czwartek, 15 października 2015
Rewolucyjny akt mówienia prawdy

Dziś tekst  Johna Pilgera o prawdzie i odwadze

 

George Orwell powiedział: „W czasach uniwersalnych oszustw mówienie prawdy jest rewolucyjnym czynem.“

 Teraz są ciemne czasy, gdy propagandowe oszustwa dotykają życia nas wszystkich, jakby realna polityka została sprywatyzowana a iluzja legitymizowana. Wiek informacji jest wiekiem mediów. Mamy polityków z mediów; cenzurę mediów; wojnę z mediami, nagrody z mediów, zabawy z mediami – surrealistyczne wytworzone linki, klisze, oparte na fałszywych założeniach.

 Bajeczna technologia stała się tak naszym przyjacielem jak i wrogiem. Zawsze gdy włączamy komputer lub urządzenie cyfrowe– nasz świecki różaniec – jesteśmy narażeni na sterowanie naszymi zwyczajami, na kłamstwo i manipulację.

Edward Bernays – austriacko-amerykański pionier w dziedzinie public relations i propagandy, który wymyślił określenie „związki z jawnością”, będące eufemizmem dla „propaganda”, przepowiedział to ponad 80 lat temu, nazywając to „niewidzialną władzą”. Pisał:

„Ci, którzy manipulują tym niewidzialnym żywiołem (nowoczesna demokracja), tworzą niewidzialną władzę, mającą faktyczną moc rządzić w naszym kraju... nasz umysł jest sformatowany, nasze pragnienia wyprodukowane, nasze myślenie zaprojektowane, w większości przez ludzi, o których nigdy nie słyszeliśmy...”

 Niewidzialna władza chce nas podbić, mieć wpływ na nasze poglądy polityczne, nasze rozumienie świata, zdolności samodzielnego myślenia, oddzielania prawdy od kłamstwa. To forma faszyzmu, które to słowo słusznie używamy ostrożnie, raczej zostawiając je w odchodzącej przeszłości. Ale podstępny współczesny faszyzm staje się nowym zagrożeniem. Tak jak w latach 30.tych wielkie kłamstwa serwowane są z częstotliwością metronomu. Muzułmanie są źli. Saudyjscy fanatycy są dobrzy. ISIS jest złe. Rosja zawsze jest zła. Chiny zaczynają być złe. Bombardowanie Syrii to dobrze. Skorumpowane banki - dobre. Podwójny dług jest dobry. Ubóstwo jest dobre. Wojna jest normalna.

 Tych, którzy powątpiewają w te oficjalne prawdy, ten ekstremizm, uważani są za kandydatów do zabiegu lobotomii – dopóki nie zostali zdiagnozowani na żądanie. BBC świadczy takie usługi gratis. Nie podporządkowanie się jest określano jako „radykalizm” - cokolwiek to znaczy.

 Prawdziwy dysydent stał się czymś egzotycznym, mimo że dysydenci nie byli nigdy ważniejsi. Książka, którą czytam - Wikileaks Files, jest odtrutką na faszyzm, który swoją nazwę przemilcza. To rewolucyjna książka, tak jak samo Wikileaks jest rewolucyjne w takim znaczeniu, w jakim użył je Orwell cytowany na wstępie. Nie tylko mówi, że nie musimy akceptować tych codziennych kłamstw, ale nie musimy być cicho. Czy jak Bob Marley, który kiedyś śpiewał: „Uwolnijcie się od duchowego niewolnictwa.”

 We wstępie Julian Assange wyjaśnia, że nigdy nie dość upubliczniania tajnych informacji wielkich tego świata: zrozumienie tego jest kluczowe , tak samo jak ich umieszczenie w kontekście czasu obecnego i historycznej pamięci. To godny uwagi sukces tej antologii, ożywiającej naszą pamięć. Łączy dowody i zbrodnie które sprowadziły tyle cierpień na ludzkość, od Wietnamu i Ameryki Środkowej po Środkowy Wschód i Europę Wschodnią, z chciwości amerykańskiej władzy.

 Obecnie trwa amerykańsko-europejska próba obalenia rządu Syrii. Premier David Cameron jest szczególnie chciwy. To ten sam Cameron, którego zapamiętano nako oślizłego PR agenta zatrudnionego przez likwidatora niezależnej telewizji brytyjskiej.

 Cameron, Obama i jeszcze bardziej służalczy Francois Hollande, zaczęli obalać ostatnią pozostałą multikulturowy rząd w Syrii, co przygotowało drogę dla fanatycznego ISIS.

 To szaleństwo, a wielkie kłamstwo mające je usprawiedliwić, że jest to pomoc dla Syryjczyków, którzy powstali przeciwko Basharu al-Assadowi w arabskiej wiośnie. Wikileaks Files ujawnia, że zniszczenie Syrii było długofalowym, cynicznym imperialnym projektem powstałym na długo przed arabską wiosną.

 Dla władców świata w Waszyngtonie i Europie przestępstwem jest nie tylko despotyzm tamtejszych rządów ale ich niezależność od amerykańskiej i izraelskiej siły. Tak jak takim przestępstwem jest niezależność Iranu, Rosji czy Chin. W świecie rządzonym przez Amerykę niezależność nie jest tolerowana.

 Książka odsłania prawdę za prawdą. Prawdę o wojnie z terroryzmem, która sama była terrorem, prawdę o Guantanamo, prawdę o Iraku, Afganistanie, Ameryce Łacińskiej.

 Nigdy dotąd mówienie prawdy nie było tak naglącą potrzebą. Chwalebne wyjątki ludzi w mediach zostały wchłonięte do systemu propagandy; nie będącą już dziennikarstwem lecz anty-dziennikarstwem. Jeżeli nie jesteście gotowi śledzić i analizować każde niejasne twierdzenie, tak zwane wiadomości będą nieczytelnymi i nieprzejrzystymi.

 Czytając Wikileaks Files wspominam słowa nieżyjącego Howarda Zinna, który często mówił o sile, którą rządy nie mogą stłamsić”. Opisuje to Wikileaks i alarmuje udzielając swojej odwagi.

 Prywatnie znam ludzi z Wikileaks już od dłuższego czasu. To, że osiągnęli to, co osiągnęli w sytuacji jest godne podziwu. Sarah Harrison opisuje jak z przyjaciółmi założyła „Publiczną bibliotekę amerykańskiej dyplomacji”, w której znajduje się ponad dwa miliony dokumentów, wcześniej o ograniczonym dostępem. Naszą pracą – pisze – poświęcamy na rzecz dostępności historii dla wszystkich. Te wzruszające słowa są jednocześnie hołdem złożonym jej odwadze.

 Uwięziony w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie Julian Assange jest wymownym przykładem reakcji na działania łajdackich i tchórzliwych sił dążących do zemsty i działających przeciwko demokracji.

 Ale to nie zraziło Juliana i jego przyjaciół z Wikileaks. Czy to coś znaczy?

 

 

The Revolutionary Act of Telling the Truth 30. października 2015 na Global Research



niedziela, 22 lutego 2015
Orthorexia - nowe gusło psychiatrii częścią NWO

Już sama chęć odżywiania się nieszkodliwą żywnością to choroba umysłowa - twierdzą psychiatrzy

System, w którym przyszło nam żyć coraz bardziej zaciska pętlę na naszej szyi. Odbywa się to po trochu, metodą salami, czy jak kto woli użyć innej metafory – powolnego podgotowywania żaby, która wrzucona do wrzątku od razu by zeń wyskoczyła, ale umieszczona w zimnej ale stopniowo podgrzewanej wodzie, nawet nie zauważy, że jest już gotowa. Przyznam, że ten przykład bardziej mi odpowiada, gdyż moim zdaniem, jest bardziej adekwatny do sytuacji, ale to już szczegół.

Na obecnym etapie do akcji wkroczyła psychiatria. To dość kontrowersyjna specjalizacja medyczna, nie przez wszystkich uznawana za naukową, zaledwie od półwiecza mogąca posługiwać się lekami, a przez niektórych uznawana za rodzaj szamaństwa. Poza tym, psychiatria ma swoją czarną legendę uformowaną z jednej strony przez takie kultowe dzieła jak film „Lot nad kukułczym gniazdem” lub w formie real -–w postaci „psychuszek” dla opornych wobec socjalizmu w Związku Radzieckim. Na naszym gruncie psychuszki wprowadził nie tak dawno ówczesny poseł PO i z jej ramienia minister sprawiedliwości – Jarosław Gowin, dla „osób stwarzających zagrożenie”ale to na marginesie.

Teraz nowym gusłem staje się nowa choroba - orthorexia (z gr. ortho - słuszny, poprawny, prawidłowy oraz orexis – apetyt, pragnienie) nervosa, którą definiuje się jako „patologiczną obsesję na punkcie biologicznie czystej i zdrowej żywności”. Innymi słowy: zapotrzebowanie na pożywne i zdrowe jedzenie jest chorobą psychiczną, która musi być leczona, a symptomy choroby wykazują nawet ci, którzy przesadnie interesują się składem tego, co jedzą. Krótko mówiąc, ci, którzy odwrócą się od słabej jakościowo, za to obfitującej w toksyczne dodatki powodujące raka, żywności, cierpią na chorobę psychiczną. Bo czyż można nie uznawać produktów dużych korporacji preferujących zysk przed ludźmi? Pseudo-naukowcy idą dalej, bo przecież diagnoza choroby to jedno, a kuracja toksycznymi farmaceutykami produkowanymi przez takie same korporacje - to drugie.

I choć póki co orthorexia nie znalazła się w ostatnim wydaniach spisów chorób psychicznych, a mimo to zaczyna żyć własnym życiem, za sprawą kampanii, jaką rozpoczęły CNN, Fast Company, Popular Science i inne czołowe publikatory.

Ale jeśli przyjrzymy się motywom tych, którzy to lansują, zobaczymy rzecz w innym świetle.

Psychiatria jako taka jest niemal całkowicie zależna od firm farmaceutycznych, produkujących „leki” do „leczenia” tych „chorób”. Często są to spółki działające w cieniu w celu wymyślania kolejnych kategorii chorób psychicznych (i nie tylko), na które nowe leki są odpowiedzią.

Opisywany właśnie nacisk na popularyzowanie orthorexji, ma na celu w najlepszym razie zdusić w zarodku a w najgorszym zmarginalizować, żywieniową rewolucję.

Gdy ludzie uciekają od sztucznego jadła (a w ostatnich 5 latach produkty no-GMO zwiększyły swój udział w rynku spożywczym), producenci „toksycznej” żywności znaleźli się w zagrożeniu. Nie tylko zresztą oni, także cały przemysł farmaceutyczny, dla którego ważni są chorzy a nie zdrowi. Naturalną więc rzeczą, korporacje, teraz już jawnie, muszą wykorzystać państwo jako narzędzie, do obrony swoich interesów. Ale element finansowy jest „oczywistą oczywistością”, dla nas ważniejszy jest inny wniosek jaki z tego wypływa. Korporacje są ponad państwem i żadne państwo nie jest w stanie z nimi wygrać. Z wielu różnych przyczyn, do których wrócę przy innej okazji.

I nie jest to zjawisko nowe. Korporacje istniały niemal od zawsze, ale do czasu reformacji, która podkopała pozycję Kościoła Rzymskokatolickiego, który też był swego rodzaju korporacją, utrzymującą tamte jeżeli nie w ryzach, to przynajmniej w równowadze w stosunku do państwa. Po reformacji, której głównym i rzeczywistym celem, a nie deklarowanym, było przejęcie majątku kościelnego, oraz przejęcie „rządu dusz” w wyniku działań rewolucyjnych, a dalej–- ustanowienia rządu światowego w ramach NWO. Korporacje nie są celem, one są tylko narzędziem do wysysania pieniędzy i tresury społeczeństw. Orthorexia jest tu drobnym, choć ważnym elementem wskazującym niczym wskazówka kompasu, w którą stronę to wszystko zmierza.

 

 

 

 

 

 

 



niedziela, 08 sierpnia 2010
W cieniu krzyża

W cieniu krzyża
Historia z krzyżem przed pałacem prezydenckim jest swoistym majstersztykiem. Jeżeli na ten problem spojrzeć chłodnym okiem, widać, że jest to sprawa banalna. Za to niebanalne jest to, co cała afera ma przykryć: skok na naszą kasę.
Wygląda to tak: rząd wkłada łapę do naszych kieszeni, ale aby odciągnąć od tego naszą uwagę, kieruje ja na krzyż. W związku z tym nasuwa się przypuszczenie, że w tej sprawie działają rządowi prowokatorzy i użyteczni idioci. Dlatego znacznie ważniejsze jest to, co rząd z naszych kieszeni wyjmie.
Donald Tusk, komentując wzrost podatku VAT podkreślił, że dla polskiej rodziny będzie to tylko kilkanaście groszy dziennie. Tymczasem łatwo wyliczyć coś innego. Stawka podstawowa VAT z 22% wzrośnie do 23%. Stawka na żywność nieprzetworzoną (np. warzywa i owoce, mięso, ryby, mąka i kasze) wzrośnie z 3 do 5%.
Premier zapowiedział, że w przypadku jakichś zawirowań na świecie, VAT mógłby wzrosnąć po raz kolejny w 2012 lub 2013 r.
Prof.. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, nie ma złudzeń: to nie koniec podwyżek podatku VAT. „Podatek VAT w wysokości 23% jest z nami już na zawsze. Jestem absolutnie przekonany, że w przyszłym roku będzie 24%, a w kolejnym roku będzie 25%, czyli maksymalna dopuszczalna [w UE] stawka.
Na tym jednak nie koniec, bowiem Ministerstwo Gospodarki chce zlikwidować ulgę w podatku akcyzowym na biokomponenty dolewane obowiązkowo do paliw, co – wg Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego spowoduje to wzrost ceny litra paliwa o 5-7 groszy, czyli łącznie z podwyżką VAT, cena paliw wzrośnie o 9-11 groszy za litr.
Przy okazji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego chce nałożyć na producentów i importerów cyfrowych aparatów fotograficznych, płyt DVD i ryz papieru, opłatę,  mającą wyrównywać straty twórców, gdy konsumenci, korzystając z nowoczesnych technologii kopiują muzykę, filmy czy książki w wysokości do 3% ceny produktów.
Minister finansów zwiększył średnio o 2,6% maksymalne stawki podatków, które nakładają na nas władze gminy czy miasta, m.in.  podatków od nieruchomości, środków transportu i in. opłat lokalnych. Wzrosną też na maksymalne stawki opłat dla przedsiębiorców za grunty, na których prowadzą działalność gospodarczą, jak i za wykorzystywane do niej nieruchomości.
Przyczyna jest ogromne zadłużenie Polski. Wg Janusza Jabłonowskiego z NBP do oficjalnego zadłużenia kraju należy doliczyć jeszcze dług ukryty, sięgający 180% PKB, przez co łączne zadłużenie zadłużenie państwa przekracza 220% PKB! Wg tych wyliczeń każdy Polak, włączając w to starców i dzieci, ma do spłacenia 79 tys. zł!
Jeszcze gorzej wypadają wyliczenia waszyngtońskiego Cato Institute, wg których Polska jest najbardziej zadłużonym krajem w UE. Obecne i przyszłe zobowiązania polskich finansów publicznych wynoszą ponad 1500% PKB. Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Słowacja z 1149% PKB zobowiązań. Grecka hojność kosztuje 875% PKB, a Włoska - 364% PKB. Główną przyczyną problemów Europy będą systemy emerytalne.
Premierowi Tuskowi nie przeszkadza lawinowy wzrost liczby urzędników, których liczba w ostatnim roku wzrosła aż o 11%.
Wg ekspertów administracja państwowa zamiast zwalniać słabych pracowników i wynagradzać najlepszych, zatrudnia kolejnych. Media przypominają, że min. M. Boni przygotował nawet projekt  ustawy prowadzącej do zwolnienia 10% urzędników, ale ci pokazali mu „gest Kozakiewicza” i projekt nie przebrnął nawet przez etap konsultacji.
Mimo to krzyż nadal rozpala emocje i wszystko wskazuje na to, że gdy i ten problem zostanie rozwiązany, magicy Tuska wymyślą jakiś inni. A lud to kupi.

niedziela, 01 sierpnia 2010
zimny lech, dobry gaz

Na przeciwko Wawelu umieszczono reklamę poznańskiego piwa "Lech" o treści: "Zimny Lech".

Niektórzy się oburzyli pojawiającym się skojarzeniu. Władze browaru jednak oświadczyły, że przeprowadzono badania i nikomu to hasło nie kojarzy się ze zmarłym prezydentem, a komu się kojarzy, to sam ma kłopot.

Ale spójrzmy na sprawę inaczej. Co by było, gdyby na przeciwko obozu w Auschwitz umieszczono reklamę PGNiG o treści: "Dobry gaz"?

O autorze
Tagi