czwartek, 16 marca 2017
Iluzja transhumanizmu to prosta droga do zniewolenia

Wikipedyczna definicja jest taka: transhumanizm to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Inną definicję podał filozof Max More: transhumanizm to klasa filozofii, które próbują kierować nas w stronę kondycji postludzkiej i różni się od humanizmu przyzwoleniem (a nawet oczekiwaniem) na radykalne zmiany w naszej naturze i dostępnych nam możliwościach oferowanych przez różne nauki i technologie. Oczywiście, definicji jest więcej, ale co nas najbardziej interesować jest u zawarte. Mamy więc ruch, grupę naukowców, technologię i postczłwieka.

Co to właściwie oznacza? Po pierwsze, że istnieją jakieś siły o niejasnym źródle finansowania lansujący nową propagandę, której treścią jest nowy człowiek. Nie człowiek odnowiony mocą Ducha, nawet nie własnym wysiłkiem ewoluującym jak choćby w myśli Teilharda de Chardin gdzie materia zostaje uduchowiona w drodze ewolucji, lecz w wyniku stopniowego „umaszynowienia człowieka”. Krótko mówiąc, w wyniku postępu technologicznego poszczególne naturalne organy ludzkie będą zastępowane sztucznymi, co ma wspomóc wydolność, zapobiegać chorobom i kalectwu, czyli prowadzić właśnie do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Rzecz tylko w tym, że w ten sposób człowiek coraz bardziej przestawać będzie człowiekiem, a coraz bardzie stawać się będzie maszyną. Jedyną cechą, jaka pozostanie z człowieczeństwa będzie świadomość, czy jak twierdzą niektórzy – dusza.

Ale nie koniec na tym. Kolejnym etapem ma być przeniesienie świadomości ludzkiej do komputera i dalej – do sieci, przez co ma powstać nowy duch . To maszyna stanie się duchem świętym przenosząc nas z cielesności do świata duchowej informacji. Bo też, jak chce Ed Regis – amerykański pisarz – ludzka osobowość to w zasadzie informacja, a fizyk cyfrowy - Edward Fredkin postrzega wszechświat jako komputer, gdzie „pd każdym pyłkiem kryje się wiązka bitów”. Jest to więc apokaliptyczna wizja zbawienia w technicznym i naukowym opakowaniu. To właśnie nimb naukowości ma prawdy tyle, że jak zauważył francuski historyk nauki Michel Serres - „jedynym czystym mitem jest idea nauki wolnej od wszelkich mitów”.

Kapłani transhumanizmu jak Norbert Wiener idzie dalej postrzegając naukę jako formę porządku, wroga chaosu. Pobrzmiewają tu echa gnozy bo też to i jest gnoza tyle, że w nowym opakowaniu naukowych pojęć. W tym ujęciu chaos (zwany też entropią) równy jest ignorancji, a ład (tu Nowy Światowy Ład) to swoboda in formacji, społeczeństwo otwarte i nowa ekonomia liberalna.

Rzecz w tym, na ile człowiek stechnicyzowany, ze świadomością przeniesioną do sieci jest jeszcze człowiekiem a na ile maszyną w świecie wirtualnym. Świat taki tworzy iluzję duchowej rzeczywistości, „Nowej Jeruzalem”, wspólnoty i transubstancjacji w nowego człowieka dzięki sieci. Pochłania świadomość i roztapia tożsamość ale dodatkowo umożliwia globalną kontrolę. Taki świat wymaga energii, ale co się stanie, jeżeli ktoś wyciągnie wtyczkę? Od razu widać, że cały ten transhumanizm to humbug, forma ucieczki od rzeczywistości w świat iluzji. To cecha każdej gnozy, herezji prowadzącej wprost do zniewolenia, bo za całą tą doktryną kryje się władza apokaliptycznej Bestii.

W tym kierunku zmierza ludzkość jak stado baranów kierowanych przez fałszywych pasterzy na rzeź. Sprzyja temu nowoczesna oświata i przemysł rozrywkowy lansujące idee tolerancji i demokracji. Rzecz jasna, gdy znajdą się tacy, którym kierunek ten nie odpowiada to w stosunku do nich o żadnej demokracji i tolerancji mowy być nie może. Stosuje się wobec nich pojęcia, którym nadano pejoratywny sens jak np. prawicowi ekstremiści lub populiści, faszyści, naziści, religijni ekstremiści, czyli wszyscy, którzy mają odmienne poglądy. Tacy muszą zostać zmarginalizowani, napiętnowani i zlikwidowani. Jednak póki co, to ostatnie, przynajmniej na skalę masową, jeszcze jest przed nami.

 

czwartek, 18 sierpnia 2016
Gestapo Ameryka

Amerykańska demokracja i praworządność wg Paula Craiga Robertsa

 

Szef FBI James Comey mocno naciska aby mieć dostęp do waszych internetowych połączeń bez nakazu sądu.

 Comey, który świetnie wpasował się w hilarowe Gestapo wmawia kongresmenom, że Stany Zjednoczone nie będą bezpieczne dopóki FBI nie będzie wiedzieć kiedy każdy Amerykanin włączy się do sieci, komu wysyła e-maile i od kogo je dostaje oraz dopóki nie będzie znać każdą stronę internetową, jaką jakiś Amerykanin odwiedził. Innymi słowy, Comey chce anulować czwartą poprawkę amerykańskiej konstytucji i na stałe znieść wasze prawo do prywatności.

 Waszyngton chce wszystko wiedzieć o wszystkich, aby móc zatrzymać, wymuszać i fałszywie oskarżać patriotów, którzy staną w obronie amerykańskiej konstytucji i rządów prawa a także dysydentów krytykujących bezprawne wojny, nieodpowiedzialną politykę zagraniczną i ucisk amerykańskich obywateli.

Żądanie Waszyngtonu nie ma nic wspólnego z naszym bezpieczeństwem, może za to zniszczyć to bezpieczeństwo, które gwarantuje nam amerykańska konstytucja.

 Bezpieczeństwo, które chce chronić Comey nie jest naszym bezpieczeństwem czy zapewnieniem bezpieczeństwa Stanom Zjednoczonym. Jego zamiarem jest bezpieczeństwo Waszyngtonu, mimo naruszania przezeń prawa i amerykańskiej konstytucji. Sposobem w jaki Comey chce to osiągnąć jest zastraszanie, prześladowanie i aresztowanie krytyków rządu.

 Comey chce niekonstytucyjnych uprawnień aby żądać od dostarczycieli telefonicznych i internetowych usług wszystkich zapisów i informacji o was i to bez zgody sądu. Spółki komunikacyjne, dostarczające wam te usługi mają zakaz mówić wam, że wszystkie informacje o was zostały przekazane FBI.

 Amerykańscy senatorowie nagle zaczęli atakować czwartą poprawkę. John Cornyn przedstawił FBI aneks do zmienionego prawa elektronicznej komunikacji w 2015 r. wskutek czego Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich i Amnesty International wycofały poparcie dla ustawy, która zosytała wycofana.

 Senator John McCain pospieszył FBI na pomoc zgłaszając dodatek do kodeksu karnego o wywłaszczeniu. Używa niekonstytucyjnego „prawa patriotycznego” dającego nieograniczoną i niekontrolowaną władzę FBI aby całkowicie zniszczyć waszą prywatność. McCainowy dodatek nie przeszedł ale przewodniczący większości senackiej Mitch McConnell (R-KY) wycofałgłosowanie aby unieważnił głosowani aby móc głosować ponownie.

 Senatorowie FBI dalej będą wnosić poprawki do ustawy dopóki Biuro nie dostanie takiej władzy jakiej chce.

Niestety, większość współczesnych Amerykanów, w przeciwieństwie do ich przodków, jest zbyt ignorancka i niewykształcona aby rozumieć wartość prawa w życiu prywatnym, którą nasi ojcowie założyciele umieścili w konstytucji. Imbecyle bredzą: „Nie zrobiłem niczego złego. Nie mam się czego bać.” Boże, pomóż debilom.

 Gdyby Amerykanie byli dostatecznie wyrafinowani, może zainteresowałoby ich dlaczego tak duża część senatu amerykańskiego bardziej dba o interesy FBI niż swoich wyborców, którzy ich wybrali by reprezentowali lud a nie tylko policyjną siłe w Waszyngtonie.

Dlaczego tylu senatorów bardziej ulega dążeniom FBI aby uzyskać gestapowską moc, niż swobodom obywatelskim w konstytucji amerykańskiej?

 Jak pokazuje Bill of Rights Defense Committee and the Defending Dissent Foundation strzelanina w Orlando, w Dallas czy jakakolwiek gdziekolwiek, rzeczywista czy zainscenizowana, nie ma nic wspólnego z żądaniami FBI aby zniszczyć prawo Amerykanów do prywatności.

 Co słyszę? Mówicie, żeście o tym nic nie wiedzieli? Nic dziwnego. Wasze media tworzą ludzie dobrze opłacani za to, że was oszukują i wprowadzają państwo policyjne, aby pozbawić was wszelkiej ochrony prawnej i pozostawić bezbronnymi wobec niego. To zadanie New York Times, Washington Post, Fox „News“, CNN i reszta prasowych i telewizyjnych mediów – dziewek sprzedajnych i wielu stron internetowych.

 

Adolf Hitler żyje i powodzi mu się w Stanach Zjednoczonych dobrze i szybko rośnie w siłę.

 

Gestapo America ukazał się 13.07.2016 na Strategic Culture Foundation.



czwartek, 17 grudnia 2015
Europejska kolonia Ameryki
Europa zmieni się w stagnacyjną kolonię na peryferiach amerykańskiego imperium twierdzi - Walentyn Katasonow
wtorek, 13 października 2015
Finansowanie imigrantów

jest tematem dwóch tekstów, które zamieszczam w porządku chronologicznym

 

Pierwszy „Dlaczego Rothschildowie finansują migrację do UE” (Зачем Ротшильды финансируют миграцию в ЕС) ukazał się na cont.ws.

Zdaniem ekspertów RusNekst za najazdem „uchodźców” na Europę, która może sobie z tym nie poradzić, stać mogą Rothschildowie

 

Politolog ze Skopje Milenko Nedielkovski uważa za podejrzane, że 90% imigrantów, którzy przybyli do Macedonii i Serbii, to mężczyźni – informuje serbski „Kurier”. Nedielkovski podkreśla, że pochodzą oni z krajów, w których fundamentem kultury jest rodzina, której się nie opuszcza.

Przypomniał, że po „wojnie między Serbią a NATO” Macedonia stała się miejscem, do którego przybyło 150 000 Albańczyków, co całkowicie zmieniło strukturę etniczną kraju. Nedielkovski

podkreśla, że wielka ilość młodych mężczyzn w populacji przybyszów rodzi podejrzenie, że między nimi „mogą kryć się zwolennicy państwa islamskiego”.

Co więcej, podkreśla Kurier, według danych serbskich pograniczników, 90% uchodźców z krajów islamskich podaje jako dzień urodzenie 1 stycznia danego roku. Nie ma dokumentów, które mogłyby to zweryfikować. Można wysłać odciski palców do Interpolu ale na odpowiedź trzeba czekać kilka miesięcy. Poza tym Interpol rzetelnej bazy danych z Afryki i Azji nie ma, zwłaszcza z rejonów, w których trwa wojna.

Jednocześnie „Kurier” zauważa, że fala uchodźców w tym kierunku finansują rothschildowe organizacje „praw człowieka” i dodaje, że cena przeprawy przez morze do Europy wynosi od 3 do 3,4 tysiąca euro, a do konkretnego państwa UE - 7,000-11,000 euro.

 Według ekspertów RusNekst Rothschildom pryświecać mogą następujące cele:

  Dalszy progres globalnego procesu likwidacji tradycyjnych kultur. Uchodźcy mają wywołać kryzys tożsamości narodów europejskich, ich tradycyjnych kultur i wartości. Za pośrednictwem multikulturalizmu likwiduje się rozumienie lokalności i rodzimej kultury. Wszyscy są równi, jak muzułmanie, tak chrześcijanie, jak Arabowie, tak Niemcy, co oznacza że żadna kultura nie ma priorytetu, i dalej, że kultura staje się tolerancyjnym misz-maszem.

- napływ imigrantów został wywołany nie tylko zniszczeniem ich krajów przez Zachód (Libia, Syria, Irak) ale stałym a w ostatnim czasie stale rosnącym finansowaniem uchodźczych fal zalewających Europę. Należy podkreślić, że istnieją cele krótkofalowe, np. wywołanie szoku w

administracji unijnej, aby móc przetworzyć biurokratyczną nadbudowę wedle własnego zamiaru międzynarodowej finansjery.

 

Kolejny tekst: Soros/CIA planują destabilizację Europy (Soros / CIA Plan to Destabilize Europe) ukazał na Strategic Culture Foundation napisał Wayne Madsen

Tak jak ciemne siły amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej i wielomiliardowej sieci pozarządowych organizacji George Sorosa zdestabilizowały Środkowy Wschód i północną Afrykę za pośrednictwem instytucji społecznych wywołując „arabską wiosnę”, tak te siły otworzyły nowy rozdział w księdze globalizmu organizując masowy najazd uchodźców i ekonomicznych emigrantów ze Środkowego Wschodu, Azji i Afryki do Europy.

W marcu 2011 r. libijski przywódca Muammar Kaddafí przepowiedział los Europy jeżeli jego kraj zostanie zniszczony przez Zachód. W rozmowie dla „France 24“ Kaddafí powiedział: „Są miliony czarnych, którzy przyjdą do Śródziemnomorza aby przedostać się do Francji i Włoch, a Libia te kraje strzeże.”

Syn Kaddafiego - Saif al Islam Kaddafí, skazany na śmierć przez radykalny reżim libijski rządzący w Trypolisie, odniósł się do słów ojca w rozmowie z tą samą stacją: „Libia może zostać Somalią Afryki północnej w Śródziemnomorzu. Zobaczycie piratów na Sycylii, Krecie i Lampeduzie. Zobaczycie miliony nielegalnych imigrantów. Terror będzie za drzwiami.” Jak pokazują obecne wydarzenia, Saif odgadł to trafnie.

 Faktycznie, w Europie terror dosłownie stoi za drzwiami. Ocenia się, że z braku zewnętrznych i wewnętrznych granicznych kontroli Schengen i UE skorzystało ponad 400 radykalnych dżihadystów. Wielu młodych „imigrantów” ma iPhony, karty bankowe, kilka paszportów i dużo gotówki, co nie jest czymś oczekiwanym po prawdziwych uciekinierach wojennych.

 Nie dość, że Europę południową zalali czarni Afrykanie podejmując ryzykowną podróż przez morze z północnej Afryki, a zwłaszcza z Libii, ale do serca Europy wali wodą i lądem fala uciekinierów syryjskich, powstała w dużej mierze w wyniku popierania przez Zachód opozycji syryjskiej, obalenia w Libii Kaddafiego, co miało wpływ na wojnę „domową” w Syrii.

 Soros, będący jedynie niewiele znaczącą figurką bogatszej bankierskiej rodziny Rothschildów zachodniej Europy, umożliwił najazd uciekinierów wojennych i ekonomicznych z Syrii, Iraku, północnej i subsaharyjskiej Afryki, Afganistanu, Pakistanu, Bangladeszu, Birmy, Srí Lanki i innych krajów trzeciego świata.

W wyniku jego planu przemiany państw, Soros najpierw zniszczył Socjalistyczną Federalną Republikę Jugosławii przy aktywnej pomocy UE i NATO. Siedem niezawisłych republik tworzących wcześniej Jugosławię, teraz służy jako główny korytarz przepływu dla dziesiątki tysięcy obecnie a w przyszłości – setek tysięcy nieeuropejskich imigrantów. Grecji, która cierpi wskutek gospodarczego reizmu sępów z Europejskiego Banku Centralnego i prywatnych bankierów na czele z Sorosem i jego panami - Rothschildami, będzie ciężko poradzić sobie w masowym przepływem uciekinierów.

Macedonia, która dochodzi do siebie po próbie kolorowej rewolucji w stylu ukraińskim, zarządzonej przez neokonserwatystów z rządu Obamy jak Victoria Nuland – przedstawicielka ministra zagranicy ds. europejskich i euroazjatyckich, nie była zdolna przeciwstawić się masowej inwazji uciekinierów z Grecji. Wielu z nich, przekroczywszy praktycznie niestrzeżoną granicę grecko-macedońską, przeszło do Serbii, a stamtąd starali się znaleźć jakąkolwiek drogę do Austrii i Niemiec. W Budapeszcie zalali dworzec centralny wymuszając jego zamknięcie dla innych podróżujących.

 Muzułmanów przybyłych do Monachium irytował widok pijących piwo Niemców i obcokrajowców na ulicach w ramach obchodów „Oktoberfest“. Na tym tle kilkakrotnie doszło do ostrych spięć. Monachijscy radni orzekli, że mają możliwość przyjęcia tylko 1000 uciekinierów dziennie, podczas gdy przybywa tam 15 000 dziennie, a 90% z nich nie jest rejestrowana i znika nie wiadomo gdzie.

 W miastach Europy nowi przybysze śpią w parkach i na chodnikach zagrażając zdrowiu mieszkańcom a to dlatego, że ich kał i mocz zalega ulice a smród przenika ściany domów zanim wpadnie do kanałów.

Sytuację zaostrza mylenie przez syryjskich uciekinierów grzybów trujących z jadalnymi, które rosną we wschodniej części Śródziemnomorza. Mimo, iż rozdawano im ulotki ostrzegające po arabsku i kurdyjsku, jedli oni grzyby trujące co kończyło się niekontrolowanymi wymiotami i biegunkami, a co stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego. Jest tylko kwestią czasu jak ludzkie odchody staną się przyczyną tryumfalnego powrotu do Europy epidemii cholery i tyfusu, nieznanych od ubiegłego stulecia.

 Niemiecka kanclerka Angela Merkel, przewodniczący Rady Europy - Donald Tusk przewodniczący Komisji Europejskiej - Jean-Claude Juncker, ponoszą wyłączną odpowiedzialność za napływ ponad miliona politycznych i ekonomicznych imigrantów. Merkel nawet nie ukrywała chęci przyłączenia ich do niemieckich gastarbeiterów. Tyle, że niemieccy gastarbeiterzy, którzy przybyli w ciągu minionych dziesięcioleci, nie uważają się tam za „gości” ale za obywateli. Poza tym Tusk i Juncker, pochodzący z małego Luksemburga, grozili karami państwom nie należącym do UE jak Szwajcaria, Liechtenstein, Islandia i Norwegia, jeżeli nie przyjmą, narzuconego im przez brukselskich eurokratów, limitu uciekinierów. O ile Tusk żądał, by kraje UE otworzyły przed imigrantami swoje granice i zasoby, jego rodzinna Polska wzbrania się przyjąć więcej niż kilkaset osób. Polskę poparły Czechy, Słowacja i Słowenia.

Xavier Bettel, który zastąpił Junckera na stołku premiera Luksemburga, a który jest pierwszym przywódcą europejskim żyjącym w związku homosiowym, przywitał setki uciekinierów. Bettel nie wierzy w Europę z granicami i podobnie jak Merkel, Juncker i Tusk, jest bohaterem dla finansowanych przez Sorosa NGO mających uczynić z Europy królika doświadczalnego śmiertelnego eksperymenty inżynierii społecznej. Wielu Luksemburczyków szuka kogoś takiego jak Marine Le Pen we Francji, kto przeciwstawiłby się temu szaleństwu, zagrażającemu istnieniu Luksemburga.

Państwa szkolące dżihadystów z Syrii i Iraku, tj. Arabia Saudyjska, Katar. Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt, nie uznały za stosowne przyjąć uciekinierów. Arabia Saudyjska miała czelność zaproponować Niemcom wybudowanie 200 meczetów, w których będzie głoszona wyłącznie wahabicka wersja islamu.

 Są też dowody, że Turcja zachęcała uciekinierów z Syrii na swój do masowego exodusu na małych statkach do Grecji, swojego wieloletniego wroga. Gambit ten doprowadził do śmierci wielu kobiet i dzieci, co posłużyło do grania na uczuciach zachodnich Europejczyków, który zaprosili tysiące imigrantów do swoich socjalnych rajów. Turcja także rozdawała podręczniki informujące dokąd iść po zasiłki socjalne i pomoc po przybyciu do Niemiec.

 Tak jak jak w przypadku udziału Sorosa i CIA w kolorowych rewolucjach w krajach arabskich i na Ukrainie, tak uciekinierzy dostawali informacje na Twitterze gdzie wzmocniono graniczne kontrole i jak je ominąć. Ten „zewnętrzny” kierunek prowadził imigrantów przez Grecję, Macedonię i Serbię do Chorwacji i Słowenii i dalej do Austrii i Niemiec unikając wrogich Węgrów i Serbów. Doszło nawet do starć granicznych między policją chorwacką doprowadzającą pociąg pełen imigrantów do granicy z Węgrami, a węgierską strażą graniczną.

 Bez względu na to, czy to polityka neokonserwatywna czy liberalna doprowadziła Europę do największego kryzysu imigracyjnego po II wojnie światowej, korzeniami działań politycznych sięga finansowanych przez Georga Sorosa grup CIA rozsianych po całej Europie i Stanach. Jest tylko kwestią czasu gdy ich rola zostanie ujawniona.

 A gdy Europejczycy się przebudzą, zobaczą, że Rosja na zarazę uchodźczą się uodporniła tym, że nie paktowała z UE i jej gierkami i rojeniami. Gdy nowi przybysze spowodują, że ulice Tallina, Rygi, Wilna, Helsinek i Sztokholmu zalewać będą fale odchodów, wymiocin i moczu, Rosja uniknąwszy tego kryzysu nie będzie postrzega już tak źle.

 

Mój komentarz: do urojeń zaliczyć także należy tłumaczenia zwolenników imigracji jakoby nie zagrażała ona Polsce, bo oni, tj. imigranci, nie chcą tu być i dążą do krajów bogatszych od naszego. To oczywiście prawda, tyle że chwilowa. Gdy zniszczą te kraje, nie będą już bogate i wtedy szarańcza zwróci się tam, gdzie jeszcze cokolwiek będzie, a więc na wschód. Nie wykluczone, że i my będziemy uciekać w tym kierunku, ale – i to dobra wiadomość – jeszcze nie teraz.

 

 

 

 

 

 



czwartek, 18 czerwca 2015
Bezgotówkowa demokracja czy bankowy koncentrak?

- pyta retorycznie Valentin Katasonov na Fondsk.ru

 

W ostatnich latach w wielu krajach zaktywizował się proces wypierania gotówkowego pieniądza (banknotów i monet) i zamieniania ich na jego formę bezgotówkową. Dzisiejsze zasoby gotówki na zachodzie wynoszą 10% a w krajach rozwijających się – 15%. Dla porównania: w Rosji jest to 25%, a w Armenii ponad 40%.

Zwolennicy 100-procentowej bezgotówkowej formy płatności argumentują, że forma ta pomoże zagoić liczne rany współczesnych społeczeństw (handel narkotykami, niewolnikami, terroryzm, przestępczość zorganizowana, korupcja). Rzeczywiście, używanie „brudnej” gotówki pomaga przestępczej anonimowości. Na gotówce opiera się „szara strefa”, której istotą jest unikanie podatków. Szacuje się, że koszty produkcji, obrotu i likwidacji gotówki dla społeczeństwa może być za ciężki, i wynosić mniej więcej ok 1% PKB. Ale jest też aspekt ekologiczny:

przy likwidacji banknotów przez spalenie do atmosfery dostaną się trujące dioksyny. Ostatnia grupa argumentów za obrotem bezgotówkowym dotyczy wygody: płacenia w sklepach itp., oszczędność czasu, itd.

Rządu wielu zachodnich państw wprowadzają prawa służące wyparciu gotówki z obiegu. Przede wszystkim ustanawia się limity. I tak np. we Francji jedna osoba może wydać 3 tys. euro tygodniowo w gotówce, ale już z kontrolowanego przez państwo rachunku wypłacić może 10 tys. euro, zaś wymienić walutę bez okazania tożsamości do tysiąca euro.

Tą drogą podążają banki. Niektóre oznajmiły, że kończą operacje gotówkowe, a inne wyznaczają wysokie opłaty podczas używania gotówki. Np. w kwietniu amerykański bank Chase (część JP Morgan Chase & Co.) ograniczyła użycie gotówki. Klientom wysłano informacje, że nie mogą gotówką spłacać zadłużenia na rachunkach, hipotek, rat za auta czy lokować w funduszach inwestycyjnych. Co więcej, bank odmawia przechowywania gotowizny w bezpiecznych skrytkach z wyjątkiem kolekcji. Według instrukcji bank może przechowywać broń ale nie gotówkę!

W niektórych państwach do walki z gotówką wkroczyły firmy zajmujące się usługami transportowymi. Np. w Szwecji za przejazd autobusem nie można zapłacić gotówką; można użyć jej wcześniej kupując bilet lub zapłacić mobilnym telefonem. W Niemczech kampanię anty-gotówkową pod hasłem walki z narkobiznesem, „szarą” strefą rynku pracy i zwiększeniem wpływów podatkowych prowadzi ekonomista Peter Bofinger. Bardzo aktywne są grupy agitujących za likwidacją gotówki w Szwecji, gdzie prym wiedzie Bjorn Ulvauese – członek legendarnej grupy ABBA, rozpoczynając bój w muzeum zespołu; bilety sprzedawano wyłącznie posiadaczom kart plastikowych. „Dzisiaj to karty, inteligentne telefony, a jutro wynajdzie się coś jeszcze lepszego” - powiedział Bjorn. I rzeczywiście, wynalazków nie brakuje. Jako pierwsza Szwecja pokazała sklep, gdzie za zakupy można zapłacić machnięciem ręki. Urządzenie używa wcześniejszy skan struktur naczyń krwionośnych, a skonstruował je szwedzki student, który nie chciał stać w kolejkach. Pewien dziennikarz napisał o tym: kupujący płaci własną krwią.

Z każdym rokiem kurczy się obszar gotówkowy. W USA udział operacji bezgotówkowych na rynkach finansowych przekroczył 80% i stale się zwiększa. Brytyjski ekspert od systemów płatniczych powiedział niedawno, że rok 2015 będzie pierwszym, gdy ilość operacji bezgotówkowych po raz pierwszy przewyższy gotówkowe.

W czołówce znoszących gotówkę są państwa skandynawskie: Dania, Finlandia, Norwegia, Szwecja. W Finlandii karty z plastiku nie są najbardziej zaawansowaną technologią. W Danii trzecia część ludności używa MobilePay – w które wyposażone są „inteligentne” telefony. Ale nikt nie wyprzedzi Szwedów, gdzie operacje gotówkowe to zaledwie 3% całości. Dla porównania w Europie wskaźnik jest ok. trzykrotnie wyższy a w USA wynosi 7%. Szwecję wyprzedza jedynie Korea Południowa, gdzie wg danych World Payments Report, jest to 2%.

Wiele wskazuje, że za kampanią anty-gotówkową stoją banki, a powodów mogą mieć kilka. Po pierwsze, w świecie finansów od dawna mamy tendencję do obniżenia oprocentowania rachunków bankowych. Oznacza to, że znika powód, dla którego ludzie lokują gotówkę w bankach. Problem w tym, że wcale nie muszą tego robić. Tymczasem przejście na formę bezgotówkową gwarantuje bankierom, że klienci nie będą mogli uciec, czyli jest to „bankowy kaftan bezpieczeństwa“.

Po drugie, bezgotówkowy pieniądz to taki, który bankierzy wypłukują z powietrza. We wszystkich państwach prawnym środkiem płatniczym jest gotówkowy pieniądz, emitowany przez bank centralny. Klienci gotówkę wkładają do banku jako swój wkład a bank na każdy dolar, lub inną walutę, wytwarza w formie bezgotówkowej kilka dolarów (lub innej waluty). To fałszowanie pieniądza zwłaszcza na tak wielką skalę stało się normą już w XIX w. Podstawa tego oszustwa ujawnia się tylko w dobach kryzysów bankowych, gdy klienci gremialnie przychodzą do banków żądając zwrotu wpłaconych kwot, a których to banki nie mają wcale lub w niewystarczające dla wszystkich ilości. W podręcznikach ekonomii oszustwo to nazywa się „niepełne pokrycie zobowiązań bankowych”. Oczywiste jest, że im mniejszy udział gotówki w całkowitym zasobie pieniężnym państwa, tym więcej możliwości wypłukiwania pieniędzy z powietrza mają prywatne banki

Po trzecie, ostatecznym celem „panów pieniądza” (bankierów światowego kalibru, a przede wszystkim akcjonariuszy amerykańskiego FED-u) jest władza absolutna. Przejście do systemu finansowego opartego wyłącznie na wirtualnym pieniądzu oznaczać będzie utworzenie światowego bankowego obozu koncentracyjnego. Wszystkie operacje tym pieniądzem będą pod elektronicznym kloszem. Sytuacja obywateli, właścicieli kont, będzie określana ich zachowaniem, a nawet myśleniem. W przypadku „odchyłu” od od norm ustanowionych przez „panów pieniądza” będzie możliwa blokada konta takowego obywatela, co faktycznie oznaczać będzie wyrok śmierci. System 100% bezgotówkowych obrotów to bankowy koncentrak, w którym ludzi wysyłać się będzie na tamten świat bez egzekucji i komór gazowych.

Przypomnijmy wydarzenia z 11 września 2001 r. W rzeczywistości była to dobrze przygotowana prowokacja aby można było ogłosić globalną „wojnę z terroryzmem”. Dzisiaj nawet ślepy widzi, że „wojna” ta jest zasłoną dla polityki Waszyngtonu, celem której jest destabilizacja różnych regionów świata. Obecna kampania o powszechną płatność bezgotówkową należy do tej samej kategorii. To część globalnego projektu „panów pieniądza” - utworzenia globalnego bankowego koncentraka.

Przed laty podobnie pisał austriacki socjalista Rudolf Hilferding używając określeń: „bankowy kapitalizm” i „zorganizowany kapitalizm”. Jego błąd polegał na tym, że on ten projekt popierał widząc w nim narzędzie likwidacji tradycyjnego kapitalizmu z jego wadami: wojnami, kryzysami i rewolucjami. Banki miałyby przemienić się z instytucji komercyjnych w instytucje „dystrybucji i kontroli”, co jest cechą koncentraka.

Obecnie poglądy Hilferdinga kontynuuje John Coleman w książce „Komitet 300” z tym, że jest odeń mniej optymistyczny. Jego zdaniem bowiem, celem głównym „panów pieniądza” jest likwidacja kilku miliardów „darmozjadów” na planecie. Bankowy koncentrak będzie więc idealnym sposobem osiągnięcia tegoż celu.

Planowany jest tajne spotkanie przedstawicieli ECB, FED, centralnych banków Szwajcarii i Danii. Mówił o tym ekonomista Martin Armstrong, który przepowiedział wiele kryzysów. Światowe agencje informacyjne spotkanie okrywają mgłą milczenia, a dowiedzieć się czegokolwiek można jedynie blogosferze. Obrady poświęcone mają być jednemu problemowi: zniesienie gotówkowych form płatności i przejścia na formy bezgotówkowe – pieniądz elektroniczny, wykluczający jakąkolwiek anonimowość operacji. Armstrong zauważa nawet i inne szczegóły tego spotkania. „Kenneth Rogoff z uniwersytetu w Harvardzie i główny ekonomista Citigroup Willem Buiter bronią pomysł likwidacji gotówkowego pieniądza, aby nie było możliwości kupić lub sprzedać czegokolwiek bez pozwolenia władzy.” Martin Armstrong uznał ten pomysł za kolejny krok w kierunku likwidacji ostatnich wolności gospodarczych i wytworzenia gospodarczego totalitaryzmu.

 

Trudno nie skojarzyć tej kwestii z Objawieniem św. Jana jakiego dostąpił na wyspie Patmos, a zwłaszcza z fragmentem, gdy Bestia „sprawiła, że wszystkim – małym i wielkim, bogatym i ubogim, wolnym i niewolnikom – wyciśnięto znamię na prawej ręce lub na czole. Od tego czasu nikt, kto nie miał znaku imienia Bestii lub liczby jej imienia, nic już nie mógł ani kupić ani sprzedać. (Ap 13,16-17) I coraz więcej wskazuje, że właśnie dożywamy czasów apokaliptycznych.

 

 

 

 

 

 

 

 



niedziela, 01 lutego 2015
Czy demiokracja na Zachodzie jest martwa?

Paul Craig Roberts

 

Odpowiedź na to pytanie ujawni się jako wynik walki pomiędzy nowym rządem greckim, sformowanym przez partię Syriza, a Europejskim Bankiem Centralnym (ECB) i bankami prywatnymi, których interesy bronią UE i Waszyngton.

 Spartanie, których czerwone płaszcze i wojenne rzemiosło rozsiewały strach w sercach cudzoziemskich najeźdźców a radość w greckich miastach-państwach, dziś już nie istnieją.

 Same Ateny są historyczną ruiną. Ci Grecy, z którymi kiedyś trzeba się było liczyć, a którzy pomogli 300 Spartanom, dostarczając kilka tysięcy Koryntian, Tebańczyków i innych wojowników by przeciwstawić się stutysięcznej armii perskiej pod Termopilami, a wreszcie pokonać ich flotę pod Salaminą, a wojska lądowe pod Platejami, także nie istnieją.

 Ludzie w greckiej historii stali się postaciami z legend. W końcu nawet Rzymianie nie mogli pokonać Persów.

 Jakby podążając dalej swoją chlubną historią, Grecy przeciwstawili się UE i grupie niemieckich i holenderskich banków. Tak jakby Grecja z czasów minionych istniała i dziś, UE i prywatne banki trzęsą się ze strachu po tym jak niemiłosiernie złupiły grecki naród stając się dla Grecji takim samym zagrożeniem, jakim była Persja.

 Po tym jak Grecja wstąpiła do UE i przyjęła euro jako swoją walutę, straciła niepodległość. Bez kontroli nad własnym pieniądzem, kraj ten nie może się sam finansować. W XXI wieku jest przez europejskie banki prywatne doprowadzona do utraty pieniędzy z powodu własnej niekompetencji i nadmiernemu pożyczaniu krajom członkowskim EU. Banki nie uważają to za własny błąd, ale za błąd zadłużonych rządów i ich obywateli.

 Według doniesień, amerykańska firma banksterska Goldman Sachs, zwana kiedyś Gold Sacks, zataiła przed społeczeństwem grecki dług, aby banki mogli udzielać dalszych kredytów i w ten sposób wystawić na rabunek.

 UE fałszywie argumentowała, że ten banksterski trik jest w interesie Greków. Ludzie więc używali środków z tych kredytów. Jednak skutkiem tego jest to, że Grecy muszą spłacić je przez obniżenie dochodów i płac, zwiększenie bezrobocia i wyprzedaż narodowego majątku.

 Grecja jest na kolanach. Ludzie nawet popełniają samobójstwa, bo nie wiedzą jak mają się zabezpieczyć przed skutkami warunków wymaganych przez UE i prywatne banki, tylko dlatego, że te nie chcą spisać długów na straty.

 Samobójstwa są jednym ze skutków „demokracji”w Grecji. Z dostateczną ilością demokracyj, można by kontrolować ogólnoświatową populację, zostawiając destrukcję i ruinę. Potrzeba jedynie do tego pozwolić banksterom wyrabować cały świat.

 Co może zrobić Syriza? Bez pomocy Spartan – bardzo mało.

 Pomysły ludzi z tej partii zasługują na respekt. Syriza jest partią ludową, a przez to jest przeznaczona do zaniku. Głos ludu nie ma prawa wpływać na politykę świata zachodniego. Silne i bogate grupy interesów, władające na Zachodzie, za nic mają ludzi, którymi rządzą.

 Zanim jeszcze Syriza na dobre przejęła rządy, czasopismo Bloomberg zażądało od nowego greckiego premiera Alexisa Tsiprasa, aby Syriza grała według reguł ustanowionych przez wierzycieli.

Tsipras oznajmił, że nowy grecki rząd nie planuje „katastrofalnej konfrontacji” z wierzycielami, ale że chce wyjednać poprawę niewłaściwych warunków narzuconych Grecji, corocznie zaspokoić roszczenia wierzycieli ale nie doprowadzić do socjalnej, politycznej i gospodarczej destabilizacji w kraju.

 Na to stanowisko Bloomberg zareagował wystąpieniem, że grecki gabinet pełny jest komunistów, którzy dążą do zbliżenia z Rosją. I aby grecki rząd zrozumiał, kto tu rządzi, greckie akcje i obligacje zostały wystawione na atak i ich wartość spadła.

 Groźba ze strony UE i Wall Street jest jasna: postawicie się nam to was zniszczymy. I kara nastąpiła zaraz. Jak pisał Boomberg: „Greckie akcje i obligacje już trzeci dzień spadają, zaraz po tym, jak nowy minister ogłosił, że wstrzymuje wyprzedaż majątku państwowego i podwyższa płacę minimalną. Dochody z 3-letnich obligacji wzrosły o 2,66% do obecnego poziomu 16,69%. Wartość ateńskiego General Index spadła o 9,2 % i jest najniższa od roku 2012, kiedy podobna sytuacja zmierzała do zapaści banków.“

 Czy Tispras zrozumiał, że greckie instytucje finansowe będą karane, jeżeli poprą jego rząd? Bloomberg to wyjaśnił: „Niemcy ostrzegały narody śródziemnomorskie przed odstąpieniem od zawartych umów o pomoc, jak to wyjaśnili analitycy, że wprowadzenie Grecji na kurs kolizyjny z Europą doprowadzi do jej odejścia z euroregionu.”

 Oświadczenia nowo mianowanych ministrów „zapowiadają konfrontację i napięcia w jednaniu w bliskiej przyszłości” napisał do swoich klientów szef badaczy w Euroxx Securities z siedzibą w Atenach.

 Co właściwie oznacza ten „kolizyjny kurs” Syrizy? Nowy rząd chce zatrzymać spadek dochodów, którymi poprzednie greckie rządy obciążyły obywateli. Chce zatrzymać wyprzedaż greckiego majątku narodowego wierzycielom za ceny wyprzedażowe i chce też zwyższyć płacę minimalną , aby najbiedniejsi mieli dość chleba i wody do przeżycia.

 Jednak przez prywatne banki, przez Niemcy Merkelowej, które za bankami stoją, przez Waszyngton, który naród grecki okrada i przez greckie elity, uważające się za „część Europy”, Syriza jest czymś, czego trzeba się pozbyć.

 Atakuje się greckie akcje i obligacje, sieje się strach pomiędzy tę część greckiego społeczeństwa, które podatne jest na wpływ propagandy, jakoby Grecja musiałaby być częścią UE i posiadać euro, bo w przeciwnym razie historia ją osądzi.

 Grecy, podobnie jak Amerykanie, są okłamywani. Syrizę wybrało ponad 37% wyborców. To więcej niż dostały inne partie, ale może nie starczyć, aby Grecy wysłali do Waszyngtonu, UE i wierzycieli sygnał, że za swoim rządem stoją. Zamiast tego wysłali sygnał, że nowa partia musi utworzyć rząd z inną partią, która za to może coś dać. Wskazuje to na to, że Syriza może być przez zachodnie media demonizowana i prezentowana greckiemu społeczeństwo jako groźba.

 Nowy rząd świadom jest swoich słabości. Nowy premier twierdzi, że nic che konfrontacji, ale nie będzie się kłaniać tak, jak to robili poprzednicy. Należy osiągnąć rozsądny kompromis. Jednak takie porozumienie jest mało prawdopodobne, ponieważ nie leży w interesie Waszyngtonu, UE i wierzycieli.

 Celem tego „greckiego finansowego kryzysu” jest ukazanie, że członkowie UE nie są suwerennymi państwami i że banki, które im pożyczają, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności w przypadku strat związanych z pożyczkami. Obywatele zadłużonych krajów są za to odpowiedzialni. Muszą więc akceptować obniżenie swojego poziomu życia, aby banki mały pewność, że nie poniosą żadnych strat.

 Taka jest „Nowa Demokracja”. To powrót do starego, feudalnego porządku. Z jednej strony grupa super-bogatych arystokratów, a dużo więcej niewolników, zobowiązanych popierać narzucony porządek – z drugiej. Rabunek, rozpoczęty w Grecji, postępuje na Ukrainie i nikt nie wie, kto będzie następny.

 Czy Syriza z 37% wynikiem jest w stanie rzucić wyzwanie łupieżcom?

 Grecja może się znaleźć w sytuacji porównywalnej z europejskimi „wiekami ciemnymi” w latach 500-1100, kiedy to społeczeństwa były przedmiotem rabunków najeźdźców.

 Może być i tak, że się przeorientuje na Rosję i zyska finansowanie od BRICS.

 

 Całość: Is Democracy Dead In The West? Z 29.01.2015 na paulcraigroberts.org.



poniedziałek, 30 stycznia 2012
Czy stać nas na realny protest?

Niedawno odbyły się protesty kierowców w ponad 90 miastach Polski wobec wysokich cen paliw. Protesty polegały na blokadach ważnych dróg wylotowych i tranzytowych, głównie poprzez jazdę wolną. Miał to być sposób na zmuszenie rządu Donalda Tuska  do rezygnacji z pobierania części podatków i akcyzy. Jak wiadomo, cena litra benzyny bez podatków wynosi zaledwie 2,7 zł. Reszta to podatki.
Tymczasem, jak to u nas bywa, efekt jest odwrotny od zamierzonego, albowiem na takich protestach rząd tylko zyskuje. I nie chodzi tylko o mandaty, które przy okazji wypisywano, ale  o wpływ bezpośredni do budżetu. Wolna jazda, to większe zużycie paliwa, a więc większy wpływ z podatków. Temu zresztą służy ograniczanie prędkości na drogach, instalacja świateł i innych przeszkód zmuszających kierowców do zwalniania lub zatrzymywania.
Rząd odczułby protest gdyby ograniczono wpływy poprzez nie tankowanie, nie picie, nie palenie, itp. Czyli, krótko mówiąc, o reazygnację z pewnych wygód, nałogów i przyjemności. Inaczej to tylko takie bicie piany.  Tylko, czy nas na to stać?

środa, 25 stycznia 2012
Zabierz dziadka do Gross Rosen

"Zabierz dziadka do Gross Rosen" - reklamowała "Gazeta Wrocławska". Potem rzekomo przepraszała, rzekomo, bo sam tego nie widziałem, że nic o to chodziło, a jedynie o uatrakcyjnienie "dnia dziadka". Dlaczego akurat wizyta w tym obozie miałaby być atrakcją dla dziadka - nie mam pojęcia. Bardziej prawdopodobne, że jak jest napisane w Piśmie Świętym - "z obfitości serca usta (w tym przypadku: gazeta) mówią". Zwłaszcza w kontekście:

1. Podwyższenie wieku emerytalnego, na razie do 67 lat, potem, pewnie dalej, bo skoro raz to się udało, to drugi raz jest już tylko kwestią czasu.

2. Podwyższenie cen leków w ramach nowych zasad refundacji cen.

3. Obniżanie wysokości emerytur, przynajmniej dla zwykłych (czytaj: mniej wartościowych) emerytów.

4. Związane z tym pozbawienie emerytów ich własności poprzez możliwość przepisanie praw własności do nieruchomości bankom w zamian za comiesięczne dopłaty do emerytur do wysokości połowy ich wartości. Są to oczywiście grosze, ale jeśli się emerytów doprowadzi do skrajnego ubóstwa - to już inna sprawa. Stanisław Michalkiewicz twierdzi, że jest to forma zmiany stosunków własnościowych.

5. Stale (obok aborcji) lansowana eutanazja.

Jeżeli to nie wystarczy - patrz jak na wstępie.

czwartek, 12 stycznia 2012
2012: świat wg Nimmo

Tekst: 2012: Świat nad przepaścią Kurta Nimmo (2012: World On the Brink), który ukazał się 29.12.2011 na www.infowars.com pokazuje problemy stojące w nowym roku. Nie dotyczą one naszego nieszczęśliwego kraju, przynajmniej wprost, choć pośrednio jakieś odpryski i w nas trafią. Nimmo pisze o Ameryce, dla wielu jeszcze to symbol wolności, ale tak naprawdę...

 Ekonomia: W 2012 roku dojdzie do wystąpienia serii bankructw sztucznie wywołanych implozją gospodarki, która zaczęła się w 2008 r. załamaniem rynku nieruchomościami. Infekcja zakazi globalną gospodarkę. Dojdzie do znacznemu osłabieniu suwerenności poszczególnych państw. Światowe elity przygotowują się do rozwiązania kryzysu poprzez utworzenie rządu światowego i globalnego systemu bankowego. Nacisk na to w ciągu nadchodzącego roku będzie się stale nasilał.

 Wojna: najprawdopodobniej dojdzie do ataku na Iran i Syrię. Ostatnio Persowie wybudzili się z letargu i na światowej scenie robią obronne ruchy. Iran wydał ostrzeżenie, że zaminuje cieśninę Ormuz jeśli spotka się z kolejnymi sankcjami, które nie są niczym innym niż wojennym embargiem. To, że Iran może intensyfikować i jednocześnie być częścią globalnego kryzysu a także wciągnąć Rosję i Chiny do konfliktu jądrowego, to także jest częścią planu globalnych elit, jak wprowadzić ład za pośrednictwem chaosu.

 NDAA: National Defense Authorization Act to wprowadzona 1 stycznia 2012 r. ustawa w praktyce unieważniająca pierwszych dziesięć poprawek do Konstytucji USA. Każdy może zostać aresztowany, osadzony w więzieniu, torturowany a nawet zabity bez procesu. De facto obozy internacyjne, wcześniej zaplanowane, zostały aktywowane przez FEMA (Federal Emergency Management Agency). Możliwe też będą zabójstwa przeciwników oraz ataki w cybernetycznej wojnie przeciwko własnym oponentom. Władza żąda absolutnego posłuszeństwa pod pretekstem wojen, które sama celowo wywołuje.

Państwo policyjne: pod koniec roku TSA (Transportation Security Administration) zapowiedziała rozszerzenie rewizji osobistych już nie tylko na lotniskach, ale i dworcach autobusowych, węzłach komunikacyjnych i w innych miejscach. Szefowa DHS (Department of Homeland Security) - Neapolitano ogłosiła, że DHS zamierza wprowadzić te gestapowskie zwyczaje również w centrach handlowych.

 To samo czeka i nas. Amerykanie są w o tyle lepszej sytuacji, że tam każdy praktycznie ma broń.



piątek, 23 września 2011
Niewolnicy banków
Jak podał DailyMail.co.uk „Jest bardzo prawdopodobne, że w ciągu roku lub dwóch może zostać dokonana zmiana traktatu. Ma ona dotyczyć strefy euro, ale co ważniejsze - dalszej integracji strefy euro, dalszego wzmacniania integracji fiskalnej - powiedział George Osborne - brytyjski minister finansów - To jest bezlitosna logika, która doprowadzi unię walutową do unii fiskalnej” - dodał. Niejako przypadkiem, powyższą wypowiedź uzupełnia tekst Charles'a Hugh Smith'a, niezależnego amerykańskiego pisarza, publicysty i komentatora ekonomicznego pt. „500 milionów niewolników długu: Unia Europejska to neofeudalna kleptokracja”. Poniżej jego obszerne fragmenty. Europejskie banki są współczesnymi feudalnymi rezydencjami i feudalnymi władcami. Wszyscy Europejczycy tak czy inaczej muszą im służyć stając się niewolnikami zadłużenia. Jeśli podniesiemy mętne zasłony kłamstw i niezrozumienia, ujrzymy Europę jako kontynent niewolników długu, służącym bankom pod biczem UE i jej świeckiej świętości: eura. Obraz nie jest tak piękny jak nam przedstawia UE. Chodzi o pomyślność, która nie dość, że zbudowana jest na długu, ale czyni problem zadłużenia jeszcze większym. Taka rzeczywistość kryje się za fałszywą fasadą wolności gospodarczej/.../ Jak inaczej można nazwać tę absolutną hegemonię banków niż neofeudalizm? Każdy obywatel 27 państw członkowskich w taki czy inny sposób jest związany z wielkimi, ponadnarodowymi bankami, które są dlań zagrożeniem. Większość z tych banków znajduje się w Europie. Z mętnych wypowiedzi i programów należy wydestylować rzeczywistości wyłapać tylko jedną jedyną rzecz: ratowanie europejskich banków. Wszystko inne jest tylko mechanizmem. Dzisiejsze banki to nowe feudalne rezydencje, bankierzy to nowi feudałowie, a politycy unijni – wasale z podległych sobie ziemi, wymuszający na swoich poddanych „normy prawne”. W rzeczywistości jest tak: biliony euro długu, który nigdy nie zostanie spłacony. Gdyby nie było neofeudalnego ustroju, a banki nie byłyby możnowładcami, problem od razu by rozpoznano i zastosowano by środki zaradcze: ok. 50% zadłużenia zostałoby naraz odpisane. Dotknięte tym banki, zostałyby ogłoszone bankrutami i zlikwidowane. Ich dług zostałby rozłożony w odpowiednich proporcjach każdemu na każde z zadłużonych państw, a w miejsce starego powstałby nowy, zdecentralizowany sektor bankowy, podlegający surowym ograniczeniom. Ponieważ jednak „tak być nie może”, obecna Europa jest neofeudalną kleptokracją, służącą swym bankowym panom. Greccy pracownicy, których płaca została zredukowana, czego żądały banki, służą bankierom. Im też służą niemieccy pracownicy, którzy będą płacić wyższe podatki, by się wypłacić niemieckim i francuskim bankierom. I choć się Niemcom stale powtarza, że ratują Grecję, to Grecja jest tu tylko parawanem, za którym tak naprawdę Niemcy ratują bankierów. Wiele z tych niejasności można wyjaśnić jeśli się zapytamy: jaka właściwie tragedia odegrałaby się w Europie, gdyby całkowite zadłużenie UE zostałoby wymazane z ksiąg rachunkowych (skryptów dłużnych)? Jedyną „tragedią” byłaby destrukcja banków „zbyt wielkich aby upadły” (too big to fail) nie tylko w Europie, ale i na całym świecie/.../ Polityczni wasale już samą taką możliwość nazywają katastrofą, ale w rzeczywistości oznaczałoby to wolność dla 500 milionów niewolników długu w Europie. Z wysokości feudalnego państwa utrata ogromnej koncentracji mocy i bogactwa byłaby dla panów i ich politycznych sługusów katastrofą, ale dla niewolników, mających przed sobą i kolejnych generacji perspektywę życia w poddaństwie za zerową płacę – oznaczałoby coś wspaniałego: usunięcie tyranii. Dla przypomnienia: definicja kleptokracji pochodzi ze starożytnej graki i oanzcza: kléptein-kraść, kratein-rządzić, czyli dosłownie rządy złodziei. Współcześnie oznacza rząd prowadzący kontrolowany szwindel, prowadzący do korupcji rządzących, wzrostu ich osobistego majątku i politycznej siły swojej i swojej klasy poprzez kolektywne sprzeniewierzenie państwowych funduszy kosztem społeczeństwa, czasami nawet udając, że szczerze jemu służy. Krotko mówiąc, termin ten oznacza „władzę/rząd złodziei”. Wydrenowanie bogactwa pół miliarda ludzi za pośrednictwem centralnie zarządzane maszynerii UE, służącej garstce wielkich banków jest całkiem pewnym sposobem systematycznej malwersacji. Co się tyczy korupcji: gdzie są ci politycy, którzy głosili, jakim ogromnym zyskiem byłoby likwidacja długu i potęgi wielkich banków? Gdzie ci politycy, którzy by wskazali tę jedyną drogę do uwolnienia z niewoli długu? Jeśli Europejski Bank Centralny (ECB) i jego ulubiona forma nacisku - Europejski Fundusz Stabilności Finansowej (EFSF) będą emitować i pożyczać coraz więcej eur, aby przedłużyć iluzję wypłacalności, jedyną możliwością spłacenia stale rosnącego długu będzie zabór resztek pożytków z pracy niewolników długu. Ponieważ polityczni wasale kontrolują główne źródła podatkowe, ich zadaniem jest wydrenowanie miliardów eur z pracy niewolników w ich krajach. Ten schemat europejskiego feudalizmu ma wszak jedną fatalną wadę, którą pod hasłem „integracja” lokaje UE chcieliby wyeliminować. Rzecz w tym, że polityczna UE nie jest unią fiskalną, która by mogła uchwalać i kontrolować podatki we wszystkich podległych sobie państwach. Oznacza to, że bankowym feudałom brakuje środków do narzucenia bezpośrednio niewolnictwa wyłącznie dzięki prawodawstwu unijnemu. Zamiast tego musi to robić za pośrednictwem swoich wasali – klasy politycznej w każdym kraju członkowskim aby to ona nałożyła niewolę na swoich obywateli. Okazało się to jednak niewygodne, ponieważ niektórzy niewolnicy długu w niektórych państwach nie chcą się na to zgodzić. Ewentualna rebelia mogłaby zburzyć cały ten domek z kart, jakim jest dziś neofeudalna Europa. Z tego powodu lokaje w Brukseli i gdzie indziej gorączkowo usiłują sprzedać „fiskalną integrację” jako „niezbędny krok” dla centralizacji władzy bankowych panów nad wszystkich 27 krajów. Euro miałoby być środkiem przymusu. Wymóg dobrowolnej zgody nie jest solidną podstawą dla neofeudalizmu. Głównym przesłaniem eura zawsze było to, że jest to Wielki Arbiter dla europejskich banków, aby mogły pożyczać nieograniczone kwoty obywatelom i poszczególnym krajom członkowskim w stabilnej walucie gwarantując, że kwoty te zostaną następnie spłacone w tej samej walucie bez względu na kondycję wierzycieli. Był to bardzo dobry interes. „Na dzień dobry” banki dostały licencję na generowanie wielkich profitów, co było zatwierdzone i zagwarantowane przez UE i ECB. W starym, skądinąd ryzykownym systemie niezawisłych państw i walut, jakikolwiek bank, który byłby na tyle szalony aby pożyczyć dużo słabym państwom i ich obywatelom i gdyby do całkowitych spłat nie doszło, poniósłby olbrzymie straty. Zilustrujmy to przykładem. Weźmy pożyczkę dla Grecji w wysokości 1 mld drachm zakładając, że drachma równałaby się dolarowi. Idźmy dalej. Załóżmy, że w momencie całkowitej spłaty drachma miała by wartość 50 centów. W tej sytuacji, licząc w dolarach, bank zaliczyłby stratę 50% Tego ryzyka nie ma w przypadku euro, ale powstało nowe – wasalska klasa biurokratów UE, których celem jest narzucenie regulacji i umożliwienia wyrównania niespłaconego długu poprzez ECB – ponadnarodowego wierzyciela, będącego gwarantem dla wielkich banków. ECB został założony na bazie pieniędzy podatników państw członkowskich, rozkładając obciążenia na tak wielką liczbę obywateli, że wydawało się niepodobieństwem, aby tych gwarancji nie dotrzymano. Ale panowie bankowi byli zachłanni i przekroczyli zakładany potencjał UE o tryliony eur. Dziś obciążenie długu jest takie, że nawet zyski uzyskane z pracy niewolników nie są wystarczające. Bankowa magnateria i jej polityczni wasale mają problem. Ponieważ tym pierwszym brakuje legalnych narzędzi do narzucenia nowych danin za pośrednictwem UE, muszą polegać na niezręcznych procesach wytwarzania iluzji i propagandzie/.../ Maska złudzeń opadła a ręka dzierżąca krwawy bicz jest już uniesiona. Analogicznie oznacza to: wasza hipoteka została dopasowana do nowego wizerunku niewolnictwa a wasze płace obniżone w tym samym czasie kiedy to podniesiono podatki by spłacić dług bankowym panom. Obiecują więcej danin: tak panie, będziemy posłuszni. To jednak nie wystarczy. Panowie żądają pierścieni z palców swoich niewolników i prawa do własności ich majątków; z upodobaniem śledzą powabną córkę niewolnika i z pewnością możemy oczekiwać dyskretnego żądania droit du seigneur* - prawa przynależnego panom w ramach nowego feudalizmu. *droit du seigneur – prawo pana j- obecnie termin ten oznacza zwyczajowy, niemal prawne roszczenie pana średniowiecznych majątków do pozbawiania dziewictwa panien jemu służących poddany – dot. tłum. Tłumaczenie i opracowanie Marek Mróz Tekst: 500 Million Debt-Serfs: The European Union Is a Neo-Feudal Kleptocracy ukazał się na Infowars.com
 
1 , 2
O autorze
Tagi