida Camerona i Donalda Tuska.

Cameron, z typowo brytyjską wyższością, mówił o konieczności zmiany postawy Putina zaś Tusk demonizował rosyjskiego przywódcę określając go jako niewiarygodnego.

 Skoro kijowski rząd nie dotrzymał postanowień poprzedniego rozejmu, co doprowadziło do obecnej eskalacji konfliktu, tylko naiwni mogą oczekiwać, że tym razem będzie inaczej. Ukraińcy podżegani są do wojny przeciwko populacji Donbasu poprzez stała politykę oraz finansową i wojskową pomoc USA. Zbrodnie wojenne Kijowa były zakłamywane przez Waszyngton i wybaczane na podstawie fałszywego twierdzenia o „rosyjskiej agresji”. To efekt odgórnego założenia o destabilizacji Rosji przyjętego jeszcze rok temu po zmianie rządu w Kijowie. Pokojowe rozwiązanie na Ukrainie jest sprzeczne z politycznymi celami Waszyngtonu wobec Rosji.

Zbrodniczy rząd w Kijowie stał się specjalistą w popełnianiu terrorystycznych czynów pod fałszywą flagą, przypisując je wraz z zachodnimi chlebodawcami „powstańcom wspomaganym przez Rosję”. Masakra w Doniecku 21 stycznia, w Mariupolu 24 stycznia i w Kramatorsku, gdzie rakietami Szmierszt' zabito 17 osób, mają wszelkie znaki operacji pod fałszywą flagą dokonanej przez USA oraz specjalne jednostki ukraińskie.

W incydencie kramatorskim, w przeddzień spotkania w Mińsku, rząd kijowski twierdził, że rakiety Szmierszt' zostały odpalone przez separatystów z opanowanej przez nich Gorłowki, oddalonej o 80 km, na granicy maksymalnego ich zasięgu. Separatyści zaprzeczyli powiadając, że nie celują do cywilnych rejonów. Kilka godzin po masakrze Petro Poroszenko w Kramatorsku fotografował się z ofiarami leżącymi na szpitalnych łóżkach. Jest czymś nieprawdopodobnym, aby Poroszenko przyjechał do miasta będącego pod ostrzałem jeśli zagrożenie ze strony powstańców byłoby rzeczywiste. Także mówił jakby według scenariusza: „To potwory używają kasetonowych bomb przeciwko cywilom. To zbrodnia przeciwko ludzkości, gdy cywile zabijani są rosyjską bronią w swych domach.” Na drugi dzień „oburzony” Poroszenko w Mińsku serdecznie potrząsał ręką z Putinem. To tyle jeżeli chodzi o rosyjskie zbrodnie.

Powiedzenie, że ostatni rozejm będzie cicho sabotowany, jest zbyt oględne, biorąc pod uwagę poprzednie zachowanie kijowskiego reżymu. Wystarczy, że będą walki trwać nadal, co będzie „dowodem”, że Rosja nie realizuje uzgodnień z Mińska. To zaś umożliwi Waszyngtonowi i jego posłusznym brytyjskim i polskim sojusznikom, wraz z usłużnymi zachodnimi medialnymi propagandzistami, obwiniać Rosję o złamanie „warunków” przymierza. Potem Ukrainę napełni się amerykańską bronią i wprowadzi więcej sankcji.

Prezydent Władimir Putin zasłużył na duże uznanie za postawę wobec kryzysu ukraińskiego. Problem w tym, że Amerykanie grają w inną, nieczystą grę, w której nie obowiązują żadne zasady.

 Od publikacji tekstu Cunnighama minęły 3 dni i wszystko zdaje się potwierdzać zawarte w nim prognozy. Z naszego punktu widzenia ważna jest pozycja Polski i Wielkiej Brytanii w ukraińskim konflikcie ukazana w tekście: bardziej wasalna wobec Waszyngtonu niż innych państw europejskich. Oznacza to dla nas większe niebezpieczeństwo na przyszłość. Jesteśmy po raz kolejny w dziejach traktowani jako rozgrywane przeciwko Rosji w cudzym interesie, z tragicznym finałem. Jeżeli ma się to zmienić, trzeba wykorzystać okazję jaką dają majowe i jesienne wybory. Może to nic nie dać, ale próbować trzeba.

 

Całość: Washington Wastes No Time to Sabotage Minsk 14.02. 2015 na Strategic Culture Foundation



piątek, 13 lutego 2015
Ukraina: Władimir Putin preferuje „lichy mir“

Izrael Shamir

 W lutym do wiosny daleko - biadolił Joseph Brodsky. Rzeczywiście, śnieg w Moskwie i w Kijowie stale mocno pada, tak samo jak na szerokich stepach tworzących rosyjsko-ukraiński pogranicze, ale tam ma kolor czerwony. Wojsko zimą wojuje niechętnie, chociaż żywot na tych terenach jest i tak ciężki, a tu do tego jeszcze walki w zbuntowanym Donbasie. USA przygotowują się do eskalacji poprzez dostawy nowych rodzajów broni do Kijowa.

 Zmęczona oblężeniem i periodyczny ostrzałem powstańcza obrona nie zwracała uwagi na śnieg i obsadziła strategiczne donieckie lotnisko. To lotnisko z tunelami, które za Stalina było symbolem solidnej, sowieckiej, wojskowej pracy, dla niedostatecznie uzbrojonych powstańców było dużym wyzwaniem. Jego podziemia były wyposażone tak, aby przetrwały atak jądrowy; dlatego po miesiącach walk powstańcy wroga wygnali a lotnisko obsadzili.

 Liczyli, że wygnają wroga ze swojej ziemi ostatecznie; na razie zajmują trzecią część Donbasu, a rosyjski prezydent ciągle naciska hamulec. Przedkłada szpetny pokój nad walkę. Ukraina dla niego jest ważna ale nie całkowicie, nie jest najwaniejszym problemem na świecie. W tym zgadza się z amerykańskim przywódcą. Ale jest wielka różnica: Rosja chce Ukrainę spokojną, Amerykanie wolą walczącą.

Rosja widziałby Ukrainę zjednoczoną, sfederalizowaną, spokojną i prosperującą. Odłączenie Donbasu do tego nie pasuje: Donbas jest silnie związany z resztą Ukrainy i nie łatwo tak nagle przeciąć te związki. Wojna już wygnała miliony ludzi ze wschodniej Ukrainy do Rosji obciążając jej systemy. Putin nie może od Donbasu odwrócić się i zapomnieć. Tego by mu nie wybaczono i ludzie mu na to nie pozwolą. Jako człowiek ostrożny, nie dąży do wojny z niepewnym końcem. Musi więc lawirować do jakiegoś pokoju.

 Mam kontakt z dobrze poinformowanym i wysoko postawionym źródłem rosyjskim, który podzielił się ze mną i z wami swoimi przemyśleniami, pod warunkiem zachowania anonimowości. Jakkolwiek pewny jest Zachód, że Putin chce odnowić Związek Sowiecki, w rzeczywistości rosyjski prezydent zrobił wszystko aby uchronić Ukrainę przed rozpadem - powiedział. Aby na Ukrainie zapanował pokój, Rosja zrobiła to: poparła wyjednaną przez Zachód umowę z 21 lutego 2014, ale USA mimo to naciskały na pucz na następny dzień (22 lutego), czym „doprowadziły do zmiany układu sił na Ukrainie” - słowa Obamy.

 Po puczu południowo-wschodnia Ukraina nie podporządkowała się nowemu reżimowi kijowskiemu i odcięła się. Dlatego Moskwa prosiła powstańców z Donbasu aby powstrzymali się przed przeprowadzeniem referendum w maju, ale ci nie posłuchali.

Moskwa uznała wyniki sfałszowanych wyborów w maju przeprowadzonych przez reżym po puczu w Kijowie, tym samym uznając Poroszenkę za prezydenta całej Ukrainy, choć na południowym wschodzie żadnych wyborów nie było a opozycyjne partie miały zakaz w nich uczestniczyć.

Moskwa oficjalnych wyników listopadowych wyborów w Donbasie nie uznała, co zmartwiło wielu rosyjskich narodowców.

Działania te nie były popularne ale Putin zrobił tak aby doszło do rozmów pokojowych dla Ukrainy. Niektórzy przywódcy Donbasu byli namawiani do odejścia na emeryturę. Na darmo. Zabiegi Putina były przez USA i UE ignorowane. To pobudzało stronnictwo wojny w Kijowie. „Nigdy w Kijowie nie widział nic złego, cokolwiek by zrobił” = rzekło źródło.

 Pokój na Ukrainie należy osiągnąć poprzez federalizację - powiedziało źródło. To powód, dlaczego o dwóch najważniejszych elementach porozumienia z Mińska (między Kijowem a Donieckiem) nigdy nie słyszeliśmy: konstytucyjne i socjalno-ekonomiczne reformy. Zachód i wschód mówią różnymi językami, czczą różnych bohaterów, mają inne aspiracje. Można by to wspólnie przezwyciężyć ale tylko wtedy, gdy Ukraina zostanie państwem federalnym jak USA , Indie czy Szwajcaria.

 W Mińsku strony uzgodniły powołanie wspólnej komisji do konstytucyjnych reform ale Kijów to odrzucił. Zamiast tego utworzył małą i tajemniczą komisję Rady (parlamentu). To zostało potępione przez Komisję Wenecką, doradczą instytucję do spraw konstytucyjnych. W Doniecku by tego nie zaakceptowano i nie jest to tym, co uzgodniono w Mińsku.

 W kwestii integracji, w Mińsku uzgodniono reintegrację Donbasu do Ukrainy. W Donbasie, mimo rozczarowania, to zaakceptowano, ale Kijów nadal oblegał Donbas, odciął jego banki, przestał kupować tamtejszy węgiel, i wypłacać pieniądze. Za to jego wojska codziennie, w czasie pokoju, ostrzeliwują milionowy Donieck. Zamiast amnestii dla powstańców, co było elementem umowy mińskiej, na wschód wysłano wojska rządowe.

 Ugoda z Mińska mogłaby przynieść pokój, ale musi być wypełniona. Może prezydent Poroszenko tego chciał, ale kijowska partia wojny z pomocą Zachodu, Poroszenkę strąci gdy pójdzie za daleko.

Paradoksalnie - jedyną drogą zmusić go do pokoju jest wojna. Powstańcy i ich rosyjscy stronnicy użyli walk aby go zmusić do podpisania umowy z Mińska: ich atak na Mariupol był bardzo skuteczny a Poroszenkę zmusił do wyjazdu do Mińska. Od tej chwili Kijów i Donieck zawarły kilka rozejmów, wymienili jeńców, ale Kijów odmawia wprowadzenia w życie konstytucyjnych i socjalno-gospodarczych umów z Mińska.

Nie ma sensu dotrzymywać rozejmu gdy Kijów używa go do przygotowań do kolejnego ataku. Rozejm musi prowadzić do konstytucyjnych zmian - powiedziało moje źródło - reform uzgodnionych w otwartym i transparentnym dialogu z Kijowem. Bez reform Donbas (Noworosja) pójdzie na wojnę. Także operacja w Debalcewie można traktować jako sposób zmuszenia Poroszenkę do prośby o pokój. Rosja nie zamierza angażować się w walki ani negocjacje pokojowe. Rosjanie stoją z boku podczas gdy Amerykanie uparcie przedstawiają Rosję jako jedną ze stron konfliktu.

USA starają się zwrócić inne państwa przeciwko Rosji z pewnym sukcesem, Jednym gestem niemiecka kanclerka a Angela wyeliminowała wszystkie organizacje, struktury i związki budowane przez lata pomiędzy Niemcami a Rosją. Każda wizyta Joe Bidena prowadzi do starcia.

 Rosjan złości sprawa malajskiego Boeinga. Na każdym spotkaniu na wysokim szczeblu z Amerykanami przypominają histeryczne oskarżenia, że samolot został zestrzelony rosyjskimi rakietami przez powstańców. Od tego czasu minęło ponad pół roku a Amerykanie nie przedstawili żadnego dowodu, że do tego przyczynili się Rosjanie i powstańcy. Nie przedstawili zdjęć satelitarnych ani zapisów z samolotów AWACS patrolujących wschodnią Europę. Moje źródło powiedziało, że wysoko postawieni Amerykaie nie upierają się już przy tej wersji ale twardogłowi ani myślą przeprosić za te pomówienia.

 Jednocześnie Amerykanie odgrywają uczciwych. Twierdzą, że nie chodzi im o „kapitulację” Rosji, że uważają konfrontację za kosztowną i niepotrzebną, przy czym potrzebują Rosji w negocjacjach o irańskim programie jądrowym, przy likwidacji syryjskiej broni chemicznej, w rozwiązaniu problemu Palestyny. Rosjanie ostro protestują, że to wszystko słyszeli już podczas afery libijsk.

 Różnice w poglądach między Rosją a USA są wielkie praktycznie we wszystkich płaszczyznach. Charakterystyczne: od Syrii po Donbas Rosjanie popierają pokój, Amerykanie naciskają na wojnę. Teraz Rosjanie zaprosili na rozmowy do Moskwy przedstawicieli opozycji i rządu z Syrii. Przyjechali, porozmawiali, odjechali i przyjadą ponownie. Mogliby się prawdopodobnie dogadać ale przedstawiciele USA mówią, że się nigdy nie pojednają z prezydentem Basharem Assadem i będą walczyć do ostatniego Syryjczyka aby go obalić. Daje to do myślenia: każdą wojnę na świecie dotuje amerykański dolar i podtrzymuje Dow Jones, jak kapitał szuka bezpiecznego schronienia i znajduje je w USA.

 Nie myśli się o losie coraz większej ilości Syryjczyków, uciekających do Jordanii, czy Ukraińcach uciekających do Rosji. Jakie to nieszczęście dla tych dwóch godnych podziwu krajów! Syria była spokojna i prosperująca, diament Środkowego Wschodu, dopóki nie została zrujnowana przez USA popierające islamistów; Ukraina była najbogatszą częścią ZSRR dopóki nie zrujnowały jej USA przez popieranych prawicowców i oligarchów. Josef Brodsky w 1994 r., gdy Ukraina ogłosiła secesją od Rosji, z goryczą przewidywał, że oszukani Ukraińcy będą cytować rosyjską poezję w swojej ostatniej godzinie. To proroctwo właśnie się spełnia.

 

Ukraine: Vladimir Putin Prefers a “Bad Peace” 6.02. 2015 na Global Research.



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
O autorze
Tagi