poniedziałek, 17 listopada 2014
Globalna kontrola finansów

Jak w demokracji pokryć długi państwa i kto ma to zrobić? W monarchii długi pokrywał król, który był suwerenem. W demokracji suwerenem jest lud i to właśnie on będzie płacić. Bill Frezza w tekście „MFW przygotowuje grunt pod globalną konfiskatę majątków” opisuje sprawozdanie tej organizacji zamieszczone w październikowym wydaniu monitora finansowego pn. Czas opodatkowania.

Współczesne państwa są wysoce zadłużone. Większość stanowi dług publiczny, który nie może zostać spłacony w dotychczasowym systemie podatkowym. Dlatego MFW zaleca szereg eskalujących podwyżek podatków od dochodów i konsumpcji w ramach prostej konfiskaty aktywów.
„Szybkie pogarszanie się finansów publicznych w wielu krajach ożywiło zainteresowanie 'podatkiem kapitałowym' – jednorazowym podatkiem od prywatnego bogactwa ... Uważa się, że takowy podatek, winien być wprowadzony w sposób uniemożliwiający jego uniknięcia. … Warunki do powodzenia są dobre, ale należy rozważać ryzyko alternatyw, do których należy nieuznania długu publicznego lub jego inflacyjnego odstrzelenia. … Stawka podatkowa potrzebna do zmniejszenia długu publicznego do  przedkryzysowego poziomu wyniosłaby (wg wzorca 15 państw eurozony) minimum 10%  udokumentowanego bogactwa netto. (str. 49).”

Frezza zwraca uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze, ekonomiści MFW wiedzą, że nie ma dostatecznie wielu bogatych ludzi żeby finansować obecne rządy  trzeba by więc wywłaszczyć 100% aktywów 1% najbogatszych. Oznacza to, że wszystkie przedsiębiorstwa z jawnym bogactwem, wszystkie fundusze emerytalne i nieruchomościami – zostaną wyrabowane wg recepty MFW.
Po drugie, takie wykorzystanie prywatnych majątków nie spłaci długów zachodnich rządów i nie sfinansuje ich budżetów. Jedynie  umożliwi marnotrawnym rządom utrzymać się do  kolejnego kryzysu, po którym konieczne będą dalsze, większe kroki.
Po trzecie, dopóki politycy nie znajdą dostatecznej odwagi aby takiego łupiestwa dokonać, alternatywnym scenariuszem przedkładanym przez MFW jest  niespłacenie długu publicznego i hiperinflacja.

MFW usprawiedliwia podwyżkę podatków nierównością dochodów oraz rzekomym spadkiem przychodów od progresywnych podatków dochodowych większości państw. Ignoruje także „krzywą Leffera”, która mówi, że wzrost podatków i jednoczesnych wpływów budżetowych następuje tylko do pewnego punktu, po przekroczeniu którego wpływy te są odwrotnie proporcjonalne do wysokości opodatkowania.

Najbardziej mrożącym aspektem sprawozdania jest naukowy styl, w którym rozważa się, jak ograniczyć ruchliwość bogatych: „Bogactwo finansowe jest ruchome tak jak i ludzie... Może istnieć powód do opodatkowania różnych form bogactwa w różny sposób... Pożądanym krokiem milowym będzie kompleksowa współpraca międzynarodowa, aby przeszkodzić bardzo bogatym wymigać się od płacenia podatków w taki sposób, że umieszczą źródła dochodów gdzie indziej.”

Bankructwo nowoczesnego państwa prowadzi prowadzi do kontroli kapitału i ograniczenia wyjazdów. Trzeba więc znaleźć sposób na odwrócenie uwagi obywateli tak, aby nie zagłosowali nogami.
Kolejny cytat: „Jest wiele doświadczeń, które można wykorzystać, ponieważ takie podatki zostały wprowadzone w Europie po I wojnie światowej”. I wszyscy dobrze wiemy, jak to skończyło.

Na razie MFW kombinuje jak tu ogolić bogatych. A co będzie gdy już bogatych zabraknie? Wtedy dobierze się z biednych, bo każdy coś tam ma, jak np. wolność. I nie będzie to nic nowego. Podobna sytuacja została opisana w Starym Testamencie (Rdz 41; 47) gdy żyd Józef zostawszy zarządcą Egiptu nałożył tak wysokie podatki, że nie było już za co siać i zapanował głód, a wtedy sprzedawał nagromadzoną wcześniej żywność nawet za cenę wolności: „kup więc za chleb nas i rolę naszą... Tak cały kraj stał się własnością faraona. A co się tyczy ludności, oddał ją całą w poddaństwo”. I my do tego zmierzamy.

Tekst oryginalny: The International Monetary Fund Lays The Groundwork For Global Wealth Confiscation z 15.10.2014 na Forbes.com.


środa, 01 października 2014
Dewizowe swapy we współczesnym świecie; powstanie globalnego dewizowego kartelu II

Walentin Katasonow

 Poprzednie rozdanie

 Od 2011 r. nieograniczone swapy pomiędzy centralnymi bankami zawierane były na 7 dni. Jesienią tego roku amerykańska FED, ECB oraz centralne banki Japonii, Anglii, Szwajcarii i Kanady, tzw. „szóstka”, dogadały się co do koordynacji działań zabezpieczających płynność światowego systemu finansowego. Z informacji na internetowych stronach banków wynika, że ich założeniem było „osłabienie napięć na rynkach finansowych oraz ograniczenie negatywnych skutków owych napięć przy udzielaniu kredytów indywidualnych i firmowych, w celu stymulacji aktywności gospodarczej”. W porozumieniu tym podkreślono, że w światowym systemie finansowym pojawiły się kolejne „fale” kryzysu.

Instytucje finansowe wymienionych państw ustaliły: a) obniżone zostaną koszty dolara w ramach swapów (rachunek nawiązuje do indeksów swapów w amerykańskim systemie bankowym); b) okres swapów zwiększy się do 3 miesięcy; c) nie będzie żadnych limitów w przepływie dolara, wielkość swapów będzie określona potrzebami systemów bankowych określonych państw; d) w przypadku konieczności FED także zastrzega sobie prawo żądania obcej waluty partnerskiego banku centralnego; e) umowa obowiązuje od 5 grudnia 2011 do 1 lutego 2013.

 W grudniu 2011 FED wspomógł operację ECB pod kryptonimem LTRO-1 (long-term refinancing operation 1), w której chodziło o emisję ponad 500 mld euro. Część tej kwoty wymieniona miała być na walutę amerykańską w ramach 3-miesięcznego swapu w wysokości 100 mld dolarów. Część analityków widzi w tym pierwsze skoordynowane działania FED i ECB. Ściągnięcie z rynku tak wielkiej ilości euro zapobiegło naruszeniu kruchego status quo euroatlantyckiego świata. Bez tej swapowej operacji kurs euro mocno by spadł, co dla Brukseli i Waszyngtonu wywołałoby niepożądane napięcia finansowo-gospodarcze i polityczne.

Jak wiadomo, od 2010 r. finansowe organy USA realizują program „ilościowego uwolnienia”, co w praktyce oznacza zwiększenie dolarowych zasobów. Jakkolwiek by to działania centralnych banków tychże krajów nie nazwały, wszystko to prowadzi do zwiększenia emisji pieniądza. A najważniejsze, czy te działania były koordynowane. Po kryzysie 2007-2009 na Zachodzie zaczęły powstawać takie mechanizmy. Ważnym elementem tego mechanizmu są dewizowe swapy. Z ich pomocą można skutecznie wyrównywać różne nierówności i nie dopuścić, aby państwa „złotych miliardów” zeszły na poziom „walutowej wojny” prowadzonej między sobą.

 Umowa z 2011 r. o dewizowych swapach obowiązywać miała do 1 lutego 2013 r., ale jeszcze przed tą datą, w grudniu 2012, banki centralne przedłużyły ją o rok. W tym też okresie „szóstka” skróciła się do „piątki”, bo z układu odeszła Japonia.

 Walutowy pool* „szóstki” jako krok od cało światowej waluty

 Banki centralne „szóstki” (ostatecznie Japonia do klubu wróciła) uzgodniły zmianę warunków mowy o swapach na czasowo nieograniczone. 31.10.2013 utworzyły międzynarodowy walutowy pool, umożliwiający operacyjne zwiększenie płynności uczestniczących w nim państw w przypadku pogorszenia się koniunktury rynkowej oraz innych istotnych zdarzeń na giełdach walutowych. W rezultacie, niewielka grupa centralnych banków wytworzyła mechanizm globalnego regulatora walutowego. Niektórzy widzą w tym powstanie światowego kartelu walutowego centralnych banków i krystalizację kierowniczego ośrodka międzynarodowych finansów.

Wzmożona koordynacja centralnych banków jest już widoczna. Analitycy wskazują, że skurczył się

korytarz wymiany dewizowych kursów „szóstki” i dla spekulantów nastały ciężkie czasy. Samo pojęcie „zamienna waluta” będzie dość relatywne. „Szóstka” zaczęła występować wspólnie wobec państw nie należących do tego klubu „wybranych”. Sceptycy twierdzą, że w ramach „wielkiej dwudziestki” nie ma teraz zgody co do utworzenia jednego pieniądza.

Walutowe wojny nigdzie nie znikają, są przerwane tylko w ramach walutowego poolu „szóstki”, ale między nią a resztą świata nowe takie wojny są nieuniknione. Sukces BRICS i innych państw peryferyjnych światowego kapitalizmu przy budowaniu sprawiedliwego światowego ładu finansowego, w znacznej mierze zależeć będzie od zrozumienia tego, że Zachód już się skonsolidował i zdystansował od reszty świata. „Szóstka” jest zamkniętym klubem, do którego nikogo już się nie przyjmuje, o co np. zabiega Australia.

Wszystko wskazuje, że waluty wychodzące spod pras drukarskich FED-u, ECB i innych centralnych banków „szóstki”, nie są już różnymi walutami ale jedną. Przecież dopóki między amerykańskim i kanadyjskim dolarem, funtem, jenem, frankiem szwajcarskim i euro istnieje stały kurs wymiany, nie mamy więc do czynienia z różnymi walutami ale różnymi modyfikacjami jednej światowej.

 Ten mechanizm przypomina trochę system Bretton-Woods, w którym były także ustalone dewizowe kursy, a za światowy pieniądz uznane były: dolar i złoto. Jednakże podobieństwo jest tylko powierzchowne. W 1944 r. o przyjęciu zasad nowego światowego systemy walutowego decydowały państwa delegujące na konferencję swoich przedstawicieli. Przy wszystkich osobliwościach

systemu Bretton-Woods, jego członkiem mogło zostać każde państwo, z wyjątkiem Niemiec i ich sojuszników w II wojnie światowej. Początkowo dokumenty konferencji podpisało 44 państw, ale po dwudziestu latach było ich już ponad 100 . Obecna „szóstka” jest klubem zamkniętym. W porównaniu z nią Bank Rozliczeń Międzynarodowych (BIS), zwany „centralnym bankiem centralnych banków” wypada jako organizacja demokratyczna.

Obecnie walutowa „szóstka” jest w innej sytuacji. Plany utworzenia światowego pieniądza opracowują banki centralne, mający w państwie status niezależny. Decyzja o permanentnych dewizowych swapach między „wybranymi” centralnymi bankami nie jest przedstawiana do zatwierdzenia ani rządom ani parlamentom tych krajów, podczas gdy dokumenty z konferencji w Bretton-Woods, przeszły procedurę ratyfikacyjną.

Ale nawet gdy przynajmniej formalnie wszystkie centralne banki „szóstki” są równe, to przecież są „równiejsze”. Równiejszym jest FED, bo wszystkie swapowe operacje, od 2008 r. sprowadzały się do tego, że FED zaopatrywał w „zielone papierki” swoich partnerów. Wątpić należy, że skład „szóstki” będzie się rozszerzał. Przeciwnie, z czasem niektórzy z jej członków mogą tę współpracę uznać za zbyteczne obciążenie.

Niektórzy eksperci skłonni są dramatyzować i widzieć powstającą sytuację w świecie finansów jako znak początki „końca czasów”. Rzeczywiście, widać znaki demontażu państw narodowych, powstawania ponadnarodowych instytucji, wzmacnianie siły światowych bankierów. Jednak nie trzeba myśleć, że owa „szóstka” jest zabezpieczona przed wewnętrznymi sporami i że jest scaloną całością. Przypomnieć można, że np. jesienią 1961 r. FED oraz centralne banki 7 najważniejszych państw Zachodu, utworzyły tzw. „złoty pool” (rozpadł się w marcu 1968 r.) aby poprzez wspólne interwencje ratować stabilizację ceny złota. Obecny, walutowy pool „szóstki” także może się rozpaść. Zależeć to będzie od tego, czy peryferyjne kraje światowego kapitalizmu skonsolidują swoją finansowo-walutową politykę.

 

Валютные свопы в современном мире. Рождение глобального валютного картеля (II) ukazał się 19 września 2014 na Fondsk.ru.

 

*ang. pool oznacza rodzaj gry, pulę, zmowę, syndykat i kartel



wtorek, 23 września 2014
Dewizowe swapy we współczesnym świecie; powstanie dewizowego kartelu (I)



Walentin Katasonow

Sprawa dewizowych swapów (umowa o wymianie walut) jest jednym z głównych w mediach. Prawie co miesiąc dowiadujemy się u zawarciu umowy o dewizowym swapie.  Takich umów jest na świecie wiele dziesiątek.

Ale co to jest swap?

Walutowy swap to nie zwykła umowa o zakupie i sprzedaży walut. Najpierw walutę X wymienia się na walutę Y; po określonym czasie dojdzie do operacji odwrotnej: Y na X. Ważnymi warunkami swapu są początkowy i końcowy kurs i koszty oprocentowania dla danej waluty w określonym czasie. Podstawową częścią wszystkich swapów jest udział centralnych banków. Swapy mogą być wewnętrzne i zewnętrzne. W przypadku tych pierwszych bank centralny umawia się z bankami komercyjnymi w danym kraju, w tych drugich umowa zawierana jest między bankami centralnymi tych krajów. Swapy mogą być jednorazowe lub w ramach swoistej linii.
W tym przypadku chodzi o umowę między bankami centralnymi kilku państw o wzajemnej wymianie walut po określonym kursie. Zawierają zwykle klauzule o możliwości przedłużenia swapów, limitów operacji i terminu ważności umowy. W ramach swapowej linii wymiana waluty może dotyczyć określonego czasu, od kilku dni do roku.

Swapy mają 2 cele: 1/ udzielenia wzajemnej pomocy w przypadku niedostatku obcej waluty na pokrycie zobowiązań bankowych przedsiębiorstw i państw denominowanych w tejże walucie; 2/ udzielenia pomocy w rozwoju handlu towarami w walutach stron umowy.

Świat walut: od porządku do chaosu

Analizę zaczniemy od swapów grupy wybranych państw należących do tzw. złotych miliardów. O tych swapach mówi i pisze się mało, a jeżeli już to wzmiankuje się tylko jako o rutynowych i technicznych operacjach centralnych banków. Ale diabeł kryje się w szczegółach; wpływ kilku „wybranych” centralnych banków na całość sytuacji w gospodarce światowej i światowych finansach jest nieproporcjonalnie duży. Aby to zrozumieć pokrótce opiszemy do jakich zmian doszło w światowym systemie walutowo-finansowym w XX wieku. W październiku 1929 r. panika na nowojorskiej giełdzie dała początek wielkiemu kryzysowi, który zdezorganizował przemysł i rolnictwo w większości państw świata (z wyjątkiem ZSRR). Zmienił się też dotychczasowy porządek światowego systemy finansowego, który z trudem odnawiał się na podstawie standardu złota po I wojnie światowej. Świat znalazł się w spirali światowego chaosu walutowego, gospodarczej autarkii, finansowej izolacji i bloków walutowych.

W 1944 r. na międzynarodowej konferencji walutowo-finansowej w miejscowości  Bretton-Woods uzgodniono powstanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale najuważniejszym celem było wytworzenie mechanizmu dewizowych interwencji i pomocy walutowej. Jako wyjątki były przyznawane  rewaluacje i dewaluacje walut z jednorazową zmianą parytetów w złocie. Światowy ład walutowo-finansowy oparty był na regulacjach krajowych i zagranicznych środkach pieniężnych.

Porządek ten utrzymał się niecałe 30 lat i skończył się rozpadem systemu  Bretton-Woods. Zastąpił go jamajski system walutowy, legalizujący płynność kursów, znosząc parytet złota i wprowadzając całkowitą liberalizację. Nowa ideologia oparta została na dogmacie samoregulacji rynku łącznie z kursami walut, które w wyniku tego osiągną „idealną równowagę”.

Jednak w realnym życiu na dewizowych rynkach dominował subiektywny czynnik, który zrodził  spekulantów finansowych. Manipulowali oni kursami walut, wpływając na międzynarodowy handel i narodowe gospodarki.  Nie oszczędzili nikogo. Ich łupem padały nie tylko rozwijające się kraje, ale i dojrzałe kraje „złotych miliardów”. Wystarczy przypomnieć, jak spekulant George Soros w 1992 r. „ustrzelił” brytyjskiego funta.

Do wspomnianych czynników należały gry polityków, którzy forsowali interesy własnych krajów na światowej scenie finansów. Nie można nie wspomnieć o umowie z  „Plaza“ z r. 1985 (nazwa hotelu w Nowym Jorku) gdzie spotkali się ministrowie finansów i przedstawiciele banków centralnych z 5 krajów: USA, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemiec i Francji. Uzgodniono podniesienie kursów ich walut w stosunku do dolara. W wyniku tego, Wujek  Sam mógł wyrównać swój bilans płatniczy na 46% w stosunku do marki niemieckiej i 50% do japońskiego jena. Najbardziej ucierpiał kraj wschodzącego słońca. Panuje powszechne przekonanie, że po umowie z Plaza, Japonia już się nie podniosła i co było początkiem jej końca.

Wielu uważnych analityków twierdzi, że umowa z Plaza była ważnym  punktem zwrotnym rozwoju światowego systemu finansowego. Spotkanie to położyło fundament do utworzenia mechanizmu koordynacji działań „wybranych” centralnych banków w zakresie regulacji dewizowych rynków. Większość mediów nadal propaguje wtłaczając do głów teorie gospodarczego liberalizmu, mimo iż w świecie finansów liberalizm dawno umarł; od bez mała trzydziestu lat wymiana wolnego rynku jest „ręcznie sterowana ”, a ster jest w rękach „wybranych” banków centralnych.

Dewizowe swapy jako narzędzie ręcznego sterowania banków centralnych

Oczywiście, dewizowe swapy nie zrodziły się dziś – istniały od dawna, nawet w erze systemu Bretton-Woods. Centrum międzynarodowego systemu walutowego były rezerwy federalne (FED),  których początki sięgają 1962 r., tyle że  w tamtym czasie była to tylko dość egzotyczna „operacja techniczna”.

Jednakże podczas ostatniego kryzysu finansowego wielkość dewizowych swapów gwałtownie wzrosła. Ich rola przy pokonywaniu kryzysu nie była duża i dlatego mówi się o nich rzadko i mało. FED i ECB dogadały się w grudniu 2007 r. co do pierwszej swapowej linii dolar-euro, aby dolarowe płatności do europejskich banków dokonywane były w papierach wartościowych opartych na nieruchomościach. Po krachu banku inwestycyjnego Lehman Brothers w 2008 r. finansowy kryzys dotkną i europejską gospodarkę. Na koniec czerwca 2011 zagraniczni partnerzy, (przede wszystkim  ECB i Bank of England) dostali od FED-u 600 mld $. W maju 2010 r. ECB  użył walutowego swapu w związku z kryzysem w Grecji. W tym czasie ECB pożyczył od FED ok. 9,2 mld. $.

c.d.n.

Tekst ukazał się ukazał się 16.09. 2014 na Fondsk.ru


Tłumaczenie moje

czwartek, 08 grudnia 2011
Alternatywa dla współczesnej bankowości

A oto z Nilu wyszło siedem krów pięknych i tłustych i pasło się na pastwisku. Potem wyszło za nimi z Nilu siedem innych krów, szpetnych i chudych i stanęło obok tamtych krów . I pożarły owe krowy szpetne i chude siedem krów pięknych i tłustych. Wtedy faraon się obudził.” Na drugi dzień , a właściwie noc miał faraon podobny sen, tyle, że zamiast krów były kłosy. Sensu snu tego nikt nie potrafił władcy wytłumaczyć. Zrobił to dopiero Józef, który dzięki temu awansował z więziennych lochów na funkcję egipskiego ministra. Według jego interpretacji siedem krów tłustych to tyleż lat urodzaju, zaś siedem krów chudych to tyleż lat głodu. Należy więc – tłumaczył Józef, przez okres boomu, gromadzić zapasy. Tak też się stało. Gdy nastał głód za zboże, które sprzedawał, ściągał Józef wszelkie pieniądze, a gdy te się skończyły, mieszkańcy Egiptu i ziemi Kannan oddali wszystko, co mieli: ziemię, bydło i cały dobytek. A gdy i to się skończyło, sprzedali swoją wolność. „Odpowiedzieli: Otrzymałeś nas przy życiu, obyśmy tylko zyskali łaskę w oczach pana naszego, a będziemy niewolnikami faraona”. Ale nie wszystkich Józef traktował jednakowo. Gdy do namiestnika po zboże przybyła mieszkająca w Kanaanie jego rodzina „Józef rozkazał, aby napełniono ich wory zbożem i zwrócono im pieniądze, każdemu do wora jego, i aby dano im żywność na drogę.” (Cytaty za Księgą Genesis.)

 Mechanizmem rabowania słabych państw jest kilka międzynarodowych organizacji działających wspólnie i w porozumieniu: MFW, Bank Światowy, BIS, UE, u której klamki wiszą regionalni politycy pędząc tram swoje bezwartościowe życie. Wszystkimi zarządza jedno centrum poprzez groźby i korupcję.

Unijne prawidła mają odpowiadać interesom bogatych państw, co nie musi pasować biednym.

Pierwsze to przyjęcie wspólnej waluty – euro. Wyzbycie się własnej waluty spowoduje, że nie będzie można poprzez jej dewaluację regulować relacji export-import.

Zamiast tego wymusi się na urzędnikach wybranego, słabego kraju specjalne pożyczki. Oczywiście, przymus ten, to nie jest jakiś siłowy proces, co to nie. Niekiedy wystarczą przebiegłe obietnice, prezencik dla tego, kto ma rozstrzygające słowo, np. wymarzone członkostwo w UE. To musi trochę potrwać, aby dług urósł do odpowiednich rozmiarów. Wtedy zacznie się nacisk poprzez np. agencje ratingowe grążące zaniżeniem ratingu, co ma wywołać panikę wśród inwestorów. Jeśli do tego dojdzie odpowiednia nagonka medialna, zabawa zaczyna się na całego. Państwo staje przed groźbą bankructwa, brakiem pieniędzy na wypłatę wynagrodzeń dla swoich pracowników, emerytur i rent.

Obiecywane są dalsze pożyczki (w transzach) w zamian za co, że lokalni politycy wy-rabują fundusze socjalne, emerytalne z emerytów robiąc żebraków, okradną konta oszczędnościowe, mówiąc metaforycznie – wystawią na aukcję rodzime srebra – czyli to co mają najlepszego. Dalej zacznie się rozdawnictwo dochodowych przedsiębiorstw państwowych, wysp, pamiątek historycznych – wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość. Jako nagrodę, ministerstwa finansów takiego państwa otrzyma trochę „drobnych” na spłatę odsetek od kredytów, oczywiście na odpowiednio wysoki procent. I tak będzie aż do chwili, gdy państwo stanie się całkowitym bankrutem. Ten system jest prosty i właściwie nie do ruszenia. Zagrożenie jest jedno i niewielkie: ludzie mogą się zorientować, że system bankowy może działać na całkiem innych zasadach. Dlatego trzeba im wbić do głów, że inaczej być nie może

 „Ale szukać nie trzeba. Taki system już istnieje i całkiem dobrze się sprawdza. Chodzi o bankowość islamską, rządzącą się zasadami islamskiego prawa szariatu, którego źródłem jest Koran – napisał szef katarskiego Islamic Bank - Abdel Bassat al-Shibi w liście do Handelsblatt. Jego zdaniem, na obecnym kryzysie islamska bankowość zyska lepszą reputację. I rzeczywiście, firma doradcza Ernst & Young przewiduje, powołując się na wyniki islamskich funduszy inwestycyjnych zaprezentowane podczas konferencji w Bahrajmie, moment niebywałego dotąd rozkwitu islamskich instytucji finansowych.

W latach 2007-2009 obrót towarami według islamskiego prawa wzrósł z 267 miliardów dolarów do 763 miliardów dolarów dobijając w roku 2010 do biliona. W skali światowej rynek islamskich finansów rośnie o ok. 20% rocznie. A dodać trzeba, że chodzi o sektor podlegający regulacji w skali nieznanej w „normalnym” świecie finansów. Nie tylko chodzi o zakaz naliczania procentów w państwach islamu ale zabronione są i udziały w firmach związanych z handlem czy produkcją mięsa wieprzowego, wyrobów tytoniowych, alkoholu, hazardem, nie mówiąc już o pornografii

Istnieją też i niebezpieczeństwa, jako że szariat nie jest dostatecznie skodyfikowany i bardziej zależy od interpretacji ekspertów, co jest dopuszczalne a co nie. Wynika to z z pojmowania wszelkich stosunków między Bogiem a ludźmi jako umowy między Bogiem a Jego służebnikami. Ujęcie to wynika z kolei z poglądu, że to Bóg wszystko stworzył i do Niego wszystko należny, ludziom zaś bogactwo jest tylko użyczone. Dlatego ich powinnością jest takie jego używanie, zarządzanie i pomnażanie aby zgodne było z nakazami Boga.

Trudność sprawia odróżnienia islamskiego prawnika od islamskiego teologa. Tym bardziej, że w ciągu lat wytworzyły się 4 szkoły prawnicze (maszhaby), co prowadzi do różnych interpretacji problemu czy sporu, a te zależą od szkoły, jaką reprezentują.

Komisje islamskich banków składają się z bankierów i duchownych, którzy sprawdzają zgodność każdej nowej transakcji z szarią, ale każda z nich ma swój własny pogląd. W praktyce oznacza,że co dla jednego banku będzie do przyjęcia, dla innego już nie. Jednak łączy je kilka cech wspólnych: nacisk na obracanie własnym kapitałem, a więc ostrożność w przyznawaniu kredytów, zwłaszcza wysokiego ryzyka, a także zakaz uczestnictwa islamskich banków w spekulacjach hipotecznych w USA. To, co kiedyś uważano za wadę, dziś stało się zaletą.

Islam nie jest przeciwnikiem pomnażania kapitału, ani kupiectwa. Wprost przeciwnie. To prorok Mohamed o handlu i zysku wyrażał się pochlebnie. Chodzi o sposób, w jaki się go osiąga. Bieżące oprocentowanie, związane zazwyczaj z czasem, uznawane jest za grzeszne. Czasem dysponować może jedynie Bóg. Zwykły śmiertelnik nie może go używać do spraw świeckich zwłaszcza do zarabiania pieniędzy. Na legalny zysk trzeba sobie zasłużyć. Choćby biorąc na siebie część ryzyka związanego z handlem czy inną transakcją i dzieląc się ewentualną stratą.

 Odsetki, lichwa, przyrost, czyli riba w islamie są zakazane ale w różnym stopniu. Ścisły zakaz odsetek obowiązuje w 4 krajach: Arabii Saudyjskiej, Pakistanie, Sudanie i Malezji. W innych zakaz jest mniej ścisły. Koran zna przypadki, gdy odsetek nie daje się uniknąć, ale wtedy zyski winny być przeznaczone na cele charytatywne.

Nie muzułmanina zastanawiać może, jak w takich warunkach taki system finansowy może funkcjonować? A działa dzięki wytworzeniu w ciągu wieków takich instrumentów i mechanizmów, które umożliwiają normalne działanie. Prosty przykład: muzułmanin potrzebuje nowy samochód, a pieniędzy nie ma. Nie może też wziąć normalnego kredytu. A jednak auto dostaje. W tej sprawie zwróci się do swojego banku, który auto kupi od dilera lub od producenta, a następnie sprzeda je klientowi, który może je używać. Bank zawiera umowę, wedle której warunkiem jest zapłacenie zapłacenie wcześniej umówionej ceny. Do momentu spłaty wóz jest własnością banku. W odróżnieniu jednak od banków nie-islamskich, taki bank jest współudziałowcem, gdyż przez cały okres spłacania ponosi pewne ryzyko, że dłużnik zbankrutuje, czy po prostu umrze. Jest w tym pewne podobieństwo do leasingu, ale z punktu szarii, wszystko jest w porządku.

Islamskie instytucje finansowe mają do dyspozycji szereg „produktów” umożliwiających finansowanie wielkich projektów i udzielanych kredytów, z których do najciekawszych należą:

Mudaraba - Trust Financing - dzielenie zysku; jedna strona daje cały potrzebny kapitał, druga wkłada do projektu fachową wiedzę, prowadzenie inwestycji, a w razie potrzeby – siłę roboczą. Zysk dzieli się zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Straty idą na karb kredytodawcy.

Muszaraka - Partnership Financing – wspólne przedsięwzięcie – to dwustronna współpraca, gdy obie strony wnoszą kapitał. Zysk dzieli się wg wcześniej ustalonych warunków. Jeżeli jedna ze stron wnosi niezbędne know-how, ma później prawo do naliczenia wyższego udziału w zysku. Straty dzieli się między partnerami proporcjonalnie do włożonego kapitału.

Murabaha - Cost-plus Financing – koszty plus dopłaty – to umowa trójstronna. Bank jest tu nabywcą towaru od strony trzeciej. Podatki, opłaty, dopłaty do ceny muszą być wcześniej uzgodnione z klientem.

Idżara – kontrakt gdy bank kupuje i wydzierżawia (wynajmuje) towary żądane przez klienta, który opłaca podnajem. Wszystkie koszty i opłaty muszą być wcześniej ustalone. Po okresie dzierżawy i całości spłaty przedmiot pozostaje własnością banku. To sposób zbliżony do leasingu.

Istisna'a – umowa wg której jedna strona zobowiązuje się do wytworzenia danego produktu za wcześniej ustaloną cenę w określonym terminie. Ta forma ma miejsce najczęściej w budownictwie, pod tzw. klucz. Po zakończeniu projektu bank przekazuje rzecz (mieszkanie) klientowi, który je następnie spłaca wg wcześniej ustalonych terminów.

Qard hasan – bezprocentowa pożyczka dla klientów banku, którzy się znaleźli w trudnej sytuacji finansowej. Bank nalicza administracyjną opłatę. Niekiedy pożyczka może być udzielona podmiotom gospodarczym.

 Islamski system jest niebezpieczny z jednego powodu: ludzie mogliby zrozumieć, że może być inaczej, bez procentów i lichw, czyli dwóch filarów, na których zbudowano całe bogactwo bankierstwa w tzw. „cywilizowanym” świecie. A do tego nie można dopuścić. Dlatego używa się wszelkich sposobów aby stale ośmieszać wszystko, co jest związane z islamem, twierdząc, że jest on zacofany, nietolerancyjny, tyrański, krótko mówiąc – zło wcielone, które trzeba zwalczać. A to dość łatwo można tłumom zasugerować.

 

 

 

 

 



10:27, mrozmarek , Finanse
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Tagi