poniedziałek, 07 marca 2016
Widzialne znaki niewidzialnej ręki

Jak zawsze w takich przypadkach zwolennicy teorii zamachu wyśmiewani są epitetem zwolenników spiskowych teorii, ale przecież spiski się zdarzają, tak jak zdarza się, że samoloty spadają a w samochodach pęka opona, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że znajdować się w nich będą prezydenci Polski i do tego z tej samej opcji politycznej? Że obaj stanowią nie mówiąc już, że oba wydarzenie dzieli 6 lat?

Sekwencja zdarzeń jest taka, że pęknięcie opony poprzedziło ujawnienie akt z domu Kiszczaka, zwłaszcza tych o Lechu Wałęsie, o którym powiedziano już chyba wszystko więc szkoda nań czasu. Ale jedną rzecz trzeba ustawicznie powtarzać, bo nie przebiła się do świadomości społecznej: to jak i czym jest III RP i jakie mechanizmy w niej działały. Bo przecież nie chodzi o to, czy i kiedy donosił oraz na kogo. To rzecz drugorzędna. Pierwszorzędna to ta, że był on sterowany przez jakieś siły niejawne i niech tu nikt nie wyskakuje z twierdzeniem, że Wałęsą trudno sterować. Wprost przeciwnie. I nie chodzi o wydawanie poleceń, które on by wykonywał, pod tym względem może tak, Wałęsa uważał się za potomka cesarza rzymskiego, jak wynika z jego rozmów z bratem w Arłamowie. Cesarzem, a choćby tylko jego potomkiem, steruje się trudno. Ale łatwo, gdy zna się jego kompleksy i gdy umieści się go w określonej sytuacji dając mu się wolną rękę. Wtedy jest całkiem przewidywalny. Skądinąd wiadomo, że jednym ze sposobów rozwalenia jakiejś organizacji od środka, jest postawienie na jej czele jakiegoś durnia z deficytem emocjonalnym a on już zrobi resztę, skutecznie usuwając ludzi zdolnych zastępując ich miernotami gorszymi od siebie. Tak , moim zdaniem, było w 1989 r. kiedy rodził się nowy twór państwowy i tę metodę zastosowano.

Pamiętam rok 1990 i wybory na prezydenta, w których do finału doszli Stan Tymiński i nasz Kukuniek. Pamiętam, jak służby lansowały tego drugiemu fałszując przeciwko temu pierwszemu dowody rzekomej współpracy ze służbami, rzekomy pobyt w Libii itd. Pamiętam jak w ostatecznej debacie, w które mieli się zetrzeć ale do której nie doszło bo Tymiński odpuścił, Kukuniek rozsiadł się i wpadając w charakterystyczny dla siebie słowotok powiedział, że pytał się ICH, czy coś na niego dali Tymińskiemu i to coś mogło stanowić zawartość słynnej „czarnej teczki”, ale mu powiedzieli, że nie dali, więc on jest pewny, że nie.

Któż to są ci ONI? Jeżeli Wałęsa zerwał współpracę z SB, to wszystko wskazuje na służby wojskowe, od połowy lat 80.tych, a konkretnie od zabójstwa x. Popiełuszki, panujące niepodzielnie. Wyświetlenie tej zbrodni pod kątem prowokacji zmierzającej do tego właśnie celu byłoby krokiem milowym rozumienia kulis powstania i działania III RP i współczesnego wiata. Ale zostawmy to przynajmniej do czasu ujawnienia aneksu do raportu o WSI, bo na dziś ważniejszy jest układ, który Wałęsa żyruje, a który na tej podstawie powstał, symbolizowany przez tego groteskowego fauna wystruganego ze szparaga na wodza KOD-u. W kraju poważnym, a choćby tylko normalnym, facet za uchylanie się od płacenia alimentów miałby komorników na głowie o ile nie gniłby w kryminale, ale nie w Polsce, gdzie gnije się za dużo mniejsze przewiny. Ja, co oczywiste, odrzucam od razu ewentualny argument, że to obawa przed zarzutem o łamanie demokracji i praworządności, bo to przeciwnik polityczny. Jeżeli tak jest, to z naszym państwem jest jeszcze gorzej niż sądzimy. Ono zbliża się do granicy, po przekroczeniu której nie będzie istnieć już nawet teoretycznie, bo powody są inne, np. taki, iż układ resortowy jest zbyt silny. Także ten, który za nim stoi.

Kijowski, Lis i inni to tylko pionki i co najwyżej znaki widzialne sił niewidzialnych broniące swojej bezkarności, bronią też układu żerującego na budżecie państwa. To jedna strona. Jest i druga bo trudno uwierzyć, że jest to siła jedyna i do tego rodzima i że nie działa bez wspomagania zewnętrznego. KOD i tym podobne organizacje zasilane muszą być z zewnątrz, jak zresztą każda grupa rewolucyjna.

Więc nie ma przypadków, są znaki. Tym razem znak jest ostrzeżeniem, takim jakie otrzymał w Gruzji Lech Kaczyński. Stawiałbym więc na ostrzeżenie.

poniedziałek, 14 listopada 2011
Szajs zamiast Kolumbów

W środę, 9 listopada byłem na prelekcji w Civitas Christiana nt. Idei imperium grupy poetów związanych z Konfederacją Narodu. W czasie wojny wydawała ona konspiracyjny miesięcznik "Sztuka i Naród" ukazujący się w Warszawie w latach 1942-1944, jako jedyny wychodzący regularnie w czasie okupacji niemieckiej periodyk literacki. Z okazji święta niepodległości warto przypomnieć te zapomniane niesłusznie postacie, jak: Bronisław Onufry Kopczyński, Wacław Bojarski, Andrzej Trzebiński, Tadeusz Gajcy, czy Zdzisław Stroiński. Wszyscy mieli zaledwie dwadzieścia kilka lat i wszyscy zginęli w czasie okupacji.

Pismo opatrzone było mottem z Norwida: artysta jest organizatorem wyobraźni narodowej. I właśnie wyobraźni im nie brakowało. Lansowali, m. in., ideę imperium słowiańskiego jako federacji narodów słowiańskich pod przewodnictwem Polski z granicami na wschodzie z 1772 a na zachodzie – na Odrze i Nysie Łużyckiej, jako jedyną formę zabezpieczenia wolności tego regionu przed imperializmem Niemiec i Rosji. Wynikało to z podstawowego załażenie: każdy naród musi mieć jakąś wielką ideę żeby móc przetrwać. Narody małe duchem, bez wielkich celów zginą, bo nie są nikomu potrzebne.

Tamte 20 lat niepodległości zrodziło wielu wielkich ludzi, w tym Pokolenie Kolumbów. Obecnie, ostatnie 20 lat zrodziło szajs.

Dziś, także ponad 20. latach od odzyskania kolejnej niepodległości słychać chichot historii. Nie dość, że brak nam osobowości dorównujących tym sprzed lat, ale widać karłowatość naszych elit. Sami nie mają odwagi więc ściągają niemieckie bojówki aby biły Polaków, zwłaszcza tych, w historycznych mundurach.

Innym symbolem tego, taką kropką nad „i”, stało się zastąpienie orła – godła państwa logiem PZPN na koszulkach naszej reprezentacji piłkarskiej. I to wystarczy za cały komentarz.



O autorze
Tagi